https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
90

Jutro też będą przegrzebki - (1)

  Pierwszy fragment (początek) opowiadania nad którym właśnie pracuję. Zapraszam do lektury :)  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W czerwcu nagrodą jest książka
4 pory mroku
Paweł Paliński
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Jutro też będą przegrzebki - (1)

Pierwszy fragment (początek) opowiadania nad którym właśnie pracuję. Zapraszam do lektury :)

Sprawca (fragment IV)

Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Dom Przemian

Nie pozostaje mi nic innego, jak żywić nadzieję, że wrócę, by czytać dalej. Dobranoc — wyszeptałam, wychodząc do innego życia.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Noc wichrów

Fragment Sycylijskiego Pioruna

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
562
użytkowników.

Gości:
562
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 6910

6910

RM-Wars (epizody od 1. do 8.)

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
04-06-02

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Technologia/-
Rozmiar
35 kb
Czytane
2881
Głosy
7
Ocena
4.43

Zmiany
04-06-02

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Adams the Red Podpis: Adams the Red
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Rycerze Jedi, stronnicy Republiki i klika postronnych osób bierze udział w tajnej misji mającej na celu odzykanie szczątków Archiwum Akademii Jedi. (jak narazie to wszystkie istniejące epizody. Kolejne będą publikowane na www.rmwars.friko.pl)

Opublikowany w:

http://www.rmwars.friko.pl

RM-Wars (epizody od 1. do 8.)

Ep.1 - Supernova
Podwójne silniki jonowe frachtowca z jękiem obudziły się do życia. Pokład statku zaczął się trząść i podskakiwać, kiedy silniki protestowały przeciwko lataniu z tak niską szybkością. Chwile później już tylko cichy pomruk dawał znać o ich egzystencji. Frachtowiec wyleciał z pola grawitacyjnego doku stacji Golan II.
- Myślisz, że coś zauważyli?- Spytał niewysoki mężczyzna rasy ludzkiej
- Wiesz, trudno nie zauważyć frachtowca, któremu brakuje jednej tony wagi - powiedziała twi'lekanka.
- Zaraz pewnie otrzymamy wiadomość, że odlecieliśmy z mniejszym ładunkiem niż zadeklarowany. Uważam... - dalsze jej słowa zagłuszył szum interkomu.
- "Fenix" tu kontrola lotów Golan II. Brakuje wasze informacje o załadunku nie pokrywają się z rzeczywistością - powiedział kobiecy głos - musicie zawrócić i zweryfikować wasze dane -
- Tu "Fenix". Wasze informacje są błędne. - powiedział Adams.
- Niemożliwe, Nasza aparatura wyraźnie wskazuje, że macie o 1,013 tony mniej wagi. -
- Wasza aparatura się myli - skinął na Rale - tracimy kontakt - udał szum i wyłączył interkom.
- Zaraz wyślą myśliwce - powiedział.
- Jesteśmy już poza obszarem eksplozji? - zapytała.
- Jeszcze nie... - Nastała chwila długiego i krępującej ciszy, którą przerwał jęk sensorów.
- Myśliwce -
- Podnieś tarcze - szybko sprawdził odczyty. Sześć skosów i trzy gały. Standardowa ekipa pościgowa.
- Idź do laserów. Potrzebuje trochę czasu... -
- Ile? -
- Minutę... Dasz radę? -
- Pewnie. To jak walczenie z Imperatorem przy pomocy buta, starej koszuli i zużytego blastera! - zaśmiała się i poszła w głąb statku. Wiedział, że nie będzie łatwo. Wiedział, że nie potrzebuje aż tak dużo czasu. Ale jeżeli ma stąd wyjść żywy i w miarę całym statku, Rale będzie musiała wytrzymać.

***

Frachtowiec zatrząsł się od pierwszych trafionych strzałów. Natychmiast posłała wiązkę w stronę zbyt napastliwego imperjala. Pierwszy strzał oderwał lewy statecznik, drugi przeorał kabinę. Nie miała jednak czasu tego zobaczyć, bo kolejny skos wychylił się z szyku. "Boże walczę z rekrutami" pomyślała. Zielony pilot szybko pożałował swego błędu. I co z tego, że ten żal trwał zaledwie kilka nano-sekund.

***

Nieźle sobie radzi. Zredukowała liczbę ścigających myśliwców o połowę. Teraz trzymały się razem i od czasu do czasu posyłały w stronę "Fenixa" kilka wiązek, żeby szybko odskoczyć i odlecieć zanim wleciały w zasięg laserów.
- Jak sobie radzisz? - zapytał przez komlink
- Mówiłam, łatwizna... -
- Zejdź z tamtą, i przepnij się do czegoś. Zaraz zredukujemy ich liczbę - Przełączył kontrolę ognia na automat i zawrócił w stronę myśliwców. Wystraszeni piloci zawrócili. Jednocześnie sensory wykryły dwanaście dodatkowych myśliwców.
- Pozdrówcie Imperatora - powiedział sam do siebie i nacisnął przycisk detonatora. Na początku nie działo się nic, jednak szybko zamknął oczy wiedząc, co się stanie. Gdyby miał je otwarte zobaczyłby jak stacje Golan II pęcznieje, i zamienia się w supernową. Zamiast to, jednak zawrócił "Fenixa" i wszedł w nadświetlną. Zatrzęsło tylko lekko.


Ep. 2 - Gildia
Każdy, kto znalazłby się w sektorze przestrzeni oznaczonym jako ZR-453 zobaczyłby dziwny widok. Zobaczyłby niszczyciel klasy Imperial. Zdziwiłby się jeszcze bardziej gdyby zobaczyłby, że jest ona cały czerwony. Zdziwiłby się gdyby spojrzał na niego dokładnie i zobaczył dziwny wzór, powtarzający się na wierzchu i spodzie niszczyciela. Ujrzałby dwa żółte, krzyżujące się narzędzia. W jednym z nich rozpoznałby młot. Drugi poznaliby tylko historycy lub kulturoznawcy. Był nim sierp. Ale w sektorze ZR-453 nie było żadnego innego statku oprócz czerwonego niszczyciela klasy Imperial. Który zresztą szybko skoczył w inny, oznaczony tylko numerem sektor.

***

Pomruk astromecha obudził go ze snu. Ludvik rozejrzał się po kabinie. Spojrzał w moc i sprawdził stan swojej małej pasażerki. No, właśnie, to była największa anomalia jego X-winga. Drugi pasażer.
Przyleciał na stację Rever, żeby sprowadzić kilka części na "Buntownika", niszczyciel klasy Imperial II. Był to statek oddziału, który formalnie, był samozwańczą jednostką. Formalnie. Załoga "Buntownika", składająca się z ludzi którzy nie mogli znieść oficjalnej polityki Nowej Republiki, wobec bardziej radykalnych admirałów byłego Imperium, którzy zostali moffami w niektórych częściach galaktyki, oraz dowódca niszczyciela, admirał DEM wykonywali akcję, na polecenia Nowej Republiki, aczkolwiek mieli dużą swobodę. Na pokładzie jednostki stacjonowała Eskadra Cieni, najlepsza formacja zaraz po Eskadrze Łotrów.
"No właśnie, ciekawe, co oni teraz porabiają?". Zastanowił się Ludvik. Misja na Rever była nieudana w każdym calu. Stacja została zaatakowana, a on ratował się ucieczką, zabierają ze sobą drugą pasażerkę, której matka została zabita przez Imperjali. Była to ludzka dziewczynka, w wieku około 6 lat. Gwizd astromecha przerwał jego dumania.
- Wiem, że to czekanie nie ma sensu - astromech odpowiedział mu gwizdem.
- To, co? Mam otworzyć kabinę i popchać? -
- Co się... - zaczęło mówić dziecko, ale Ludvik szybko znowu uśpił je mocą. Nie powinna się na razie budzić. Niech oszczędza siły.

***

- Kapitanie Stanior, mamy coś na sensorach! -
- Co to jest? -
- Wygląda że ktoś zostawił sygnał, który podaje namiary pewnego sektora, oraz sygnał S.O.S. -
- Coś jeszcze? -
- Tak. IFF pokazuje że jest to sygnał kogoś z Eskadry Cieni -

***

Obudził się z kolejnej drzemki. A może medytował? Nieważne. Ważne było to, że jego astromech zaczął przeraźliwie piszczeć. Zrozumiał dlaczego. Przed nim ukazał się niszczyciel klasy Imperial. Czerwony. Włączył interkom.
- Kapitanie Stanior, jak miło że pan wpadł. Szkoda żem nie mam tu dość miejsca by pana zaprosić - wskazał na dziecko, które jak zauważył, obudziło się jakiś czas temu i zaczęło latać z radością po kabinie X-Winga. Zauważył również że do ukierunkowanie lotu wykorzystuje moc. Ciekawe. Mistrz Luke musiałby to zobaczyć. I zobaczy. Ale później.
- Właśnie, Ludvik, zastanawiałem się czemu mam takie dziwne odczyty na sensorach życia, a teraz rozumiem. Już cię ściągamy. -
- Szkoda, zaczynało się robić tak przyjemnie - powiedział z sarkastycznym uśmiechem Ludvik. A potem stracił przytomność.


Ep. 3 - Mroczny Jedi
Frachtowiec YT-2000 Corelian Engeineering CO. wyszedł z nadświetlnej. Maniak poruszył się w swoim fotelu. Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem.
- "Ciemiężca", tu "Rozrabiaka", czekamy na przejęcie ładunku, w jakim jest stanie? -
- Tu "Ciemiężca", nie może się doczekać spotkania z wami- odpowiedział głos w interkomie. Ładunkiem była urocza Bothanka, córka jednego z senatorów. Maniak nie wiedział, którego. Wiedział, że jej statek został zaatakowany przez piratów i wzięty w niewolę. Szybko, zaoferował okup za pasażerkę, tłumacząc się tym, że ma osobiste porachunki z jej ojcem i ma zamiar mu wysłać pewien ciekawy holodysk. Podziałało i teraz piraci, przekazywali mu dziewczynę. Szło zbyt łatwo.

***

YT-2000, złączył się rękawem cumowniczym z swoim młodszym bratem YT-2400. Piraci i ich zakładnik weszli na pokład.
- Więc kto jest tu dowódcą? - zapytał największy z piratów, prawdopodobnie ich dowódca.
- Ja - powiedział Maniak i podszedł do pirata, pozwalając żeby ten przyjrzał się cylindrycznemu kawałkowi metalu, który wisiał przy jego udzie. Pirat przyglądał się dość długo.
- TO JEDI!!! - wykrzyknął - OSZUKAŁEŚ NAS!!! JAK JA ZARA... - chciał powiedzieć, ale Maniak przerwał mu pokazując swoją lewą rękę. Połyskiwał na niej czarny meta robo-rammienia.
- Nie Jedi przyjacielu. Powiedzmy tylko, że lord Vader był moim idolem. Przecież Jedi nie odkupywaliby więźnia i nie kamuflowali się - chyba, że za poleceniem senatu, dodał w myślach. Spojrzał na pirata. Jego słowa pewnie go uspokoiły. Albo jeszcze bardziej zaniepokoiły.

***

- Nie bój się - powiedział Maniak do Fray'vorla, młodej dość bohtanki
- Jestem tu z polecenia twego ojca i nie zrobię ci nic złego. - Spojrzała na niego fioletowymi oczami.
- Uh-huh - powiedziała.
- Naprawdę nic, ci... - przerwał mu ryk alarmu.
- Proszę, zostań tu dobrze? -
- T...tak, proszę pana - wymamrotała. W końcu pochodzi z dobrego domu, pomyślał Maniak.
- Przy okazji, mów mi Maniak. I nie martw się. -

***

- Co my tu mamy? - zapytał po wejściu do kabiny, gdzie Ugger, jego drugi pilot i gandyjczyk, manipulował przy sterach.
- Ugger zauważył na sensorach, że z przestrzeni wyszła fregata szturmowa -
- No to mamy dodatkowych partnerów do transakcji. - Włączył interkom i wywołał "Ciemieżce"
- Co kombinujecie? - zamiast odpowiedzi ujrzał w iluminatorze jak salwa z turbolasera rozrywa "Ciemiężcę" na dwoje. Cóż, i tak mieliśmy go zniszczyć, pomyślał.
- Uggre podnieś osłony! - włączył komlink - Adasha, Trog do wieżyczek. Zbliża się tuzin skosów. Trzymajcie je na dystans. - Zawrócił maszynę, w czasie, kiedy reszta załogi wykonywała rozkazy.
- Ugger, idź do naszej pasażerki i zadbaj o nią. Dam sobie radę. - Zaczął oddalać się od fregaty. Występujące od czasu do czasu drgania podpowiadały mu, że są pod ostrzałem myśliwców TIE. Sprawdził sensory. Fregata zaczęła powoli skracać dystans do frachtowca.
- Cholera, wiedzą, kogo mamy na pokładzie - powiedział. Mistrza Kyle mówił żeby zachowywać w takich chwilach spokój. Ciało Maniak było spokojne. Tylko mózg jakoś nie chciał współpracować.

***

Rychares był bardzo zadowolony. Miał tylko odbyć rutynowy patrol, a spotkał statek Maniaka, do którego miał osobistą zemstę w związku ze zniszczeniem statku jego ojca. To Maniak poprowadził atak na jednostkę jego ojca. To on zdradził ich pozycję. Teraz Rychares go złapie i podda długim torturą. Uśmiechnął się mimowolnie. Bardzo długim.
- Kapitanie, mamy nowy odczyt na sensorach! -
- Jeszcze jeden przemytnik? -
- Nie. Krążownik kalamaryjski klasy MC-80a. Wywołuje nas. -
- Nie poddamy się! -
- Kapitanie, on wypuszcza myśliwce! -
- Nigdy. ZA IMERATORA!!! - wykrzyknął.

***

Walka trwała 5 minut, w ciągu, których dwa dywizjony X-Wingów i jeden B-Wingów zaliczyły kilka dodatkowych plam farby pod kabinami. Maniak wywołał kapitana krążownika.
- Tu kapitan statku "Postrzeleniec", Maniak. Wywołuje kapitana -spojrzał na odczyty - hmm... "Twierdzy". - Na ekranie ukazała się znajoma twarz.
- Wiesz, nie mam czasu zawsze ratować twój tyłek -
- Co ty mówisz, przecież wygrywaliśmy? - odparł Maniak. Misiek tylko się zaśmiał.


Ep. 4 - Szczątki Archiwum
Werw III była planetą z umiarkowanym klimatem. Zamieszkana przez Werwów, rasę humanoidalnych kotów, istniała sobie spokojnie. Odkryta 300 lat przed Nową Republiką, powoli przystosowywała się do warunków podróży kosmicznych. Pierwszą z decyzji jej mieszkańców był utworzenie nowoczesnego kosmoportu. Jak że Werwowie to rasa bardzo ekologiczna, wybrano nieużytek, schowany pomiędzy górami. Żaden twór, który mógł zanieczyścić dziewicze lasy i rzeki Werw III, nie mógł oddalić się od kosmoportu As'Lesel bardziej niż pozwalały na to pasma górskie. Poza tym terenem podróże odbywały się na miejscowych środkach transportu.

***

Twardy skrzywił się, spoglądając na swój nowy środek transportu. Arrakki były ośmionogimi, olbrzymimi pajęczakami. Mimo wielkości dwóch śmigadzy, były one łagodne, i w połowie inteligentne. Żywiły się owocami urra, zielonymi kulkami o średnicy człowieka. Pod swą twardą skórą, owoce urra posiadały półpłynny, biały miąższ, o wysokiej zawartości protein i innych składników odżywczych. Tylko szczęki araka były w stanie przebić twardą pokrywę owocu.
- Mistrzu Morte, czy to naprawdę jest konieczne? Nie możemy wziąć barki? - zapytał Twardy. Zrozumiał po chwili, że nie ma, co oczekiwać na odpowiedz. Jego mistrz z uśmiechem leżał na grzbiecie swojego arraka. "Gdyby chcieć to można by tam zamontować działo E-Web" pomyślał Twardy. Zawsze zazdrościł mistrzowi jego zdolności do synchronizowania się z wszystkim, co żywe. Chociaż z drugiej strony, pomyślał, mistrz Morte zawsze zazdrościł mi zdolności mechanicznych. Mimo niewygody, której się spodziewał, Twardy poczęstował mistrza zagadkowym śmiechem.

***

- Nie wyglądasz na zadowolonego uczniu - powiedział mistrz Morte trzeciego dnia podróży.
- Zastanawiam się, dlaczego nasz przewodnik patrzy na nas z taką nieufnością - powiedział.
- Nie dziw się mu. Martwi się o arraki -
- Jak można się martwić o coś, co rozmiarami przypomina X-Winga? -
- Pamiętasz, kto był tu przed nami? -
- Tak. Mistrz Small Seven. Ale nie wiem, dlaczego się wycofał -
- Po prostu, arachnofobia i miecz świetlny to nie najlepsza para - odpowiedział z uśmiechem mistrz Morte. Twardy zastanowił się. Mistrz miał rację. On sam w pierwszej chwili pomyślał że te pająki atakują wioskę w której się znaleźli i tylko to że prowadził je jego mistrz, powstrzymało go od posiekania ich na plasterki.

***

Narrg został najęty na przewodnika dla tych dwóch pozaświatowców tylko dlatego, że musiał ratować honor klanu. Przybyli, zapłacili i wymagali transportu. Nikt nie chciał ich jednak, wsiąść ponieważ podobna do nich osoba, która tu była zabiła arraka. Na samą myśl o tym Narrg się skrzywił.
- Będziemy musiał uważać na tych dwóch. Może trzeba będzie pomścić twego brata - wyszeptał do odpowiednika ucha swego wierzchowca. Zwierzę zawarczało mu w pół-inteligentnej odpowiedzi. *** Tydzień później, przy jednym z postojów mistrz zabrał Twardego na bok.
- Słuchaj. Jest jeszcze jeden powód, dla którego tu jesteśmy -
- To nie chodzi o zawiązanie pokoju miedzy Ich'ra a Tes'amun? - zapytał Twardy. Te dwie frakcje walczyły o dominację na Werw III jeszcze przed odkryciem ich planety. Jedi mieli być gwarancją, że z dawana toczony spór w końcu dobiegnie końca. Obie strony na to czekały.
- Nie tylko. Na tej planecie mieszka człowiek o imieniu Radirax. Brał udział w wojnach klonów. Po dojściu Imperatora do władzy i zniszczenia większości Jedi dostał przydział do grupy operacyjnej "Tyran" -
- Czy to nie ta grupa, której członków obwinia się o zniszczenie archiwum Akademii Jedi na Corscant z polecenia Imperatora? - zapytał.
- Jest tylko jedna różnica. Oficjalnie mieli oni je zniszczyć. Faktycznie - przenieść na inną planetę. Na tą planetę. -
Twardy zaniemówił. Pierwszy raz zaczął widzieć większy sens w ich misji.


Ep. 5 - Czekając na Nową Republikę
Deveric był niespokojny. Nie wiedział, czemu miał czekać w miejscu, które wskazał mu dowódca. Mówił coś o przechwyceniu kogoś. Nieważne. Deveric poprawił mundur i spojrzał przez iluminator. Obraz jego skarbu, dumnego "Pogromcy", przezbrojonej kolerianśkiej korwetty napawał go dumą. Po kilku przeróbkach, i dodania wsparcia w postaci krążownika lotniczego "Buta" z pełnym dokiem myśliwców kapitan był pewien zwycięstwa nad każdym piratem. Chociaż niektórych z jego załogi niepokoiły rozmiary grupy mającej przechwycić piratów, on był spokojny. "To pokaże, że Imperium nadal jest potężne" myślał. Jego nawigatorzy zakładali się jak szybko skończą z przeciwnikiem. Nagle jeden z oficerów nadzorujących sensory podniósł się i powiedział:
- Kapitanie, mamy sygnał przeskoku -
- Jakie są znane parametry? -
- 8 X-Wingów i koreliańska korweta YT-2000 -
- Niezły ekwipunek jak na piratów... -
- Kapitanie, te jednostki mają sygnał IFF i oznaczenia Nowej Republiki - powiedział z przestrachem w oczach.
- A czy to różnica? -
- Nie kapitanie - powiedział oficer i usiadł na swoim miejscu. "Trzeba coś zrobić z tym człowiekiem" pomyślał Deveric. Jednocześnie podniósł się oficer łączność.
- Kapitanie, "Buta" pyta czy wypuścić myśliwce -
- A na co oni czekają? -
- Mówią, że to Eskadra Cieni...-
- Zaraz ja ich zamienię w cienie jak nie wypuszczą myśliwców!!! - wrzasnął. Trzeba też coś zrobić z kapitanem "Buty". Zajmę się tym po walce myślał. A w iluminatorach rozpoczęła się bitwa.
- Kapitanie, przegrywamy! -
- WY NIEUMIEJĘTNE BANTHY!!! Przygotujcie mój myśliwiec! -

***

Mirtul odbił myśliwcem na lewo i skrócił skrzydła skosowi, który chciał załatwić jego skrzydłowego. W komlinku usłyszał ciepłe warknięcie.
- I ja go też, Reewe - był to skrót od imienia Reewedara, jego wokiego-skrzydłowego. Zrobił kolejną półpętle w prawo, wyrównał ster i nagle zanurkował wystawiają ścigające go skosy na ogień Marle, koleżanki z eskadry. Gwizd jego astromecha podpowiedział mu, że jeżeli chce pokonać Ludvika musi się pośpieszyć, bo kończą mu się przeciwnicy. Rzeczywiście 1/4 wrogich sił już nie przypominała myśliwców.
- Horen, w lewo - nadał przez komlink. Myśliwiec jego kolegi posłusznie odbił w lewo, wystawiając mu kolejnego skosa. Kolejna ozdoba na kadłubie mojej maszyny pomyślał.
- Jeszcze jedenaście - powiedział po cichu. Tyle dzieliło go od Ludvika. Kolejny skos wszedł na ogon Tary, jednej z najlepszych pilotek. Nie przeszkadzał jej fakt że była już ponad sześćdziesiąt lat . Zawsze ją lubił.
- Siedem, półskręt w lewo, a potem beczka i świeca -
- Zrozumiałam - sprężył lasery podwójnie i jednocześnie wystrzelił torpedę w stronę skosa który "przypadkiem" wszedł w jego celownik. Następnie przeciął na pół skosa który ścigał jeszcze Tarę. Kolejny skręt i salto w prawo, pozwoliły Reewemu strącić, skosa który przypiekał mu plecy. Astromech powiadomił go, że do systemu weszła fregata szturmowa, która natychmiast wypuściła pół dywizjonu X-Wingów i pół dywizjony Y-Wingów. Imperialna korwetta, została w błyskawicznym tempie zniszczona. Lotniskowiec uciekł w nadprzestrzeń pozostawiając pozostałe w całości myśliwce TIE możliwości ucieczki. Mirtul włączył interkom:
- Tu Mirtul z Eskadry Cienie do dowódcy myśliwców TIE. Poddajcie się, a ocalicie skórę -
- Tu sierżant Virus Rammstaein z Trzeciego Dywizjonu Obrony "Ullesa". Czy gwarantujecie nam bezpieczny przelot? -
- Jeżeli wyłączycie broń i silniki, nic wam się nie stanie -
- Rozum... -
- Tu Deveric ze zniszczonej korwetty "Pogromca". Ja tu dowodzę i rozkazuję moim ludziom walczyć!!! - kilka skosów oderwało się od formacji i rzuciło w stronę formacji X-Wingów. "To samobójstwo" pomyślał Mirtul. Jednocześnie zobaczył coś dziwnego. Jeden z nich oddalał się.
- Skurwiel chce uciec! Ma hipernapęd!!! - ruszył za nim, jednak wiedział, że TIE ma przewagę szybkości nad jego X-Wingiem. Nagle, jeden z myśliwców TIE, który nie rzucił się do walki ruszył za uciekającym i zniszczył go jedną serią.
- Nie lubię takich, co rzucają ludzi na pewną śmierć - usłyszał głos Rammstaeina. "Muszę go poznać osobiście" pomyślał.
- Tu Mirtul do dowódcy statku "Pegas". Czy pozwolicie nam zabrać sierżanta Rammsteina na "Buntownika" w ramach przesłuchania?
- Ależ oczywiście -
- Sierżancie Rammstein, witamy w Nowej Republice -
- Nie mogłem się doczekać - powiedział mu spokojny głos w komlinku.
To będzie ciekawa znajomość, pomyślał Mirtul


Ep. 6 - Spotkania
Stanior czekał na nich w swoim apartamencie razem z rycerzem Jedi Lopicolem. Tymczasowo Lopicol był jego asystentem. Zaaranżował spotkanie Ludvika i Mirula, któr przybył z tym Imperjalem, niejakim Rammsteinem. Ludvik nic nie wiedział o Mirtulu i vice-versa a Stanior tak zaaranżował spotkanie żeby spotkali się dopiero w sali audiencyjnej. Liczył na ich zaskoczenie.

***

Ludvik wstał z łóżka po kilkugodzinnej medytacji. Mimo skrajnego wyczerpania po pobycie w kosmosie odzyskał już dość sił by stawić się na spotkaniu u Stana. Po drodze zajrzał jeszcze do dziecka, które zabrał podczas ucieczki ze stacji kosmicznej "Rever". Wspomnienie jak ją spotkał stanęło mu przed oczami.

***

Stacje "Rever" była w istocie przerobionym wrakiem statku klasy Imperial krążącym wokól Tagles III. Mieszkali na nim głównie nieliczni mieszkańcy planety, z której wygnało ich Imperium. Ludvik miał spotkać się tu ze szpiegiem w szeregach wroga i zakupić części. Spotkanie miało dotyczyć odzyskania planety, z które jej mieszkańcy zostali wygnani, po odkryciu, że po miastami znajdują się obfite żyły złota i innych drogich metali. Planeta szybko została "oczyszczona" a Imperium jakby w szyderczym dowcipie umieściła jej mieszkańców na orbicie żeby oglądali swój skarb, które już nigdy nie mieli odzyskać. Oczywiście propaganda Imperium pokazała ich jako dzielnych obywateli, którzy godzą się na stratę najcenniejszej rzeczy - domu dla wielkiego Imperatora.
Do spotkania nie doszło. Imperium miało dość narzekań mieszkańców, poza tym duża grupa podziemia została złapana na przemycie broni. Rozwikłała się bitwa, w której zginało kilku szturmowców. Do tego wrak potajemnie, pod przykrywką prac nad polepszeniem bytu mieszkańców był przebudowywany by ponownie służyć w armii. Mieszkańcy stali się zbędni. Ludvik wpadł w czystkę Imperium.

***

Strzały blasterów uświadomiły mu, że do spotkania i zakupów nie dojdzie. Szybko skrył się za rogiem jednej z niby-ulic. Chwilę później minęła go garstka buntowników, mieszkańców stacji. Byli uzbrojeni. Z żalem Ludvik zaczął kierować się do hangaru. Wpadł w piekło. Zanim zdążył wystartować hangar stał się jednym z ostatnich punktów oporu. I wtedy zobaczył ludzką kobietę. Stała trzymając w jednej ręce blaster a w drugiej małe dziecko. Miała zmierzwione i pokryte popiołem długie, czarne włosy. Ale to jej oczy mówiły wszystko. Desperacja i strach. Ale nie o siebie. Ludvik bez słowa wziął dziecko na ramiona i uśpił je przy pomocy mocy. Wściekł się na siebie, że jego misja nie pozwalała mu zostać i pomóc. Natura Jedi ścierała się z rozkazami. Jedi przegrał. Wskoczył w swojego X-winga i odleciał. Podczas ucieczki jakaś zabłąkana wiązka ognia z turbolasera osmaliła i uszkodziła jego myśliwiec. Utknął w czystej przestrzeni z uszkodzonym rdzeniem hipernapędu. Wyłączył zbędne systemy w myśliwcu, włączył nadajnik awaryjny i czekał. Przynamniej nie był sam.

***

Odwiedziny w celu dowiedzenia się czegoś więcej o małej kandydatce na Jedi okazały się bezcelowe, bowiem mała spała. Wyszedł z jej pokoju i skierował się na spotkanie ze Staniorem. Trzeba będzie komuś powiedzieć, co się stało na "Rever".

***

Stanior czekał. Weszli równocześnie, tak jak zaplanował. Jeżeli się zdziwili, to on tego nie zauważył.
- Witam panie Rammstein - powiedział Ludvik. Zaskoczenie dało się zauważyć. U Staniora.
- Wy się znacie? - zapytał.
- Pamiętasz jak pytałeś, czemu w Eskadrze Cienie na stanie mamy trzynaście myśliwców i tyle samo miejsc dla pilotów? Poznaj porucznika Rammsteina, z którym miałem się spotkać na "Revelu". Tam miał się ujawnić razem z oddziałem naszych komandosów w mundurkach Imperium. Niestety, pokrzyżowano nasze plany. Pan Rammstein jest naszym trzynastym pilotem -
- Miło mi poznać - powiedział Stanior
- Mi też, słyszałem o panu - powiedział Rammstein.

***

Maniak sparował cięcie ostrza miecza świetlnego i szybko kontratakował, rozcinając nie wprawionego przeciwnika na pół. Odsłonił jednak gardę, co spowodowało, że kolejny przeciwnik przy pomocy mocy doprowadził go do upadku. Szyko wyskoczył w pozycji poziomej wykorzystując moc. Poczuł, że rzucone przez tamtego ostrze miecza świetlnego przeleciało w miejscu, w którym uprzednio leżał i pozbawiło go kilku włosów oraz kaptura jego kurtki. Jednak chwila później on pozbawił przeciwnika życia, pchając go mieczem w żołądek. Nagle zrobiło się ciemno. Świeciło jedynie czerwone ostrze jego podwójnego miecza. Przed sobą ujrzał boleśnie znajomą postać. Rzucił się na nią z krzykiem wściekłości, strachu i żalu. Powstrzymała go niewidzialna bariera.
- Widzę, że czegoś się nauczyłeś od tej imitacji użytkownika mocy, którego nazywasz mistrzem - powiedział Kardok.
- Milcz! - krzyknął Maniak i ponownie rzucił się na wroga. Kardok zaśmiał się i odrzucił go do tyłu potężną falą mocy.
- Myślisz, że masz ze mną szansę?! Dołącz do mnie póki możesz! -
- Nigdy!!! -
- Więc giń robaku! -
Maniak, obódził się z niemym krzykiem. Kosmos odpowiedział mu złowroga ciszą. Ostatnio coraz wyraźniej odczuwa obecność swojego byłego mistrza. A mroczny Jedi, który żył w jego wnętrzu coraz mocniej dążył do zjednania się z Kardokiem.


Ep. 7 - Ostrze Vadera
Szare kamienie złowrogiej świątyni promieniały złowrogą potęgą ciemnej strony mocy. Każda osoba o słabszym umyśle dawno popadłaby w mroczny szał. Tylko Jedi potrafili oprzeć się jej wpływowi. Na szczęście Maniak i Kardok byli Jedi. Mistrz i jego padawan. Zostali wysłani na tę odległą planetę żeby zniszczyć klingę Lorda Vadera. Klingę, którą zabijał Jedi. Została złożona w pradawnej świątyni sithów przez samego Palpatina, ponieważ uznał ją za zbyt niebezpieczną w rękach Vadera. Miecz promieniował ciemnością. Nagle obydwoje Jedi poczuli się niepewnie.
- Czy to rozsądne mistrzu? - zapytał Maniak - nawet sam Palpatine przestraszył się jej mocy - kontynuował. Kardok nie zwrócił na niego uwagi. Pracował nad mechanizmem za pomocą, którego ostrze zostało zapieczętowane. Nagle rozległ się syk uchodzącego obcego powietrza. Suchego i bez smaku. Drzwi stały otworem.
- Jeżeli tam wejdziemy, może już nie być dla nas powrotu - mistrz go znowu zignorował. Zanim Maniak spostrzegł, komnata przed nim wezbrała złowrogim, czerwoną poświatą. Kiedy do Maniak doszedł syk klingi, skamieniał.
- Uczniu... osiągnęliśmy swój cel - Postać przed Maniakiem dawno przestała być jego mistrzem. Maniak też powoli zaczął się zmieniać.

***

Maniak z piekielnym wrzaskiem zabił kolejnego przeciwnika. Student Jedi, którego prawdopodobnie kiedyś znał padł bez życia na ziemię. Nagle w sali zebrań Akademii Jedi na Yavinie IV zrobiło się strasznie cicho. Zmierzch oświetlały tylko ostrza czterech kling mieczy świetlnych. Zielona, niebieska i dwie czerwone. Jedna z nich nigdy nie powinna powstać.
Maniak wykonał kolejne okrążenie wokół Mistrza Kyla. Znał go i jego umiejętności. Kątem oka zobaczył jak mistrz Skywalker paruje kolejny cios Kardoka. Mistrz Skywalker przemówił:
- Jeszcze nie jest za późno! Porzućcie Ciemną stronę. Wyczuwam w was jeszcze światło. Nie dajcie się otumanić przedmiotowi! - Maniak znieruchomiał. W tym momencie zobaczył mistrza Skywalkera i Kardoka przez pryzmat mocy. Biała i czyta energia Jedi zmagała się z czarną mocą ostrza Vadera. I wtedy spojrzał na siebie i mistrza Kyla. Zobaczył, że czarne wiązania mocy z klingi mistrza przenikają i wiążą też jego. I zobaczył to, co wiedział. Światłość wzbierającą z niego i próbującą zerwać więzy. Rzucił się na Kardoka...

***

Nadal trudno było mu się przyzwyczaić do metalowego ramienia. Było zimne i nieludzkie. Po walce z Kardokiem, kiedy stracił swoje prawdziwe ramię jednocześnie wyzbył się Ciemnej strony. A przynajmniej jej części. Ciemny i zimny metal miał mu przypominać o jego skazie. O skazie ostrza Vadera. Nieraz wyznawał mistrzowi Kyleowi, że chciał zginąć walcząc z Kardokiem lub go zabić. Nie powiodło mu się ani jedno, ani drugie. Mimo zniszczenia artefaktu ciemności, część jego mocy zdążyła przeniknąć na postać Kardoka. Na tyle mało, że musiał ukorzyć się przed mistrzem Skywalkerem, ale na tyle dużo że udało mu się uciec.
Po walce rozpoczął ponowną naukę ścieżki Jedi. Jego mistrzem został Kyle, jeden z większych mistrzów zakonu. Często zastanawiał się, czemu on, aż do pewnego dnia, kiedy dyskutował z nim o Ciemnej stronie.
- Wiesz, ja sam uważam się za 'szarego' Jedi. Działałem kiedyś w gniewie i byłem bliski upadku. Jednak udało mi się wrócić do jasnej strony. Kiedy zobaczyłem twoją wewnętrzna walkę z siłą ostrza zrozumiałem, że jesteśmy podobni. Sam poprosiłem mistrza Skywalkera o przydzielenie mnie do ciebie.
Od tamtej pory w ich żartach zaczęło pojawiać się określenie 'szary Jedi'. Nigdy nie negowali, czy ignorowali jasnej strony, ale wiedzieli, że żyli ze skazą ciemności.

***

Teraz, na pokładzie "Postrzeleńca" w drodze na Courscant Maniak zastanawiał się nad prawdziwym znaczeniem słów 'szary Jedi'. Powoli, zaglądając w głąb siebie odkrył, że nie ma w nim żadnego szczególnego siedliska ciemności, która ciągła go do Kardoka. Zdumiony, wsłuchiwał się w swoje najgłębsze "Ja", ale nigdzie nie odnalazł mroku. I wtedy spojrzał na siebie przez inny pryzmat. Nie było w nim czystej ciemności. Ale nie mógł odnaleźć w sobie także czystego światła.
Szary Jedi zrozumiał, kim jest.

***

Misiek wiercił się w swoim fotelu dowódcy Twierdzy. Czuł się wyjątkowo dziwnie w takim towarzystwie. Po jego lewej siedzieli kolejno: Mistrz Jedi Luke Skywalker, admirał Acabar, Ludvik, dowódca Eskadry cieni, zaś po prawej - tajemniczy szpieg Virus_RAMMSTEIN oraz DEM, dowódca "Buntownika" i stary kolega Stanior, dowódca "Gildii". Wszyscy tu zabrali się, gdyż mieli uczestniczyć w tajnej misji, do której zwołał ich mistrz Skywalker.
- Aktualnie, dwóch Jedi podróżuje po powierzchni planety w poszukiwaniu archiwum. Niestety, Redirax nie potrafił lub nie chciał podać na dokładnej lokalizacji. Mamy jednak pewność, że archiwum, lub to, co z niego zostało jest na tej planecie. Jako że znajduje się ona w przestrzeni Imperium, po jego znalezieniu, będziemy zmuszeni wydostać stamtąd i Jedi i archiwum. Jako że główna flota jest zajęta, możemy oddelegować tylko wasze okręty, oraz Eskadrę Cieni. Ponadto, do współpracy namówiliśmy Adamsa Czerwonego - który aktualnie wraca z misji, której zadaniem było odwrócenie uwagi Imperium od planety, oraz jeszcze co naj mniej dwie osoby i ich statki, jednak na razie ich osoby pozostają ukryte, z pewnych względów politycznych.
Misja miała polegać na odzyskaniu resztek archiwum Akademi Jedi. Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem opracowanym przez mistrza Skywalkera i admirała Acabara. Nic nie zakłócało jego wykonywania, ale coś mówiło Miśkowi, że wszystko może się jeszcze zmienić.


Ep. 8 - Sojusznicy
Retov z zainteresowanie wpatrywał się w powiększony holoobraz przedstawiający zielona planetę. Po niebie spokojnie biegły chmury a seledynowe może były nie do odróżnienia od zielonych lądów. Dzięki nowoczesnej technologii Retov oglądał zielony obraz planety, obraz jeszcze sprzed Starej Republiki. Oglądał planetę Corscant, klejnot skradziony Imperium. Miał zamiar go odzyskać.
Zasadniczym błędem większości moffów i admirałów było to, iż każdy starał się uzyskać jak największą władzę kosztem innych. W pewnym sensie plan admirała Retova był taki sam, ale on miał sojusznika, który pomagał "przekonywać" innych do jego sprawy. Tym wysłannikiem był mroczny Jedi Yeehim.

***

Egresher smacznie spał, kiedy nagle obudził go dziwny blask. Nie ustawiał budzenia, więc pomyślał, że to jakiś błąd w obwodach i tylko powiedział nie otwierając oczu:
- Służba, zgasić światło - przez jakiś czas nic się nie wydarzyło. Powtórzył rozkaz, tym razem głośniej. Zielony blask stał się nie do zniesienia, poza tym usłyszał dziwne buczenie nad prawym uchem. Obejrzał się by zobaczyć klingę energii z miecza świetlnego wiszącego nad jego głową.
- STRAŻE!!! -
- Oni już cię nie usłyszą. - powiedziała postać trzymająca miecz. Klinga nagle zgasła.
- Admirał Retov wysłał mnie bym przedyskutował z tobą kilka spraw...

***
Zgodnie z oczekiwaniami, imperialny "Agresor" - krążownik klasy Imperial II - wszedł do systemu prosto przed konwój. Do uszu Dantego doszedł głos wywołującego ich oficera:
- Wyłączyć silniki i przygotować się do abordażu! - po czym nastąpiła fala potwierdzeń od "wystraszonych" statków konwoju. Byli rzekomo bezbronni i wieźli broń dla Nowej Republiki. Tak naprawdę, wypuszczenie przez "Agrasora" desantowców przypieczętowało jego los. Dante przez komlink usłyszał głos Ludvika.
- Pszczoły, wystrzelić żądła! - Nagle przed statkiem Imperiali pojawiły się dwa skrzydła X-Wingów startująca ze specjalnie spreparowanych "powłok" transportowców. W pewnym sensie transportowaliśmy broń, pomyślał Dante. Nas. Eskadra Cieni i Eskadra Buntowników rozpoczęły atak. Szybko w przestrzeni rozpoczęły się pojedynki pilotów. Imperium przegrywało. I wtedy nastąpiło odstępstwo od planu mającego na celu zniszczenie kolejnego okrętu floty Imperium.
Dopiero, co wyszedłszy z hiperprzestrzenni, lotniskowiec Imperium wysłał w bój wszystkie 50 myśliwców. Dodatkowo w stronę Myśliwców nowej republiki podążały 3 kanonierki i fregata. Nie było wesoło. Dante odnotował stratę dwóch kolegów z eskadry. Znał ich. Gevro, młody rodianin i Myla, ziemianka pamiętająca jeszcze Starą republikę. Cienie straciły też dwóch pilotów, a trzeci właśnie się katapultował. Chociaż zniszczyli ponad dwadzieścia pięć procent myśliwców przeciwnika, zmusili do odwrotu fregatę a jedna z kanonierek straciła sterowność i silniki, większońć Buntowników i Cieni wykorzystała wszystkie torpedy protonowe, a część X-Wingów straciła osłony. Gdzie "Buntownik", pomyślał Dante. Miał wejść do systemu zaraz po ich ujawnieniu się.

***

Misiek się niepokoił. Wiedział, że Cienie i Buntownicy długo nie wytrzymają. - DEM, czy to konieczne? - spytał.
- Jeszcze chwilę... - odpowiedział mu holograficzny obraz kapitana "Buntownika"
- Nie mamy chwili! -
- Dobra, skaczcie! - Misiek nie wiedział, czemu DEM nakazał mu czekać.
Chwilę później zrozumiał. Oprócz nich w sektorze walki pojawiła się generator studni grawitacyjnej. Teraz nieprzyjacielskie jednostki nie były w stanie wykonać hiperskoku. Ponadto do walki wkroczyły świeże myśliwce. Eskadra X-Wingów i Y-Wingów. Walki nabrały nowego impetu

***

Kolejny manewr Ludvika pozwolił mu zniszczyć kolejnego TIE. Po wejściu do systemu "Twierdzy" i "Buntownika" teoretycznie powinien opuścić rejon walk, jednak wiedział że Mirtul pod jego nieobecność prawie dogonił go w liczbie zestrzeleń. Przeskok przez lewe skrzydło, półobrót i salwa pozwoliły mu trafić ostatnią z kanonierek w okolice reaktora. Po chwili, targana wewnętrznymi eksplozjami, okręt rozpadł się na powoli stygnące w próżni fragmenty metalu.
- To nadal liczy się jako jeden - usłyszał przez komunikator głos Mirtula. Uśmiechnął się. Jego przewaga nadal wynosiła mniej więcej dwa skrzydła myśliwców TIE. Niestety, pora była kończyć i zająć się obroną kolegów, którzy stracili myśliwce. Ludvik skrzywił się. Nieuszkodzone pozostały tylko 3 myśliwce z jego eskadry. Stracili jednego pilota, a trzech kolejnych czekało w próżni na ratunek. Eskadra Buntowników wyglądała jeszcze gorzej. Trzech pilotów nie żyło, pięciu potrzebowało pomocy.
- Mirtul, koniec, osłaniaj pilotów z podciętymi skrzydłami. Inni też, jeżeli możecie. Jeżeli nie lądujcie na pokładzie najbliższej większej jednostki. Wykonaliście kawał dobrej roboty Cienie. Buntownicy - przełączył kanał – jako dowódca operacji sugeruje powrót na jednostkę macierzystą.-
- Tu Dante. Ja i Buntownik Pięć pomożemy w osłanianiu pilotów po katapultacji. -
- Zrozumiałem. Bez odbioru. -
Chwilę później kosmos rozjaśniła eksplozja "Agresora". Lotniskowiec się poddał jak i większości myśliwców wroga. Ludvik otworzył kanał komunikacyjny z Miskiem
- Dlaczego ja zawsze muszę po was sprzątać? - spytał Misiek. Był w dobrym nastroju. Zadanie wykonane.
- Ponieważ zawsze się spóźniasz. I nie nazwałbym tego sprzątaniem. Raczej wyjadaniem resztek. - oboje się roześmiali.

***

Do Dantego po wylądowaniu podszedł jeden z pilotów Cieni. Po chwili poznał, że to Mirtul.
- Nieźle sobie radziłeś - powiedział.
- Dzięki, ale to wy graliście pierwsze skrzypce -
- Słuchaj, mam dla ciebie pewną propozycję. Myślałeś kiedyś o lataniu w drugiej najlepszej jednostce galaktyki? - Dante zastanowił się. To oznaczało całkiem nowe możliwości.

***

Retov był wściekły. Mimo przekonania Egresher do przyłączenia się do niego, "Agresor" został zniszczony już na pierwszej misji. Sam Egresher oddał się w ręce Rebeliantów na pokładzie lotniskowca, którego pożyczył od Retova. Do szału doprowadził go fakt, że "Twierdza" i Eskadra Cieni znowu pokrzyżowała jego plany. Wezwał Yeehima.
- Wzywałeś mnie admirale? -
- Tak. Egresher nas zdradził. Przebywa aktualnie w sektorze Koreliańskim - skuteczność szpiegów Retova uspokoiła go nieco - Wiesz co masz zrobić.-
- Tak admirale -
- I Yeehim... -
- Tak? -
- Niech to będzie przykład dla tych, którzy chcą nas zdradzić -
- Tak admirale - Retov uspokoił się zupełni. Nie zauważył uśmiechu na twarzy Yeehima.

Epizod 9 w przygotowaniu

Podpis: 

Adams the Red od marca 2004
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment IV) Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II)
Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa. Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 85Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.