DRUKUJ

 

zapity krąg

Publikacja:

 18-06-17

Autor:

 OdwiecznyWrog
czerwiec, 2017

- zapity krąg -

już wkrótce umrę, zaginę w bezmyślności
już teraz umieram w nienawiści do życia

prawda jedyna, śmierć

nigdy nie zrozumiem
dlaczego ludzie chcą żyć?

potrzebuję pomocy
twojej
słyszysz?!
patrz! ja potrzebuję twych słów!
ja potrzebuję twych ust
tych, które umieją wołać!

czym wyrazić mój ból?
komu wyznać ten smutek?
skoro tylko ona stoi za rogiem


19.06.2017 „urodziny”
i znowu rano modlę się do boga
by mnie zachował, by mnie zachował
z dala od siebie samego

i znowu rano patrząc temu kłamstwu w oczy
szukam w smutku nocy
w smutku poprzedniej nocy
życia, którego nie wychował

no bo jak to jest, wieszać własne dziecię?
jak to jest, do krzyża je przybijać?
opowiedz mi, opowiedz mi mój wspaniały panie
jedyny słusznie prawdziwy
jak to jest?
jak to jest, zabijać?


19.06.2017 23:39
nie umieraj
lecz pij
ciągle pij
i tutaj, i teraz
bo oto jedyna jest droga
jedynie słuszna droga
na końcu której
sprawiedliwy osądzi nas bóg
nasz bóg
odwieczny wróg


24.06.2017
nie powinienem już pić, żyć
lecz jednak piję
dosięgam świata
którego widzieć mi nie wolno
dna swej duszy dosięgam
samotny, pośrodku wszelakich wydarzeń
w swe gardło wlewam pustkę kolejnego dnia
tak trudno jest przegrywać
tak trudno jest mi być


24.06.2017
ja już nie wiem, czym jestem

dlaczego tu jest tak ciemno?
dlaczego me serce, prawdy spragnione
wciąż jeszcze w kłamstwie życia żyje?
dlaczego tu jest tak ciemno?
tak zimno...

świecy zapalam ogień
niech śmierci zapłonie ognisko
zapity jak zawsze
życiu swemu pluję prosto w twarz
kłamię, aby wśród wszystkich
stać się jak wszyscy
niczym

wszystko wokół jest krzyżem
prawdą, która tak bardzo boli
upadłą walką
której wygrać, nigdy nie było nam dane

25.06.2017 10:06
tylko ona jedna prawdziwie mnie kocha
tylko ona jedna zawsze jest przy mnie
stoi nieopodal
i bacznie mi się przygląda
z ciemności


26.06.2017 00:09
mówią na mnie śmierć
ta, co zabija, ostatnia
lecz jeśli prawdziwie poprzez swą duszę spoglądasz
ujrzysz sens mojego istnienia
bo to ja jestem życiem
życiem, które w was niby umiera
życiem, które tak boli

daję wam szansę, by widzieć
ranię, lecz tylko przez chwilę
ty umrzesz
ale to ja, na zawsze, będę musiała żyć z tym, że zabijam
ja jestem prawdą
jedyną prawdą prawdziwą
niechcianą, bo nikt przecież mnie nie chce?


26:06:2017 01:23
jestem jeszcze przez chwilę
zapomniałem zniknąć
i znowu tu wróciłem
i znów zapijam przyszłość


22.07.2017
gdzieś
kiedyś tam
w tych oczach
nadziei tlił się ogień
a dzisiaj
już nawet w otchłań
pójść nie mogę


23.07.2017 „co ja zrobiłem?”
wszyscy jesteśmy niczym
on umarł, lecz nikt z nas nie krzyczy

szepczę
nie płaczę głośno
bo jeszcze ktoś usłyszy
że uległem emocjom

bóg mi nie pomoże
szatana więc szukam
by w tej ostatniej drodze
on pomógł odnaleźć ducha
tego, który dawno zaginął
zagubił się zupełnie
zawiesił swoją przyszłość
na rajskim drzewie
w piekle!


1.08.2017
co mogło by się stać, co mogło by się zdarzyć
gdyby na jeden dzień, człowiek przestał marzyć
i tak sobie nie marząc, nadzieją się nie sparzył
co mogło by się stać, co mogło by się zdarzyć?

nie oczekuj ode mnie, że wiem
że wiedzieć będę
że jestem kimś więcej
niż na wpół martwym obłędem
że płynąc życia rzeką
cokolwiek zrozumiałem
bo wciąż nie wiedząc nic
w tym niczym trwam wytrwale

wyblakłe dosięga mnie światło
oto nadszedł czas, aby odejść
oto nadszedł czas, aby zasnąć

i tak wróciłem do kata, do jego cienia
dziś głos szatana zabija moją duszę
choć ja nie czuję, że jestem jednym z nich
nie czując, że być z nich jednym muszę
umieram na ból nieistnienia

i tak słucham, bo wierzę
że wszystko to jest ważne
gdy kłamię, głos mego smutku
zabija wyobraźnię
gdy kłamię, czuję się prawdziwy
taki, jak wszyscy jestem
śmieję się, płaczę, zachwycam nieprawdą
ludzkim oddycham kalectwem

i widzę łąki zielone
i ptaki piękne
i wszystko jest spełnione
poprzez mękę

ja wiem dlaczego, bo czujesz miłość
bo czuję złość
bo czujesz jej niedosyt?
bo czuję nadmiar wszechrzeczy
więcej chcę!
polej, posyp...

jak się czuję, pytasz?
jest pięknie
nie ma to jak rozpocząć dzień
od szklanki wypełnionej wódką
z igłą w ręce...


27.08.2017 00:23
czy bycie niczym jest wszystkim
czego mogę dosięgnąć?
czy jestem w stanie się podnieść
czy już tylko bardziej zwiędnąć?

„idź, nic się nie bój
to drzewo znów zakwitnie”
to są drzwi
a to jest droga
połamania nóg
na szczęście
a ja się przewróciłem
gdy tylko wyszedłem za próg
gdy ujrzał ten bóg
że biegnę


29.08.2017 00:33 „noc”
tam będzie stał mój dom
wśród cieni drzew zamknięty
zabity szarą mgłą
zapomniany, przeklęty

tam będzie piękna pani
swą czernią mnie witała
królowa jadu węży
na progu będzie stała

zamknięty w samym sobie
nic więcej jej nie powiem
tylko przyjdę do niej
i obejmę w dłonie

i chwycę ponad wszystko
by wszystko z niej wycisnąć
jej jadem się utulić
jej światem przeniknąć

tam kiedyś stała ona
w swej czerni
po ciemnej stronie lustra
bezczelnie
na tamtej polanie
wśród wilków
krzyczała
kochanie!
chcę, byś zniknął

ten dom, w nim ja
przy ogniu siedzę
czekam, aż wyschnie łza
a śmierć pamięć odbierze


31.08.2017 02:07
boję się, boję się dzisiejszej nocy
boję się jutra
i jakie by ono nie było
i tak będzie
i wszyscy wy
i ja, w tym życiu okrutnym
zagubiony
niepotrzebnie potrzebny
bez sensu ciągle będę

był czas, żeby żyć
był czas, żeby zasnąć
był czas, by przeminąć
wszystko to przegapiłem
dziś oczy otwarte
łzami płyną
że zgubiłem swój świat
że nie wiedziałem jak
że dalej nie wiem, czy warto jeszcze
warto tak być, czy zginąć?


20.09.2017 23:55
nawet nie wiesz, jak wiele bym teraz dał
jak wiele bym dał, by zrozumieć
by zapomnieć
by już nie żyć
nie wiesz, jak trudno jest mi udawać
niby walczę
a jednak otwieram kolejną butelkę
muszę się napić
bo muszę przecież przeżyć
dzień ostateczny
odwiecznie zepsuty świat

zawistnym słowem podnoszę w górę głos
zapity w połowie podważać śmiem ludzki los
w trzeźwości kłamstwie próbuję się opamiętać
lecz lustro stawia znów szklankę
nie mogę się oprzeć, przecież jest taka piękna...

zabiję życie na śmierć
za śmierć! pijmy bogowie!
zabiję siebie, choć nie chcę
cicho! niech nikt się nie dowie
że tak bardzo jestem samotny
tak bardzo mnie to wszystko dotyka
szczęśliwa grobem jest śmierć
bo nie musi oddychać

co dalej, pytam?
nie wiem...
co dalej?
warto byłoby wstać
już dłużej tu nie leżeć
tak miło byłoby w końcu
ciche miejsce odnaleźć
miejsce bardziej spokojne
z dala od kwiatów na grobie
może w niebie?

co dalej, pytasz?
nie wiem...
kolejna nadejść ma noc
próbować mogę wytrwale
jeszcze przez chwilę nie zniknąć
odnaleźć siebie, odnaleźć szczęście
wydrzeć kłamstwu głos
lecz po co to wszystko?

znów mrok jest o krok...


23:23 „krwawe święta”
tam kiedyś stał dom, taki piękny dom
gdzie dziś tylko nicość dotyka
tam kiedyś żył ktoś
lecz odszedł ten ktoś
nie żyje, nie oddycha

i tak cały czas, kolejny to raz
ja nie mam szans
ty znowu za mną chodzisz
kolejny to dzień, gdy czując twój cień
okrywa mnie strach, nie mogę się wyswobodzić

tam kiedyś stał dom, mój wspaniały dom
tam kiedyś żyła ona
tam tliły się światła, tam rosły te drzewa
tam kwitła łąka zielona

na łące stoi stół, plamami życia przecięty
na stole leży nóż, zakrwawiony, przeklęty...

a przecież to tylko w mej głowie nienawidzę, zabijam
przecież to tylko myślą, cierpienie chciałem zakończyć
tylko dlaczego ten nóż, tak bardzo nienawistny
na zawsze swoim ostrzem musiał nas połączyć?

i tylko te krzyki, które chciałbym zapomnieć
i tylko te wrzaski, których nie chcę pamiętać
i tylko one, natrętne, niespokojne
nieprawdziwe lecz prawe, krwawe święta

nazwali cię bogiem, ja nie mogę
nazwali mnie katem, tak być musi
bo tylko my, ty i ja
wśród wszystko słyszących
prawdziwie jesteśmy głusi

choć do mnie
tutaj nie słychać
nie słychać
że musisz oddychać...


22.10.2017 23:06
jak bardzo muszę być smutny
by zrozumieć
jak długo jeszcze płakał będę
by zapomnieć
by poczuć się wolnym
odejść tam
gdzie moje jest miejsce

ale gdzie to jest?

nareszcie
chociaż na chwilę
człowiek się upił
nie umarł
lecz nie żyje
na chwilę
wolnym jest
choć głupim


23.10.2017 23:52
jest noc
w ciemności czai się trwoga
że jest tylko zło
nie ma boga


28.10.2017 21:08
napisać parę słów, tak łatwo
trudniej dołożyć nut
trudniej nie pić
i zasnąć

tak bardzo ciebie wołam panie
tak bardzo wszędzie chcę znów iść
lecz tylko przez chwilę
na chwilę jeszcze
tak na chwilę żyć

i nic nigdy więcej
nic nigdy się już nie wydarzy
człowiek przestał marzyć
nareszcie
nadchodzi nadzieja na śmierć
na szczęście wieczne

dlaczego tak bardzo chcę umrzeć
gdy ktoś gdzieś o życie swe woła
przez tyle straconych szans?
przez tyle zła dookoła?

żal i smutek
to wszystko ukryte pomiędzy słowami
że przecież i tak umrę
że wszystko na nic
to wszystko
to tylko niemoc zmęczonego człowieka
który boi się umrzeć
a przed życiem ucieka


19.11.2017 16:39 „pani śmierć”
mamo, pozwól mi odejść
tak bardzo cię proszę
ja już dłużej nie mogę
tak bardzo cię proszę
pozwól mi odpocząć
ja nie chcę już żyć
chcę utulić się nocą

mamo, nie płacz nigdy więcej
bo twoje łzy
kaleczą moje wnętrze
bo każda z twych łez
tak bardzo mnie dotyka
jaki ja jestem słaby
jak bardzo nie oddycham

patrzymy w piękno, co kwitnie dookoła
marzymy, że śmierć, odnaleźć nas nie zdoła
marzymy, że jutro, że będzie jakieś jutro
patrzymy kłamstwem, by nam nie było smutno

mamo, pozwól mi odejść
pozwól zamilknąć, śmierci odebrać nagrodę
pozwól mi przestać, przestać o tym wszystkim myśleć
pozwól mi odejść, odejść i nie istnieć

ostatni raz trzymam cię za ręce
ostatni raz zaglądam w twoje serce
ostatni raz mój głos w bezdźwięku kona
bo oto przyszła ona, przyszła ona, przyszła ona...

- end 24.11.2017 00:55 -


1.12.2017 03:29
minęło kilka godzin
dotknęło nas kilka prawd
ja jestem jeszcze
coraz wolniej, ale jednak oddycham
szukam sensu
patrzę przez okno
spoglądam w stronę gwiazd
i piję, i piciem śmierć mnie dotyka
tak bardzo nie jestem
tak bardzo nigdy nie będę
tak bardzo smutkiem krwawią moje oczy
chciałem powiedzieć coś
chciałem otworzyć swe wnętrze
lecz wszystko na próżno
odnalazł mnie niedosyt
znów zawołały drzewa
za późno to
za późno...


2.12.2017 21:32
to dla mnie upadła ta gwiazda
tak pięknie
wbiła się w ziemię
namiętnie
wznieciła ogień i kurz
spaliła miliony dusz

to dla mnie, od ciebie
zrodzona w niebie
nienawiść
boskich ust
co zabija codziennie
by pełno mieć w gębie
ludzkich, niepotrzebnych głów


3.12.2017 18:33
gram dla księżyca
bo ciebie nigdy nie dotknę
zamykam oczy
zamykam serce samotne
otwieram usta
łapię natchnienia oddech
i płynę bezwiednie
sztormem, w ocean wspomnień


8.12.2017 22:04
głowa ma ciężka
jakby ze stali ubita
lecz serce me miękkie
tęsknotą silną usycha

dlaczego płaczę?
płaczę, bo chyba mogę
i chociaż płaczę
nigdy ci tego nie powiem
zostanie to we mnie
zbłądzi we mnie to wszystko
na zawsze zgasł ogień
zgasło uczuć ognisko

a miałem ja już
miałem ja bukiet róż
wszystkie czerwone
wszystkie takie piękne
lecz ty miałaś nóż
czekałaś pośród snów
i miałaś plan
wykrwawić moje serce

za chwilę pójdę, by odejść
uchwycę swój szklany los
rozpocznę nową drogę
znów smutkiem wykrwawię głos


10.02.1018 01:41:42
jest czerń
i nic już nie boli
zabijmy się czasem
niech krew płynie
zapijmy się czasem, powoli
niech strach zginie
a gdybym tak teraz był w tej ameryce?
a gdybym tak w australii swoim myślom wierzył?
gdziekolwiek bym nie usnął
gdziekolwiek próbował bym istnieć
i tak bym nie żył


10:02.2018 2:31:45 „rozkaz”
zabij się!
mądry człowiek pomyślał
żem głupi, bo chcę upaść na głowę
pozbawiając się piękna bycia

ale ja przecież stoję sam
i opieram swe życie bezdomne
o krawędź zapitych kłamstw
o przykrość wspomnień


17.02.2018 01:04:22
ostatni już raz to, na pewno
niech zwiędną, zanikną, zbledną
szklane kwiaty ognistych wód
czuję cię w sobie
czuję, żeś jest
w ciemności zabija nas śmierć
prawdą pozwala się karmić

widzę światła miasta
powoli czuję jak gaśnie
kolejne z nich
i słyszę anioła
co krzykiem śmierci woła

ustami pełnymi róż
pośród kolców ołtarza
pośród ciernistych zbóż
upadam na kolana
kolejna szklanka zalana
twoją krwią, matko ziemio
kolejną z ludzkich dusz

spójrz!
tam, gdzieś
tam za nami, aniele
życia jest tak wiele
uśmiechów pełny świat
a my?
czemu nam tak nie można?
dlaczego nie przyjdzie tu wiosna?

idź spać, już wszystko nieważne
odstaw wyobraźnię
odłóż ten nóż...


18.02.2018 12:00:01
odchodzę w niepamięć
znowu mnie zamieć pod dywan
podłoga trochę krzywa
lecz krótki to zamęt
wszystko już nam znane
nie pierwszy to raz
przegrywać


19.02.2018 00:19:45 „bruk”
krwawią me ręce
to mego serca wnętrze
wypływa czerwienią na bruk

padając na kolana
rozlewam się po ścianach
tracę ostrość
tracę słuch

to dla ciebie kochana
miłości chwyciłem nóż
w agonii połamania
otwarłem swe serce wzdłuż

już prawie jestem
gdzie chciałaś
choć ja nie chciałem
ni to niebem
ni piekłem się stałem
kałużą zdradzonych ust


20.02.2018 „okno”
już czas
pora wstać
ostatni to raz
by zamoknąć

już czas
nie trzeba nam trwać
nie bój się bać
otwórz okno

jeśli coś się wydarzy niedobrego
nie lękaj się
ja będę przy tobie

i lecę
odchodzę
jest wspaniale
od życia
byle dalej...


„słońce”
za pięć miliardów lat zgaśnie słońce
i nikt nie będzie pamiętał
o małym świecie, o niebiańskiej łące
zwanej planetą człowieka

wszystkie te myśli, uczucia
wszystko, co dziś jest ważne
zatraci się w niebycie
w otchłani śmierci zaśnie

i po co, to twoje życie?
dla kogo było to wszystko?
ten smutek, cierpienie, radość
miłość i ludzi bliskość?

za pięć miliardów lat zgaśnie słońce
i nikt nie będzie pamiętał
o małym chłopcu, o małym bogu
zamkniętym w ciele człowieka

gdy świat ten przestanie istnieć
i nic już z nas nie zostanie
kto wskrzesi nas z niebytu?
kto o nas zachowa pamięć?

jakie to zabawne, że wszystko się rozpadnie...


24.02.2018 9:38 „lustro dusz”
a ja?
czuję ból
a ja...
niewidoczny, niechciany
czuję strach

wyciągam dłoń
odkrywam serce
czego chcesz więcej?

a ja?
nie mam szans
czuję ból
czuję strach
widzę śmierć
tak, oto ona

nie chcę odejść
nie chcesz odejść
nie, nie mogę
nie, nie możesz

nie, nie możesz
pozbawić mnie snów
zapomnieć znów
wszystkiego
czym byłem
co chciałem

nie, nie możesz
nie, nie mogę
odnaleźć w sobie
w lustrze dusz
zaginioną odpowiedź
jak żyć


24.02.2018 13:45 „kawiarenka”
pan wszedł butami w me życie
pan zabrudził mą piękność
pan się zapewne zagubił
nieważne

zapraszam na kawę
zapraszam na wszystko
zapraszam na wieczność
tak muszę, więc proszę poważnie

by zabić wyobraźnię
by nie być na próżno
zachęcam, do niemyślenia
byle jak, byle szybko
bo jest już tak późno

i trzeba mi zamykać
a pan raczy jeszcze oddychać
i brudzi pan moje życie
no jak to tak?
jak tak można?
przecież zakwitła już wiosna
tyle ławek w oddali
tyle czerwonych jest róż
ładnie to tak tutaj siedzieć?
dam panu nóż...

a ty? po co ty tutaj jesteś?
nie, by mnie od śmierci ratować
na chwilę chciałem odpocząć
na chwilę chciałem się schować
przed światem, przed życiem, przed sobą...

a ty? po co ty tutaj jesteś?
czyż nie po to, by mnie odwieść od nędzy?

dla pieniędzy...


24.02.2018 22:01 „mgła"
masz rację
to nieważne
nieistotne
to tylko ja
to nieważne jest
to wszystko
rzeczywistość
bezmyślność
śmierć i strach
już prawie nie ma
zapomnę
oto koniec
przyszłaś po mnie
zamglony, niepotrzebny świat
splamiona czystość
nierzeczywistość
odwieczny koniec
smutek
śmierć i ja


25.02.2018 18:09 „ona”
szkoda słów
szkoda twych ust
by opowiedzieć
historię, której nigdy nie było
gdy zagubił się czas
kiedy pierwszy raz
pojawiła się ona
a z nią, a z nią miłość

zachciało ci się żyć
a nie umiesz
zachciało ci się kochać
a nie możesz zrozumieć
że ona w swym wszystkim, to nic
to wszystko nic nie znaczy
fałszywy to cud
kwiat na grób

a ona cię zostawi!
ona cię nie zbawi!
ona zabierze ci duszę!
ona... ona wyrwie ci serce...

i znów sam będziesz konał!
miłości nie przekonasz
nic nie da sobie powiedzieć
chce więcej i więcej

zachciało ci się żyć
a nie umiesz
zachciało ci się marzyć
a nie możesz zrozumieć
że ona cię zabije!
dlaczego tyle pijesz?
ona wyrywa twe wnętrze!
lecz ty mniej wnętrza chcesz więcej

ona cię zostawi
ona cię nie zbawi
jak bardzo jest to śmieszne
niedorzeczne

zabijmy się życiem, dzisiaj
zabijmy się łzami
raz ostatni wreszcie
na zawsze sami


18:36 „piwnica”
zamknięty sam w sobie
w boskiej częstochowie
próbuję znaleźć odpowiedź
w piwnicy na trzecim piętrze
umiera moje wnętrze
umieram ja, człowiek
nieważne, że nie wyszło
nieważna jest przyszłość
a jutro, jakie jutro?
już tylko sznur na kolanach
i ty moja kochana
jedynie prawdziwa
bezmyślność
- end 18:42 -


20:34 „przeklęty”
tak bardzo jestem silny, że płaczę
ja chcę umrzeć
chcę nie żyć
komu mam o tym powiedzieć?
kogo sobą mam dotknąć?

jak połamana zabawka
nieważna, nic nie warta
bezmyślna, uboga
w rękach boga

głupstwem trwam


22:25:25 „historia nieprawdziwa”
hej, ty!
tak, ty!
jest już tak jasno
potrzeba nam odejść
potrzeba nam zasnąć
już nikt z nas po nic nie będzie

no i co z tego, że myślisz?
no i co z tego, że nie chcesz skonać?
historia martwego życia
to o nas!


27.02.2018 22:08 „esencja”
pomyślmy tak przez chwilę
co zrobiłem?
przez cały ten czas nieistotny
ile tych samych słów?
ile niepotrzebnych dróg?
jak wiele w tym wszystkim sprzeczności

cóż więcej mógłbym powiedzieć
by myślą cię zaskoczyć
wszystko już było przecież
krąg śmierci od wieków się toczy

pomyślmy tak przez chwilę
co stworzyłem?
czy warto było tak
smutkiem się zabijać?
odrzucić wszystkich
zapomnieć bliskich
samotnie karmić śmierć
i szklaną krwią
w ciemności
ból zapijać?


9.06.2018 21:54
i tylko ta myśl jedyna
w rozumu puka bramę
że świat ten jest mój tylko
i nikt tu się nie dostanie


22:06 „słowo”
jak czytać te słowa
człowiekiem napisane?
gdzie siebie zatrzymać
by zrozumieć zdanie?
gdzie odetchnąć pauzą
by myśli sens odgadnąć?
jak czytać, by cień przeniknąć
i słowem tym zawładnąć?

czy będziesz w stanie to pojąć?

ty patrzysz swoim wzrokiem
ty sobą świat przenikasz
ty widzisz własną trwogę
i własnym tchem usychasz

nikt nigdy z nas nie pojmie
jesteśmy zamknięci
w klatce ślepych spojrzeń
własnym ja przeklęci


19.06.2018 01:25 "urodziny"
i znowu rano
modlę się do boga
by mnie zachował
by mnie zachował...

Data:

 2017-2018

Podpis:

 Odwieczny Wróg

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81003

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl