https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
250

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII

Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało.

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. rozdział VI

Co za głupie psikusy? I to ma być element dobrej zabawy?!

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
922
użytkowników.

Gości:
922
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 71112

71112

Krok ku wyzwoleniu

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
12-01-27

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Aktualności/Inne/-
Rozmiar
15 kb
Czytane
1598
Głosy
1
Ocena
5.00

Zmiany
12-01-27

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Massther Podpis: Massther
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
"Nie" dla ACTA

Opublikowany w:

.

Krok ku wyzwoleniu

- Cóż, raczej mało to przekonywujące…
Słowa należały do młodego, bo dwudziestosześcioletniego letniego, zadbanego, uprzejmego mężczyzny, a stanowiły reakcje na stwierdzenie: „w wyścigu szczurów najgorsze jest to, że po jego wygraniu i tak jesteś szczurem”.
- Tu nikt nikogo nie chce przekonywać – odparł inny mężczyzna sięgając przy tym po papierosa – chodzi po prostu o zdawanie sobie sprawy z pewnych niewidzialnych absurdów.
- Tak. Tych akurat wokół pełno.
- Takich jak władza, na ten przykład.
Powiedział to Ball, wiecznie zbuntowany, negatywnie nastawiony do życia duchowy spadkobierca Beat Generation, chcący wywołać globalną rewolucję.
- Przecież władza nie jest niewidzialna.
Caramil. Nowy. Jeszcze nie wiedział…
- Widzisz władze, tak?
- A wy nie?
Powiem tak: siedzieliśmy w niewielkim pomieszczeniu, a było nas tam sześciu, jednak na pytanie Caramila, poczęliśmy się zachowywać jak jeden, wspólny organizm.
- Widzisz – rzekł Dreadful Jack, nasz mistrz, przewodnik i nauczyciel – nie możesz zobaczyć władzy, jedyne co możesz, to zobaczyć skutki tej władzy, a jeżeli podporządkowujesz się czemuś, czego istnienie stwierdza się jedynie po skutkach, wiedz, że jest to godne potępienia.
Wśród wszystkich nastąpiła konsternacja i zaduma. Uwielbialiśmy wykłady Jacka, choć przez wszystkich innych ludzi uznane mogły być za herezje i zło w czystej postaci. To jednak kochaliśmy.
Zło.
Czyste, nieskażone odrobiną poprawności, prawdziwe zło.
- Godne potępienia? Dlaczego?
Niewiedza, a jednocześnie dociekliwość naszego nowego, była wręcz słodka i urocza.
- Istnieje co najmniej kilka wartości, względem których musimy być posłuszni, choć ich istnienie oceniamy jedynie po ich skutkach. Chyba już czas, co chłopaki?
Zgodnie przytaknęliśmy. Słowa, które za sekundę padną z ust Dreadful Jacka słyszał każdy z nas.
- Po pierwsze, chce wiedzieć, czy należysz do osób twierdzących, że nasze życie jest czymś w rodzaju iluzji, a w chwili śmierci budzimy się, odrywając, że nasz świat jest czymś zupełnie innym, niż wydawał nam się być?
- Chyba nie…
- Chyba?
- No…nie zastanawiałem się nad tym…ale jak teraz…hm…coś w tym jest…ale z drugiej strony…
- Cholera – Dreadful Jack się zaśmiał. Zawsze gdy to robił, niebo zdawało się zachodzić czerwienią, a ziemia jakby wydobywała ze swych najczarniejszych wnętrzności pomruki grozy i zatrwożenia – to nie jest kwestia, którą możesz rozwiązać w ciągu najbliższej chwili, rozumiem. Załóżmy więc, że wierzysz w nasze życie, jako coś prawdziwego. Jeżeli tak, wszystko co cię spotyka jest prawdziwe i istnieje naprawdę. Jeżeli zaś zakładasz, że życie to iluzja, wszystko co cię spotyka też jest prawdziwe, ale w obszarze tej iluzji. Łapiesz?
- Tak. Jeżeli życie istnieje, istnieje wszystko inne, a jeżeli nie, rzeczy istnieją tylko w moim przekonaniu.
- Doskonale – i znów niebo się zaczerwieniło, a ziemia zamruczała – teraz więc, należy się zastanowić na jakiej podstawie stwierdza się, że coś istnieje, i teraz już nieważnym jest, czy w przestrzeni realności czy iluzji. Po prostu. Palisz?
- Okazyjnie. Bardzo okazyjnie.
- Zatem dlaczego sądzisz, że palony przez ciebie papieros istnieje? Nie, nie zastanawiaj się, oszczędzę ci tego. Sądzisz tak, ponieważ jego istnienie stwierdzasz zmysłowo. Po pierwsze, możesz go zobaczyć, co zwiększa szanse na istnienie czegokolwiek – czerwień, pomruki, trwoga – po drugie, czujesz jego kształt, gdyż możesz go dotknąć, a dalej, możesz poczuć jego smak, a niekiedy usłyszeć trzaskający tytoń. Mówiąc więc krótko, podstawą na wydawanie sądów dotyczących istnienia „rzeczy”, są twoje zmysły. Pozwól, że zostawię kwestie zapośredniczenia naszych zmysłów, tej całej teleobecności i innych pierdół. Telewizja jest wystarczająco zła, by o niej nie rozmawiać.
Wszyscy twierdząco kiwnęli głowami. Nowy także. Ball nerwowo spojrzał na zegarek, a stary Jackie kontynuował:
- Są jednak takie przypadki, których nie możesz ogarnąć zmysłowo w formie bezpośredniej, ale możesz stwierdzić ich istnieje dzięki skutkom tych przypadków. Weźmy moralność. Podobno coś takiego jest, ale nikt nie w stanie pokazać gdzie, ani powiedzieć jak to smakuje albo brzmi. A jednak istnieje. Dlaczego? I skąd o tym wiemy? Bo ktoś kiedyś kogoś zabił, po czym zaobserwował u siebie dziwne, niespotykane wcześniej uczucie. Nie, nie chodzi o wyrzuty sumienia. To po prostu…uczucie. Znane jest ono wszystkich ludziom. To właśnie moralność, specyficzne uczucie występujące w sytuacjach, powiedzmy, kontrowersyjnych. Nie ujawnia się ono wprost, nie wiemy o jego istnieniu od początku, choć obecnie, oczywiście, trochę się to zmieniło, gdyż prawdziwe uczucia zastąpione zostały słowa opisującymi te uczucia, co z meritum sprawy nie ma nic wspólnego…ach, jesteśmy żałośni…
Dreadful Jack często popadał w melancholie. Najbardziej bolało go to, że ludzka „umiejętność trzeźwości i szczerego patrzenia na świat”, jak to nazywał, została wyparta przez, jak to określał, „opis i słowne zaszufladkowanie tego świata”. Według niego, słowa, czy w ogóle język, tak bardzo wypaczył nasze myślenie, że niekiedy mówiąc „miłość”, nie mamy na myśli tego szczególnego stosunku dotyczącego drugiej osoby, ale słowo MIŁOŚĆ, za którym kryją się wzruszające filmowe sceny i kolor czerwony.
- Cóż…nie chce się rozgadywać, wyjaśnię ci to na przykładzie prawa, które zresztą jest manifestacją moralności. Prawo samo w sobie, jako osobny byt, nigdy nie istniało, nie istnieje, i choćby nie wiem, nie będzie istnieć. Prawo istnieje dzięki swym skutkom. Tutaj z kolei pojawiają się pewne komplikacje. Na przykład: wyobraź sobie osobę będącą świadkiem brutalnego morderstwa. Jeżeli ta osoba zobaczy, że morderca zostaje złapany przez policje i zaprowadzony do sądu, uwierzy, że prawo istnieje, gdyż zostało mu powiedziane, że tak właśnie prawo działa, i że w taki sposób się objawia. Jeżeli zaś policjanci przejdą obok, do tego z tym mordercą serdecznie się witając, osoba ta z czystym sumieniem może orzec, że prawo nie istnieje, gdyż nie była świadkiem jego skutków. A teraz…skąd wiesz, że władza istnieje?
Caramil próbował zredefiniować swoje przekonania w stosunku do tego, co usłyszał. Myślał tak, że zdawał się przypominać buchający parą, sam nie wiem, niech będzie że statek parowy. Bardzo zależało mu na udzieleniu prawidłowej odpowiedzi. Wiedział, że takowa istnieje.
- Pomogę ci. Ball?
W tym momencie Ball poderwał się, i zaczął mówić coś, co wypowiadał niemal ze zmierzalną częstotliwością, średnio trzy razy w ciągu tygodnia. Powiedział on takie coś:
- "Być rządzonym to być obserwowanym, nadzorowanym, szpiegowanym, kierowanym, nastawianym, podporządkowanym ustawom, indoktrynowanym, zmuszanym do wysłuchiwania kazań, kontrolowanym, szacowanym, ocenianym, cenzurowanym, poddawanym rozkazom ludzi, którzy nie mają ani prawa, ani wiedzy, ani cnót obywatelskich. Być rządzonym oznacza przy każdej transakcji, przy każdym działaniu, przy każdym ruchu być odnotowanym, rejestrowanym, kontrolowanym, opodatkowanym, ostemplowanym, opatentowanym, licencjonowanym, autoryzowanym, aprobowanym, napominanym, krępowanym, reformowanym, strofowanym, aresztowanym. Pod pretekstem dbałości o dobro ogółu jest się opodatkowanym, drenowanym, zmuszanym do płacenia okupu, eksploatowanym, monopolizowanym, poddawanym presji, uciskanym, oszukiwanym, okradanym; wreszcie przy najsłabszych oznakach oporu, przy pierwszych słowach skargi, represjonowanym, karanym, obrażanym, nękanym, śledzonym, poniżanym, bitym, rozbrajanym, duszonym, więzionym, rozstrzeliwanym, sądzonym, skazywanym, deportowanym, chłostanym, sprzedawanym, zdradzanym, i na koniec wyśmiewanym, wyszydzanym, znieważanym, okrywanym hańbą. Taki jest rząd, taka jest jego sprawiedliwość, taka jest jego moralność."
Gdy Ball skończył, na jego twarzy malował się wyraz zadowolenia i olbrzymiej dumy. Wymownie spojrzał na Jacka, a ten zwrócił się do Caramila:
- Zapamiętaj te słowa, chłopcze. Zapamiętaj, że należą one do Pierre Josepha Proudhona. A teraz – Dreadful Jack znacząco odchrząknął – władza daje skutki swego istnienia, gdyż wraz z nią, istnieje szereg instytucji nadzorujących twoje zachowanie. Władza jest niewidzialną siłą, która kontroluje słabe umysły, aby ci kontrolowali umysły silniejszych. Jest to wartość, której istnienie możesz stwierdzić po zakazach, nakazach, groźbach i obowiązkach. Nie ma czegoś takiego jak władza. Są skutki władzy manifestujące się w niewolnictwie, obłędzie i śmierci.
Wszyscy byliśmy zadowoleni z naszego wyboru. Przyłączyliśmy się do Jacka dobrowolnie. Nikt nas nie zmuszał, nikt nie nakłaniał, Jackie po prostu z nami rozmawiał, weryfikując przy tym nasze poglądy. Spotkałem się niegdyś z opinią, że nasza grupa jest sektą, a Dreadful Jack to szarlatan i zboczeniec szukający młodych chłopców i ich portfeli. Kiedyś wydawało mi się, że mówić tak mogli tylko ignoranci i durnie. Teraz jednak wiem, że wypowiedzieć to może każdy, kto jest posłuszny systemowi.
- Musisz wiedzieć – kontynuował nasz mentor swoim zachrypniętym, gardłowym głosem przypominającym grom uderzający o jakiś gigantyczny dzwon – że władza stwarza w twoim umyśle pewne potrzeby, i tylko ona jest w stanie je zapewnić. Tak wymusza na swoim stadzie posłuszeństwo. Jeżeli władza byłaby czymś widzialnym, a nie chorymi ideami i hasłami toczącymi twój umysł jak rak zdrowy organizm, już dawno leżałaby rozczłonkowana w kałuży krwi i rzygowin, skomląc w błędnej nadziei poszukiwania kogoś miłosiernego, kto skróciłby jej męki wyrywając gołymi rękami jej czarne, brudne serce. Byt zwący się „władza” nie przetrwałby choćby godziny.
W oku Caramila wypatrzeć się dało iskrę zrozumienia.
- Mówiłeś na początku, że zawierzanie czemuś, co istnieje tylko przez obserwacje skutków, jest godne potępienia. Czemu?
- Dobre pytanie, chłopcze – czerwień, czerwień, czerwień! – a odpowiedź na nie brzmi: bo skutki są różne. Prawo się myli i popełnia błędy. Moralność jest czymś względnie względnym, i w ogóle trudno jest o niej dyskutować. Władza…skutki władzy są po prostu szkodliwe.
- Należy więc wyznawać rzeczy widzialne? Należy tylko takim rzeczom ufać?
- Należy ufać swoim zmysłom. Wiedz, że nawet twoje sumienie może się czasem mylić. Jasne, zmysły też łatwo oszukać, jednak szybko się wtedy orientujesz. Obrazy, na których przedstawione jest coś więcej niż powierzchowne przedstawienie, są bardzo charakterystyczne, prawda? Złudzenia są wyjątkowo szczególne, tak? Omamy słuchowe nie do końca brzmią jak prawdziwy dźwięk, zgadza się? Jeżeli jednak dotrze do ciebie błędna, fałszywa idea, możesz jej nie rozpoznać. Prędzej uznasz ją za swoją, niż z miejsca odrzucisz. Dlatego trzeba uważnie słuchać, bystro patrzeć, dokładnie dotykać, czujnie smakować, i ostrożnie wąchać. Zmysły cię nie zawiodą. Polegaj tylko na nich.
Nagle, Ball podniósł się z miejsca i wyciągnął przed siebie rękę, pokazując wszystkim zegarek.
Nastała godzina.
Przyszedł czas.
Dreadful Jack zacisnął pięści, po czym z serdecznym wyrazem twarzy zwrócił się do Caramila:
- Nie daj się ogłupić, chłopcze. Jest w tobie potencjał. Zapamiętaj to, co dzisiaj usłyszałeś. A teraz ucz się.
Jack wstał i półszeptem wymruczał:
- Wychodzimy.
Z punktu widzenia zwykłych, szarych obywateli, nasze wyjście musiało wyglądać tak: w okolice domu premiera podjeżdża sfatygowany, nieco przerobiony Ford Transit. Wjeżdża na pobliski parking, i stoi tam przez jakiś czas. Nieoczekiwanie, jego boczne drzwi otwierają się, po czym wybiega z niego czwórka uzbrojonych, noszących zwierzęce maski osobników, którzy mkną w stronę premierowego domu, strzelając przy okazji do pojedynczych ochroniarzy. Doprawdy piękna sprawa.
Być może mówiąc „nasze wyjście”, nieco się zagalopowałem, gdyż z samochodu wybiegł Dreadful Jack, Ball, facet palący papierosa, czyli The Gamer, oraz chłopak, którego nie przekonywała idea wyścigu szczurów, a mianowicie Hacklocker Bridge. Ich plan był prosty: włamać się do domu premiera, wziąć go jako zakładnika, i rozpocząć negocjacje mające na celu przywrócenie życiu normalności. W samochodzie zostałem ja, oraz kierowca, Milly May Dodson, na którego czasami wołało się Doggy.
Ruszyliśmy.
Nie mogliśmy zostać na parkingu. Wycieczka Dreadful Jacka i reszty nie przewidywała powrotu, i wszyscy o tym wiedzieli. O wydarzeniach mających miejsce później, gdy na miejsce przyjechali dziennikarze i policja, dowiedziałem się z telewizji. Zadziwiające, jak długo czwórka mężczyzn jest w stanie sparaliżować cały kraj. Niesamowite, jak długo udało im się wytrzymać zmasowany atak rządowych psów. Doprawdy był to czyn godny podziwu. Szkoda tylko, że poza sensacją i tygodniową gorączką w postaci prasowych nagłówków, nie przyniósł nic pożytecznego. No, może z wyjątkiem nowego premiera, który jest serdeczniej nastawiony na ludzkie potrzeby…
Tak czy inaczej, byłem tam, i stałem się świadkiem odważnej inicjatywy, która miała za zadanie przynieść światu wolność. Moje stare ja, Caramil, nie zdawało sobie z początku sprawy, jak ważne i prawdziwe słowa wypowiedział Dreadful Jack, mój wielki, czcigodny poprzednik. Teraz jednak przemawiam do was jako Hall Leader, przywódca największego na świecie, niezależnego ruchu na rzecz ludzkiego wyzwolenia, i zaprawdę powiadam, że pragnę przenieść moją i waszą świadomość wolności, na skrępowane umysły niewolników systemu.
W obecnych czasach, nie musimy posuwać się do tak radykalnych kroków jak The Gamer, Ball, Hacklocker Bridge i Dreadful Jack. W obecnych czasach, polem naszej bitwy, polem, które wykorzystywać możemy wedle własnego uznania, jest Internet. Sieć otwiera dla nas możliwości nieosiągalne wcześniej; możemy dotrzeć do milionów, uświadamiając ich w sposób pokojowy i bardziej cywilizowany. Mamy szanse zbudować jedną, wielką, wspólną świadomość zdolną walczyć z naciskiem i wymuszeniem. Mamy szanse pokonać wchłaniającego nasze dusze potwora, i zastąpić go sprawiedliwą formą współżycia. Nie dajmy się kontrolować, nie dajmy się zniewolić! Wyjdźmy naprzeciw skorumpowanej, zakłamanej władzy, której jedynym celem jest pozbawienie nas środków do życia! Zbuntujmy się przeciw polityce wielkich koncernów i potężnych firm, chcących obedrzeć nas z godności i naszego świętego prawa wyboru! Nie bądźmy obojętni wobec szerzącej się hipokryzji i żałośnie śmiesznym próbą zamknięcia nam ust! Panowie szlachta, zaprzestaniecie tańczyć na naszych zmarnowanych, wycieńczonych zwłokach! Tym razem my – silni, świadomi, zdecydowani – przejmiemy władze, i nie pozwolimy się ośmieszać! Zakończymy tą zgniłą, brudną, nic nie wartą historię rządów elity. Już czas, by niesprawiedliwość, wyzysk i skrajnie wycieńczająca praca odeszły w niepamięć. Czas zakończyć rządy pieniądza i chorych pomysłów wąskiej grupy starych ramoli, których celem jest ograniczanie i zawężanie życia młodych i silnych. Epoka zgnilizny musi stać się historią.
Moi drodzy, choć każdy z was jest niepowtarzalną jednostką, choć każdy z was identyfikuje się z innymi symbolami opisującymi waszą osobowość, w Sieci jesteście anonimowymi żołnierzami w wojnie o wolność słowa i o wolność w ogóle. Wszyscy stanowimy anonimową wspólnotę w walce o własne wyzwolenie. Nie dajmy się. Nie poddawajmy się.
I pamiętajcie: nigdy nie jest za późno, by się sprzeciwić, i domagać się wolności.

Podpis: 

Massther .
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII Hagan - Wyjście w mrok Hagan - Ciało bez kości
Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało. Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)
Sponsorowane: 25Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.