DRUKUJ

 

Taka jestem

Publikacja:

 19-07-17

Autor:

 Pestka11k
Wbił mi się pod paznokieć kawałek metalu.
No, może trafniej będzie powiedzieć, że w paznokieć. Niemal w sam środek. Wbił mi się pod kątem niemal w sam środek paznokcia. Właśnie tak.
Panika.
Ja pierdolę.
Kurwa mać.
Boże, co ja teraz zrobię.
Kurwa.
Nawet nic nie poczułam. Dopiero kapiąca krew uświadomiła mi, że coś jest nie tak z moim palcem. Patrzę - a tam wystaje kawałek cholernego metalu.
Lekarz.
Chirurg.
Dłubanie w paznokciu.
Jazda do miasta - dziś cholerna sobota!
Cięcie paznokcia.
Czekanie w kolejce.
Kurwa, nie.
Nie!
Idę szybko do domu i wyciągam pęsetę, zalewam ją wrzątkiem. Przyglądam się paznokciowi. Trochę tego metalu wystaje. Próbuję go pochwycić, cisnę, coś się rusza, kapie krew. Kuźwa. Jest mi gorąco z nerwów. Nie mogę jechać do szpitala przez taką głupotę... Opanowuję się. Biorę obcinaczkę i obcinam paznokcia do samej skóry. Mało. Ucinam więcej. Cisnę. Metal ani ruszy. Jak ja mam go niby podważyć od spodu? Cholerstwo wbiło mi się prawie pod kątem prostym. Nie chciałabym go wbić głębiej.
Tnę więcej. Do gołej skóry. Tak, wolę sama, nie dam lekarzowi grzebać w moim palcu... Samej jest dobrze. Panuje nad sobą, wiem, na ile mogę sobie pozwolić. Wsuwam końcówkę pęsety pod paznokieć, pcham, próbując wypchnąć od dołu tkwiący tam odłamek. Tak, tak, jeszcze trochę. Ucinam jeszcze trochę. Wsuwam głębiej. Ocieram krew. Pcham. Zdeterminowana. Do skutku.
Jest!
Wyszedł!
Dżizas, wyszedł!
Wyciągam odłamek, oglądam dokładnie, czy nic nie zostało. Mam nadzieję, że nie, inaczej wda się zakażenie. Polewam palca spirytusem. Straciłam prawie pół paznokcia, wygląda jednak na to, że jest już czysty. Polewam go jeszcze raz, smaruję antybiotykiem i zaklejam.
Uff.
Jestem wielka.

Data:

 17.07.19

Podpis:

 Katarzyna B.

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81202

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl