https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
80

Sprawca (fragment III)

Autor płaci:
100

  Fragment III.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W styczniu nagrodą jest książka
Upiory
Jo Nesbo
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Klejnocik

Od tej pory miałam inne życie. Nie jest ono warte opowiadania, bo to już historia. Poza faktem, że mając niespełna 21 lat, postawiona przez życie pod ścianą...

Trudna miłość

Początkowo wszystkie myśli skupiają się na miłości. Później miłość skupia się na myślach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1134
użytkowników.

Gości:
1134
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 33454

33454

Ta jedyna - cz.1

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
07-05-30

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Przyjaźń/Podróże
Rozmiar
17 kb
Czytane
1448
Głosy
2
Ocena
4.50

Zmiany
07-06-01

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Selene Podpis: Selene
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
humorystyczne opowiadanie o wizycie przybyszów z małej planety w bardzo nietypowej sprawie ;)

Opublikowany w:

Ta jedyna - cz.1

- Panowie, rozpoczynamy posiedzenie.
Książę przeszedł wzdłuż radioaktywnego stołu. Jego bystre szarogranatowe oczy spoglądały na zgromadzonych, zajmujących swoje miejsca. Był młodym, przystojnym (jak na xeypaxańskie gusta) i inteligentnym Xeypaxańczykiem. I wolnym, a to było niedopuszczalne dla kogoś o jego pozycji społecznej.
- Skoro przyszło mi się ogruchotać pragnę, aby moja ogrucha nie była tutejsza.
Po zebranych przeszedł szmer zdumienia. Książę dał chwilę, aby ochłonęli, po czym podjął na nowo:
- Ponieważ Xeypax jest niewielką planetą (24 w rankingu pod względem wielkości), narażoną na konflikty z większymi od siebie – dlatego, powiedzmy sobie szczerze, nie jest atrakcyjny dla potencjalnych turystów – uważam, iż należałoby urozmaicić naszą politykę. Poprzez ogruchotanie z mieszkanką innej planety nawiązalibyśmy przyjazne stosunki z jej ojczyzną. Czy ktoś jest xvapryxv?
Naturalnie, ktoś był. Jednak po szybkim i bezbolesnym przetłumaczeniu mu wszelkich płynących korzyści z decyzji władcy wszyscy jednogłośnie byli za.
- Przejrzałem spis planet i poszczególnych galaktyk, poczytałem o każdej z nich
i zdecydowałem, że poszukiwania zostaną przeprowadzone na Ziemi…
Ręka Hryanelli Vxyzabc uniosła się do góry, a jej właścicielka z wdzięcznym uśmiechem zapytała:
- A gdzie jest Ziemia, Wielki Xargocie ?
Książę spojrzał na nią intensywnie, aż się zaczerwieniła.
- Właśnie chciałem do tego przejść. Oddaję głos profesorowi Hygloppowi Zxviccersowlowi, specjaliście ds. Obcych Kultur, Zidentyfikowanych i Niezydentyfikowanych Galaktych I Ich Mieszkańców.
Profesor wstał i rozpoczął wykład:
- Ziemia znajduje się w Układzie Słonecznym, o 150698733,33 lat świetlnych od Xeypaxu. Jest trzecia od Słońca i zdecydowanie przewyższa nas rozmiarami. Ich mieszkańcy są podobni do nas, aczkolwiek różnią się m.in. kolorem powłoki. W przeciwieństwie do naszej, pięknej, gładkiej i bladobłękitnej mają dość dziwne barwy. Rozróżniamy trzy rasy: białą – przedstawiciele są bardzo jasni i liczni, negroidalną – Murzyni, bardzo ciemni, mówi się, że czarni i mongoloidalną – żółci o skośnych oczach. Do tego dochodzą Mulaci – mikstura białej i czarnej, Metysi – mieszanka białych i czerwonych (tzw. Indian). Dokładniejszą charakterystykę mają panowie w informatorach – profesor rozdał książeczki
w radioaktywnych okładkach – Jak widać na stronie XVII rozróżniamy kobietę i mężczyznę.
- Ojej, a co oni mają na deklach ?! – zakrzyknęła Hryanella.
- To tak zwane włosy. Mogą być proste, kręcone, falowane. Występują też osobniki pozbawione tegoż elementu ciała.
- Cóż to jest w porównaniu z naszymi stronkami! – mruknęła pod kluckiem.
- Są niebezpieczni, ponieważ mają dziwne odruchy fizjologiczne…eee…tzn. warunkowe
i bezwarunkowe, przepraszam. Bywają sympatyczni, mili, gościnni, złośliwi, jadowici, mściwi, brutalni, gniewni, niezrównoważeni i skłonni do depresji. Wszystkie te stany mogą mieć miejsce w ciągu jednego dnia! Dziękuję.
Profesor usiadł, pozostawiając zebranych w rozterce uczuciowej.
- Skoro już wszystko wiemy, kogoś z was czeka misja specjalna.
Wszyscy skulili się nieco w oczekiwaniu na wyrok. Książę podszedł do platynowej klatki ze srebrno-fioletowo-marmurkową miniaturką flaminga , wyjął ptaka, po czym strzepnął go
z ręki. Zwierzak zakrakał gardłowo i odleciał w stronę radioaktywnego drzewka
o podwójnych gałęziach. Każda z nich zawierała po jednym liściu (ich ilość odpowiadała liczbie uczestników posiedzenia). Władca podszedł do konara, na którym przysiadł mini-flaming, uśmiechnął się i odczytał nazwiska:
- Ugserawij Mixvyargot i Quar Bredsixey. Jak miło, że akurat was wybrał Flovarx. Wiem, że macie doświadczenie.
- Eeeee – skomentował Quar. Przed oczami miał ich ostatnią podróż na jedną z sąsiednich planet, w celach politycznych. O jej wynikach wolał nie pamiętać.
- To zaszczyt – pośpieszył z powątpiewaniem Ugserawij.
Książę uśmiechnął się.
- Skoro już wszyscy wiedzą o co chodzi uważam posiedzenie za zamknięte. Dziękuję panom.
Dał znak do odejścia. Wszyscy wstali i skierowali kroki ku drzwiom. Ugserawij i Quar też.
W chwili, gdy przekraczali próg (byli jednymi z pierwszych) usłyszeli głos księcia:
- A wy dokąd?
Zrezygnowani zawrócili.
- Kobieta, której będziecie szukać ma być, według tamtejszych kryteriów, ładna, młoda
i o miłym usposobieniu. Powinna mieć charakter i… lepiej, żeby nie miała ogrucha, choć to nie przeszkadza. On chyba będzie rozumiał, jaki zaszczyt spotkał jego ogruchę i nie będzie kłopotliwy.
Ministrowie szybko notowali z nieszczęśliwymi minami, które starali się ukryć.
- Wasza misja rozpocznie się inmaizx . Powodzenia.
- Ile mamy czasu? – zapytał Quar.
- Tyle, ile wam potrzeba. – odparł z nieprzeniknionym uśmiechem władca.
- Czyli jakiś xvzzyir … - pomyślał Ugserawij.
Książę spojrzał na niego.
- Masz całkowitą rację – jego ironiczny uśmiech zmroził wysłanników. .

- Wszystko mamy?
-Wszystko, nawet to, co i tak nam się nie przyda, Quar.
- Nigdy nic nie wiadomo. Zaczynam odliczanie: 10, 9, 8 …
- Poczekaj! Nie pożegnałem się z moimi gigantopretvami !
- Myślę, że nie pogniewają się na ciebie za tę nieuprzejmość. 7, 6, 5…
- O rany…
- 4, 3…
- Mixawiorro !!!
- 2, 1…
BUUMMM!!! (po ok. 5 minutach czasu ziemskiego) BAAACHCHCH!!!
- AU!
- Ugsi, jesteś cały?
- Technicznie tak. Choć trzymasz swój ekwipunek na moim siódmym palcu. A ty?
- Ups, przepraszam. Zdaje się, że też.
Wstali i rozejrzeli się dookoła.
- Niezaciekawie na tej Ziemi. Wszędzie tylko glina, glina i glina…
- Quar, to nie glina, tylko woda. Jesteśmy nad jeziorem. Bifavryk!
Mały komputerek pojawił się nad ich głowami. Ugserawij zabulgotał coś po xeypaxańsku
i monitorek powiększył się. Rozległ się głos:
- Witam na Ziemi. W czym mogę pomóc?
- Informacje o aktualnych danych na temat miejsca, w którym jesteśmy zachowaniu tutejszych Ziemian i mapa.
- W porządku. Jesteście w Afryce, określanej jako „stary świat” lub „czarny kontynent”.
Kontynent jest to określenie podziału lądu ziemskiego. Określenie to wzięło nazwę od…
- Wystarczy. Gdzie dokładnie jesteśmy?
- Chciałem być tylko szczegółowy – zauważył urażonym głosem komputer – Wasze państwo nazywa się Republika Południowej Afryki, w skrócie RPA, mieście ( i zarazem stolicy) Pretoria.
- Świetnie. Proszę dalej.
- Mieszkańcy mają czarną barwę skóry. Niezbyt cywilizowani. Mogą być niebezpieczni, jeśli zrobicie coś nie tak.
- To znaczy?
- No… na przykład zniszczycie ich ceremonialne naczynie albo znieważycie boga.
- Acha. Coś jeszcze masz nam do powiedzenia?
- Mogę wam dać dobrą radę?
Ugserawij westchnął z rezygnacją.
- I tak nas to nie ominie…
- Przeinaczcie się w ludzi i starajcie się zachowywać jak oni.
- Bardzo pouczające. Sam bym na to nie wpadł!
Komputer wypuścił cztery radioaktywne pnącza ( po dwa dla każdego), które przyssały się do ich głów i torsów. Dwa pnącza (te na klatce piersiowej) były odpowiedzialne za upodobnienie do rodzaju ludzkiego, a pozostałe za wiedzę o ludziach i przyswojenie ich zwyczajów.
Trwało to ok. dwóch minut. Po tym czasie Quar przeobraził się w przystojnego bruneta
o fiołkowych oczach, a Ugserawij w blondyna o hebanowych źrenicach.
- Doskonale. Teraz pozostała jeszcze kwestia imion. Oto lista niektórych z męskich -
spis przedstawiał kilkaset nazw własnych – losujcie. Macie dwie szanse.
Ugserawij jako pierwszy powiedział ygzeix. Lista zamigotała, niebieski pasek przesuwał się błyskawicznie, aż wreszcie zatrzymał się.
- Cecyl – zaskrzeczał komputer, jakby dusił się ze śmiechu – jak ci się podoba, Ugsi?
- Jeszcze raz – warknął.
Tym razem wypadło „ Dżeser”.
- Imię jednego z egipskich władców? Niech będzie.
- Musi – zauważył komputer.
Quar wznósł swe fiołkowe oczy ku błękitowi nieba, westchnął, po czym rzucił hasło.
Pasek zatrzymał się na imieniu „Elvis”.
- Podoba mi się – zamyślił się – ale spróbuję jeszcze raz, tak z ciekawości.
- Dzirżyterg, słowiańskie – rzekł monitor z nieukrywanym rozbawieniem.
- Wolę Elvis – powiedział szybko dotychczasowy Quar.
- No, teraz macie już wszystko. Życzę powodzenia!
- Nie dziękujemy – odparł z promiennym uśmiechem Dżeser.

Świat mienił się złocistymi blaskami słońca. Wokół widzieli sawannę, minęli stadko antylop, przeszli nad drzemiącym lwem. Żadne ze zwierząt ich niezauważyło – jeszcze nie nabrali ziemskiej aury. Pojedyncze chmury leniwie płynęły po nieruchomym oceanie nieba. Szli
i szli…
- Quar… to znaczy Elvis, daj trochę mordoworu .
- Przestań, Dżeser. Przed nami jeszcze kawał drogi, a zostało go już tak niewiele… Ugsi! Patrz!
Obaj patrzyli na niewielką strzechę wystającą zza kopca termitów. Były Ugserawij złapał eks- Quara za ramię z wrażenia, gdy zobaczyli jakiś ruch w oddali.
Spojrzeli na siebie krótko i rozpoczęli sprint w tamtą stronę. Zatrzymali się dopiero przy kopcu.
Wioska nie wyglądała na zbyt zaludnioną. Kobiety – czarne jak smoła - pojawiały się tu
i ówdzie, by przywołać niesworne, równie czarne dzieci. Mężczyzn nigdzie nie było widać.
- Ale ci ludzie mają śmieszne wypirdki ! Takie małe i niewyrosłe.
- No, wyglądają na jakieś 562,3 ćwieka . Ale nie pora na obliczenia. Może się mylimy i to nie są dzieci. Profesor w poradniku napisał coś o egzemplarzach małego wzrostu, na które mamy uważać, żeby nie przeoczyć.
Ruszyli w stronę wioski. Gdy już się w niej znaleźli, kobiety patrzyły przez nich na chatkę po przeciwnej stronie. Dopiero po dłuższej chwili jedna z nich złapała się z przerażeniem za głowę i zawołała: „Olabogamahatka! Aćniewidzialaizobaczyla!”
W jednej chwili wszystkie znikły (razem z potomstwem), a pojawili się mężczyźni,
w groźnych barwach wojennych i z ostrymi włóczniami w rękach, wycelowanymi prosto w nosy gości. Nagle rozstąpili się z jednej strony kręgu i pojawił się szaman. Z groźną miną obszedł przybyszów i zatrzymał się przed Quarem. Spojrzał mu w oczy. Elvis nie za bardzo wiedząc co to ma znaczyć, uśmiechnął się i bąknął:
- Eeee… Cześć!
Szaman nie ruszył się z miejsca, zdumiony nieznanym słowem. Odstąpił od niego i tupnął nogą.
- Oa! – przeszedł wzdłuż wojowników i kontynuował – Uuuuaaa, trop! – wskazał na ministrów – wahamaraoalop iiiiii wrog aaa frend! Pasozitaleniepasozit! – Podszedł do Ugserawija – uuuuuAAAA! – czarownik przybrał pozę, jakby chciał go przestraszyć, na co jedyną reakcją było chrząknięcie – O! Widziainiewidzi! Iiiiiiiii PUFF! – obsypał ich jakimś proszkiem, na co Quar po raz pierwszy kichnął.
Szaman spojrzał na nich groźnie, fuknął coś w stronę nieśmiało wyglądającego zza chaty chłopca (mały natychmiast uciekł) i wszedł do swojego „szałasu”.
Wojownicy popatrzyli po sobie niepewnie, po czym opuścili włócznie i zaprowadzili ich do sterty suchego drewna i trawy, z której miało powstać ognisko. Kobiety wróciły i zabrały się za przygotowywanie kolacji. Dżeser i Elvis zasiedli razem z nimi i kiwali w uznaniu głowami, żując kawałki antylopy.
Potem zatańczyli krótki rytualny taniec mężczyzn i poszli spać. Odczekali, aż wszyscy zasną
i wyszli z chatki.
- Bifavryk! – zawołał Dżeser.
- Tak szybko mnie wzywacie? – powiedział zaspanym głosem monitor.
- O co tu chodziło? – zapytał Elvis.
- Mówisz o przemowie szamana plemienia Urgumirguargu? Och, on tylko rozprawiał
o waszej dziwnej mocy pojawiania się niespodziewanie z nikąd. Acha! I wspomniał coś
o twoich oczach, Quar, że są oknem tajemniczej mocy jakiegoś boga. Poradził wojownikom zaopiekować się wami i być gościnnymi na wszelki wypadek, bo chce sprawdzić kim jesteście – wysłannikami dobrych czy złych bogów.
- Czyli nic nam nie grozi? – upewnił się z ulgą Dżeser.
- Nie, do czasu aż nie zbijecie jakiegoś naczynia rytualnego…
- W porządku. Pomogłeś nam, Bifavryk. Idź spać.
- Radzę wam zostać tu jeszcze dwa dni, a potem zmienić miejsce poszukiwań.
- Dlaczego? – zainteresował się Quar.
- Sami zobaczycie. Dobranoc. – usłyszeli w odpowiedzi.
- Jak ja lubię te wyczerpujące wyjaśnienia… - westchnął Ugserawij.

Następny dzień spędzili na obserwacjach poczynań myśliwskich mężczyzn i podziwianiu zdolności manualnych kobiet.
Szczególnie jedna z nich – młoda, całkiem ładna dziewczyna – przyglądała się Quarowi, który coraz bardziej wczuwał się w rolę człowieka.
- Widzisz, jak ta Murzynka się na mnie patrzy? – powiedział do przyjaciela z nieukrywaną dumą – widać jestem całkiem dobry w tej misji, bo kobiety biorą mnie za swojego.
- Przestać. To dopiero początek. Ale masz rację… ta jest całkiem całkiem… Może będzie odpowiednia dla księcia. Spojrzę do notatek… Hmmm…
- Sprawdźmy!
Podeszli do dziewczyny, która spuściła skromnie oczy.
Ugserawij kucnął przy jej misach z ugniecioną dziką fasolą i tą jeszcze czekającą na rozgniecenie.
- Cześć, jestem Ugse… Dżeser – zagaił z uśmiechem.
Dziewczyna zachichotała, ale nic nie odpowiedziała. Rzuciła tylko Elvisowi zalotne spojrzenie.
- A ty? – gdy Murzynka nadal nic nie mówiła, spojrzał na Quara.
- Czekaj, ja spróbuję.
Zamienili się miejscami. Elvis spojrzał na dziewczynę fiołkowymi oczami i powiedział:
- Jestem Elvis, a ty?
- Elvis… - powtórzyła z rozmarzeniem – Urina.
- To twoje imię? Ładne… - zauważył.
W tej chwili usłyszeli za plecami wrzask:
- Olaboga mahatka! Uroinaiurinaajudoo!
Znów pojawił się szaman w otoczeniu uzrojonych wojowników. Czarownik podszedł do dziewczyny, spojrzał jej w oczy, opukał i ofuknął częściowo aktywistkę alarmu i gości.
- SIO aaaa! – machnął rękami ozdobionymi pierścionkami z pazurów ptaków i łapek małych zwierząt. Wszyscy się rozeszli i znów zapanował spokój. Murzynka nadal chichotała. Xeypaxańscy ministrowie spojrzeli na siebie, wzruszyli ramionami i uznali jednomyślnie, że to nie jest odpowiednia kandydatka na księżną.
Tego wieczora byli świadkami tańca kobiet. Niezbyt się im podobał, czego nie kryli.
Następnego dnia przy rytualnym tańcu obu płci (w którym musieli uczestniczyć) poznali wodza plemienia i jego małżonkę. Nie uraczyli ich nawet spojrzeniem. Widocznie nie stanowili takiej groźby ani sensacji, jak na początku.
O brzasku wyruszyli w dalszą drogę. Gdy znudziło im się podróżowanie w pełnym słońcu w otoczeniu sawanny i gepardów, usiedli w cieniu wielkiego głazu o szarej, ciekawie porytej drobnymi ryskami powierzchni.
- Bifavryk!
- W czym mogę pomóc?
- Powiedz, czy jest tu coś bardziej interesującego od sawanny, wiosek z niezrównoważonymi psychicznie czarownikami i głazów w stylu tego, o który się opieramy?
- Eeee… to nie jest głaz … - powiedział zakłopotanym głosem komputer.
- Jak nie, jak tak! – obruszył się Ugserawij – przecież jest twardy, stalowoszary, nieruchomy…
W tym momencie obiekt poruszył się.
- To nie jest głaz, Ugsi, tylko wyrośnięte słoniątko, który postanowiło się zdrzemnąć w cieniu mamy. Udało wam się odpoczywać przy nim, bo znów straciliście cechy ludzkie, takie jak zapach czy widzialność.
- Ale słonie zazwyczaj mają głowę, które tu nie widać! – Dżeser wskazał ręką za siebie.
- Och Ugsi, Ugsi… Gdybyś tylko spojrzał nieco w bok…
Ucho i dziecięca trąba afrykańskiego słoniątka były aż nazbyt widoczne. Uszko teraz lekko poruszało się, powodując przyjemny powiew.
- Mniejsza z tym. Chyba przez chwilę jeszcze możemy tu zostać.
- Bawi mnie tylko, że byliście aż tak zmęczeni, iż nie zauważyliście stadka…
- Każdemu może się to przytrafić! Przejdźmy do rzeczy. Możesz nas stąd zabrać w miejsce
o większym prawdopodobieństwie dotarcia do celu naszej misji?
- Jasne, no problem – powiedział komputer.
Coś pstryknęło i ministrowie stracili grunt pod nogami po to, aby odnaleźć go w Sydney…



Minilegenda:

1. Ogruchotać – ożenić się

2. Ogrucha – żona

3. Ogruchotanie – małżeństwo

4. Xvapryxv - przeciwny (w języku xeypaxańskim – pisownia fonetyczna)
Wielki Xargocie - termin, jakim tytułowano przedstawicieli szlachetnych dynastii, odpowiadający Waszej 5. Królewskej Mości

6. Dekl – głowa

7. Kluck (czyt. kluck) – nos

8. Srebrno-fioletowo-marmurkową miniaturka flaminga - chodzi tu o xasiyva – ptaka rzadkiego na tej planecie, o zdolnościach reinkarnacyjnych (podobnych jak u feniksa), niezwykle cenionego na dworach szlacheckich i książęcych Xeypaxu, również ze względu na efektowność;

9. Inmaizx – jutro

10. Xvzzyi – tydzień

11. ” - Czyli jakiś xvzzyir … - pomyślał Ugserawij.
Książę spojrzał na niego.
- Masz całkowitą rację – jego ironiczny uśmiech zmroził wysłanników” - władca posiadał wiedzę, jak czytać w cudzych myślach, przekazywaną z ojca (prikk) na syna (syynnarr) bądź córkę (wiedzmmia)

12. Gigantopretv – skrzyżowanie skalara z głupikiem, glonojadem i bojownikiem, ok. 10 cm długości

13. Mixawiorro – Mamusiu

14. Mordowor - popularny xeypaxański napój – odpowiednik ziemskiej wody słodkiej o posmaku benzyny i nafty

15. Wypirdki – dzieci

16. 562,3 ćwieka - przelicznik wieku, 1 ćwiek odpowiada 3 miesiącom

Podpis: 

Selene marzec 2006
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment) Taedium vitae
Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.