DRUKUJ

 

Ostatnia Energia

Publikacja:

 16-08-30

Autor:

 Debiddo
Koniec Cudownej Planety


Pewnie wszyscy znacie obraz Utopii, cudownego miejsca, gdzie wszystko jest idealne. Taka właśnie była planeta X. Planeta zamieszkana przez istoty złożone z czystej energii, na której panuję harmonia, a wojny i zbrodnie są dla nich bezsensowne. Na owej planecie wytwarzana jest moc, której nadmiar jest zbierany przez kryształ katalizatora. Ludzie są na niej podzieleni w sposób hierarchii względem mocy jakąś posiadają, od najsilniejszych, po najsłabsze, nikt nie spierał się z tym, ponieważ wszyscy uznawali to za prawidłowe. Najsilniejsza osoba panowała planetą, a także miała kontrolę nad katalizatorem, czyli wielką energią.


Dzień mijał jak każdy inny, rutyna, ludzie się bawili, uczyli, pracowali, a Debiddo wraz ze swoją ukochaną, Martą, spędzali czas spacerując. Podczas rozmów z jednym ze swoich przyjaciól, chłopak dowiedział się o grupie rebeliantów, którzy mieli zamiar otworzyć bramę do innej planety, ponieważ uznawali króla za tyrana, który pierze ludziom umysły, aby go słuchali. Nikt nie wiedział czy to plotka, czy może prawda, jedno było pewne, że taka brama może spowodować wielką katastrofę. Plotka czy nie, ziarno niepewności zostało zasiane. Marta była przerażona myślą o tym co się może wydarzyć i chciała wykorzystać swoją wysoką pozycję w hierarchii, oraz taką samą pozycję Debiddo, aby namówić króla do stworzenia czegoś w rodzaju tarczy, lub schronu. Oczywiście król nie przyjął do wiadomości czegoś tak niedorzecznego jak rebelia.


Mijają dni, a plotki o rebeliantach są coraz głośniejsze. Debiddo oraz Marta wracając ze spaceru poruszyli tą kwestię:

- Myślę, że powinniśmy zebrać większą grupę ludzi i namówić króla.- zaczęła mówić Marta.
- Uważam to za głupi pomysł.- odparł ze złością w głosie Debiddo.- Cokolwiek król ma w planach, z pewnością nam pomoże.-dodał trochę spokojniej.
- Może i masz rację.

W połowie drogi zdecydowali wybrać się do parku niedaleko domu Marty. Spotkali dwóch mężczyzn, którzy chcieli ich namówić do tego samego pomysłu, o którym wspominała przestraszona dziewczyna.

- Dobrze wiesz, że ty, jako bardzo wysoko postawiona osoba, wraz z dużą grupą ludzi, masz niemałe szanse na przekonanie króla.-zaczął pierwszy z mężczyzn
- Właśnie!-dopowiedział drugi- Nie martwi cię to co ludzie mówią od dobrych kilku tygodni?-zapytał
- Można spróbować-odpowiedział z rezygnacją- ale nie oczekujcie, że zacznę bójkę z władcą jeśli odmówi.-dodał żartobliwie
- Jasna sprawa, stary!- odpowiedział radośnie jeden z mężczyzn

Po tej konwersacji dziwni nieznajomi zniknęli tak samo szybko jak się pojawili, zostawiając po sobie jedynie wiadomość gdzie i kiedy Debiddo ma się spotkać z ludźmi.


Nadszedł wielki dzień! Choć zapowiadał się na taki sam jak każdy inny, Debiddo wiedział co go czeka. Po drodze na miejsce, zabrał ze sobą Martę i wolnym krokiem wyruszyli. Ten dzień jednak nie był taki jak inne, kryształ odebrał dziwną falę energii, o rozmiarach jakich jeszcze nigdy nie przyjął na raz. To był ten moment! Moment, o którym ludzie rozmawiali od tygodni. Rebelia jednak jest prawdą. Chociaż nikt nie wiedział co było powodem zwołania przedstawicieli każdej warstwy hierarchii, wiadome było, że to poważna sprawa. Kiedy mieszkańcy planety dowiedzieli się o zagrożeniu, wpadli w panikę. Wiecie jak wygląda niebo podczas nowego roku, prawda? Tak właśnie wyglądał chaos na planecie stworzeń składających się z czystej energii. Król został wyznaczony do użycia mocy katalizatora i zamknięcia portalu. Operacja rozpoczęła się w jednej chwili, ludzie czekali przy głównej siedzibie władcy, kiedy on sam miał uratować całą planetę. Minęło zaledwie kilkanaście minut, a już okazało się, że kryształ nie dał rady. To był koniec. Ludność próbowała nawiązać kontakt z rebelią, kiedy się to udało dowiedzieli się, że portal przerodził się w wyrwę. Katastrofa działa się na oczach Debiddo i Marty, ludzie rozpływali się, zostawiając po sobie jedynie ich energię. Człowiek za człowiekiem, cząstka planety za cząstką, Debiddo zabrał Martę i ukrył ją w najbezpieczniejszym miejscu o jakim mógł wtedy myśleć. Chaos, śmierci i wielkie fale energii uderzające w młodego chłopaka, sam nie był pewny dlaczego jest zdolny iść tak daleko ani co zrobi gdy dotrze na miejsce katastrofy. Dotarł. Garstka ocalałych używała swoich zdolności by chociaż spowolnić Wyrwę, lecz nie dawała rady. Nadszedł koniec planety X i koniec istnienia energetycznej rasy, ostatnią rzeczą jaką widział chłopak była Wyrwa zbierająca wokół siebie coraz więcej mocy, umierający ludzie, a następnie cała ta energia, która wchodzi w jego ciało. Po takiej dawce mocy, jego ciało nie wytrzymało.



Nowe Życie


Debiddo ocknął się, ale już nie na swojej planecie, nie wśród swoich ludzi, nie w swoim ciele. Znalazł się na Ziemi, rok 814, teren obecnej Polski. Dzięki swoim nowym zdolnościom, których nie rozumiał do końca, dowiedział się, że osoba, w której ciele się przebudził nazywa się Kalabar Jonohim, jest Odlewnikiem i co najważniejsze, nie jest jedynym człowiekiem energii na tej planecie.


Odosobnił się i z ukrycia zgłębiał tajniki życia na ziemi, uczył się ich życia, stylu, zachowań, wszystkiego co uznawał za ważne. Z czasem odkrył, że ludzkie ciało się starzeje w przeciwieństwie to istot na jego planecie, gdzie nie było żadnej linii czasu. Doszedł do wniosku, że jeśli ciało, w którym się przebudził, umrze, nie da sobie rady na ziemi. Jedynym sposobem dla niego, na przejście do innego mózgu było rozmnażanie. Wykorzystał swoje zdolności człowieka jakich się nauczył i udało mu się wydać potomka.


Nie minęło wiele czasu zanim mógł przejąć mózg nowej skorupy, lecz odkrył, że ludzkie umysły mogą stawiać opór na przejęcie. Tak kontynuował swoje obserwacje przez wiele, wiele lat, aż nie natknął się na swojego rodaka.


Niestety, po tym wszystkim Debiddo nie spodziewał się, że ktokolwiek z jego planety będzie w stanie go rozpoznać. Jak się spodziewał, osobnik jego rasy go wyczuł, a następnie zaatakował. Nazywał siebie "Niebieski" zaś pierwszego rodaka "Czerwony", od ich pierwszego spotkania toczyli wojny. Przez pokolenia przechodzili walcząc między sobą, Czerwony aby przejąc moc i stać się silniejszym, Niebieski aby przeżyć. Walka pomiędzy niemi trwałaby w nieskończoność, gdyby nie to, że jeden z potomków Czerwonego urodził się z wadą i dawał tym samym przewagę Niebieskiemu. Tak więc wielka walka się rozpoczęła. Jak można się domyślić Debiddo wygrał, wykorzystując niedołężność przeciwnika i przejął jego zdolność. Ród Czerwonego, pierwszego wroga jakiego napotkał Debiddo, został wybity? Czy to naprawdę już koniec wojny? Czy chłopak znów został sam na ziemi? Czy Czerwony umarł?


Przez wieki stracił świadomość tego kim jest i tego co się wydarzyło podczas katastrofy, jedyne co wiedział to, że nazywa się Niebieski, trafił na Ziemię po wybuchu swojej planety i podczas przebywania tutaj zabił jednego ze swoich. Każde następne spotkanie z jego rasą kończyło się śmiercią przeciwnika, biedny chłopak przez nadmiar mocy w jego ciele zupełnie stracił świadomość swojej misji. Żył tak aż do roku 1990, kiedy to przebudził się w kolejnym potomku. Tym razem już w pełni świadom swoich zdolności, tego jak korzystać ze swoich mocy i jak je zdobył, jednak wciąż bez pamięci tego kim był. Osoba, w której się odrodził nie dała mu pełnej kontroli nad ciałem i wykorzystywała jego moce dla swoich celów. Niebieski stawał się coraz gorszy, jego moc została splamiona krwią ludzi i energetycznych stworzeń. Przez to wszystko jego wewnętrzna świadomość uśpiła go i nie pozwoliła nosicielowi go używać.


Rok 2000, Debiddo przez długi sen wrócił do swojej świadomości. Teraz musi się przebudzić w nowym ciele i wrócić do swojej misji. To ciało jednak będzie sprawiało problemy...

Data:

 2016-08-30

Podpis:

 Debiddo

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=79870

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl