DRUKUJ

 

Sprzątaczki

Publikacja:

 18-06-16

Autor:

 Sylwiana
„Sprzątaczki”


Obie są małe, obie drobniutkie i nie wiem jakim cudem utrzymują cały wielki budynek w najwyższym porządku. Siedmiopiętrowy wieżowiec, w którym mieści się światowa korporacja lśni czystością.

Pracuje w nim ponad siedemset osób, jest tyle samo biurek, foteli i monitorów. Są wielkie otwarte przestrzenie bez wydzielonych pokoi, z szarą wykładziną pokrywającą podłogę. Jest też kilka małych salek, ze ścianami ze szkła. W każdej z nich jest stół i kilka foteli. Brakuje tylko koszy na śmieci – taka jest ustalona w firmie zasada. Na biurkach nie ma żadnych papierów. Czasem zdarzy się jakiś zeszyt i długopis, lecz cała praca odbywa się w komputerze. Każdy pracownik ma mikroskopijnej wielkości szafeczkę, w której trzyma prywatne rzeczy. Nie ma wiele do sprzątania, nie ma wyrzucania śmieci z ponad siedmiuset koszy. Może dzięki temu w biurze łatwiej utrzymać czystość i porządek.

Szklane domy i przeszklone ściany budynku, których powstanie przewidział Żeromski w swoich „Ludziach bezdomnych”, błyszczą. Nie ma na nich ani jednej plamki, żadnego zacieku. Śladu dotyku, czy małego pyłku. Wszystko na zewnątrz wygląda jak żywe. Pracujący w skupieniu korpoludzie zerkają czasem przez szklane ściany, dając wytchnienie zmęczonym oczom.

Maleńkie duszki wykonują wtedy niby niezauważalną, choć żmudną i monotonną pracę, jak mrówki. Nieustannie, bez przerwy wędrują między piętrami, kuchniami i toaletami. Wszędzie tam, gdzie można coś uprzątnąć, by nie było śladów zabrudzeń.

Obie panie są pogodne, uśmiechnięte, skore do rozmowy. Gdy przychodzę rano do pracy i robię pierwszą kawę, kuchnia lśni czystością. Wszystkie kubki stoją na półeczkach, jeden równiutko wsadzony w drugi, aby zmieściło się jak najwięcej. Cytryny czekają na stosiku w salaterce. Mleka stoją obok siebie w szufladzie. Cztery rodzaje herbat zapraszają posegregowane w glinianych pojemnikach z wieczkiem. Pozostałe są w opakowaniach w szufladzie. Sztućce równiutko poukładane w jeszcze innej szufladzie. Śmieci segregowane, według ich pochodzenia.

W czasie dnia spotykam czasem małe mróweczki, gdy włączają zmywarkę lub ustawiają umyte kubki na półeczkach. Gdy czyszczą express do kawy lub opróżniają zawalony brudnymi rzeczami zlew. Czasem mijam je w łazience, gdzie zaopatrzone w wielki wózek opróżniają pojemniki na odpadki. Uzupełniają zapas ręczników i papieru toaletowego. Czyszczą lustra lub wlewają mydło do pojemników.

Windy są czyste, klatki schodowe również. Korzystam z nich codziennie, wchodząc i wychodząc z pracy. Również idąc na obiad do kuchni położonej na najwyższym piętrze, pod oszklonym dachem, przez który widać niebo. Tam najtrudniej zapanować nad utrzymaniem porządku. Stołówka to miejsce, w której mija się ponad siedemset osób dziennie. W różnych porach dnia, czasem po kilka razy. W celu zwykłego spotkania przy kawie i kanapce lub aby spożyć odgrzany w mikrofali obiad. Stołów, ław i wygodnych zadaszonych nisz jest mnóstwo. Są krzesła i inne siedziska, które regularnie trzeba czyścić. Jest kilka zlewów, zmywarek i mikrofali. Ociekacze na talerze i sztućce. Półki na kubki i szklanki. Expresy do kawy i gorącej czekolady. Tu również panuje porządek. Mróweczki dbają, aby zmywarki chodziły nieustannie i pojawiają się we właściwym czasie, by wyjąć porcję czystych naczyń i nastawić do mycia świeżo zabrudzone. Blaty są suche. Pojemniki na ręczniki papierowe uzupełnione. Kosze na śmieci i odpadki nigdy nie są przepełnione.

Gdzie nieustannie przebywają te dwie małe mróweczki? Czy mają czas, aby na chwilę usiąść i odpocząć? Nie są już młode, to panie pod sześćdziesiątkę. Zwinne i sprawnie wykonują swoją pracę, którą nie wszyscy potrafią dostrzec i docenić. Bez ich pracy, nowoczesny budynek korporacyjny nie byłby tak efektowny, a pracownicy tak zadowoleni z miejsca, w którym pracują.

Gdy kończę, odstawiając kubek do kuchni, zdaję sobie sprawę ile pracy czeka jeszcze obie panie. Stoły i zlew w kuchni, pewnie w każdej jednakowo, zastawione są brudnymi kubkami i sztućcami. Trudno znaleźć miejsce na odstawienie kolejnych. Kosze są pełne różnorakich śmieci. Małe, niewidoczne w ciągu dnia mróweczki szybko nie pójdą do domu, podczas gdy ja i mi podobni korpoludkowie, będziemy sobie już odpoczywać po pracy.

Data:

 15 czerwca 2018

Podpis:

 Sylwiana

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80998

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl