DRUKUJ

 

Jestem spełnieniem marzeń Jack'a

Publikacja:

 17-11-27

Autor:

 Bejtmen
Nareszcie się przełamałem. Chciałem spróbować... szczęścia. Może tym razem wystawiając rękę z bezpiecznej strefy, nikt mi jej nie obetnie, bo tym jestem już za bardzo zmęczony. Zaprosiłem ją gdzieś, żeby wspólnie wyjść. Chciałem z nią po prostu pobyć, porozmawiać, poznać się lepiej, cokolwiek, byleby spróbować. Odpowiedziała, że chętnie ze mną wyjdzie. Stanąłem jak wryty, poczułem się niemożliwie uradowany. Chwilę później jednak dodała, że z nim jest i nie wie, czy byłby zadowolony z naszego wyjścia, ale i tak by chciała. Nie wiedziałem co mam w tamtej chwili zrobić, cieszyć się czy smucić. To tak jakbym poznał swojego największego idola z dzieciństwa, po czym on po minucie spotkania uderzyłby mnie pięścią w twarz, powiedział, że jestem nikim i opluł odchodząc. Ale ja nadal w to nie wierzyłem. Nie chciałem wierzyć i nie chciałem pozbawiać się tej nadziei, że może oto wreszcie szczęście w jakiś sposób uśmiechnie się i do mnie. I akurat tego wieczoru uśmiechało się. Jechaliśmy samochodem i śpiewaliśmy. Spacerowaliśmy i opowiadaliśmy sobie różnorakie historie. Siedzieliśmy i żartowaliśmy. Było idealnie. Było tak, jak sobie wyobrażasz, że mogłoby być. Czułem jakbym naprawdę ją interesował i chciałem, żeby ona poczuła to też z mojej strony. To był jeden z tych wieczorów, a może i jedyny, do którego chciałbym wrócić, gdybym miał taką szansę. Bo nie mógł trwać wiecznie. Ale zdawałem sobie z tego sprawę i nie panikowałem. Cieszyłem się każdym momentem. A kiedy wróciliśmy i musieliśmy się rozstać, było w tym jakieś poczucie spełnienia. Ja ruszyłem w swoją stronę, ona w swoją. Kiedy wracałem, uświadomiłem sobie, że pierwszy raz od kilku lat czułem w sobie czyste szczęście. To najlepsze uczucie pod słońcem. Gdy wróciłem, zacząłem zastanawiać się nad jej słowami. O tym, że jest teraz z nim. Myślałem, że to taki żart z jej strony, żeby dać sobie trochę bezpieczeństwa i w jakiś sposób mnie sprawdzić. Wyobrażałem sobie, że za jakiś czas wyzna mi, że tak naprawdę to ściema. A wtedy znowu poczułbym szczęście. Ale nie. Dzisiaj już wiem. Jest z nim. To Jack. Wiem, że jest szczęśliwa i traktuje to poważnie. Nie mogę mieć do niej pretensji, bo przecież już na początku powiedziała mi prawdę, której do siebie nie dopuszczałem. Ale teraz nie wyobrażam sobie nie mieć jej obok siebie. Chyba nawet nie jestem smutny. Jestem wściekły z poczucia bezradności. Nie mogę nawet obwiniać już samego siebie, bo wreszcie spróbowałem. Sprawa od początku wydawała się jasna. A jednak czuję jakbym coś zgubił i nie mógł tego znaleźć. Jakbym utracił wspomnienie, które zawsze miałem z tyłu głowy. A teraz jest już za późno, zawsze było i zawsze będzie, za późno.

Data:

 27-11-17

Podpis:

 a bejtmen story

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80808

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl