DRUKUJ

 

Gorące jacuzzi

Publikacja:

 16-12-04

Autor:

 Kuniarz
Gorące jacuzzi.

Piątkowy relaks po wyczerpującym dniu zaplanowaliśmy na Termach Krakowskich. Jak zwykle było gorąco, aromatycznie i przyjemnie. Saunamistrzowie wspięli się dziś na wyżyny swego kunsztu, wywołując fale zachwytu wśród gości.

Będąc w łaźni parowej zwróciłem uwagę na ciekawą parę młodych ludzi. Pani o bardzo kobiecych kształtach – krągła pupa, nad nią talia zarysowana jak twardym ołówkiem, powyżej pełne piersi zakończone lekko odstającymi, różowymi sutkami. Pan leżąc na brzuchu sprawiał wrażenie filigranowego inteligenta, który teorię względności ma w małym palcu, choć wcale małego palca nie ma… Pośladki spięte jak dwie pyzy w Biedronce dopełniły tego groteskowego widoku.

Masując plecy i ramiona mojej Beatki skupiałem się na dotarciu kciukami do najbardziej spiętych mięśni na ciele tej ślicznotki. Ona, z głową pochyloną nad kolanami lekko pomrukiwała, gdy tylko zbłądziłem dłońmi w okolice jędrnych piersi. Sielankowy nastrój przerwało na chwilę poruszenie, to para młodzieniaszków opuszczała łaźnię, najpierw wyszła Pani, a za nią Pan… oboje przeszli tuż obok nas i jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy Pan okazał się drobniutką, krótkowłosą blondynką ze sterczącymi cycuszkami !
No nic, szepnąłem słówko Beacie, czy widziała tą parę ? Sama myślała, że to chłopak i dziewczyna.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę w łaźni, później zimny natrysk, chwila na podgrzewanych leżakach i podążyliśmy ku jacuzzi. W tym ośrodku jest świetnie rozwiązane – w teorii jest to jeden duży owalny zbiornik, ale w praktyce są to dwa oddzielne baseniki, z czego jeden z lodowatą wodą, drugi z przyjemnym ciepełkiem.
Ręczniki i klapki pozostały na swoim miejscu, my powoli, stopień po stopniu wchodzimy do ciepłej części jacuzzi. Jakiś Pan, który siedzi już wygodnie, otoczony bąbelkami, śledzi każdy krok Beatki, bezczelnie gapiąc się na jej biust… kwestia przyzwyczajenia – jej to nie przeszkadza, wręcz dodaje animuszu, a ja, spojrzeniem Bazyliszka gaszę typa, który nagle skupia się na ocenie własnego manicure.

Rozsiadamy się wygodnie, bąbelki silnie i zdecydowanie masują nasze ciała. Już od kilkunastu minut nie czułem ciepła ciała mojej żony, czas więc się przytulić. Ona objęła mnie ramionami, ja szepczę jej do ucha komplementy. Jej delikatne palce muskają mnie to po torsie, to po członku, to po pośladku, jest super, tak właśnie wygląda raj na Ziemi !

Po obiekcie kręcą się inni goście. Można na ich temat napisać pracę dyplomową, gdyż swym zachowaniem prezentują szeroki wachlarz postaw społecznych.
Dziś piątek, więc najpopularniejszą grupą są samotni faceci, którzy zapłacili za określony czas przebywania w saunach i chcą to jak najlepiej (jak najszybciej) wykorzystać – szybkim krokiem przemierzają korytarze od sauny do sauny wchodząc na chwilę i wychodząc, gdy akurat cycków brak…
Dość zabawnie wyglądają pary, które początkują w swobodnym saunowaniu – stoją na przykład przed łaźnią parową i gestykulują – Pan już bez ręcznika namawia Panią do obnażenia się, Pani się wstydzi…
Ostatnia grupa, to ludzie tacy jak my, których parzy ręcznik i jeśli nie łamiemy tym regulaminu danego obiektu, to wolimy poruszać się bez zbędnego skrępowania…

Wracając do jacuzzi – bąbelki generują spory hałas, więc siedzimy sobie przytuleni, twarzą w twarz, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Ja siedzę tyłem do wejścia, słyszę więc od żony, że mamy gości – para, prawdopodobnie lesbijek, też zapragnęła się popluskać.

Ja tego nie widziałem, więc polegam na relacji Beaty – obie Panie zawiesiły ręczniki i tak jak je Matka Natura stworzyła, wspięły się na schodki prowadzące do baseniku. Po chwili rozmowy między sobą, rozdzieliły się. Być może i tutaj przeciwieństwa się przyciągają, jedna woli ciepło, druga chłód. Ta o kobiecej sylwetce podeszła do nas, powiedziała ładnie „dobry wieczór”, usiadła opodal i rozkoszując się ciepłem baseniku odpłynęła w zadumie.
Druga Pani wybrała zimną wodę… z pozycji obserwatora widzieliśmy, że najwyraźniej jest tam tak zimno, że starała się trzymać biust nad wodą. Mi to akurat pasowało - kobieta pomimo chłopięcego wyglądu, była kwintesencją stwierdzenia „małe jest piękne”. Dwie piersi o idealnym kształcie przypominającym połówkę cytryny sterczały wyzywająco w moją stronę. Trudno było oderwać wzrok, więc uśmiechnąłem się jak najserdeczniej, co Pani odwzajemniła.
Gdy jednak puściłem do niej oczko, wyraźnie wyrażając zachwyt nad jej ciałem, speszyła się i odwróciła do nas plecami.

Pomyślałem wówczas, że zachowałem się jak burak… Babka przyszła się zrelaksować, a ja gapiąc się na jej cycki wywołałem zniesmaczenie. No cóż, mleko się rozlało, nic już na to nie poradzę.
Rozmawiając wciąż z Beatą, delikatnie pieściłem jej piersi, głaskałem , ściskałem sutki, co jakiś czas wynurzając je z wody i całując namiętnie.
Pani w zimnej części jacuzzi po chwili znów odwróciła się w naszą stronę i patrząc wzrokiem wyrażającym pożądanie, powolutku nabrała wody w dłoń i polała swoją lewą pierś, za chwilę to samo z prawą, gdy znów polewała lewą, na chwilę przyszczypnęła sutek – w tym momencie jej spojrzenie wyraziło jednoznaczne pytanie „czy mogę się dosiąść ?”.

Nie byłem w stanie odmówić, chwyciłem biust mojej Pani od spodu i uniosłem obie piersi nad wodę, ukazując ich piękno. Trudno utrzymać je w jednej dłoni, więc po chwili zanurzyły się znów w bąbelkach. Pokazałem gestem dłoni miejsce obok Beatki, zachęcając dziewczynę.
Szepnąłem tylko na ucho, że mamy gościa. Pani musiała przejść z jednego baseniku do drugiego, uczyniła to bez zbędnego krępowania. Podeszła do nas, powiedziała „cześć” i usiadła blisko Beaty, która po chwili lekko zadrżała i powiedziała, że panna chwyciła ją za pierś !
Odpowiedziałem, żeby się odprężyła i delektowała chwilą – oczywiście nie musiałem tego mówić, gdyż jej twarz wyrażała już błogą rozkosz…

Delikatne, wręcz filigranowe dłonie ledwo obejmowały piersi mojej kobiety, pieszcząc zawzięcie raz jedną, raz drugą. Błądziły po biuście, po szyi i za uszami. Gdy jedna zniknęła pod wodą, mogłem tylko po uśmiechu Beatki domyślić się, gdzie trafiła… Pieszczoty trwały już jakiś czas, dziewczyny dostały wypieków na twarzach. Znam swoją Panią, byłem absolutnie przekonany o tym, czego właśnie teraz chciała.
Odwróciła się tyłem do mnie, twarzą w kierunku blondynki, dyskretnie wypięła tyłek w geście zachęty. Przysunąłem się bliżej, ze sprzętem który już dawno sterczał w pełnej gotowości, sprawnym ruchem wprowadziłem go do mokrej i gorącej dziurki Beaty.

Efekt był błyskawiczny ! One dwie zupełnie zapominając o tym, że są w miejscu dyskretnym, ale jednak publicznym objęły się i całowały namiętnie, a ja nie potrzebowałem zbyt dużo czasu żeby trysnąć obficie, wypełniając cipkę gęstą, gorącą spermą po same brzegi.
Przysunąłem do siebie Beatę i szepnąłem na ucho „idź pod prysznic” jednocześnie wyciągając twardego jeszcze penisa z pochwy.

Moja kobieta wstała i drobnymi kroczkami wyszła z jacuzzi, cały czas spinając pośladki, żeby ani kropla nasienia nie pojawiła się na zewnątrz. Blondynka wyszła tuż za nią, puszczając do mnie urocze oczko, chyba w ramach podziękowania. Rozłożyłem się wygodnie w baseniku i zacząłem powoli wracać do rzeczywistości. Byliśmy tak pochłonięci całą sytuacją, że nie zwróciłem uwagi na to, że partnerka naszej małej rozpustnicy podglądała nas cały czas siedząc tuż obok.

Przysunęła się do mnie na tyle blisko, że poczułem jej pełne, wręcz nabrzmiałe piersi na ramieniu. Bez pytania i zahamowań chwyciła mnie za głowę i wyszeptała do ucha „Anka to mała dziwka”, następnie jej ręka powędrowała w kierunku krocza, chwyciła zmęczonego już trochę penisa i dodała „mi się podobało, widzę że tobie również”. Po czym wstała, odwróciła się, ostentacyjnie prezentując doskonały tyłek, wyszła z wody…

Posiedziałem jeszcze chwilę i zacząłem rozglądać się za swoją kobietą, Beaty nie było już jakieś dziesięć minut, pomyślałem, że poszła do sauny fińskiej. Oczywiście nie myliłem się, rozłożyłem ręcznik obok niej i usiadłem na golasa. Spytałem, gdzie się tak długo podziewała ? Odrzekła, że to długa historia, która w skrócie wygląda tak, że tuż za nią, pod natrysk weszła blondyneczka… i że resztę opowie mi w domu…

Data:

 jesień 2016

Podpis:

 Opój i Okurwieniec

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80196

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl