DRUKUJ

 

Dzień z życia czupurnego Andrzeja

Publikacja:

 17-11-18

Autor:

 Garry
Obudziłem się z myślą, która towarzyszy mi już od dawna. Ba, towarzyszy! Zżera mnie od środka i spowalnia proces zasypiania o jakieś dobre dwie godziny. Czy jestem sam we wszechświecie? Może jestem częścią jakiejś wspólnoty? Kto jest moim wrogiem? Kto przyjacielem? Kto donosi, a kto chroni? Wiedziałem, że dziś przede mną kolejny dzień piętrzący pytania, a odpowiedzi nie przyjdą. Wzburzony ocean, zwany życiem, zaniesie je w stronę horyzontu i znikną niczym kuter z rybakami - amatorami, pieśniarzami ludowymi z Burundi, w gęstej mgle... Wstałem z ogromną niechęcią. Urywki nocy były wciąż wyraźne. Husaria, sny o potędze, Wiedeń, Piłsudski na Kasztance, Trójmorze... Spojrzałem na portret wodza ze złym błyskiem w oku. Pogroziłem mu w myślach palcem: czekaj, czekaj, jeszcze trochę tej pełzającej dyktatury i wyjadę dokąd zechcę! Parząc kawę znużonym wzrokiem konstatowałem rzeczywistość za oknem. Zbliżał się poranny pochód ONR-u. Po drugiej stronie ulicy, wśród pożółkłych liści, zbierała się grupka opozycjonistów, uginających się pod ciężarem transparentów. Wytężyłem wzrok. "Spalić Pislam", "Jarek warchlaku, odpierdol się od Polaków". Pół biedy, pomyślałem. Żyjemy w XXI w. Tu wszystko przynajmniej jest rozsądnie zorganizowane. Dyktatura pozwala protestować do woli. Obrońcy tolerancji i demokracji wzywają do agesji. Nowoczesne społeczeństwo. Może to rozwinięcie platońskich wizji? Dalsze rozmyślania przerwał mi brutalnie dźwięk telefonu. Modlitwa! Kurwa jego mać!... Nagraj, wyślij... Uff... Poszło. Poranny plik przesłano do Torunia. W pośpiechu wychodziłem z domu. Przy drzwiach jak zwykle czekały trzy plakietki: PRAWDZIWY POLAK, OPOZYCJONISTA - EUROPEJCZYK i ta, moja... BEZIDEOWIEC. Szarość mojej plakietki była wręcz depresyjna. Stanowiła idealne podkreślenie mojej miałkości. Noszenie jej znacznie utrudniało normalne funkcjonowanie. Ostatni w kolejce do miejsca siedzącego w tramwaju, brak prawa głosu bez podniesienia ręki, plastry z Kubusiem Puchatkiem na kartki i przydział na dwa wagony fajek miesięcznie. W mieście znów niespokojnie. Na przejściu dla pieszych (zebry powinny być biało-czerwone!) niegroźna bójka. Młody jegomość w koszulce z napisem:"Polska jest biała (i czerwona, we właściwym tego słowa rozumieniu!)" okładał drewnianą buławą intelektualistę po pięćdziesiątce, dzierżącego tekturowe makiety wieży Eiffla i Sagrada Familia. W pracy za to, prawdziwa jatka. Na wstępie dowiedziałem się, że poleciała poczciwa pani Jadzia, sprzątaczka. Chorowała ostatnio sporo, ale do pracy przychodziła. Na nic jednak zdała się plakietka "PRAWDZIWY POLAK". Portret wodza na drugim piętrze - cały zakurzony! Do tego jakieś plotki... Ktoś podobno słyszał, że jej dziad nie pomagał Żydom (albo pomagał), ojciec w PZPR, matka w 63 r. załatwiła papier toaletowy na lewo. Ludzkie języki są podłe. U dyrekcji - narada. Kroił się spory kontrakt. Nerwowość. Kawy w plastikach pochłaniane hektolitrami. Trzeba było rozebrać kontrahentów na czynniki pierwsze. Skąd mają pieniądze? Z wyzysku? Z dotacji? Z projektu - nici. Ktoś doszukał się, że ich dyrektor ds. technicznych, będąc w 3 klasie technikum, zrobił procę z koloratki ks. Marka z parafii w Dzierżoniowie. Dupa. Wreszcie szesnasta... Stoję w kolejce po żarcie. Dla prawdziwych Polaków - schabowe z kapustą, dla Opozycji - krewetki z parmezanem, zapiekane liśćmi łopianu z południowej Lotaryngii, dla mnie - bigos z resztek. Do domu wracam piechotą. Mijam pomnik Ofiar Katyńskich. Chciałem zapalić znicz. Nie mogę. Odbywają się właśnie dwa "hepeningi". Po jednej stronie las krzyży. Młodzieńcy przebrani za rosyjskich żołnierzy dobijają rannych. W tle Pietrzak śpiewa: "Żeby Polska"... Po drugiej stronie chmara ludzi przebranych za brzozy okłada się w radosnych pląsach pluszowymi krokodylami. W tle aktor grający Schetynę triumfalnie wyzwala się z więzów kaftana bezpieczeństwa...

Na szczęście... to był tylko sen...

Data:

 18.11.2017

Podpis:

 M.G.

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80795

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl