DRUKUJ

 

Przesłuchanie- Początek

Publikacja:

 18-11-20

Autor:

 Ajot
Ciemny pokój, który wzbudza nastroje klaustrofobiczne. Szary, pozbawiony wszelkich dekoracji. Światło płynie jedynie z niewielkiej lampy, zbyt małe, żeby rozświetlić pomieszczenie, wystarczające, aby oślepić twarz przesłuchiwanego.

Człowiek w garniturze siedzi na wygodnym krześle, z drugiej strony stoi stołek. Od niego oddziela go drewniane biurko, na której znajduje się lampa.

Drzwi otwierają się, strażnik wchodzi, prowadząc zatrzymanego. Ma na sobie wymiętą koszulę i poplamione spodnie. Funkcjonariusze zatrzymali go w środku nocy. Zdążył już wrócić z zabawy w stanie po spożyciu i od razu położył się do łóżka. Nie pospał długo. Ledwo zdawał sobie sprawę, kiedy leżał skuty na podłodze i wyprowadzono go z mieszkania. Spędził 24 godziny w areszcie bez słowa wyjaśnienia. Teraz skuty usiadł na stołku. Śledczy nie pozwolił na zdjęcie kajdanek. Pokazał strażnikowi, że może wyjść.

Patrzył posępnie na zatrzymanego. Ten po chwili speszenia zaczął tłumaczyć:

- Proszę pana, ja nie wiem, o co chodzi. Wchodzicie do domu, aresztujecie i to bez słowa wyjaśnienia. Ja normalnie pracuję. Mam rodzinę, żona, dwójka dzieci. To musiała być pomyłka.

Przesłuchujący strącił niewidoczny pył z marynarki:

- Pan Adam Kownacki, urodzony 4 czerwca 1980 roku we Wrocławiu, syn Arkadiusza i Ireny?

- Tak, ale…

- Więc wszystko się zgadza.

Skuty gwałtownie zaprotestował:

- Nie, nie rozumiem, o co tu chodzi! Jestem niewinny!

Śledczy spojrzał ironicznym wzrokiem:

- Niewinny? Co pan w takim razie robił sam, bez żony?

- Co to pana obchodzi?

Przesłuchujący wstał i podszedł do więźnia. Złapał jego głowę i z całej siły uderzył nią w biurko. Podniósł głos:

- Gadaj kurwo, co robiłeś wczoraj, zanim wróciłeś do mieszkania!

Zatrzymany zdezorientowany popatrzył na prawo i lewo:

- Nie masz prawa…

Wściekły śledczy ponownie wykonał ten sam czyn:

- Jakie Ty? My kurwa nie jesteśmy na ty. Dla Ciebie pan kapitan. Gadaj, co robiłeś w nocy i z kim, jak na spowiedzi. Ty tu nie masz żadnych praw.

- Byłem na zabawie, piłem, dużo, za dużo…

- Dalej.

- Nie pamiętam, byłem zły.

- Dlaczego?

- Pokłóciłem się z żoną.

- O co?

- To nasza sprawa.

- To ja ci powiem. Twoja stara dowiedziała się, że dymasz, inne, młodsze na boku.

- O co panu chodzi?

Zatrzymany otrzymał mocny cios w twarz.

- To ja tu zadaje pytania. Jak było?

- Tak, zdradzałem ja.

- Kiedy? Kiedy ją zdradzałeś i z kim?

- Miesiąc temu. To była taka jedna, studentka, potrzebowała pieniędzy.

- Nazwisko.

- Kuszyńska. Karolina Kuszyńska.

- A teraz mów od początku. Wymień wszystkie nazwiska kobiet, z którymi zdradzałeś żonę.

- To był raz.

Kolejny cios zwalił go ze stołka. Twarz była zakrwawiona:

- Ty myślisz, że my jesteśmy głupi? A tą rudą i cycatą już nie pamiętasz? Urodziny, 2005 rok. Koledzy sprawili ci nie lada przyjemność. Nie chciałeś im odmawiać, czy po prostu już wtedy miałeś rodzinę w dupie?

- Zapomniałem o niej.

Chwycił go mocno za koszulę i posadził na krześle:

- Tak jak o tych trzech innych.

- Co 'cię łączyło z Moniką Mikołajewską?

- To było tylko raz… Nie chcieliśmy.

- I przez przypadek wykorzystałeś to, że była studentką.

Bity zacisnął usta. Śledczy kontynuował:

- Masz rację. Nie chodzi o żadne twoje zdradzanie, o to, czy ty robiłeś w chuja swoją żonę, czy ona ciebie…

-Jak to?

- My i tak wszystko wiemy, to jest tylko formalność. Podatnicy płacą mi, za to, żebym wydobył z takiego bydlęcia wszystkie informacje, a raczej po to, żeby zostało odpowiednio potraktowane. Nie minie dużo czasu i sam wszystko powiesz. Kochasz swoją żonę?

-Tak.

- I dlatego ją sprzedałeś?

- Nie rozumiem, o co chodzi.

- Połóż ręce na biurku.

Śledczy wyjął z biurka obcęgi. Złapał ręce podejrzanego. Zacisnął obcęgi na paznokciu palca wskazującego prawej ręki. Powoli zaczął go wyrywać. Na twarzy przesłuchiwanego pojawiły się spazmy:

- Sprzedałeś czy nie?

- Sprzedałem.

- Ile kobiet tak potraktowałeś?

- Nie pamiętam.

Paznokieć został wyrwany. Zatrzymany upadł na podłogę z krzykiem. Kapitan podszedł do drzwi. Do pomieszczenia wszedł strażnik:

- Zabierz go.

Na podłodze pozostała kałuża krwi.

Data:

 2017

Podpis:

 Ajot

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81106

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl