https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
80

Sprawca (fragment III)

Autor płaci:
100

  Fragment III.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W styczniu nagrodą jest książka
Upiory
Jo Nesbo
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Klejnocik

Od tej pory miałam inne życie. Nie jest ono warte opowiadania, bo to już historia. Poza faktem, że mając niespełna 21 lat, postawiona przez życie pod ścianą...

Trudna miłość

Początkowo wszystkie myśli skupiają się na miłości. Później miłość skupia się na myślach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1106
użytkowników.

Gości:
1106
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 22273

22273

Kleszczówka 2005

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
06-01-25

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Rodzina/Przyjaźń/Wakacje
Rozmiar
5 kb
Czytane
2194
Głosy
1
Ocena
5.00

Zmiany
06-01-26

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Millllka Podpis: Mila S.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Nie było łatwo opisać cały dwutygodniowy pobyt na wsi w kilku zdaniach (do kroniki klasowej). A jednak się udało. Nie wiedzieć czemu, rodzinka się strasznie zachwycała...

Opublikowany w:

Kleszczówka 2005

Moja intuicja bywa czasami bardzo mylna, tym razem jednak czuję, że nie kłamie. Mówi mi, że tych wakacji nie zapomnę do końca życia, a ja - chyba po raz pierwszy - jej ufam i czuję, że mówi prawdę.
A wszystko zaczęło się dość spokojnego, lipcowego wieczoru. Moja intuicja chowała się w odległych zakątkach podświadomości, miałam więc chwilowy spokój. Siedziałam na gadu-gadu i rozmawiałam z moją koleżanką Martyną. W pokoju obok tata oglądał TV, a mama prowadziła długą i niezwykle wyczerpującą rozmowę telefoniczną. Zastanawiałam się nawet, z kim (nie mogła to być pani Małgosia, pani Jasia raczej nie, babcia Basia też odpada - dziwne!).
No więc siedziałam na gadu-gadu i prowadziłam tak zwaną rozmowę o niczym. Z pokoju dochodziły głosy charakterystyczne dla osób, które się żegnają - "tak, tak, dobrze, pa, pa, no, buzi, buzi, do zobaczenia". I wreszcie dźwięk odkładanej słuchawki. W chwilę później w moim pokoju zjawiła się mama i oznajmiła:
- No, Monisiu, w piątek jedziemy na wieś. Na Kleszczówkę. Co ty na to?
Co ja na to?! Zgadnijcie! Co ja na to?!

***

Kilkadziesiąt godzin później byłam już na miejscu. Ja, Ganca, moja mama i ciocia Miecia (to z nią rozmawiała moja mama) jechałyśmy dziwnym, śmiesznie małym autobusikiem. Martyna znalazła jakąś gazetę "Gwiazdy mówią..." na półce na bagaże, a ponieważ była na pierwszy rzut oka niczyja - przywłaszczyłyśmy ją sobie i, by urozmaicić sobie nudną podróż, oddałyśmy się studiowaniu tajników magii i czarów.
Wreszcie autobusopodobne coś zatrzymało się przed dość ładnym, kamiennym, dwupiętrowym domkiem. Wysiadłyśmy z autobusu i skierowałyśmy się w stronę owego domku. Ale minęłyśmy go i zieloną alejką, zdobioną w mnóstwo świerków, doszłyśmy do małej, drewnianej i nieco niepozornie wyglądającej chatki.
Przyznam, uczucia miałam mieszane. Liczyłam po cichu na to, że najbliższy tydzień spędzę w sporym, murowanym, a nie drewnianym domku. A chatka, którą przydzielił mi los, wielkością raczej nie grzeszyła. W środku mogły znajdować się najwyżej trzy małe izdebki. Bardziej zachęcająco prezentował się ogród. Zielony i otoczony świerkami, jak dróżka, którą można było tu dojść. Kilka metrów od bocznej ściany chatki stolik i ława, dalej grusza, dumnie reprezentująca swój gatunek pośród tylu świerków. Jeszcze okazały orzech, którego gałęzie ukradkiem prześlizgiwały się przez drucianą siatkę, odgradzającą teren posiadłości cioci Mieci od skromnego apartamentu sąsiadów.
I palce same wystukują mi pouczenie, które proszę, żebyście zapamiętali: pozory mylą i nie można dać się zwieźć. Tak. Zapamiętajcie.
Kto wie, czy wieczory (och! te piękne, burzliwe wieczory, ciche, ciepłe i spokojne!) w takiej kamiennej rezydencji nie wyglądałyby inaczej?
W każdym razie te wieczory były... Hmm... Nie wiem, jakiego określenia mam użyć, żebyście dowiedzieli się, jakie naprawdę były te wieczory. Nie, nie chcę ryzykować. Kaflowy piec i skwierczące w nim drewna, jasny piorun, przecinający niebo co kilka chwil, lep (i packa! o, tak, packa, i Martyna, latająca z packą po całej chatce!) na muchy, moja babcia, powtarzająca w kółko "A idź ty!", jej koleżanka Wandzia, klepiąca się w łazience, w obawie przed cellulitem, moja mama, pogrążona w lekturze - no i moja ciocia, a właściwie ciocia mojej mamy - ciocia Miecia, i jej czarujące opowieści o moich przodkach, których słuchałyśmy z zapartym tchem – tego nie da się określić jednym słowem (prawda...?).
Później do łóżek, z których rano wstawałyśmy rześkie, wesołe i wypoczęte. Śniadanko typowo wiejskie, czyli świeże bułki, mleko prosto od krowy (po którym Martyna nie kichała, pomimo swojej skrobi białkowej), twarożek ze szczypiorkiem, albo chałka (którą, biorąc pod uwagę upodobania Martyny, trzeba było kupować hurtowo - to była oczywiście przenośnia, proszę nie traktować jej w dosłownie dosłownym znaczeniu). Następnie należało się ubrać. Umyć i ubrać. No tak, przyznam, że mnie to zajmowało, hm, troszkę dłużej niż innym. No cóż, każdy ma swoje własne tempo...
O dwunastej zwykle byłam już doprowadzona do stanu używalności. Wtedy zaczynało się prawdziwe wiejskie życie. Chciałabym to życie opisać, ale nie wiem, po prostu nie wiem, jak! Są rzeczy, których nie da się opisać, bo można je zhańbić i zaniżyć ich piękno. Jak mam na przykład opisać zapach siana? Ciche cykanie świerszczy? Pianie koguta? Ryczenie krowy? Szczekanie psów o zmroku? Delikatny wietrzyk, który lekko i delikatnie chłodzi twarz, kiedy siedzisz sobie na stosie drew i patrzysz na ognistą kulę słoneczną znikającą powoli za odległym horyzontem, za szmaragdową linią drzew? Jak mam to wszystko opisać, żeby było jasne, że to nie zwykłe, puste słowa, napisane z przymusu, tylko że to prawda, najprawdziwsza prawda? Myślicie, że wiecie, jak pachnie siano? Jak cykają świerszcze? Ano może wiecie. Ale warto (warto - ja wam to mówię!) przekonać się o tym jeszcze raz. Może ktoś wie, ale zapomniał? No to niech sobie przypomni.
Mam nadzieję, że morał już wyciągnąłeś? Jeśli nie, to Ci go uświadomię. Otóż jeśli będziesz spędzać bardzo nudny, dłużący się w nieskończoność wieczór i nagle to Twojego pokoju wparaduje, cała w skowronkach, mama, i oznajmi radośnie:
- No, kochanie, w piątek jedziemy na wieś! - macie rzucić jej się na szyję i zacząć pakować plecak. Albo... walizkę!

Podpis: 

Mila S. wrzesień 2005
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment) Taedium vitae
Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.