https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
250

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII

Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało.

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. rozdział VI

Co za głupie psikusy? I to ma być element dobrej zabawy?!

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1794
użytkowników.

Gości:
1793
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 74056

74056

Panie doktorze, ja nie krwawię

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
13-01-13

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Komputery/Psychologia/Religia
Rozmiar
12 kb
Czytane
4426
Głosy
2
Ocena
4.50

Zmiany
13-01-13

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P12-powyżej 12 lat

Autor: Bogajewicz Podpis: Patryk Bogajewicz
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Człowiek czy gracz? Krótka opowieść o Internetowym bohaterze, który pokonał życie.

Opublikowany w:

13.01.2013

Panie doktorze, ja nie krwawię

PANIE DOKTORZE, JA NIE KRWAWIĘ






Patryk Bogajewicz














Rozdział I

"Mądry człowiek nigdy nie traktuje swych „jazd” na tyle poważnie, by przejęły nad nim kontrolę."
Lama Ole Nydahl




Kolejny dzień został celnie wymierzony w oczy nieprzytomnego Piotra zwlekającego się z łóżka jak rozwolnienie w toalecie. Oszołomiony blaskiem słonecznego dnia Piotr spłynął na podłogę trafiając swoją nogą w kapeć, ten sam kapeć, który towarzyszył mu od wprowadzenia się do tego mieszkania, a było to jakieś 26 lat temu. Przez myśl przeszła mu tylko drobna uwaga - życie z każdym dniem, ma coraz intensywniejszą woń -. Uświadomił sobie, że jest brudny i spocony. W nocy nie mógł zasnąć, poprzegniego dnia masturbował się prawie cały dzień, zaś rytuał masturbacji przed snem, nie chciał dojść do końca, przez wykończenie członka. Wciąż doskwierał mu ucisk żołądka po romansie z prawą i lewą ręką. Nie często miewał dwie partnerki w łóżku. Od pięciu lat żył sam, bez seksu, bez zrzędzenia i bez kulawych uwag dotyczących jego trybu życia. Piotr nie uczył się, nie pracował, nie czytał książek. Zwykł chować się za monitorem, niczym za tarczą przed życiem. Miał kilku znajomych w Internecie, którzy nie mogli zaciągnąć go na piwo bo mieszkali daleko od niego. Lubił ten stan, nigdy nie miał dość pieniędzy na picie, poza tym nie lubił pić. Można powiedzieć, że był grzecznym chłopcem po 50-tce. Znał kilka kobiet w swoim życiu dość dobrze, panie z ZUS-u oraz sklepikarki do których zawsze przychodził po chleb, warzywa na patelnie i czasami jakieś skromne dodatki. Mieszkanie Piotra było skromne. Jeden mały pokój połączony z kuchnią i łazienką. Na środku pokoju stał dobrze zmodernizowany elektroniczny zabójca, nówka procesor, świerzo dokupione kości ram, gigantyczny dysk twardy i najnowsze pozycje ze świata gier. Brakowało co prawda pozycji 69, misjonarza i wielu innych, które opisywano mu jako lepsze. Nie zawracał sobie jednak tym głowy. Tak długo żył bez seksu, że zaczął go nienawidzieć, oglądał się codziennie w czarnym ekranie monitora. Była to ulotna chwila ekranu ładowania jednej z jego gier. Nie pamiętał już gier wstępnych. Jego palce nie znały zakamarków kobiety, zamiast tego znały doskonale układ klawiatury, myszki, były łącznikiem między jego biologiczną i cyfrową egzystencją. Znajomy z Team Speaka nazywali jego dom Cyfrową Twierdzą. Niektórzy mieli prace, wielu znajomych było młodszych od niego. Znał problemy 14-latków i swoich rówieśników. Nieudaczników życiowych lub ludzi, którzy po prostu nie lubili ludzi i stwierdzili, że zajmą się zabijaniem ich w jedyny legalny sposób. League of Legends, World of Warcraft, Guild Wars, wraz ze swoimi przyjaciółmi tworzyli najlepszy gildie na serwerach i wszędzie byli nie do pokonania. Nazywali siebie Decapitated. Piotr był dumnym członkiem cyfrowej społeczności pełnej magicznych mocy i zdolności o którym bohaterom się nawet nie śniło. Na prawdę... Herkusel? On musiał myśleć, Batman miał problemy, Spider Man miał kryptonit, Piotr? Piotr wykonywał rotację swoich akaków z dokładnością przekraczającą szybkość jego komputera. Był w stanie wchodzić ośmioma wirtualnymi postaciami do gry i powalać najtrudniejszych przeciwników samemu. On sam, w ośmiu osobach, sam Bóg mógł mu zazdrościć. Święta Trójca? Piotr drwił z takiej religii, był Świętym Oktanem. Był wojownikiem, łowcą, magiem, paladynem, czarownikiem, złodziejem, druidem, kapłanem w jednej osobie. Wśród graczy, był swoistą legendą. Jego ojciec jak żył, mówił mu by zaczął żyć. Piotrek na prawdę o tym myślał, przychodził do prawdziwego świata z którym chcąc nie chcąc musiał żyć. Czuł się źle w tym świecie, był w nim nikim. Ludzie go nierozumieli, a on czuł do nich odrazę i obrzydzenie. Wychował się w typowo męskim środowisku, najbardziej męskim z możliwych, tu nie było miejsca dla kobiet. Nawet jeśli w świecie gier spotykali kobietę, prawdziwą z krwi i kości, to docierał do niego tylko jej głos, a głosu nie da się przelecieć. Jej głos był dla niego jak głos ze stron erotycznych. Niegroźny głos, nie mający oczekiwań, nie robiący zobowiązań. Tu z facetami rozmawiało się tylko o walce, liczył się progress, kobiety w tym świecie stawały się mężczyznami, miały kobiecy głos i męski charakter, konkurowały i dominowały, wykorzystywały świerzaków by za pomocą swojej płci zdobyć frajera, którego potem zostawiały ograbionego. Dobrze było być kobietą w grach, Piotr nie raz o tym myślał. Mógłby żebrać bez żadnego problemu, wielu graczy dawało by mu pieniądze i inne prezenty wirtualne. Nauczył się traktować kobiety po męsku, jak bohaterki filmów porno. Mówił do mikrofonu w swoim komputerze "możesz się zesrać mi na klatę, potem obciągnąć mi, a i tak jak wypadnie ten sword, to idzie dla mnie, bo ja tu kręcę najwyższy damage i to na dodatek tankiem więc sorrki mała". Jego dni w sieci przerywał od czasu do czasu listonosz z rachunkiem. Mniejszym niż jego ręta więc nie obawiał się go. Nie zużywał zbyt wiele wody, nie musiał się często myć bo nie wychodził do pracy, zainwestował w zmywarkę do naczyń. Piotr nie był głupi, całe życie spędził z procentami, był urodzonym materialistą, potrzebował na wszystko dokładnych dowodów i przeliczeń. Wszystko sobie kalkulował. Życie w realnym świecie mu się nie opłacało, wskazywał na to stopień bezrobocia, zarobki oraz ilość czasu jaki trzeba poświęcić na życie, by coś z niego mieć, statystyka mówiła sama za siebie. By było go stać na bogate życie, kobiety, seks, podróże po świecie, ekstramalny sport i egzotyczną rozrywkę, musiałby sprzedać się życiu za mimimum 8 godzin dziennie. Ryzykowałby kłótnie z pracodawcą i współpracownikami, denerwowałby się, musiałby znosić krytykę osób lepszych od siebie, więc sam zacząłby walczyć o to, by stać się najlepszym. Pracowałby 15 godzin dziennie, nie miałby czasu dla siebie, aż by ich nie pokonał. Przegrałby z wyścigiem szczurów, wiedział co mowią liczby. Ludzi jest kilka miliardów, najlepszych jest tylko kilku. Pokonanie takiej ilości graczy wymaga boskiej interwencji lub pracy tak ogromnej, że nie zostałoby mu nic dla siebie. Więc po co miałby żyć tam w tym brudzie i w tej gonitwie? Mnisi mogliby się od niego uczyć wielu rzeczy, o wszystkich problemach samsary mógł zrobić im wykład na poziomie uniwersyteckim. Byłby w stanie napisać doktorat o tym, jak bardzo nie opłaca się inwestować w życie, ile życie wyrządza ludziom szkód i ile procent ludzkości to ludzie, z którymi i tak się nie rozumiemy. Był mrocznym cyfrowym mnichem. Zabitym przez własny strach, on też był skupiony do wewnątrz, jak najwięksi jogini Tybetu, jednak on był skupiony przez swój strach, nie przez chęć obejścia tego świata jakimś dziwnym kodem oświecenia, którego nie rozumiał i nie chciał zrozumieć. Czasami myśli Piotra krążyły w około zakonów, widział wyniki wielu badań, które dawały nadzieję, zastanawiał się jednak ile osób osiągnęło oświecenie i dlaczego tak mało ludzi podąża tą drogą, ponownie zaufał statystycy, musi być w tym coś nie tak, jeśli tak niewielu może osiągnąć tak wiele. Często go dręczyła ta myśl, pamiętał, że kiedyś był świeckim buddystą, praktykował jak prawdziwy jogin i z jego umysłem działo się coś niezwykłego, jednak życie stanęło mu na drodze i poddał się. Dawne przeżycia pokonał czas. Gdzieś w oddali świeciły mu przebłyski bogatych wspomnień gdy znał uczucie miłości i bliskość innych ludzi. Wiedział, że kiedyś nie był tak rozgoryczony. Zastanawiał się czy skończy z tego powodu jak bohater Opowieści Wigilijnej, czy jak Gollum zabity przez Pierścień. Spojrzał się w stronę monitora - mój skarbie -. Lubił udawać Golluma, to była jego ulubiona postać literacka, wydawało mu się, że łączy ich tak wiele. On też zabił bliską sobie osobę dla skarbu, zrobił to jednak pomału jak Gadzi Język. Robił problemy w domu, doprowadził do rozpadu małżeństwa, wszystkim mówił o tym jaki ojciec jest zły i również umysł ojca mącił kłamstwami, obietnicami i problemami. Bardzo mocno udawał, że go kochał, jednak dzień w dzień starał się zniszczyć mu nerwy. 10 lat minęło nim ojciec umarł na zawał zniszczony problemami nerwowymi. Rozbił trzy jego małżeństwa, był najlepszym graczem na świecie. Zabił człowieka, nie dostając za to nawet roku więzienia i na dodatek dostał spadek i comiesięczne pieniądze od państwa. Nie miewał wyrzutów sumienia z tego powodu, nie widział żadnego zysku w posiadaniu wyrzutów sumienia, statystyka mówiła mu, że są one nieopłacalne. Działał jak maszyna. Nawet nie zauważył, że właśnie dobiła 3 w nocy i server został wyłączony. -hmmm przecież dopiero co wstałem-. Poszedł spać, nic nie jadł tamtego dnia.




ROZDZIAŁ II
"Tak naprawdę to, czy pojedziemy na cmentarz mazdą, czy mercedesem nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ i tak zachowamy wtedy tylko doświadczenie ponadczasowych wartości. "
Lama Ole Nydahl




Nadchodziły 60-te urodziny Piotra. Poranek nie różnił się niczym od każdego z tysiąca poprzednich poranków. Piotrowi wybuchł komputer przed oczami. Wystraszony jak po uderzeniu pioruna przewrócił się łamiąc sobie dłoń w nadgarstku na krześle. Impuls przeszedł do mózgu, wiedział że kość wystaje i zaczął się jego dramat życiowy, nie jak poskładać rękę, ale jak będzie grać? Nie patrzył na dłoń, podniósł się i złapał się drugą ręką w zranionym miejscu. To było dziwne uczucie, wydawało mu się, że dotyka żył, które wyszły na wierzch, ale nie leci z nich krew. Nie mógł dłużej się oszukiwać, spojrzał na dłoń i zamarł w bezruchu. Jego cyfrowy procesor przetwarzał nowe dane. Z ręki wystawały kable przecięte przez mechaniczną kość. Układy odpowiadające za poruszanie palcami zostały uszkodzone. Zdał sobie sprawę, że za cały ten ból odpowiada jakiś system obronny, który miał go zmuszać do reakcji, by nie dowiedział się kim jest. W jego umyśle kołatała myśl - ile mam lat, które wspomnienia są prawdziwe, a które w wgrane? -. Wybiegł ze swojego domu krzycząc w stronę znienawidzonych przez siebie ludzi - kim jestem! - ludzie odwracali wzrok - kto mi to zrobił! - przechodnie mijali go ostrożnie - naprawcie mnie! -. W końcu podszedł do niego człowiek w sweterku i jeansowych spodniach około 30-tki. - Proszę się uspokoić, jestem lekarzem -
- Chyba informatykiem, czy cybertronikiem -
- Niech pan oddycha, niech pan powie, jak się pan nazywa -
- Ja nie muszę oddychać! - Przestał oddychać - Jestem Piotr -
- Panie Piotrze, wszystko będzie dobrze... Proszę pani, tak pani z czarną torebką, niech pani dzwoni po ambulans, mamy starszego mężczyznę ze złamaniem otwartym i silnym krwawieniem! - Piotr spojrzał się na rękę, tracił przytomność
- Panie doktorze, ja nie krwawię, jestem cy... - Piotr upadł nieprzytomny.
Karetka przyjechała, jak to w Polsce, zbyt późno. Ludzie patrzyli na biednego starego mężczyznę. Nie wyglądał na brudnego, ale był strasznie wyniszczony, wyglądał na starego dziadka, nieogolony i śmierdzący od potu jakby nie mył się od miesięcy.

Piotr zobaczył przed sobą światło - przywracają mi system... - coś ciągnęło go w dół, pragną iśc do światła, ale nie mógł, wydawało mu się że coś go ciągnie w dół, poczuł strach, wszystkie emocje wybuchły w nim jak wulkan. Ponownie stracił przytomność

Pojawiła się świadomość, nie wiedział co się dzieje, gdzie jest i kim jest. Głosy były stłumione, było wilgotno, nie mógł otworzyć oczu, docierało do niego łagodne czerwone światło.




DZIĘKUJĘ

"Ten, kto doświadcza umysłu jako pojemnika z myślami i uczuciami, a przestrzeni pomiędzy nimi jako promieniującej i pełnej radości, jest szczęśliwym człowiekiem. "
Lama Ole Nydahl




-Mamo kup mi szczeniaczka! -
- Szczeniaczki już niedługo wyjdą na świat, proszę przyjść za dwa tygodnie, proszę niech pan przyjdzie wtedy, chyba że jest pan pewny i chce zrobić przedpłatę - Matka dziewczynki spojrzała się na swojego męża
- Tak tato, proooszę! - Córka spojrzała błagalnie na ojca
- No dobrze -
Piotr nie rozumiał słów, poczuł tylko ciepłe emocje, pomachał małym, dopiero kształtującym się ogonkiem i szturchnął swojego sąsiada z gildii drobną łapką.

Podpis: 

Patryk Bogajewicz 13.01.2013
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII Hagan - Wyjście w mrok Hagan - Ciało bez kości
Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało. Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)
Sponsorowane: 25Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.