https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
80

Sprawca (fragment III)

Autor płaci:
100

  Fragment III.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W grudniu nagrodą jest książka
4 pory mroku
Paweł Paliński
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Trudna miłość

Początkowo wszystkie myśli skupiają się na miłości. Później miłość skupia się na myślach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
675
użytkowników.

Gości:
675
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 17230

17230

Sen czy jawa?

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
05-07-23

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Podróże/Przygoda/Fantastyka
Rozmiar
12 kb
Czytane
1639
Głosy
5
Ocena
4.40

Zmiany
05-07-23

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: atreides Podpis: atreides
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Gdy skonczylem zapisywac moj sen, okazalo sie, ze wyglada prawie jak opowiadanie. Wybaczcie zatem brak polskich czcionek, ale po prostu spisywalem moj dzisiejszy sen w notepadzie. Obudzilem sie jakas godzine temu i zaraz po wstaniu postanowilem wszys

Opublikowany w:

Sen czy jawa?

Nurkowalismy w podziemnym jeziorze, w jaskini. Wszystko bylo w porzadku,dopoki nie zanurzylismy sie na pare metrow, gdzie divemaster Michal zaczal
mi robic zdjecia do reklamy centrum nurkowego - na chwile wyjalem z ust automat, nastepnie znowu go wlozylem, wszystko fotografowane.

Mimo, ze bylem dobrze wywazony i mialem neutralna plywalnosc, zaczalem bardzo szybko opadac, tak samo Michal i reszta nurkow. Nie wiem jak reszta, ale
ja i Michal bylismy nieswiadomi opadania, caly czas zajeci zdjeciami. W toni nie bylo punktow odniesienia, po ktorych moglibysmy poznac, ze sie
zanurzamy. Zdalem sobie sprawe z opadania dopiero gdy zobaczylem rozswietlone dno katem oka.

Skierowalem tam wzrok, by zobaczyc jakies zatopione ruiny. Budynek, obok niego lezaca do gory dnem lodz, dookola wbite w dno slupy.

Pierwszym moim wrazeniem bylo, ze to jakies starozytne, zalane dawno temu ruiny. Miejsce, gdzie od dawien dawna nie bylo zadnego czlowieka. Po
chwili dopiero uswiadomilem sobie na jakiej glebokosci musze byc, panicznie szukajac inflatora, by dodac do jacketu powietrza i przedmuchujac sie, by uniknac uszkodzenia uszu. Nie udalo sie - predkosc opadania byla zbyt duza. Uderzylem w dno, ladujac na nogach, ktore od impetu ugiely sie w kolanach niemal calkowicie, ale zachowalem rownowage.

Bylem w szoku.Nie moglem sie przedmuchac, bylem na dnie jakiegos glebokiego, podziemnego
jeziora. To bylo i tak duzo, dopoki nie zobaczylem ludzi - czy tez moze niesamowicie do ludzi podobne istoty. Chodzili po dnie, jakby nigdy nic. Bez suchych skafandrow, czy chocby pianek. Bez butli z powietrzem i automatow. W zasadzie byli ubrani podobnie jak ludzie ubierali sie na poczatku XX wieku. Ich lekka uwage wzbudzilismy my, choc sie specjalnie nie przejeli. Dalej zajmowali sie swoimi sprawami.

Gdy sie rozejrzalem i spojrzalem na twarze pozostalych nurkow, zauwazylem, ze kazde z nas jest w podobnym stanie. Bylo nas okolo 5 osob, liczac mnie i divemastera.

Rozgladajac sie, dostrzeglem zupelnie inny krajobraz niz to wygladalo w trakcie opadania. Bylismy na czyms w rodzaju placu w malej miejscowosci.
Dookola staly domy o plaskich dachach, ktorych architektura jednak zadziwiala. Budynek, ktory zobaczylem opadajac, okazal sie zwyklym sklepem.

Szokujaca w tym wszystkim byla obojetnosc ludzi dookola nas. Chodzili, oddychali. Przez chwile zastanowilem sie, czy to nie sen, czy to nie jest
zbyt niesamowite. Uznalem jednak, ze sie nie przekonam dopoki nie zobacze czegos absolutnie absurdalnego. To wszystko bylo do przyjecia - no
powiedzmy. Jesli to byl sen - to nic nie moglo mi sie stac. Jesli to byla jawa, to i tak musialem zaryzykowac i to sprawdzic.

Lekko odchylilem maske, do ktorej o dziwo nie nalala sie woda, albo bedac pod wplywem adrenaliny tego nie zauwazylem. Pociagnalem lekko nosem, spodziewajac sie nieprzyjemnego uczucia, zwiazanego z obecnoscia wody w nozdrzach. To, co poczulem, usprawiedliwilo niejako to co sie dzialo.

Zaczerpnalem nosem powietrza. Pozornie ani kropli wody. Moglem oddychac pod woda, bez automatu. Zalozylem maske z powrotem, znowu oddychajac
powietrzem z butli.

Dobylem noza nurkowego, przypietego do lydki, by zastukac w butle i zwrocic uwage reszty nurkow. Bylo to nieco absurdalne, zwazywszy na fakt, ze najwyrazniej w tej chwili nie bylismy w wodzie, a na powietrzu.

Przynioslo to jednak rezultat i oczy pozostalej czworki zwrocily sie na mnie.

Wyjalem z ust automat i odrzucilem go na bok, waz z puszka opadl w dol, poza zasieg mojego wzroku. Wciaz walczac z instynktami, otworzylem usta. Zaczerpnalem "powietrza", a moja klatka piersiowa sie uniosla. Wydechnalem powietrze - teraz dopiero zauwazylem, ze nie pojawily sie bable powietrza.
Ponownie zaczerpnalem powietrza "z wody" i znowu zrobilem wydech.

Wszyscy byli zszokowani. Niesmialo, Michal siegnal do swojego automatu i rowniez go wyjal. Sprobowal zaczerpnac powietrza ustami. Na jego twarzy
wykwitl nieznaczny usmiech, gdy i on zdal sobie sprawe, ze moze tu oddychac. Pozostali, widzac nas, rowniez odrzucili swoje automaty i zaczeli oddychac podwodnym powietrzem.

Sytuacja powodowala, ze mozemy tez mowic, tak jakbysmy byli na powierzchni. To wszystko bylo bardzo dziwne.Skierowalismy sie do sklepu, mijajac sie z grupa idacych prostopadle do naszego kursu kobiet. Rzucily nam krotkie spojrzenia i poszly dalej, niewzruszone.

Wnetrze budynku przypominala wspolczesny sklep spozywczy. Na polkach staly butelkowane napoje, pod lada jakies slodycze. Byla nawet chlodziarka (czy sprawna? watpie) z lodami. Wtedy uswiadomilem sobie, ze nie jest mi w ogole zimno w twarz. Suchy skafander zapewnial cieplote ciala na kazdej glebokosci, ale nie dotyczylo to twarzy. Tak naprawde, to nie czulem zadnego dyskomfortu, choc wciaz nie zdejmowalem maski.

Ekspedientka nie byla rozmowna. Jedna osoba z naszej grupy - kobieta, dziwnym trafem okazala sie miec przy sobie portfel. Nie wiem jak go tutaj
przeniosla, moze miala go w ocieplaczu, ktory znajdowal sie pod skafandrem
wlasciwym? Nie wazne. Zakupila dla kazdego co chcial, choc ja wstrzymalem sie, nie ufajac sytuacji. Kolejne moje zaskoczenie wzbudzil fakt, ze
sprzedawczyni zaakceptowala bez zadngeo zaskoczenia nasze polskie monety. Dwuzlotowki, zlotowki, grosze. Jakby to bylo cos normalnego, lub jakby na
codzien placono jej pieniedzmi z calego swiata.

Reszta grupy wczesniej wyszla na zewnatrz. Rozejrzalem sie i nie widzialem ich nigdzie. W zadnym kierunku nie widzialem najmniejszej oznaki ich przejscia. Zaczalem panikowac. Rozejrzalem sie ponownie - nie bylo ich nigdzie. Tylko obojetnie przechodzacy podwodni ludzie. Umiescilem automat
z powrotem w ustach, postanawiajac sie wynurzyc. Na lodzi, z ktorej nurkowalismy, wciaz zostawaly dwie osoby. Napompowalem przy pomocy inflatora jacket do granic mozliwosc i o dziwo zaczlalem sie powoli unosic ku gorze. Wraz ze zmniejszaniem sie
glebokosci, predkosc wynurzania rosla. Zaczalem wiec powoli ujmowac z jacketu rozprezajacego sie powietrza. Wykonujac odpowiednie przystanki
bezpieczenstwa - by uniknac choroby dekompresyjnej, wkrotce wyplynalem na powierzchnie jeziora.

Lodz wciaz byla na swoim miejscu. Na niej krzatal
sie Piotrek - nasz drugi divemaster i jeszcze inny gosc, ktorego w zasadzie nie znalem. Zalozylem maske na czolo - co wsrod nurkow oznaczalo panike - i zaczalem uderzac reka w wode. Predko zwrocilo to uwage Piotrka, ktory natychmiast skoczyl do wody, w samym skafandrze, masce z fajka i pletwach. Po chwili byl juz przy mnie, caly zdenerwowany.

Przez chwile opowiadalem mu co sie dzialo, choc on nie zwracal uwagi na moja niesamowita opowiesc. Pewnie uznal, ze to wszystko efekt narkozy
azotowej - efektu pojawiajacego sie na glebokosci okolo 20 metrow i nasilajacego sie wraz ze zwiekszaniem glebokosci. Stan ten byl w pewnym
sensie podobny do upojenia alkoholowego. Przestajemy wtedy racjonalnie
myslec, czesto nasze procesy myslowe sa bardzo spowalniane - mamy problemy z rozwiazaniem najprostszych zadan matematycznych - jak i mamy uczucie w stylu "nie ma sie czego obawiac, przeciez jest tak fajnie...".

- Nie boj sie o reszte. Przez chwile nawet myslalem, czy po was nie schodzic, ale uznalem ze dacie sobie rade. W koncu doswiadczeni nurkowie - powiedzial Piotrek, gdy powiedzialem ze pozostala czworka wciaz jest na dnie.
- Prosze cie, zejdzmy. Poszukajmy ich. Po bablach powietrza, swiatlach latarek, cokolwiek - zaczalem go przekonywac, choc bylem swiadom, ze zapewne nie korzystaja z latarek ani nie zostawiaja za soba unoszacych sie ku powierzchni babli.

Piotrek zgodzil sie. Cos w jego zachowaniu mnie zaskoczylo. Nie wiem co, ale zachowywal sie dziwnie. Zlapal mnie za dlon i pokazal, zebym spuscil
powietrze z jacketu. Zrobilem co mi kazal, w koncu byl divemasterem. Ale dlaczego on nie mial na sobie zadnego sprzetu? Zanurzalismy sie razem,
Piotrek powoli wypuszcal z ust zuzyte powietrze, a ja zdalem sobie nagle sprawe, ze nie moge zaczerpnac oddechu z automatu. Spojrzalem na manometr - butla byla pusta.

Szarpnalem sie i pokazalem Piotrkowi ze nie mam powietrza. Zignorowal to i pokazal bym wydychal spokojnie powietrze. Z ogromna predkoscia zblizalismy sie do dna. Upadlismy na nie, obydwaj zaczerpujac oddech "z wody". Rozpialem jacket i pozostawilem go na ziemi. Tak samo zdejmujac juz
pletwy, idac za przykladem Piotrka. On musial wiedziec o tym miejscu, byc juz tutaj kiedys - pomyslalem, choc nic nie mowilem.

Nagle podeszlo do nas dwoch mezczyzn. Jeden starszy, z broda, drugi
mlodszy, ostrzyzony "na jeza".
- Witajcie! - odezwal sie radosnie starszy. Drugi tylko skinal glowa.
- Co to za miejsce? - natychmiast zapytalem.
- Sam wiesz najlepiej. Musisz tylko uwierzyc w to, czego sie domyslasz - zachichotal starszy podwodny czlowiek. Piotrek milczal, wymieniajac jedynie spojrzenia i skinienia glowy z napotkana przez nas para.
- Jak to sie dzieje, ze mozemy tutaj oddychac?
- Ach, to juz zasluga w wiekszosci mojego syna.
- Coz, zgadza sie. Kiedys odkrylem jak utworzyc "sztuczna atmosfere" pod woda. Zrealizowalismy to. W zasadzie nie oddychamy teraz powietrzem, ale mieszanka powietrza ze sprezonym tlenem.

Mowi o nitroxie - pomyslalem.

Para odwrocila sie od nas i zaczela oddalac, po chwili znikajac nam z oczu. Bylem w szoku, choc Piotrek wydawal sie nie byc wcale zaskoczony
naszym dialogiem.

W milczeniu ruszylem za nim brukowana jakimis otoczakami sciezka. Piela sie w gore, szlismy nia az nie zobaczylismy wiekszego miasta, od tego
gdzie pierwszy raz opadlismy. Znajdowalo sie u podnoza dziwnych "gor". Postrzepione skaly byly nadzwyczaj wysokie i dla tutejszych mieszkancow
musialy byc wlasnie uznawane za gorskie szczyty.
Gdy weszlismy do miasta, ukazala sie naszym oczom niesamowita architektura. Inna od kazdej, jaka widzialem do tej pory na ziemi. Jakby wymieszanie wszystkich stylow - wbrew pozorom, efekt byl cudowny. Ulice byly troche sztuczne - brukowanymi drogami nie poruszaly sie zadne pojazdy. Kanciaste, przypominajace potluczone naziemskie, samochody staly zaparkowane na poboczach, niby pomniki. Przekroczylismy jezdnie, nie zdajac sobie sprawy z dwoch mezczyzn bedacych za nami.

Nagle nas schwycili i wykrecili rece za plecy, skuwajac razem nasze rece. Podwodni ludzie byli ubrani w stroje przypominajace amerykanskie policyjne mundury z lat trzydziestych. Nie odezwali sie, a jedynie usmiechneli szeroko.

Nie moglem powstrzymac smiechu, gdy zdalem sobie sprawe, ze prawdopodobnie nas zatrzymali za przekroczenie jezdni w nieoznaczonym miejscu. To miasto, to wszystko wydalo mi sie wtedy strasznie sztuczne. Jakby ci ludzie udawali, ze tworza ziemskie spoleczenstwo, ale wychodzila im marna
makieta.

- Zostawcie ich, straznicy! Przejmuje zatrzymanych! - nagle wykrzyknela
trzecie osoba w podobnym mundurze. Pomyslalem, ze moze nas uwolni. Miast tego poczulem na plecach uderzenie policyjnej palki, nalezacej wlasnie do
trzeciego nieznajomego. Dwaj pierwsi "policjanci" zasalutowali i odeszli, a my szlismy przed
trzecim, zgodnie z jego poleceniami. Zauwazylem, ze Piotrek majstrowal przy swoich kajdankach, wyjmujac powoli lewa dlon z obreczy. Nasze spojrzenia sie spotkaly i rzucilismy sie biegiem do przodu, gdy Piotrek uwolnil dlon. Policjant wciaz nas scigal.

Nagle Piotrek mnie schwycil za ramie i zaciagnal w boczna uliczke, gdzie znajdowaly sie jedne, zardzewiale drzwi. Divemaster szybko nacisnal klamke i znalezlismy sie w srodku. Dalej byly kolejne drzwi, ze zbitych desek. Przez szpary w drzwiach saczylo sie swiatlo. Piotrek pospiesznie zapukal. Drzwi otworzyl nam maly, nieco otyly czlowieczek w okularach. Rozpromienil sie na widok Piotra i wpuscil nas do srodka.

Predko opowiedzielismy mu w jakiej jestesmy sytuacji - on powiedzial, ze nie ma sie czego obawiac i ze nas ukryje. Pokoj byl caly zagracony. Rozne papiery, kasetki, plastikowe kosze byly porozrzucane po calym pomieszczeniu. Nasz wybawiciel podszedl do drzwi, gdy rozleglo sie pukanie.

Przerazony pomyslalem, ze nas wyda - przez szpary w drzwiach widzialem policyjne mundury. Miast tego pokazal mi wzniesiony kciuk do gory - dopiero po chwili uswiadomilem sobie, ze chce mi powiedziec ze wszystko jest w porzadku. Otworzyl lekko drzwi i przesliznagl sie przez nie na korytarz, zamykajac je za soba. Chyba z nimi rozmawial.

Usiadlem przy jego biurku, na drugim koncu pomieszczenia, dostrzegajac napis na tabliczce "Usluga obgryzania paznkoci - tanio". Usmiech wykwitl na mojej twarzy, gdy zobaczylem w misce obok starte obgryzionych wlasnie paznkoci.
To byl juz szczyt absurdu.

Koniec.

Podpis: 

atreides 23.07.2005 - pomiedzy 12:00 a 13:00
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment) Taedium vitae
Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.