DRUKUJ

 

Krótki felieton o miłości

Publikacja:

 16-09-29

Autor:

 SirPotworny
Mówi się często, że zakochani są cali w skowronkach, śpiewają jak skowronki i w ogóle całym swoim istnieniem przypominają skowronki. I mówi się, że zakochiwanie się jest pięknym uczuciem, motylki ma się w brzuchu, czy też skowronki, skoro wszystko, co jest miłością, reprezentują skowronki.
Spotykasz takiego Dżentelmena, Rycerza, czy też Menela na swojej drodze – no fajnie. On się odezwie do ciebie raz, albo dwa, może nawet więcej, jeśli masz ładny tyłek (o tym w poprzednim wpisie). A ty, Nastoletnia Dziewica, szukająca miłości, jak Sherlock Holmes szukający poszlak, z taką wielką lupą powiększającą, od razu sobie myślisz: O Jezus Maria, odezwał się do mnie. To musi być miłość!
I potem to już nieważne, czy jest Rycerzem, Menelem, Dupkiem, czy wszystkim naraz, bo ty się zakochałaś. I nie ma już ratunku, nie ma już pomocy. On jest przecież idealnym kandydatem.
Bo się zakochałaś.
Tylko w kim ty się zakochałaś, moja droga Nastoletnia Dziewico?
Żeby się zakochać, nie potrzeba właściwie zbyt wiele. Nagłe zrywy szybkiego pulsu na widok twojego Menela w zupełności wystarczą. Miłość od pierwszego wejrzenia, jak to mówią romantycy. Tak, ona istnieje, ale nazywa się trochę inaczej. To, co wydaje nam się przeznaczeniem, tak naprawdę jest tylko natrętną obsesją na punkcie poszukiwań.
Od dzieciństwa małe dziewczynki budują sobie obraz Księcia z Bajki – ma być wysoki, przystojny, dobrze wychowany, wrażliwy, romantyczny do bólu i żeby jeszcze czytał w naszych myślach. Tylko skąd Książę ma wiedzieć, o czym myślimy, skoro widzi nas pierwszy raz w życiu?
Są takie historie o kobietach, które wiedziały, że To Ten, gdy tylko Go zobaczyły. Potem porozmawiali i wtedy były już całkowicie pewne, że chcą z nim spędzić resztę życia. Nawet, jeśli Książę nie był co do tego przekonany, nie szkodzi. Pozna cię bliżej, to pokocha. Dasz mu na to czas. Jeżeli tylko nie zwieje od ciebie po tygodniu, to na pewno narodzą się w jego słodkim serduszku jakieś głębokie namiętności, które skieruje w twoją stronę.
Ja nie mówię, że to się nie zdarzy za żadne skarby. Pragnę tylko zasugerować, żeby lepiej się nad tym zastanowić.
Czy można dobrze poznać człowieka po tygodniu, albo po godzinie? Na początku znajomości ludzie nie ufają sobie w tak znaczącym stopniu, by zdradzać swoje sekrety i skryte marzenia drugiemu rozmówcy. Na to potrzeba czasu. A co, jak się potem okaże, że koleś to nadęty dupek, który udawał miłego czarusia? Albo co, jeśli on słucha Pucciniego, a ty Metallici? Wydaje wam się, że można pogodzić operę z metalem, ale to nie jest takie proste.
Po jakimś czasie wychodzą takie różnice. Na początku wszyscy są dla siebie mili, bo w sumie rozmawiają o pogodzie, szkole, pracy, takich pierdołach. A to nie wystarczy, żeby stwierdzić, że ktoś jest twoją bratnią duszą. No ale przecież oboje uwielbiamy cumulonimbusy i sałatkę jarzynową!
Skąd więc biorą się takie przypadki? Tragiczne przypadki kobiet, które zakochały się w kimś za szybko, a potem cierpiały, gdy odszedł po tygodniu?
Powiem ja wam, skąd.
Te biedne kobiety miały tylko zwyczajną obsesję. Nawet nie na punkcie tego konkretnego faceta. Miały obsesję na punkcie poszukiwań tego idealnego. Tyle, że idealni rzadko zdarzają się w przyrodzie. Co więc trzeba zrobić, żeby takiego dostać? A wymyślić go sobie!
To bardzo proste. Projektujesz sobie od dziecka obraz Księciunia, którego chcesz dostać. Potem widzisz jakiegoś przypadkowego jegomościa na ulicy, a on akurat uzna, że warto powiedzieć ci: No heja. I wtedy włącza się magiczna siatka, na którą nakładasz obraz swojego ideału. Dorysowujesz swojemu nowemu wybrankowi odpowiedniej wielkości mięśnie, dodajesz trochę uroku osobistego, szczyptę inteligencji i kapkę wrażliwości. I ta da! Czary! Masz swojego Księcia z powiewającą na wietrze blond plerezą.
W wyobraźni on jest bogiem, potężnym Zeusem Gromowładnym, który poraził twoje serce Piorunem Miłości. A ty jesteś po to, by mu służyć. Obmywać stópki i polerować jego charakter, tak, żeby nie zarastał pleśnią ani nie gnił w twoich oczach. A on nadal jest tylko Menelem, który ma to wszystko gdzieś.
I nie byłoby jeszcze tak źle, gdybyś w pewnym momencie zdała sobie z tego sprawę. Dopóki jeszcze możesz się z tego wyplątać. Nabrać rozumu i skończyć bujać w obłokach.
Żaden ideolo facet nie naprawi twojego życia, nie uratuje od twoich problemów. Właściwie, to żaden człowiek na świecie tego nie zrobi. Musisz wyjść na prostą sama.
Życie w marzeniach jest super, wiem. Ale lepiej nie wciągać w swój wir wyobraźni innych, bo to niczego nie ułatwi, a może im zrąbać życie. A oni już będą wiedzieli, kogo za to winić.

Data:

 maj 2016

Podpis:

 SirPotworny

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=79941

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl