DRUKUJ

 

Warta

Publikacja:

 04-08-30

Autor:

 Schocker
Warta 23.03.2004

Nastała moja godzina wartowania
Wpadli z hukiem do mojego namiotu
I cichym krzykiem wyrwali mnie ze spania
Dali karabin i krzyknęli: „Bądź gotów”

Przydzielili mi starszego generała
Który przerastał mnie swoim doświadczeniem
To właśnie jego moja dusza się bała
Dosłownie drżałem przed jego spojrzeniem

W środku obozu tliło się ognisko
Razem hardo rozdmuchiwaliśmy płomienie
Aby przepędzić chłód siedliśmy blisko
Ogień zaraz ogrzał na biel kamienie

Ogień rozgrzał zarówno i nasze serca
Zaczęliśmy tryskać do siebie sympatią
Wiadomo wspólny trud przyjaźń utwierdza
A ogień szalał przed nami z gracją

Płomienie złociste rozpoczęły walca
Zaczęły opanowywać ciemny mrok
Niemiłosiernie spierały się w walce
Minuta mijała jakby to był rok

Do moich uszu dotarł hałas straszliwy
To wróg zaatakował obozowisko
I wtedy rozpoczął się mord prawdziwy
A momentalnie zgasło nasze ognisko

Syreny alarmowe milczały ciszą
Kiedy w śnie ginęli nasi bracia
Słychać było jak zarzynani dyszą
Niestety nie miał kto pędzić do odparcia

Nagle zobaczyłem twarz generała
Ogień z powrotem zapłonął swym blaskiem
Przypomniał mi zasadę jaka panowała:
„Na warcie się nie śpi” kara będzie rankiem.

Data:

 23.03.2004

Podpis:

 Schocker

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=8722

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl