DRUKUJ

 

Przyjaciel

Publikacja:

 13-08-03

Autor:

 LeBsteReK
"Cześć"
Spot­kałem zna­jome­go. Tak. Dob­re­go zna­jome­go. Bo­gatym jes­tem człowiekiem gdyż świat po­daro­wał mi wielu dob­rych zna­jomych. A może sam so­bie ich po­daro­wałem będąc dob­rym? Być może. Być bar­dzo może.
Jed­nak to nie ja go spot­kałem tyl­ko on spot­kał mnie. Ja przeszedłbym koło niego tak jak przechodzę os­tatnio koło wszys­tkiego co znam i cze­go nie znam myśląc o tym co miałem a cze­go już nie mam.. Spoj­rzałem na niego tak ty­mi myśla­mi pogrążony że w pier­wszej chwi­li te­go spoj­rze­nia – te­go rzu­cone­go mu od nie­chce­nia - nie zo­baczyłem w nim zna­jome­go. Nie.. Zo­baczyłem człowieka a do­piero po­tem je­go od­wza­jem­nione spoj­rze­nie. Ale je­go było in­ne. Lu­biło mnie to spoj­rze­nie i śmiało się ono do mnie.. ''Wszys­tko w porządku Łeb­ster?''.
Znał mnie. Tak. Znał od daw­na bo prze­cież tak mało osób mówi do mnie Łeb­ster. Tak mało znających mnie krótko. Więc on mu­si znać prze­cież długo..
''Wyglądasz jak nie Ty..''
Po­wie­dział znów za­nim ja coś od­po­wie­działem. Po­myślałem że wyglądam tak prze­cież od daw­na ale od daw­na on mnie nie widział i tak wielu rzeczy o mnie nie wie.. No tak. On nie wie. Nie wie że już nie zakładam mas­ki szczęścia i nieg­roźnej głupo­ty wychodząc z do­mu. Do­mu który os­tatni­mi cza­sy pełen jest trosk i smutków od­bi­jających się echem w mo­jej sa­mot­nej codzien­ności. A mały jest świat mo­jej codzien­ności.. I mały jest ocean szczęścia które te­raz już łyżeczką można od­mie­rzyć.. i mała jest wys­pa moich marzeń bo bez­ludna się stała nie wiado­mo kiedy..
''Coś się stało?''.
Uśmie­chnąłem się tak jak tyl­ko jeszcze uśmie­chnąć się pot­ra­fię kiedy słyszę to py­tanie.. Za każdym ra­zem spra­wia, że w ciągu se­kun­dy mi­liony wspom­nień i ob­razów które wiszą gdzieś pod su­fitem mo­jego życia nag­le prze­latuję mi przez głowę.. a jed­nak lek­ki ból od­czu­wam wte­dy nie w niej lecz w pier­si w miej­scu gdzie kiedyś ser­ce miałem.. Tak.. Bo kiedyś miałem. I on.. Ten zna­jomy też uśmie­chnął się do mnie.. Ale inaczej.. Uśmie­chem szcze­rym i szczęśli­wym się do mnie uśmie­chnął. I ja mu na­wet przez chwi­le te­go uśmie­chu zaz­drościłem.. Al­bo tej szcze­rości? Al­bo szczęścia? Sam nie wiem cze­go zaz­drościłem ale czułem że ja te­go nie mam.
''U mnie wszys­tko ok..''
Od­parłem tak jak wcześniej na niego spoj­rzałem. Tak od nie­chce­nia. I on wie­dział że to od nie­chce­nia. Bo znał mnie. Znał mnie ten zna­jomy. Ten dob­ry zna­jomy. I ja widziałem po nim że on wie. Że nie jest nic.. Że nic nie jest u mnie ok..
''Skoczy­my na pi­wo Łeb­ster..? Po­gada­my..?''
I wte­dy to zo­baczyłem.. Nie zna­jome­go lecz przy­jaciela zo­baczyłem.. Bo zna­jomy nie.. Ale przy­jaciel mógł zo­baczyć że zep­su­ty jes­tem i nap­ra­wy - jak ze­garek cza­sem ze­gar­mis­trza – pot­rze­buje.. Tak.. Przy­jaciel mógł..

Data:

 31.07.2013

Podpis:

 Piotr Głowiński

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=75481

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl