https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
20

Hagan - Wyjście w mrok

Autor płaci:
20

  Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W maju nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Brak

Wiersz filozoficzny

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
2482
użytkowników.

Gości:
2482
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 58837

58837

"To jest jakaś masakra.. Bez kitu!"

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
09-11-26

Typ
D
-dramat
Kategoria
Fantastyka/Wojna/Gotowanie
Rozmiar
26 kb
Czytane
4480
Głosy
3
Ocena
4.33

Zmiany
09-11-26

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: i ty zostań kanibalem Podpis: Grzegorz Kosma
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
A sam nie mam pojęcia o czym to jest..

Opublikowany w:

Głos Niedzielny; Pani domu; Młody posiadacz miotacza ognia

"To jest jakaś masakra.. Bez kitu!"

Duchy głębokiej medytacji prowadzą mnie przez morze czasu. Prowadzą mnie ścieżką bym mógł wysłać swoja miłość w przyszłe dni, w dni w których nasze plemie jest jak zagubione dziecko dorastające bez rodzinnego plemienia. Nasz lud wędrował po świecie aż do czasu w którym natrafiło na najpiękniejszą pieśń jaką kraina mogła kiedykolwiek opowiedzieć człowieczemu dziecku. Kraina wiecznych pól i mądrych lasów. Kraina w której szum traw zawierał całe piękno wszechrzeczy. Szaman naszego plemienia był tak urzeczony jej dzwiękiem że powiedział ze tu pozostaniemy na wieki wieków. Na długi czas zapadła cisza w naszych umysłach, czisza wysłuchiwania, uspokojenia. Zaprzestaliśmy polowań żywiac się tylko tym co pola nam ofiarowały, najjaśniejsze dni, najciemniejsze noce, i najgłebsze poranki i zmroki. Niebo które miało kolory tak radosne jak nigdzie indziej. Naśladując brzmienie wiatru w trawach zaczeliśmy na nowo się porozumiewać. „Ssssssssssssłuuyyyyyyyyyszzzzzzyyszzzzzzzz.....?”. Szum prastarych drzew wołających byśmy wysłuchali ich opowieści „hhhHhhhhHHHHhhhhhhhhaaAaaaloooo..”
spotkaliśmy na polach też inne stworzenia, wielkie rozmiarem, ale małe duchem, bardzo wrażliwe i wiecznie przestraszone, gotowe zerwać się do ucieczki z powodu każdego najmniejszego trzasku. Zaprzyjaźniliśmy się i zostaliśmy w przyjaźni na zawsze. Dzieci z naszego plemienia dla zabawy jeździły na ich grzbietach i szybko to stało się zwyczajem naszych ludzi.
Jednak nadejdzie też czas w którym świat oszaleje, z zimowej krainy ptaków nadejdzie wielki niepokój który pochłonie wszystkie krainy. Ludzie odziani w metal siać będą strach i przerażenie, jedni będą się organizować przeciw innym. Strach jednych ludzi zjednoczy a innych podzieli. Plemiona słuchające wiatru połączą się w większe plemiona. Ludzie z miejsca gdzie śpi słonce strach bandą siali wielki strach. Świat się szybko zmieni, ludzie zadepczą naszą piękna krainę, wyrąbią lasy, zasrają meandry rzek, zniszczą opola, zatrują jeziora. Będzie to czas ciągłej wojny i ciągłego niepokoju.
W czasach kiedy ptaki będą odziane w metal, wszystko się zakończy, jednym kichnięciem zniknie wszystko to co człowiek postawił, i wiatr znowu zacznie swoją pieśń nad naszą krainą, trawy znowu powrócą na swoje miejsca, wyrosną nowe lasy, rzeka naniesie łachy piasku w dawne miejsca, wytworzy nowe grające opola. Nie wiem tylko czy pieśni tych pól będą słuchać dzieci naszego plemienia. Moje dzieci, pamiętajcie żeby wsłuchiwać się w pieśń traw. Pamiętajcie że nie możecie zadeptać pól i wydm. Pamiętajcie że konie są waszymi przyjaciółmi. Pamiętajcie też o tym ze nasze plemiona były tu dawniej niż sięgamy pamięcią.
Pamiętajcie o mądrości lasu.

##############################################

-To jest za 50 lat! Zastanów się który to rok1 ta data z roku na rok jest odkładana dzięki takim opowiadaniom jak to. Ale to jakieś szaleństwo! Wszędzie jest pustynia i piach. Wszędzie jest upał i oślepiające słonce.
W nocy jest mroźny wiatr i szczury które wyszły na żer i chcą zjeść stopy śpiącemu dziecku.. Śpiącemu dziecku!! nie tobie! Bo szczury wiedzą że ty się obudzisz i je przepędzisz czy tam zabijesz! I wiedziały że jeśli twoje dziecko zacznie płakać w nocy to odruchowo je zakryjesz kocem żeby nie hałasowało!
Czy wiesz co to znaczy obudzić się ze świadomością ze na twoich rękach żywcem twoje dziecko zjadły szczury?! Rozumiesz w jakim świecie my tu żyjemy?
-I tak się kreci, w dzień jest czas dla wojskowych parad. Nawet nie wiem kto i po co to wymyślił, ale w dzień w pełnym słońcu przez ulice naszego miasta suną parady wojskowe. Nikt nie wie o co chodzi! Po zagruzowanych dzielnicach i zasypanych gruzami drogach napierdalają pochody wojskowe.. Goście którzy w swoich pancerzach oddychają własnym powietrzem i urzywają maszyn tak wielkich ze potrafią usuwac sobie z drogi zawalone betonoiwe bloki. Jak dostrzega któregoś z nas to go wyciągają na „poziom w którym się umiera”! Ilu naszych się tak zatruło? Oni ich wyciągają żeby im pomóc a tymczasem wyciągani się trują!
-Masakra!
-Cicho!..
-No kurwa ludzie tak gdzieś tam maja!
-Ale możemy nie gadać w trakcie trwania transmisji?
-Qudłaty! ..Ej! A skąd wiesz kurwa! Że ludzie nie chcieli by usłyszeć tego co ja do nich mówię? Może ludzie nie chcą tylko jebanej żydowskiej kroniki filmowej.
Kurwa! Teraz ja mówię do was!
Słuchajcie mnie! Tutaj w dzień jest... przejebane!
Jacyś nazistowscy psychopaci całymi dniami równo od dziesiątej do wpół do dziewiętnastej napierdalają defiladami! W dzień jest taka sprawa że nie można kurwa wychodzić wyżej niż półtora metra nad poziom gruntu!..
...Bo jak wyjdziesz!?!?
To się,... kurwa... ugotujesz!!
I kurwa,... lepiej o tym pamiętaj!
Lepiej mi uwierz przyjacielu że w razie jak byś kiedyś przeżył zagładę atomową, to lepiej nie wstawaj do pozycji w której masz głowę wyżej niż 50cm nad ziemią
Bo powietrze powyżej tej wysokości jest tak zajebiście radioaktywne,... że to się w pale nie mieści!!!
Kiedyś żeśmy z kumplem w ciągu dnia, jak napierdalali ci z ta paradą kombajnów po ulicach, żeśmy z kumplem na długim kiju wystawili upolowanego szczura!
Żeby się upiekł!
Kolesie w betonowych pancerzach napierdalają defilada, a tu na kiju szczur starczy! Masakra! Kolesie przeszli obok jeden wziął, obejrzał dokładnie, odłożył, chuj!
Kurwa! Jak przyszedł wieczór mieliśmy upieczonego wysuszonego szczura!
Jakiś trafiony ziomal jak poczuł zapach pieczonego mięsa, to tak się tym nakręcił ze wpierdolił od razu całego z kościami!
Stary... takiej akcji w życiu nie widziałem!
Serio! To jest kurwa nie do pomyślenia żeby ktoś tak wpierdalał szczura który jest bardziej napromieniowany niż niebo nad nami1
Uwierz mi ze gościu miał w niektórych miejscach czerep o temperaturze 50 stopni!
Gorączki!! Masakra..
-No i dobra, a co zechcecie powiedzieć o nocy? Czy w nocy jest lepiej?
-O kurwa! W nocy to ja wole spać!
-Chodzi mi o to ze w nocy od dziesiątej do piątej rano z kolei po powierzchni kroczą metalowe pająki wielkości kiosku ruchu i latają wazki wielkości autobusów. I jak cię znajdą pająki to przylatują wazki i cię zabierają i rozstrzeliwują czy wysadzają w powietrze. Przecież ile razy w nocy jebnęło coś, a potem wszędzie latały kawałki jakiegoś ziomala? Przecież kiedyś tak jebło ze mi zdmuchnęło całe akwarium na twarz. Czujesz? Ej! Czujesz to?! Śpisz a tu ci akwarium wybucha w twarz!! a zaraz potem spada ci na jaja czyjaś ręka ! W pizdu pełna jakichś dokumentów i notatek!
-Przejebane...
-Pewnie że przejebane.
-Możemy wrócić do filmu?
-dawaj! Już,... ..kurwa.. będę siedział cicho...
-Możemy? Kurwa! Ona nas nie wypuści z stad dopóki nie przyswoimy sobie tych informacji
-Stara faszystowsko żydowska cybernetyczna kurwa katolicka!!!
-Czy ja, mam wam wydać karę!?! Parametrem jest cisza! Nie wydano dyrektyw co do sposobów w jaki ma być ta cisza zachowana!
Parametrem jest to że macie przyswoić materiał filmowy!
Człowiek z żywcem przeciętym rdzeniem ośrodka mowy wydziela ogromne ilości adrenaliny, co znacznie przyspiesza proces uczenia się!
Zatem zachowajcie cisze! Jeśli chcecie zachować zdolność werbalnego porozumiewania się!
-..!.......... faszystowska kurwa!


-i dlatego błagam was jeśli znajdziecie któregoś z nas w czasie dnia to nie wyciągajcie go! My się tam dusimy! W powietrzy wyżej niż pół metra!! Zejdźcie kiedyś wy do nas! To wam opowiemy to co ważne!

###############################################


Zima przyszła nieco wcześniej niż zwykle świeży pierwszy śnieg otulił cała okolicę, którą można by opasać wzrokiem. Nieco zdezorientowane zwierzątka zdały sobie sprawę o ile można tak powiedzieć że nadchodzi zimowy długi czas. Wziął głęboki oddech a zimne powietrze niczym szpilki wypełniły płuca. Ruszył przez leśne ostępy, a skrzypienie śniegu oznajmiało intruza w leśnej głuszy. Przerzucił pepeszę przez ramię. Tak był sowieckim sołdatem pepesza uszatka i walonki jednoznacznie na to wskazywały. Brnął po kolana w śniegu. Zwano go Vadim. Co on tu robił 50 kilometrów w głąb terytorium nieprzyjaciela…
W miarowych skrzypnięciach swojego kroku usłyszał lekkie marudzenie licznika Geigera, widocznie i tu dotarła Zjasnutica. Parę kroków w lewo, parę kroków w prawo. Przełączył na pomiar na odległość. Wszystko przed nim jeżeli by mogło to by świeciło. Dotarli już tutaj. Wyprawa w pojedynkę piechotą i to tylko po to żeby ostrzec wroga o zbliżającym się niebezpieczeństwie mogło by się wydawać czystym szaleństwem. Ale stary czerwonoarmista wiedział ze w obecnej sytuacji nic rozsądniejszego zrobić nie można. Pociągnął z piersiówki i z mruknięciem niedźwiedzia ruszył w kierunku prostopadłym do tego który sobie pierwotnie obrał. Wiedział że jego zadanie nie będzie proste, a jak ruszał to nawet uśmiechnął się do myśli że stopień trudności będzie rosną wykładniczo. W śniegu po pas nie było to już takie zabawne.
Zaczął zastanawiać się czy owy śnieg to nie jest kapitalistyczny wynalazek zrzucany z ichnich samolotów-wywrotek. Szumonamiernik w czapce uszatce odmówił posłuszeństwa a baterie słoneczne przestały działać i system ogrzewania waciaka został odłączony. Zapadła noc w takich warunkach wykrycie dźwięków samobieżnych wyrzutni V5 było niemożliwe. Zaczął rozmyślać zwinął kawałek gazety wypełnił jął machorką i głęboko się zaciągnął dopełnił umysł samogonem by utrzymać funkcję życiowe. W jego umyśle zaświtała myśl czemu wysłali go samego.
To że zawsze wygrywał w rosyjską ruletkę to był fakt, ale czy na tyle poważny by wybrać właśnie jego miał już 75 lat i stwardnienie rozsiane które w warunkach podwyższonej radiacji znacznie ustąpiło. Co czekało go następnego dnia.
Jego sen przerwała łamana gałązka. Sarna. Wiatr już ustał. Właściwie to poczuł się na tyle wypoczęty że mógł ruszyć w dalszą drogę. Ale fakt ze zrezygnował z czesci snu, nie miało znaczyć ze zrezygnować miał także z posiłku. Sięgnął po rację i ścisnął ją na tyle mocno by pękła przegroda odzielająca wodę o pakietu chemicznego. Poczuł bulgotanie i złapał pakiet oburącz żeby zaczerpnąć ciepła z podgrzewającego się właśnie posiłku.
Z jednej strony trzeba mieć świadomość pola bitwy. Ale z drugiej strony zastanawiać się nad swoją sytuacją i kalkulować szanse to w obecne sytuacji marny pomysł. Jego misja miała charakter samobójczy. Ma iść i dążyć do celu i starać się jak najdłużej nie paść, lub nie dać się zabić. A fakt że sił twardego człowieka w sile wieku starczy na połowę drogi w ogóle nie powinien zaprzątać mu głowy. Na opakowaniu pakietu pojawił się piktogram z ciepłym posiłkiem w talerzu. Wołowina z groszkiem i cebula z ziemniakami.
Trzeba iść. Za parę godzin będzie świtać.
Vadim przed dalszą drogą stwierdził, że nawet istota socjalistyczna wyglądać musi jak człowiek, mimo ciemności, które nieco rozjaśniał księżyc w zielonej poświacie ogolił się i zmienił ołowianą bieliznę, bowiem poczuł, że zaczęła absorbować promieniowanie.
W tym samym czasie w Niemieckim sztabie zastanawiano się nad pewnym problemem, który nie pozwalał zmrużyć oka wrażym oficerom. Otóż zbliżał się koniec roku i trzeba było złożyć zeznania PIT do centrali i rozliczyć się z każdej łuski, pocisku, głowicy. W szeregach wroga zakipiało bo kontrakt z Narodowym Funduszem Amunicyjnym nie przewidywał tak długich i wyczerpujących walk z napierającym zewsząd wrogiem, a niedobór środków masowego rażenia dawał o sobie znać już w roku 1949. jednak zwierzchnicy Vadima nie mieli pojęcia o bolączkach przeciwnika. To był najmniejszy problem i tu wiatr który miał miejsce w nocy przywiał radioaktywny pył. Który rozpuścił opony w niemieckich pojazdach ale to na jaw wyszło dopiero nad ranem…..


###############################################


-Czy macie tu kredę?
-no my mamy kamienie które piszą
-kawałek jakiejś blachy żeby na niej pisać?
Ale u nas we wiosce kobietom nie wolno pisać!
Spojrzenie oczami świecącymi rożnym światłem:
-Ale ja nie jestem kobieta! Przyniesiesz mi kawałek kredy i kawałek trwałego materiału na którym można pisać!
Proboszcz nie wiedział że tej kobiecie która nie jest kobietą można nie patrzeć w twarz, bo w czasie jak mruga to jest ślepa!
Ale nie wiedział tego i wkrótce nie kobieta kredą napisała coś na tabliczce którą wyrzuciła w słonce tak daleko że nie usłyszeli upadku.
-Przepraszam, czy będę mógł opowiedzieć o tobie moim ludziom?
-Co chcesz opowiedzieć o mnie?
-wiem kim jesteś, jesteś aniołem który przybywa żeby nam pomóc. I chcę opowiedzieć o tobie żeby ludziom nadziei dodać.
Nie odpowiedziała.

-Kurwa czy my możemy przejść do sedna tego o co tu chodzi? No przecież paranoja jakaś!!!
Najpierw kurwa koleś w wełnianym dziecięcym czepku płacze że mu szczury wpierdalają nogi dzieciom! A teraz jakaś laska udaje anioła i rzuca gdzieś w chuj tabliczkę z czymś napisanym? Czy ta mechaniczna kurwa nie może tego przewinąć i przejść do właściwego filmu? Od momentu kurwa kiedy właśnie skończyły się napisy na początku?
-Zaczynamy.
-No kurwa wstęp jak ja pierdole!
-czemu?
-Ej!.. nie wkurwiaj mnie! Normalni ludzie czegoś takiego nie piszą!
-To może zaczniemy od momentu jak wchodzi do miasta?
-Zajebisty pomysł! Ale żeby mi się to tak nie rwało, jak tamto..
-Sspoko...

... w końcu Emisariusz dotarł do strefy okalającej Katowice. Był to obszar objęty działaniem eksperymentalnego pola atmosferycznego, powodującego że cała okolica Katowic była pozbawiona radioaktywnego pyłu w powietrzu A promieniowanie przenikliwe było w dopuszczalnych granicach
Było tam stosunkowo chłodno i rosła bujna roślinność. Ludność dzieliła się na tych którzy mieszkali w gruzach i tych którzy przynależeli do „Ułożonego świata”.
Ci co należą do ułożonego świata dzielą się na tych którzy mieszkają w ułożonym świecie i na tych którzy pilnują porządku w ruinach dookoła miasta.
Niedługo po wydostaniu się z wioski Proboszcza trafiła przed bramę kopuły. Niosąc nad sobą parawan z metalowej siatki.
Ludzie otwierający jej śluzę patrzyli po sobie szeroko otwartymi oczami, bo jeszcze nigdy nie przyszedł tu ktoś niezameldowany!
Dziewczyna z parawanem weszła do komory eksterminacyjnej i stanęła przed kratą jak by wiedziała że teraz trzeba poczekać.
Po właściwej procedurze de kontarminacyjnej stanęła przed nimi dziwnie ubrana kobieta.
-Musze z wami porozmawiać..


Zebrano natychmiast całą rade!
Przybył ktoś z zewnątrz! Nie wiemy jeszcze czy całkiem z zewnątrz czy ze strefy zieleni nie objętej wysokim polem?
A kto ją przysłał?
A czy była ładnie ubrana?
A ile waży?
Panowie proszę o spokój, wnoszę z ramienia swojego ugrupowania o bi dupleksowe szczegółowe przesłuchanie.
A jak mam rozumieć bi dupleksowe?
Proszę pana. Na pewno nie tak jak pan myśli!
Bi duplex znaczy tyle że naraz można mówić w jedną stronę i mówić może tylko jedna osoba naraz!
Zaraz jak skończy się czas na zadanie pytania, mikrofon się wyłącza i należy go podać następnej osobie z rady. Zatem proszę o spokój! Przechodzimy do przesłuchania!

-Masakra!
-Oj! przestań!

-Czy pani mnie słyszy?
-Kto? Ja?
-Tak pani!
-Słyszę...
I tu wbrew spodziewaniom niektórych braw nie było.
Pierwszy mikrofon podniósł przewodniczący. Poprawił się żeby wyglądać należycie, odchrząknął i włączył mikrofon
-na początek się pani przedstawię:
jestem przewodniczącym tego komitetu, stanowimy tutaj rządy nad miastem Katowice ułożonego świata. Ten wywiad jest przeprowadzony w ten sposób żeby każdy z nas mógł zadać ci pytanie. Obliczono że żeby było sprawiedliwie ty możesz co dziesiąty raz zadać nam pytanie i uzyskać odpowiedz.
Chce panią powitać w naszym gronie, przeprosić za niewygody tego przedstawienia, khm! Przepraszam -przesłuchania.
Będzie pani przesłuchiwana jak jeden z nas, w trybie nadzwyczajnym a to znaczy ze jest pani traktowana jak członek komitetu i ma pani takie same prawa. Proszę przeczytać regulamin komitetu. I proszę się nam na początek jak najpełniej przedstawić.
-Jestem major Luanna Potocka i należę do służby zwiadu i inwigilacji europejskich sił zbrojnych.
Mój numer służbowy to 272-8-487. Jestem poddana szkoleniu i programowaniu mentalnemu.
Moje zadanie to nawiązanie kontaktu z każdą napotkaną osadą.
-Jestem kwatermistrzem Alfą. Kto i po co cię przysłał?
-Jestem tu z polecenia generała Makowskiego z misją nawiązania kontaktu z załoga miasta Katowice.
-Kim jest generał Makowski?
-Jest z ramienia polskich sił zbrojnych dowódcą okręgu sląskiego
-Co widziała pani w ruinach otaczających nasze miasto?

Kontakt został nawiazany o godzinie 11:23

-proszę o pozwolenie złożenia raportu........


I tak przesłuchanie się potoczyło dalej aż do momentu w kiedy Emisariusz opowiedziała swoja wersję świata zewnętrznego, a członkowie komitetu zgodzili się ze sobą ze muszą zrobić wszystko żeby pomóc major Potockiej. Po dopełnieniu wszelkich procedur, emisariusz wyszedł na ulice „Uporządkowanego świata” w Katowicach.


„Zawsze są winni! Czasami jest ich za dużo, a czasami są zbyt wysoko zeby ich ukarać, ale zawsze są!”
„I ja dlatego proponuje wprowadzić politykę że jeśli ktoś popełni błąd to całe miasto zostaje ukarane!” Miasto podzielić na strefę wewnętrzną właściwą w której będą mieszkać w bardzo zorganizowanym świecie ludzie którzy się doskonale czują na swoim miejscu. To będzie człowiek tak zajęty wykonywaniem swoich obowiązków, że on nie będzie miał czasu na nieprawomyślność”
program będący prawem w „Zorganizowanym świecie” jest tak przewidziany żeby kompensować skutki jakiegokolwiek anormalnego zachowania każdego z mieszkańców.
Samo miasto współgra z mieszkańcami, szum drzew współgra z ich myślami, kolor plam na domach odpowiada myśleniu. Każda cegła i każdy martwy przedmiot pokryte są farbą telewizyjną współpracująca z komputerem nadzorującym miasto.”
Udało nam się kopułe miasta wprawić w wibracje tak aby wydawała właściwy dźwięk nastrajający ludzi do właściwego myślenia”

Ulice były czyste a ludzie byli czysto ubrani w szare w kolorystyce bardzo wygodnie wyglądające kombinezony. Każdy był podzielony na trzy strefy i każda strefa u każdego mieszkańca była taka sama w kształcie i inna w odcieniach szarości. „-Dzień dobry pani oficer!”
Krzyknęło może pięcioletnie dziecko i pomachało kobiecie w wojskowym kombinezonie.
„-Dzień dobry.” Rozpromieniła się pani oficer i pomachała dziecku.
Matka wytrzeszczyła oczy i skierowała wuzek z dzieckiem w inna stronę.
Starszy pan w brązowej kamizelce ukłonił się zdejmując kapelusz.
-A pani oficer to od niedawna u nas?
-Pierwszy raz jestem w tym mieście teraz.
-A co tam na świecie słychać?
-Wojna była. Próbuje nawiązać kontakt z tymi co przeżyli.
-A to nie takie trudne?
-...Jesteśmy wyszkoleni. Proszę mi opowiedzieć o znaczeniu tych wzorów na ubraniach mieszkańców, a pan jest ubrany w marynarkę i kapelusz.
-Bo jestem stary! I nie mam już do wypełnienia żadnej funkcji oprócz bycia samym sobą!
-A kim pan jest?
-Starym dziadem! Który siedzi na schodach prowadzących do koszar obsady kopuły i wysłuchuje ich opowieści!...
-Co oznaczają stroje tych ludzi?
-..Aaa, funkcje jakie pełnią! A czasami kilka funkcji.
-Dziękuje za rozmowę.
Stwierdził emisariusz upewniając się ze staruszek ją miło zapamiętał i ze zawsze będzie mogła wrócić do rozmowy z nim. Z cała pewnością nie był tylko staruszkiem witającym żołnierzy po służbie.
Ulice były czyste, skwerki były czyste. Wszystko było czyste. Wszystkie barierki były idealnie pomalowane, każda na właściwy sobie kolor. Czerwono białe, czarno białe, czerwono czarne. Kolory wydawały się zmieniać i pulsować, jak gdyby wyświetlany był na nich obraz rzeczywistości. Trawniki były zielone i pełne życia, drzewa były wysokie i geste. Aleje uporządkowane. Widok urzekał. Ludzie byli zdyscyplinowani i w oznaczonych ubraniach każdy z nich miał określone zadania i obowiązki. Ci którzy mieli odpięte klapy w kombinezonach charakteryzowali się spacerowym krokiem i błądzącym wzrokiem, najczęściej chodzili w grupkach lub w parach rozmawiali i śmiali się. Mówili do siebie bardzo złożonymi zdaniami, normalnym tempem czysto i bezbłędnie po polsku. „-Dzień dobry Witoldzie. Czy możesz mi opowiedzieć o wczorajszym spotkaniu na którym nie mogłem być z powodów służbowych?” „Ależ Marto! Nie zgadzam się z twoją obserwacją, jakoby temperatura wody jaka się podlewa drzewka gruszy miała wpływ na jej poziom wegetacyjny”
Ludzie ci mieli jeszcze jedna istotna cechę odróżniająca ich od innych z zewnątrz. Wszyscy świadomie porozumiewali nie tylko przy pomocy słów, ale za pomocą min i gestów. W spoisób który był by niedostrzegalny dla reszty ludzkości.
Człowiek wyraża swoje myśli ruchami cały czas, a emisariusz wyrażała tylko takt pozostałości po programie które nią teraz poruszały. W oczach mieszkańców jej ruchy były podobne ruchom robota.
Dlatego matka dziecka zrobiła takie oczy. Jak ktoś może mieć tak nieludzkie ruchy?
Emisariusz zdecydowała że usiądzie na ławce i przeprowadzi drzemkę. Czynny pozostał tylko prosty tryb obserwacji notujący w każdym szczególe zachowanie przechodniów i jego kontekst.
Po ponownym rozruchu świadomości gotowa była cała biblioteka zachowań, gestów i min obywateli Katowic. W głowie emisariusza powstała sześciowymiarowa matryca języka. „Odpoczęłam na ławeczce w parku i teraz pod jasnym słońcem idę spotkać ludzi przyjaznych, po tak długiej wędrówce po świecie” Taki przekaz wplotła w swój chód i ruszyła w stronę centrum miasta.
Estakady, pojazdy elektryczne. Pies...
Od dawna nie widziała psa. Szły bez opieki sforą. Ich mowa ciała była o wiele bogatsza niż spotykanych dotychczas. Szły i podawały sobie zapachy, a gestami omawiały co czuja na ten temat. Pies gestami głośno myśli. W pewnym momencie z grupy w jej strunę zaczęły sterczeć uszy charta, który zaraz potem swoim szczekaniem zaczął wyrażać: „nie podoba mi się tamta człowieczyca! Jej myśli są dziwne!”
Ale sfora szła dalej i tylko czasami któryś z psich towarzyszy wyraził do charta „-i po co cię to interesuje? Zostaw ja i idziemy...”
Swego rodzaju analogiczność, wyrazistość i bogactwo psiego języka była powalająca.
Niesamowite, to jakby nagle zdała sobie sprawe z istnienia kogoś innego. Kultury psów! Które ze sobą rozmawiają, przekazują sobie wiedzę i zwyczaje. Teraz umiała odczytać mowę psów w swoich wspomnieniach.
Informacji do zdobycia jest bardzo dużo, jednak ryzyko tego że po wyciągnięciu obywatela na drobiazgowe prześwietlenie umysłu, jego wymowa ciała będzie zdradzać ingerencje. W inny sposób trzeba nawiązać kontakt z cywilnymi mieszkańcami.
Ulice i coraz częstsi przechodnie. Jedni pracują, a inni mają wolne. Jedni malują ściany domów lub grabią trawę. Inni pija kawę w kawiarni, lub czytają książki.
Wszyscy wlepiają wzrok w jej chód. Dla obywateli jest teraz niczym przebrana za kosmitę, przyznająca się do pochodzenia ze świata który dla nich jest już prawie tylko legendą. Przekaz jest najwyraźniej zbyt teatralny i zbyt bogaty.
Stop.
Zmiana chodu, teraz wiadomość brzmi „jestem zdezorientowana proszę o pomoc”
Pierwszy przechodzień z naprzeciwka od razu stanął przed nią wyrażając najszczersza i najbardziej gotową do poświeceń pomoc na jaka go stać.

Kontakt został nawiązany o godzinie 18:45

Chętnie ci pomogę: -Jesteś z zewnątrz?
-Tak
-Ja słyszałem że tu jest ktoś z zewnątrz, i przyszedłem tu żeby cię poznać, a po twarzach przechodniów łatwo cię odnalazłem.
-Jestem tu aż tak widoczna?
-Tak, tutaj wiadomości rozchodzą się bardzo szybko.
-Opowiedz mi o tym mieście
-jesteśmy potomkami tych którzy przeżyli tu pod kopułą. Prowadzimy politykę jednolitego wizerunku, u nas jest tylko jedna kultura i nie ma subkultur. Wszyscy utożsamiają się z miastem „miasto jest naszym światem”.
Rozstawiamy na zewnątrz emitery pola, tak że biosfera się rozprzestrzenia poza granice miasta. Z Południowej strony tj kopuły można nawet wyjść na zewnątrz, tylko jest tam strasznie gorąco.
-Opowiedz mi o ludziach.
-Wszyscy staramy się sobie pomagać, wszyscy jesteśmy dla siebie. Jeżeli my sobie nawzajem nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże. „Wszystko jedno czy jesteśmy czarni, biali, żółci czy w plamy wszyscy sobie pomagamy”.
Czy mogę cię zaprosić do rozmowy z grupą moich przyjaciół?
Po rozmowie która odbyła w czasie drogi emisariusz przekonała przechodnia o tym że jest to po to żeby pomóc światu w nawiązaniu łączności z obywatelami miasta Katowice.
Kilkukrotnie przesiadali się w kolejce która raz jechała pod ziemią, a raz rurą łącząca dwie kopuły ze sobą.
W końcu wysiedli w bardzo zalesionym miejscu.
Ruszyli w drogę, przechodzień przedstawił się jako Marek. Przyłożył zegarek do prawego ucha i zaczoł rozmowe: „Dzien dobry Tadeuszu, miło usłyszec twój głos! Tadeuszu dzwonię do ciebię z zapytaniem czy moglibyśmy się wszyscy spotkać dzisiaj u mnie na herbacie? ...Znakomicie! Serdecznie zapraszam do siebie, do domu!”
Dalsza rozmowa z Markiem ograniczała się do szczegulów technicznych i organizacyjnych miasta. Stary dom bogatego mieszczanina z ubiegłych wieków.
„-Liliano. Oto mój dom, pozwól że będę tym który cię po nim oprowadzi”
Parter zawierał wszystko to czego się można było spodziewać zobaczyć na parterze takiego domu. Przedpokój ze schodami na górę, jadalnię, salon z kominkiem i fortepianem, biblioteczkę i gabinet. Od strony ogrodu obowiązkowo weranda.
Na pietrze znajdowała się sypialnia gospodarzy i sypialnie dla gości.
W samym domu jak i w ogrodzie w którym rosły wysokie gęste krzewy, nic nie było pomalowane farba telewizyjną. Nic nie zmieniało koloru. Jednocześnie poczuła przyjemną ulgą i okropne zmęczenie oczu. Ciągle drganie i falowanie barw spowodowało okropny efekt w jej umyśle.
Miejsce wydawało się bezpieczne.
Nastąpiła procedura rozpoczęcia drzemki. Usiadła w fotelu i usnęła.
Sen przerwało tylko jedno obudzenie, ale okazało się że to Marek tylko okrył ja kocem.
Drugie było spowodowane niespodziewanym impulsem zapachowym.
-Kawa dla pięknej panny Luny.
Kawa była rytualnym napojem ludzi przed wojną. Kawę pijano razem, w samotności, żeby coś podkreślić lub wyrazić


„Stary!! nie jesteś moim kumplem żebym się z tobą bił! Ja się biję z kumplami! Ja bym cie po prostu zajebał! Rozumiesz!! zajebał jak psa..”

Podpis: 

Grzegorz Kosma 1618 VII 13
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Hagan - Ciało bez kości Sen o Ważnym Dniu Bliskie spotkania
Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok) Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny). Chodźmy...
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 15

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2024 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.