DRUKUJ

 

Zakręt - rozdział 3.

Publikacja:

 04-07-26

Autor:

 ReBelia
Pierwsze spostrzeżenie - muzyka! Blanka szukając miejsca wsłuchiwała się w ulubione rytmy. Supportowała jakaś krakowska kapela. Przyjemne reggae rozpływało nią. Uśmiech sam 'wchodził' na jej usta. Widziała, jak pod sceną grupka ludzi tańczy pogo. Każdy z uśmiechem na twarzy. Jakby byli zahipnotyzowani. Nikt z tańczących nie zwracał na nią uwagi. Blanka stanęła i przyglądała się z zainteresowaniem grupce. Nogi same uginały się pod wpływem muzyki. Czuła się, jak w niebie... Nagle pośród tańczących zauważyła znajomą postać, znane już ruchy, włosy, uśmiech... 'Świru, jest tutaj'.- pomyślała. - 'Co ja mam zrobić?!' Pytania w myślach krążyły, jak oszalałe. Gdy obudziła się ze snu na jawie Świra już nie było. 'Pewnie mnie zauważył i uciekł...' - pomyślała i odwróciła się w poszukiwaniu Czity. Koleżanka stała niedaleko. Nie sama. Rozmawiała z Żużem. Konwersacja wyglądała na bardzo ciekawą dla obu stron. Blanka widziała Czitę w takim optymistycznym stanie bardzo często, ale dzisiaj... 'Ta to ma szczęście!' - uśmiechnęła się Blanka i podążyła w kierunku kumpeli.
- Widzę, że nie nudzi wam się! - Blanka puściła oczko do Czity.
- Raczej nie. - Żużu uśmiechnął się do Czity. Dziewczyna troszkę zawstydzona opuściła z kokieteryjnym uśmiechem oczy.
- Chcesz browara? - zapytała się Czita Blanki. - Bo ja chętnie bym się napiła.
- Jasne, czemu nie. - odparła z zadowoleniem dziewczyna.
- To może ja wam przyniosę? Mam tu znajomości i piwo za friko. Zaraz przyjdę, poczekajcie.
Żużu oddalił się, a Czita odprowadziła go wzrokiem. Blanka wiedziała, co myśli teraz jej koleżanka. Sama jednak rozpływała się pod wpływem muzyki. Chciała iść pod scenę i połączyć się w 'rytualnym' tańcu z innymi... Pod scenę przybywało coraz więcej zwolenników pogo. Podeszła troszkę bliżej. Po drugiej stronie stał Świru. Jego długie włosy opadały lekko na jego szczupłe ramiona. Jego oczy skupione na kapeli na scenie. Wyglądał, jak zaczarowany. Choć słyszał muzykę, nie poruszał się w jej rytm, ale w swój własny. Inny niż reggae płynące z głośników. Blankę opętały myśli. 'Podejdę do niego, powiem mu jak bardzo go kocham... Chociaż nie... On to wie... Ale może mnie nie widział? Nie wie, jak jestem ubrana? Tak, idę!' Poszła w jego kierunku, a gdy zbliżała się do jego 'idealnej' postaci na drogę wszedł jej Siwy.
- Dokąd idziesz? - zapytał się chłopak. - Spotkałem Żuża i kazał mi ciebie poszukać. Ma browce. Chodź gdzieś usiąść.
Blanka nie słuchała, co Siwy do niej mówi, jednak nie widziała przez niego Świra. Gdy jednak Siwy zrobił krok do przodu i mogła zobaczyć swoją miłość, miejsce na którym stał Świru było puste.
- Gdzie on jest?! - pomyślała głośno Blanka.
- Co? Co ty mówisz? - zapytał się z zaciekawieniem Siwy. - No, chodź już, bo nie będziemy mieć miejsca. Chodź!
Siwy złapał Blankę za rękę i dopiero to wyrwało ją z marzeń. Szli trzymając się za ręce. 'O, nie! Co ja robię? A jak Świru zobaczy?' - pomyślała dziewczyna i chciała puścić rękę Siwego, jednak jej myśli nie przestawały krążyć: 'A jak zobaczy? Może zazdrość go przepełni?' Ostateczna myśl Blanki sprawiła, że szła z Siwym za rękę aż do wyznaczonego miejsca. Usiadła obok Czity, która pochłonięta był rozmową z Żużem. Siwy podał jej piwo i usiadł obok niej. Chociaż muzyka, klimat i znajomi sprawiali, że czuła się wspaniale, to i tak myślami była przy Świrze. 'Dzisiaj nie będę o nim myśleć! Koniec! Nie chce mnie to nie! Chociaż go kocham, to dzisiaj mogę o nim nie myśleć.' - pomyślała i zrobiła dużego łyka piwa. Piwo miało dziwny smak, inny niż zwykle. Blance przyjemnie zaszumiało w głowie i już po chwili nie miała już połowy browara. 'Jestem w niebie...' - pomyślała Blanka...

Data:

 20 czerwca 2004

Podpis:

 ReBelia

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=8024

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl