DRUKUJ

 

Słowo dla żony

Publikacja:

 16-10-19

Autor:

 mbrznk
Absolutnie nie jestem alfa i omegą w tematyce własnych starań i tym bardziej osiągnięć, ale robię co potrafię, by z dnia na dzień walczyć z własnymi słabościami. Spory czas temu zaproponowałem żonie, by podjęła lekturę „Drogi Artysty”, bo na mnie ta książka zrobiła wielkie wrażenie i nie mniej pozmieniała w życiu.

Trochę czasu minęło zanim się za nią zabrała. Wczoraj powiedziała mi, że chciałaby mieć swój własny konkretny cel. Książka zaczyna działać! Cel? A kto z nas, by go nie chciał? Wczoraj nic nie powiedziałem, widocznie przez noc pewne „mądrości” musiały się wygrzebać z głębin na powierzchnie świadomości. A może tam mam, że łatwiej mi napisać niż powiedzieć.

Moim zdaniem cel powstaje w głowie i znikąd nie przychodzi. Nie pojawia się któregoś dnia tak samoistnie i spływa na nas jak objawienie. Rodzi się w bólach i trudach. Karmi się pasją i chęcią próbowania. Z całą pewnością wbrew powszechnym oczekiwaniom nie przychodzi jako gotowiec. Z w pełni zarysowanym planem działań na cały okres do chwili spełnienia wszystkich wymagań i osiągnięcia mety. A jednak nadal wiele osób tak myśli.

Takie myślenie nie pomaga. Nie ma w „nadchodzącym celu” niczego mistycznego, nie ma w tym przybywaniu żadnej magii. Szkoda, należy nam się, ale jest jak jest. Kiedy już wiesz i zdecydujesz się przyjąć do wiadomości, że nie zdarzy się nic nadzwyczajnego możesz rozpocząć swoistą żałobę. Epizod smutku za czymś zbłąkanym, co do ciebie nie trafi, za czymś na zawsze utraconym i za zgasłą nadzieją.

Kiedy otrząśniesz się po tym epizodzie czeka cię kolejny etap. Nieśmiałe próbowanie i drobne kroki. To jak raczkowanie, powoli i nieśmiało wstajemy próbując zorientować się w zupełnie nowych dla nas warunkach. Nadal szukamy magii, czegoś co ułatwi nam starania, czegoś co da nam pewność, że jesteśmy na dobrej drodze. To trudny etap, w którym jedynym słusznym tropem jest konsekwencja i wytrwałość.

Idź do przodu i nie staraj się wyprzedzać tego co przyniesie kolejny dzień. Baw się każdą pojedynczą czynnością skoro daje ci przyjemność. Wyznaczaj sobie drobne cele. Najważniejsze jest utrzymanie dążenia i podjętej aktywności. To niewątpliwie etap wiary. Wiary w to, że to właściwy kierunek. Co na swój sposób jest zabawne, to nie musi być ten właściwy cel i prawdopodobnie nie będzie, ale wiara wraz z konsekwentną wytrwałością jest najważniejsza.

Potem może nadejść czas, w którym przebudzisz się i poczujesz, że to nie to. Przez bardzo długi czas chowamy ten lęk w najciemniejszym kącie świadomości. Może to samospełniająca się przepowiednia, a może taka jest specyfika naszej drogi. To nie powód do zmartwienia, bo satysfakcja z każdego pojedynczego kroku, który przemierzamy podsyca jeszcze bardziej wiarę w to, że robimy dobrze, że idziemy we właściwym kierunku.

Zaczyna cieszyć każda drobnostka, która jakiś czas temu wydawała się nie osiągalna czy niemożliwa. Raduje każda chwila, w której udaje się przekroczyć kolejny próg. Nawet, kiedy dociera do nas tuż za nim, że przed nami czeka jeszcze większe wyzwanie. Magia zaczyna się w chwili odkrywania własnej drogi i chęci próbowania się z samym sobą. Dociera do nas, że to nie rzeczywistość jest trudna. Trudne są nasze własne lęki, nieprawdziwe spostrzeżenia czy oceny. Istotny jest świadomy wybór, by tym trudnościom podołać, by znaleźć w sobie chęci i sposób, by pójść dalej.

Na pewnym etapie drogi, w moim przypadku obecnym, najtrudniej jest odpuścić. Nie wyobrażam sobie nagle zawrócić i nic więcej nie zrobić. Po prostu przepuszczać przez palce kolejne dni, tygodnie czy miesiące. Wydaje mi się, że w pewnym etapie człowiek staje się tak zawładnięty chęcią parcia do przodu, że nawet jeśli nie uda mu się ziścić swoich marzeń w pierwotnie zaplanowanej dziedzinie, to rezygnacja stanie się niemożliwa.

Dawniej bałem się słomianego zapału. Przeskakiwałem z jednego tematu na drugi w chwili napotkania nawet drobnej trudności. Obecnie zapał jest czymś więcej niż młodzieńczym pędem do przyjemności. Szukanie dla siebie własnej drogi przestało być wyłącznie formą hedonistycznych aktywności, a stało się drogą samorozwoju. W tym znaczeniu dziedzina, w której się rozwijamy staje się wtórna. Dociera do nas, że nie o nią chodzi, a o nas. O to, co dzięki niej w sobie uda nam się zmienić.

Data:

 19 października 2016

Podpis:

 mbrznk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80003

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl