DRUKUJ

 

Za wysokie progi

Publikacja:

 17-05-09

Autor:

 Bonsai
Patrzyła przed siebie wzrokiem spokojnym, pozornie nie wyznającym za wiele, jednak dokładny obserwator mógłby w tym wzroku dostrzec nutę marzycielstwa, nawet iskrę uwodzicielskiego płomienia. W oczach błękitnych jak jeziora płonęła wola życia, zaraźliwa wewnętrzna radość, spokój, ale też energia, ogromne złoża duchowej siły, która pchała posiadaczkę tych dwojga oczu do kolejnych życiowych wyzwań, którym odważnie stawiała czoła każdego dnia.
W pobliżu prawego oka spływała po jej gładkiej skórze złota kaskada włosów, padając częściowo na ramię, częściowo kryjąc się za plecami. Żywe złoto, rosnące z każdym tygodniem, zdobiło oblicze dziewczyny, rozsiewając swój blask wokół niej tak, że miało się wrażenie, jakby samo słońce zeszło na ziemię, by przechadzać się po ziemi.
I jeszcze usta. Rozchylone w krótkim uśmiechu, wyglądały niczym płatek róży położony na jej łagodnie wyglądającej twarzy…
Zdjęcie było czarno białe, lecz Antek bez problemu potrafił dopasować do niego realistyczne barwy. No bo ileż razy ją widział? Dziesiątki razy oglądał wszystkie jej fotografie, dziesiątki razy wzdychał do jej urody, pragnął wyrazić swój podziw do niej. I teraz siedział nad jej profilem facebookowym, przed otwartym messengerem, próbując nakreślić choćby kilka słów, wreszcie wyrazić, że chciałby ją poznać bliżej, że podziwia, lubi, szanuje…
Czasami rozmawiali. Krótko, zdawkowo, w sumie nie dowiadując się o sobie żadnych konkretów. Wiedział, że jej pasją jest fitness. Zresztą widać było, że dziewczyna dba o siebie. Szczupły, wyrzeźbiony brzuch, dobrze ukształtowane mięśnie rąk – nie za bardzo, tak w sam raz – pokazywały, jak bardzo chce ona dbać o siebie. Na pewno wiele godzin spędzała na siłowni, by uzyskiwać coraz lepsze efekty. Była silna, wytrwała, pewna siebie, cierpliwa… no bo jak inaczej zdołałaby osiągnąć tak doskonałe ciało? Taki sukces po prostu musiał wynikać z dobrego, silnego charakteru.
Jednak na zdjęciu widział tylko jej twarz i ramiona. Ale te części jej cielesności cenił najbardziej. Subtelne, niepowtarzalny spojrzenie, delikatne usta i złociste włosy.
Nie mógł być jedynym z jej cichych adoratorów. Po prostu nie mógł! Przecież tyle osób komentowało jej zdjęcia, zachwycało się jej urodą, świetnymi efektami , jakie uzyskiwała w siłowni. Antek nie potrafił sobie nawet wyobrazić, że t a k a dziewczyna nie miałaby adoratorów. Przynajmniej tych cichych. Ale też tych, których nie paraliżowała nieśmiałość.
Jego paraliżowała nieśmiałość. I wrodzona wada kręgosłupa. Cherlawy chłopaczek siedział na wózku inwalidzkim przed swoim komputerkiem i wlepiał wzrok w boginkę, której nie był na pewno godzien. Zawsze był sam. Nie mógł chodzić do szkoły, nauczycielka przychodziła do niego do domu, by uczyć go indywidualnie. Cherlawy chłopaczek na wózku inwalidzkim siedział więc często w swoich czterech ścianach, czytając książki o lochach i smokach, marząc, by kiedyś stać się takim potężnym wojownikiem, jacy występowali w tego typu czytadłach.
A może ona również lubiła literaturę fantasy? No, niechby chociaż lubiła gry RPG, niech będzie i to. W sumie on lubi fitness. Rehabilitacja czasami pomaga na jego dolegliwości, choć na przerwany rdzeń kręgowy wiele poradzić się nie da… Ale lubił te ćwiczenia! I coś tam nawet wiedział o gimnastyce.
Ale czy ona by w ogóle chciała kogo takiego jak on? Miał duże wrażenie, że niemożliwe, aby on i ona jakoś do siebie pasowali. To tak jakby piękna dziewczyna chciała się umówić z… Dzwonnikiem z Notre Dame.
- Cóż, pogadać zawsze można – pomyślał Antek. - Cześć, co słychać? - napisał do niej przez facebookowy komunikator.
Enter.

Data:

 9 maja 2017

Podpis:

 Tomek Socha

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80554

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl