DRUKUJ

 

Śniący

Publikacja:

 16-09-19

Autor:

 mbrznk
Obudził się z poczuciem, że to co zapamiętał, nie śniło mu się po raz pierwszy. To z czego właśnie się wyrwał przeżył wielokrotnie i czeka go to ponownie. Widział siebie i grupę znajomych, tych, z którymi się często spotykał. Śmiali się, pili, rozmawiali wieczorem na jednym z placów zabaw. Takim industrialnym skwerze, ze zbiorem metalowych konstrukcji ułożonych w różnorakie symbole i znaki. Pamięta fragmenty z tych wydarzeń. Są na miejscu, każdy po alkoholu, głośny, wesoły. Potem znajomi wędrują na górę, na konstrukcję. Pojawia się kolejna scena, ciężkie elementy jak domino, jedno po drugim lądują z głośnym i pustym łoskotem odbijając się echem po ziemi. Bez konkretów, dobra zabawa, śmierć, cisza i niepokój jak pozostałe opary z ogniska otoczonego pustymi miejscami nieobecnych. Budzisz się z poczuciem trwogi, a rzeczywistość wyprasza cię za drzwi ponownie w senną łamigłówkę, by uporządkować w pamięci wszystkie pozostałości nieprzyjemnych śladów. Ale tego ranka już nie zasnął.

Cały dzień pozostał niespokojny, ale nie zwracał na to uwagi. Nie szukał logiki w tym co mu się śniło. Dzień w pracy przeżył dokładnie tak samo jak zwykle. Połowa tygodnia minęła. Kolejne dwa dni nie przyniosły niczego nadzwyczajnego. Codzienna rutyna, praca, wieczory w knajpach, jakieś nieszczególne filmy. Piątek zapowiadał się inaczej, ze znajomymi mieli wyskoczyć do klubu. Wcześniej standardowo coś przed imprezą. Dzień w pracy mijał dłużej niż zwykle, ale wiedział, że to norma i rezultat wyczekiwania na coś lepszego niż to czym kończyły się dni w tygodniu. Zebrali się w komplecie nieco po dwudziestej w centrum i zdecydowali, by wypić coś w pobliskim parku. Po drodze zahaczyli o sklep na rogu robiąc niezbędne zakupy. Dotarli do parku, usiedli na ławce i czas się zatrzymał.

Rozpoczęła się impreza przeplatana wymianą osuszanych butelek i zdań ozdabianych coraz głośniejszym procentowo śmiechem. Ktoś zaproponował, że ponieważ na dniach, tuż obok wybudowano i oddano jakiś ciekawy obiekt warto go po drodze do klubu odwiedzić. Alkohol powoli się już kończył, przelano to co pozostało do butelek po napojach i z drinkami ruszyli w kierunku klubu. Pięćset metrów dalej dotarli na miejsce. Jeszcze zanim usłyszał „to tutaj”, wiedział, że dalszy ciąg wieczoru spędzą w tym miejscu. Nie wiedział czy miejsce to będzie ich punktem końcowym czy pośrednim wieczoru.

Część osób zaczęła się zachwycać i rozwodzić nad tym jakie to ciekawe rzeczy teraz się tworzy i tym lepiej, że robi się je także z myślą o starszych. Poziom alkoholu osiągał poziom silnie sygnalizowanej rezerwy, a on na nowo starał się przypomnieć to wszystko co pozostało mu w głowie po środowej nocy. Pamiętał tak niewiele, ale nie zdarzenia ze snu martwiły go najmocniej. Bardziej dokuczał mu niezrozumiały niepokój, coś intuicyjnego, niewysłowionego. Miał wrażenie, że to wszystko już się zdarzyło. Tylko skąd to przypuszczenie? Co rzuca cień na dowód jego prawdziwości? Czy kiedykolwiek jego wyśnione historie powtórzyły się w rzeczywistości? Nie pamiętał. Był tego pewien. Nawet te najbardziej realne sny nigdy nie stały tak blisko rzeczywistości. Ich namacalność przywarła do niego jak spocone ciało lepkiego podróżnego w ciasnym autobusie.

Czuł się coraz bardziej nieswojo, a uczucie wyluzowania, które towarzyszyło mu jeszcze dziesięć minut temu nie pozostawiło po sobie nawet śladu. Miał coraz większy zamęt w głowie. W sumie, zaczął się zastanawiać, to może nie śniło mu się to co się tutaj teraz dzieje, może o tym rozmawiali, o tym miejscu, o tym wieczorze. Przecież nawet to, że są tutaj nie oznacza, że wieczór źle się skończy. Może to, że tak pamięta poranek nie oznacza, że to mu się śniło, może o takich sprawach kiedyś wcześniej rozmawiali. Czy możliwe jest, by jego znajomi zaplanowali mu kawał? Może opowiadał o tym śnie komuś? Z dwoma osobami z grupy widział się w dniach pomiędzy środą a piątkiem, więc podczas nocnych posiadówek mógł się im przyznać, co mu się śniło.

Nasunęły mu się przykłady z bardziej lub mniej mądrych filmów, które opowiadały podobne historie albo wkręty w bardziej wyrafinowanej formie. Tylko czemu to jemu miałoby się przydarzyć? Przecież jest zwykłym kolesiem, który nie ma żadnych kontaktów z osobami, które potrafiłyby zrobić coś takiego, które mają w tym cel i na to środki. Z drugiej strony może właśnie dlatego, że jest szarakiem, takie pomysły uznano by za ciekawsze? Każda nowa opcja utrudniała mu kalkulację czy przypomnienie sobie tego co faktycznie wydarzyło się w tym śnie. Każda ewentualność wydawała mu się bardziej absurdalna niż poprzednia.

Przypomniał sobie zasłyszaną niegdyś, chyba na studiach, historię o tym, że sny urywają się w najtrudniejszym dla śniącego momencie. W momencie, który stanowi wyzwanie czy barierę zbyt dużą, by psychika mogła sobie z tym poradzić. Człowiek albo budzi się z takiego snu, albo tej najtrudniejszej części nie pamięta. Do tej pory nie myślał, czy tak rzeczywiście jest. Właściwie jak coś takiego sprawdzić? Czy cokolwiek mu się śniło byłoby aż tak trudne? Równie trudne były te sceny, które pamiętał z tego ostatniego snu o tym miejscu, ale czy pamiętał go do końca? Czy pamiętał to co się w nim zdarzyło, czy coś innego, co on sam mógł zaakceptować, coś co pozwoli mu egzystować w błogim bezruchu wyblakłej codzienności.

Może jest jakimś wyjściem z sytuacji, by po prostu wstać i odejść samemu. Wtedy przynajmniej nie będzie tego widział, cokolwiek się tu nie zdarzy. Może też poprosić, by już teraz zebrali się do klubu, ale wiedział, że to płonna nadzieja. Nikt go nie posłucha. Przecież właśnie przyszli, a każdy doskonale się bawi. Z jednym wyjątkiem. Zębatka wydarzeń przekręciła się o kolejny tryb – pada pomysł, by wejść na konstrukcję.

Właśnie to wejście było tym jednym z pierwszych chwil, które pamiętał we śnie i na myśl o tym przeszedł go dreszcz. Skulił się jeszcze bardziej, a fala gorąca przelała się od czubka głowy po całe plecy, kiedy kolejne osoby podchwyciły pomysł i zaczęły podnosić się z ławek. Oglądał kolejne sceny jak wryty coraz mocniej zapadając się w siebie. Nie mógł się ruszyć. Za długo nad tym wszystkim myślał bez jakichkolwiek sensownych wniosków, by móc w tej chwili cokolwiek zaproponować.

Kiedy dwie pierwsze osoby zaczęły wspinać się na konstrukcję, a dwie kolejne podpierały im nogi, by wejście przebiegło sprawniej pomyślał, że może jednak powinien przebić się w towarzystwie i zaproponować przejście do klubu. Zrobić choćby tylko tyle. Myślał dalej, a dwie pierwsze osoby były już na górze, a dwie kolejne przy ich udziale próbowały do nich dołączyć. Dopiero teraz zaskoczyło go to, że pozostał sam jeden, siedzący i obserwujący. Na górze stała już pełna grupa, pięć osób, brakowało tylko jego. Nikt nie proponował mu wdrapania się na konstrukcję, nikt nie proponował dołączenia się. Jak gdyby stał się niewidoczny. Ekipa wyciągnęła telefony i zaczęła sobie pstrykać nawzajem zdjęcia robiąc przy tym sporo hałasu. W końcu spojrzeli na niego, wszyscy razem, na jedną komendę i zapytali naturalnie – Budzisz się czy gramy w to dalej?

Zaskoczenie to za mało. Zaniemówił, zbladł, poczuł pot na czole. Czy to oznacza, że wiedzą wszystko z czym tutaj przyszedł? Muszą znać treść tego snu, a może są świadomi dłuższej gry i zdarzeń, które wprowadziły go w ten stan, tę sytuację. Wstał nie czując się pewnie na nogach. Pozostał jak wryty przecierając czoło, a potem zaczął drapać się po głowie, co miał w zwyczaju, całkowicie nie panując nad tym odruchem. Patrzył pytająco na wszystkie zgromadzonych znajomych i sam nie wiedział, czy go wkręcają, czy to co się dzieje ma jakiś prawdziwy wymiar.

Jak to w ogóle możliwe? No bo jak mogłoby być prawdziwe, skoro nie pamiętał, by komukolwiek o tym opowiadał. Fakt, zdarzyło mu się trochę poimprezować w ostatnim czasie, a po tych wyjściach nie zauważył żadnych pustych klatek, nie wspominając o tematach rozmów. Czy wśród tych tu osób kiedykolwiek zdarzyło mu się opowiedzieć o swoich snach? Cholera, przeklinał sam siebie za to, że nie potrafił zluzować i bardziej się kontrolować. Kurwa mać – burknął w myślał.

– Stary, co z tobą? To jak? – usłyszał.
– Nie bardzo kumam o co Wam chodzi? Jak to czy się budzę?
– No pytamy, czy się budzisz? Odpowiedziały dwie osoby. Wyglądałeś jakbyś zasnął. Jak długo chcesz się alienować?
– Chcecie, bym wszedł na górę do Was? Chyba za dużo wypiłem dzisiaj. Zostanę tu na razie, wolę nie ryzykować – Zaczął się tłumaczyć. Poczekam tu na dole.

Pamiętał części konstrukcji, które zluzowane upadają na ziemie. Najmocniej tę powtarzalność, to ona wydawała mu się najbardziej przerażająca. Wszystko co pamiętał zlało się w jedną wielką bezbarwną breje. Został pieprzony niepokój. Choć nie był już pewien czy z powodu snu, czy tego co działo się tutaj.

– Dobra, może tak będzie lepiej. My też już złazimy. Pomożesz nam?
Poczuł cholernie olbrzymią ulgę, cała sytuacja wydawała się opanowana.
– Jasne – podać Wam ręce czy chcecie jakoś zeskoczyć?
– To może usiądziemy na tym i po kolei zeskoczymy, więc wystarczy, że nas po asekurujesz, ok?
– Spoko, nie ma sprawy.

Po kolei, zaczęli podchodzić do lewego końca konstrukcji i siadać na elemencie, na którym stali. Pierwsze zeskoczyła dziewczyna. Stanęła obok niego i wspólnie z nim asystowała mu przy zeskoku kolejnej z nich i zejściu jej chłopaka. Kiedy podłożył rękę, by zrobić podpórkę na nogę przedostatniego zobaczył, że ostatni próbuję zejść po swojemu. Zahaczając się rękami o krawędź stalowego elementu i zapierając o jego dolną część uniósł jego koniec. Na raz przedostatni zeskoczył na ziemię, a ostatni przetoczył przez podporę ponad swoją głową olbrzymią metalową część i mając ją za swoimi plecami wylądował na ziemi. Hałas upadającej konstrukcji stłumił leżący pod nią. Pozostali schylili się nad jego znieruchomiałym ciałem i odetchnęli z ulgą.

– Dobrze, że mamy to wreszcie za sobą. Miałem już dosyć przeżywania tego od nowa.
– Ja tak samo. Zbierajmy się, zanim ktoś nas tu zauważy.
– Dobra, idziemy poszukać nowego.

Data:

 16 wrzesień 2015

Podpis:

 mbrznk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=79915

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl