https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
200

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lipcu nagrodą jest książka
Nawiedziny

Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Jadeitowy Pałac

Zwykły dzień stopniowo staje się coraz bardziej szalony i nieprawdopodobny. Political fiction.

Sprawca (fragment IV)

Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Noc wichrów

Fragment "Sycylijskiego pioruna"

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1178
użytkowników.

Gości:
1177
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 67365

67365

Połączone naczynia

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
11-03-01

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Filozofia/Przyjaźń/Rodzina
Rozmiar
7 kb
Czytane
1533
Głosy
5
Ocena
5.00

Zmiany
11-12-28

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: kamasznik50 Podpis: Lonia
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Z nutką filozofii w tle.

Opublikowany w:

opublikowane

Połączone naczynia

Za oknem siarczysty mróz, wiatr popłakiwał, co chwila chłostał nagimi gałęziami zmrożone niebo. Słońce zawisło czerwoną kulą na horyzoncie. Wydawało się, że za chwilę spadnie z brzękiem tłuczonej lampki, gdzieś za widnokrąg.
Łucja siedziała na bujanym fotelu. Wpatrzona w okno, wsłuchana w swój ból – przenikliwy, budzący niepokój. Wiatr znowu zajęczał, słońce zeszło niebezpiecznie nisko. Wiklinowy fotel zaskrzypiał gderliwie. Ból się nasilił. Wtedy kobieta pomyślała, że chyba nie urodzi swojego dziecka, prędzej umrze.
Pokój wypełnił się cichym mrokiem, czujnym szeptem zza drzwi, okrągłym, rześkim zapachem pomarańczy. Skąd te pomarańcze? Słońce? – spadło. Ból przykleił się do krzyża, miażdżył kręgosłup, rozrywał. Wtedy narodziła się Marianna.
- Stało się tak – pomyślała Łucja – że cały świat narodził się jeszcze raz. Załkała. Ze szczęścia i z poczucia wielkiego osamotnienia. Tak, jakby nie było przy niej męża, ani przyjaznej lekarki. Tak, jakby jej matka nie pytała co chwilę: Jak się czujesz córeczko? W tej chwili była tylko ona i jej maleńka Marianna.

Marianna była dziwnym dzieckiem. Cichym i łagodnym. Kiedy budziła się ze snu, szeroko otwierała granatowe oczka (które z każdym dniem stawały się coraz bardziej błękitne) i uśmiechała się leciutko, jakby znała wszystkie tajemnice świata. Nie dzieliła dnia, jak inne niemowlęta, na cząstki krzyku, zniecierpliwienia i snu. Pachniała ciepłym mlekiem i rumiankiem. Łucja nieraz przyglądała się córeczce, kiedy ta spała. Odczuwała wtedy zachwyt i niepokój. – Kiedyś byłam tylko ja, niepowtarzalna – myślała wówczas. - A teraz, ktoś tak maleńki i jeszcze daleki od doskonałości, ma moje oczy, usta, nos. Wtedy Marianna otwierała oczy, jakby w ogóle nie spała. Patrzyła na Łucję przenikliwie, surowo.

Czas szybko zmieniał kalendarze. Marianna nauczyła się siadać, stać, samodzielnie jeść łyżeczką. Zarysowała kredkami swój świat, stłoczony na powierzchni białych kartek. Wytańczyła wszystkie słyszane melodie. Łucja była dumna z tego, że jej córka tak pięknie się rozwija. Tylko jedna rzecz napawała ją niepokojem. Rówieśnicy Marianny wypowiadali pierwsze zdania, a ona milczała jak zaklęta.
Psycholog powiedział, że dziecko kiedyś samo się odezwie. Przecież rozumie, co się do niego mówi, dobrze słyszy, nie ma wad narządu mowy. Pocieszył, że każde dziecko ma swój własny czas. Łucja postanowiła pielęgnować w sobie cierpliwość.

Marianna ciągle milczała. Jej rówieśnicy chodzili do przedszkola, potem do szkoły. Ona nauczyła się pisać, grać na fortepianie i nie wypowiedziała ani jednego słowa. – Powiedz coś wreszcie – prosiła Łucja. Czuła, że rozpacz odbiera jej mowę, słowa więzną gdzieś w gardle. – Dlaczego nie chcesz mówić? Jesteś jak nie z tego świata. Przecież jestem twoją matką!
- Jestem – usłyszała w odpowiedzi. To nie było wyraźnie wypowiedziane słowo. Raczej szept, szelest. Czy to powiedziała Marianna? Łucja spojrzała badawczo na córkę. Ale jej usta były jak zwykle miękkie i nieruchome. Żadnego grymasu, ledwie widocznego drżenia warg, które by mogły odczuć membranę wypowiedzianych głosek.

Od tej pory, co rusz zdarzały się takie sytuacje, że Łucja nie wiedziała, co było złudzeniem, a co prawdą. Gdyby ktoś zapytał ją wprost, czy Marianna mówi, nie potrafiłaby jednoznacznie odpowiedzieć. Nieraz wydawało się jej, że córka odzywa się do niej zwłaszcza wtedy, gdy sama próbowała rozstrzygnąć własne życiowe dylematy. Ale z drugiej strony nigdy nie była pewna, czy to nie jest projekcja jej marzeń. Słyszała, bo chciała słyszeć. Na szczęście Marianna dobrze opanowała sztukę pisania. Córka i matka pisały do siebie listy, obdzielały się wyrazami czułości spisanymi na karteluszkach. Rozmawiały kaligraficznie. Łucja zrezygnowała z walki o głos Marianny. Spokorniała. Przestała czekać choćby na krzyk.

Kiedyś zauważyła, że Marianna staje się coraz bardziej podobna do niej. I nie chodziło tu bynajmniej o podobieństwo fizyczne. To prawda – miała te same kasztanowe, kręcone włosy, te same niebieskie oczy zawsze leciutko zmrużone, te same duże, jakby nadąsane usta. Ale podobieństwo dotyczyło również innych cech. Córka i matka żyły tym samym życiem. Nawet jeśli były daleko od siebie, przeżywały te same rozterki, chorowały na te same choroby. W tym samym czasie płakały i się śmiały. Pismo Marianny coraz bardziej było podobne do jej własnego. Łucja często się zastanawiała, skąd córka znała jej własne słowa – wytrychy, jej własny sposób widzenia świata. Czasami miała wrażenie, że ona i Marianna są jak połączone naczynia. Jeśli jedno będzie puste, drugie wypełni się.
Ogarniał ją lęk. Poczucie zatracenia. – A może mnie już nie ma. Może nigdy tak naprawdę nie było – pomyślała. Akurat dzień wdarł się jaskrawym blaskiem do sypialni. Kropelki potu raniły chłodem wygrzane we śnie plecy. Otworzyła okno. Ranek pachniał bzem, ale słodki zapach nie przyniósł Łucji ukojenia. Tej nocy miała męczący sen. Była jak cień Orfeusza. Błądziła. Szukała swego miejsca w życiu. Nie mogła znaleźć domu, ani bliskich jej ludzi. A kiedy wreszcie odnalazła znajome kąty, ktoś spytał ją wprost: Kogo szukasz, Marianno? Ja jestem Łucja – krzyknęła i obudziła się.

Któregoś dnia spojrzała w lustro. Zauważyła, że czas bezlitośnie ją odbarwił. Włosy zmatowiały i posiwiały. Oczy zszarzały. – Zaczął się czas odchodzenia – pomyślała. Zastanawiała się nad swoim życiem. Czuła ból, że za szybko przeciekło między palcami. Roztrwoniła je na drobne sprawy, mikro – zmartwienia, hurra – kłopoty. Zapłakała. Łzy czarne od tuszu popłynęły koleinami zmarszczek. – Nieśmiertelność nie istnieje – powiedziała głośno. Pomyślała o tych, którzy odeszli. O mężu, który nigdy jej nie rozumiał, o matce, która od lat przygotowywała się do życia po śmierci. Zastanawiała się nad tym, dlaczego właśnie ona musiała doświadczyć samotności w tłumie. Nie pojmowała też sensu życia. Moi bliscy odeszli, no i co? – zapytała lustra. – Kim są teraz? Ziemią? Trawą? Ziemią, która pamięta ślady ich stóp? Blaknącą fotografią? Nie ma nieśmiertelności – warknęła. Naprawdę była zła na siebie i cały ten obcy świat. Pełna nienasyconego buntu, niepogodzenia.

Siedziała na bujanym fotelu, wpatrzona w okno. Jej serce rosło, wypełniało niepokojącym tętnem klatkę piersiową. Dławiący ból sięgał za mostek. Za oknem mróz całkiem wystudził niebo. Czerwona kula wisiała niebezpiecznie nisko. Jeszcze chwila – pokój wypełni się mrokiem. Łucja poczuła rześki zapach obieranych pomarańczy. – Właściwie mnie nie ma – pomyślała. – Jestem – usłyszała. Zobaczyła twarz Marianny. – Jestem twoją nieśmiertelnością, mamo.

Podpis: 

Lonia dawno
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Jadeitowy Pałac Sprawca (fragment IV) Sprawca (fragment III)
Zwykły dzień stopniowo staje się coraz bardziej szalony i nieprawdopodobny. Political fiction. Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa. Fragment III.
Sponsorowane: 150Sponsorowane: 85Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.