https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
250

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII

Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało.

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. rozdział VI

Co za głupie psikusy? I to ma być element dobrej zabawy?!

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1957
użytkowników.

Gości:
1956
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 77851

77851

Hadassa

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
15-01-17

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Psychologia/Biografia/Romans
Rozmiar
21 kb
Czytane
2266
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
15-01-17

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R12-powyżej 12 lat pod nadzorem i za zgodą rodziców lub dorosłych

Autor: Hadassa Podpis: hadassa
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Prawdziwe wspomnienia trudnego okresu z życia pewnej kobiety

Opublikowany w:

opowiadania.pl

Hadassa

Skupienie. Cios. Unik. Szybki prawy, lewy. Odskok. Koncentracja. Marzenia. Kontra. Znów unik… Rzeczywistość. Brutalna prawda. Znów marzyła, żeby stanąć przed nim i spróbować swoich sił. Nie wiedziała, czy już dałaby radę. Ale nie znosiła ucieczki. Konfrontacja, choć bolesna, dawała jej poczucie panowania nad sytuacją. Jeśli mogłaby stanąć przed nim jeszcze raz... Zaczęłaby ćwiczyć. Zapisałaby się na jakiś kurs samoobrony, sztuk lub sportów walki, kickboxing, Capoeira, cokolwiek.

Marzenia…
Teraz już nie bałaby się, potrafiłaby się oprzeć, miała by dość siły, żeby odgiąć mu do tyłu ręce. Już nie bała by się być z nim sama w mieszkaniu, byłaby silniejsza.

Rzeczywistość…
Siedziała znów sama w swoim pokoju. Wreszcie miała pokój, który był całkiem jej. Owszem, wynajęte, ale jednak własne cztery kąty, gdzie nikt jej nie przeszkadzał, nie trzymał w szafach swoich rzeczy, nie sprawdzał porządku, nie wchodził nieproszony. Gdyby to ona decydowała, nie pomalowałaby pokoju na różowo. Nie kupiłaby różowego dywanu, rolet, łóżka… Ale mimo to było to jej. I w końcu mogła stanąć sama przed sobą ze świadomością, że jej życie zależy tylko od jej decyzji. Że nikt inny nie ma prawa podejmować ich za nią.
Nie ma? Zawsze uważała, że jest niezależna. Asertywna. Umie odmawiać, jeśli coś jej się nie podoba. Potrafi powiedzieć nie. Teraz już potrafi. A raczej powoli się uczy. Wcześniej potrafiła odmówić wyjścia do kina, bo wcale go nie lubiła. Pójścia na koncert, na który nie miała pieniędzy. Alkohol, dyskoteki, zabawa… Mogła to mieć, ale to nie była jej bajka. To było normalne. Ale gdyby ktoś spróbował chociaż chwilę dłużej z nią porozmawiać, bardzo łatwo przekonałby ją, żeby wyszła na piwo. Ktoś spróbował. Marek jako pierwszy nie zraził się tym, czym próbowała do tej pory wszystkich zbyć. Twierdził, że kiedyś uważał tak samo, tak samo wierzył. Dlatego mu się spodobała. Wierzyła mu. Kiedyś. 


Siedziała znów w pokoju. Słyszała, jak za ścianą pani Jadwiga. żali się sąsiadce, że w swoim mieszkaniu czuje się jak najemca, a nie jak właściciel. Słyszała już niejedno, ale po ostatniej kłótni miała ochotę jak najszybciej stamtąd uciec. Umowa nic nie gwarantowała. Płatne z góry za cały miesiąc pierwszego, albo najlepiej wcześniej, pod koniec miesiąca. Miała tego dosyć, więc na razie na własną rękę, nie mówiąc nic praktycznie nikomu, zaczęła szukać czegoś innego. Cena też nie była już atrakcyjna, dało się znaleźć za podobną kwotę podobne oferty. Kilka było, ale pojawiały się z dnia na dzień, na „od zaraz”. Tak samo zamieszkała tutaj. „Dość”, myślała teraz ciągle. „A co Ty myślisz, że wynajmując komuś pokój będziesz mieć go nadal na własność? Może od razu przy umowie napisz, że pani Jadwiga W. pozostaje właścicielem wszystkiego, co jest w mieszkaniu, włącznie z wynajmującym?”

Myśli… I samotność. Przeglądała ogłoszenia w Internecie z nadzieją, że to nie potrwa już długo. Znalazła kilka, i do wszystkich ogłoszeniodawców pisała to samo: czy aktualne, czy cena podana jest z mediami, na jak długo… Zależnie od ogłoszenia i tego, co było napisane, dopytywała każdego o szczegóły.
To ogłoszenie znalazła na portalu WWW. Widziała je już wcześniej, ale wtedy nie pisała, uznała za pomyłkę. Teraz dalej tak uważała. Dlaczego? Cena wynajmu 100 złotych na miesiąc… Z mediami, wszystko do dogadania. Ktoś chyba pominął jedno zero, ale zapytać nic nie szkodzi ani nie kosztuje. Teraz nie kosztuje, bo ogólnie to kontakt z innymi na tym portalu jest możliwy przy wykupieniu konta Premium lub z osobami, które takie konto kupiły. On miał kupione, a więc pewnie aktualne, więc pewnie korzysta… Zapytać nigdy nie szkodzi. Podobno.

Odpisał. Albo oddzwonił, tego po 2 latach już nie pamięta. Tak, ogłoszenie jest aktualne. Tak, można zobaczyć mieszkanie. Proszę przyjść zobaczyć, jest od zaraz. Musiała wrócić do domu, bo była na spacerze na drugim końcu miasta. Nie pytała o adres, bo mieli się dogadać jeszcze przez komputer. Kiedy wróciła do mieszkania i zaczęli rozmawiać okazało się, że właśnie wróciła z tamtej okolicy. Powiedział, że po nią podjedzie. Lampka, kontrolka, coś nie gra. To żaden problem, przyjedzie gdzie chce samochodem, żeby nie musiała chodzić. Miły, prawdziwy gentelman… Wierzyła ludziom. Była naiwna. Lampka kontrolna nie działała. Umówili się pod piekarnią, miał podjechać czarnym, małym dostawczakiem. Kiedy czekała pod tą piekarnią zastanowiła się chwilę, jak to wygląda? Ale przecież nieważne. To, że obcy facet? Szuka kogoś do mieszkania. Czy nie można podjechać po osobę, której chce się dać klucze do swojego domu? Pozwoliła się podwieźć, i sama z obcym facetem poszła do jego mieszkania. Nie, nic się nie stało. Porozmawiali, okazało się, że studiował pokrewny kierunek. Był jakieś 20 lat starszy… To w tej chwili oznaczało 2 razy. Mógłby być spokojnie jej ojcem. Sponsorem również, było go na to stać.

Lampka kontrolna… Nie, nie działała. Przecież ludzie są uczciwi. Mieszkanie było 3-pokojowe, on często wyjeżdżał za granicę i wtedy stało puste. Ktoś już kiedyś próbował się włamać, tak mówił sąsiad, więc szukał osoby, która po prostu by w nim była. No i rybki… Potrzebowały, żeby się nimi zająć, w końcu jak każda żywa istota potrzebują jedzenia. Na pieniądzach mu nie zależy, tylko żeby ktoś był zwyczajnie na miejscu. Kontrolka. Zastanawiała się, czy nie zapytać, który z tych 3 pokoi mogłaby zająć. Jeden to sypialnia, drugi biuro, trzeci salon… Ale to przecież nie jest ważne, musi się zastanowić i tak, przecież tak z dnia na dzień się nie przeprowadzi. Jest czas, raczej się nie zdecyduje, a jeśli, to jeszcze nieraz będą rozmawiać, jeszcze zapyta. Wróciła do siebie. I po co się było bać, zastanawiać, nic się nie stało, zwyczajny, uczciwy człowiek, jak wszyscy. Ludzie przecież nie oszukują, dlaczego mieliby to robić?

Nie pamięta już, czy było to tego samego dnia, czy później… Napisał do niej. Podczas spotkania mówił, że jeśli miałaby kiedyś ochotę i była sama, to mogą gdzieś razem wyjść. No, w końcu oferował jej opiekę nad własnym mieszkaniem, więc nic dziwnego, że chciał ją poznać. I teraz napisał, czy nie chce wyjść. Na piwo… Uczyła się. Następnego dnia miała kolokwium z grafiki. I robiła jeszcze rysunek, który musiała również tego dnia oddać. Chyba, teraz już nie była tego pewna. Najpierw nie chciała się zgodzić, bo przecież nie może zawalić studiów już na samym początku, poprzednim razem zdało tylko kilka osób, więc teraz musi się przyłożyć, niech w następnych kilku będzie i jej nazwisko. Niby dlaczego nie?

Zawsze była ambitna. Może nie było tego bardzo widać, ale wielką frajdę sprawiało jej robienie rzeczy, o które nikt by jej nigdy nie posądzał. I tak lubiła zaskakiwać np. tym, że robi biżuterię. „Ty?” – pytali zawsze. – „Nigdy bym nie powiedziała, przecież Ty nie nosisz biżuterii…” No właśnie. Dzięki temu lubi to jeszcze bardziej. I czasem nawet coś założy. Lubiła też robić kartki. Kiedyś, w SP, nienawidziła rysować, zawsze za mocno ściskała kredki i rysunki odbijały się na cały blok, za co denerwowała się na nią siostra. A teraz uwielbiała… Począwszy od wyboru papieru i ogólnej koncepcji, następnie szukanie w pasmanterii odpowiednich wstążek, koronek, kwiatków, motylków, różyczek… Gdy miała już dość dodatków, wtedy mogła zacząć prawdziwą zabawę, wymyślać nowe sposoby składania kartki, naklejać wzory… A na koniec wypisać. Dobrać odpowiednią stalówkę, kolor tuszu… Kaligrafia to kolejna rzecz, o którą mało kto by ją posądzał. Gdy pisała notatki, raczej nie było widać jej zamiłowania do sztuki ładnego pisania. A szczególnie, gdy pisała długopisem. Na studiach polubiła ołówki, i od 2 roku jej notatki można było gumować. W tym wszystkim studia były pewnym dopełnieniem. Ludzie, którzy znali jej zamiłowanie do muzyki i znali plany na temat polonistyki dziwili się, że poszła na taki kierunek. Z kolei ludzie na roku i wykładowcy dziwili się, kiedy widzieli ją z gitarą. Ciekawe, co powiedzieliby na skrzypce, w końcu to był jej pierwotny instrument, do tej pory z resztą ulubiony… Także studia były w tym wszystkim jednym z wielu elementów, które składały się na dziwną mieszankę jej zainteresowań. I co najważniejsze, dawały jej satysfakcję, że rozumie to, czego nikt od niej nie wymaga. Bo że nikt nie oczekuje, że zrobi kartkę? Ale co to za problem siąść i skleić kilka kawałków papieru?

Studia techniczne dawały jej satysfakcję z tego, że robi coś, co wymaga wysiłku intelektualnego. A przede wszystkim z tego, że potrafi to zrozumieć, a nawet być w tym dobra. Już tak miała, że jeśli coś było proste, szybko jej się nudziło. Kiedy wiedziała, że mogłaby coś mieć przez regularny trening, również. Tak, chciałaby umieć dobrze grać, być wysportowana… Ale tylko mając ciągle nowe wyzwania potrafiła się naprawdę rozwijać, to ją naprawdę kręciło. Powtarzanie tego samego? Ok, jakiś czas można. Ale mając do dyspozycji ciągle to samo zrobić coś więcej – i to nie na zasadzie doklejenia lepszej koronki – tej satysfakcji by nie oddała, to ją motywowało. Więc studiów nie odpuści. I nie odpuści kolokwium, bo lubi być najlepsza (a kto nie lubi?). Ambitna…

Po jakimś czasie jednak dała się namówić, bo wyznawała jeszcze jedną zasadę – nie można się przy nauce przemęczać. Jeśli posiedzi się nad notatkami zbyt długo, to mniej zapamięta się niż przez normalny sen. Dlatego umówiła się na późniejszą godzinę i zabrała za kończenie nauki.
Przyjechał po nią. Było już dość późno i ciemno, na samotne wyprawy pora nieciekawa. Zdecydowała, że z obcym facetem nie zamieszka, i miała zamiar mu to powiedzieć, ale poznać przecież się można. Nie znała w tym mieście praktycznie nikogo, więc trzeba było skorzystać z okazji. Nie pytała nikogo o zdanie na temat mieszkania, bo też sama doszła do wniosku, że takie jej nie odpowiada. Przyjechał. Zabrał ją do pubu, który lubił, gdzie była wtedy po raz pierwszy. Piwo… Tak, jedno można czasem wypić. Usiedli razem przy stole. Chciała usiąść naprzeciwko, ale jakoś wyszło inaczej. Nie pamięta dokładnie kiedy, ale po jakimś czasie objął ją w pasie. Nie zaprotestowała od razu. Szczerze mówiąc nawet tego nie zauważyła, po prostu w pewnym momencie zreflektowała się, że włożył rękę pod jej bluzkę. Wtedy się odsunęła. Ale w życiu zawsze wolała pozostawić sprawy samym sobie, niż reagować.

Skoro wcześniej nie zareagowała, objął ją znowu. Trzeba być w życiu konsekwentnym, kiedy się na coś pozwala… Nie przytulał jej. Zwyczajnie trzymał w talii, ale siedział trochę za blisko. Zaczęła zastanawiać się, jak grzecznie mu powiedzieć, żeby przestał. Chyba wyszła do łazienki. Albo on wyszedł… To nic nie zmieniło. On siedział z brzegu, nie mogła go minąć. Po jakimś czasie jego ręka nie była już na talii, a wędrowała wyżej. Podjechał ręką pod biustonosz. Przestraszyła się trochę, odsunęła. Nie na wiele to pomogło.
Postanowiła jakoś przeżyć do końca, dopić to piwo i więcej się nie spotykać. Po co w ogóle wyszła z domu, mogła się uczyć… Ale siedzenie samotnie w nieznanym mieście, gdzie nie ma się praktycznie żadnych znajomych, potrafi nużyć. Nawet tak aspołeczna osoba jak ona nie potrafiła wytrzymać. Nie jest pewna, kiedy skończył swoje piwo, ale jedno wie na pewno – kupił jeszcze jedno. Dla siebie i dla niej. Tego dnia nic nie jadła, i już po jednym czuła się niezbyt pewnie, ale mimo to kupił jej drugie. Starała się to ignorować i zwyczajnie rozmawiać. Dlaczego wtedy nie wyszła? Jeszcze mogła… Chyba. Dopije to piwo i pójdzie. Pojedzie do domu i więcej się nie spotkają. No i dopiła.
Kiedy wstali i wychodzili, trzymał ją pod rękę. Była zima, chyba styczeń, coś koło tego. Kiedy wyszli, zaproponował jej, żeby przenocowała. Ostatni autobus odjechał już jakiś czas temu. Nie chciała. O taksówce nie pomyślała. Była trochę pijana, bo chociaż wypiła tylko 2 piwa, to przez cały dzień prawie nic nie jadła i alkohol zrobił swoje. Gdyby jej nie trzymał, poszłaby do domu, mimo że było ciemno i zimno. Nie była całkiem pijana. Czasem tego żałowała. Pamiętała wszystko, wiedziała, co robi, w pewnym stopniu kontrolowała się. Obiecał, że będą spać w osobnych pokojach… Poszła.

A raczej została zaprowadzona. Wykorzystał ją. W mieszkaniu chciał dać jej do spania swoją koszulę, ale nie chciała. Siadła tylko w sypialni na skraju łóżka. Chyba początkowo siedziała, chyba na początku tylko koło siebie leżeli. Nie pamięta. Nie chciała pamiętać. Z tego, co się stało pamięta tylko tyle, że próbowała się trochę bronić. Może powinna bronić się bardziej, ale to nie leżało w jej naturze. Kiedy wyszedł na chwilę z pokoju, siadła znów na łóżku, chciała ubrać się i wyjść, uciec. Za szybko wrócił. Za wolno reagowała. Chociaż psychicznie była trzeźwa, to alkohol ciągle krążył we krwi. Wziął ją na siłę.


„Warto było się szarpać? Jakbyś się nie broniła, byłoby dużo przyjemniej…” – Nie wie, czy powiedział jej to wtedy, ale na pewno potem napisał. Rano nie potrafiła patrzeć na mijających ją ludzi. Jakby każdy z nich wiedział, że właśnie wyszła po nocy od kogoś, kto kupił jej dwa piwa. Próbowała przekonać samą siebie, że to nie jest jej wina.

Wróciła do mieszkania, nie pamięta, czy jadła śniadanie. Zebrała się na kolokwium. Chyba nawet się nie spóźniła. Była smętna. Adrian próbował jej dokuczyć, ale odpowiedziała tylko smętnym „Nie dziś”. Koledzy zdziwili się tą odpowiedzią, ale zadziałało. Dostali wyniki z poprzedniego terminu. Już ich nie pamięta. To nie było ważne.
Wie na pewno, że sięgnęła po książkę, którą czytała chyba najczęściej. Chociaż ostatnio już niekoniecznie.
Potrzebowała jednego dnia, żeby wrócić do normalności. Tak jej się wydawało. Powiedziała o całej sytuacji Przemkowi, najlepszemu koledze ze studiów, wręcz przyjacielowi, ale on do tej pory uważa, że sama tego chciała, a teraz próbuje się wytłumaczyć przed samą sobą. Mówił, żeby się z tym pogodziła, że każdemu się zdarza. Wierzyła w Boga i w to, co czytała nie raz w Piśmie Świętym. Postanowiła zostawić to za sobą i do tego nie wracać. Ale żaden człowiek sam z siebie tego nie potrafi. Była naiwna. Nic się nie nauczyła.

Jakiś czas później Marek znów do niej napisał. Nie potrafiła ignorować ludzi. Teraz rozumie, czemu wszyscy jej się dziwili. Ignorowanie wcale nie jest trudne, wręcz prościej ignorować, niż za kimś biegać i robić wszystko, co chce. Spotkali się znowu. Nie jest już pewna, ale wtedy chyba udało jej się wyjść cało. Pisał do niej. Dzwonił. Nie często, ale zawsze z pytaniem, czy nie ma chwili czasu wieczorem. Zawsze mu odpisywała. I za każdym razem miała potem zły humor. Wmawiała sobie, że wybaczyła to sobie i jemu. Nie pamięta, ile razy spotkali się od pierwszego spotkania w okolicach stycznia do wakacji. Im więcej czasu mijało, tym gorzej się czuła. Wpadała w coraz głębszą depresję. Jej depresję.
Była sama.

W październiku lub listopadzie napisał znowu. Chyba. Nie jest pewna, kiedy. Znów się z nim spotkała. Bo on taki samotny, a ona mówiła, że trzeba pomagać innym. I niech pomoże teraz jemu. Błąd. Spotkali się. Nie wie już, ile razy. Nie pamięta. Pięć? Sześć? Więcej raczej nie… Była kilka razy na herbacie, kilka razy na winie. Czemu się z nim spotykała? Podświadomie wiedziała, co ją czeka. Wiedziała, że ją zranił, że wykorzystał, że będzie próbować znowu. I próbował, za każdym jednym razem. Ale nie chciała tego uznać. Chciała spróbować naprawić. Spróbować być taką, jaką była zawsze, również przy nim. Udowodnić jemu, a tak naprawdę sobie, że nic się nie stało, że to przeszłość, że tak wcale nie musi być. Że można nie mieć na świecie wrogów i osób, których się nienawidzi. Że jej obraz o świecie i o niej samej nie był błędny, że tak może być. Nie wie, czy to stało się na kolejnym spotkaniu, czy na jeszcze kolejnym. Po czasie, z perspektywy zauważyła zależność – alkohol dla niej nie robił różnicy, dla niego robił dużą. Zaprosił ją na wino. Miał jakieś otwarte, trzeba skończyć, żeby się nie zmarnowało. Innym razem dostał od klienta butelkę za parę tysięcy. A może to było to samo… Nie wie, czemu tak robiła. Czemu spotkała się z nim tyle razy. Czemu znów z nim piła. I ciągle ufała.

Chciał udowodnić jej, że to może być przyjemne. Ona też coś chciała udowodnić, ale sama nie wie, co. Z każdym kolejnym spotkaniem jej przebaczenie przeradzało się w coraz większą złość, uraz, nienawiść, frustrację. Gdyby ćwiczyła… Ale nie ćwiczyła, nie lubiła nigdy sportu, nie czuła potrzeby, żeby go uprawiać. Raz ją złamał. Skoro znowu ma ją wykorzystać… to może lepiej się nie bronić? Przecież to może być przyjemne. Nie była podniecona, tylko ciekawa. Chciała sprawdzić, jak to jest. Zasnęła obok niego, jakby nigdy nic. W jego ramionach, przytulona, choć nieobecna. Nie czuła, że chciałaby to powtórzyć. Znowu czuła się taka pusta. Obiecała sobie, że będzie to ostatnie spotkanie. Że więcej nie da się namówić. I było to ostatnie spotkanie.
Później próbował jak zawsze znowu do niej pisać, znowu ją przekonać. Pewnie w jego oczach wyglądało na to, że w końcu przestała się bać tego, czego zawsze chciała. Dla niej był to definitywny koniec, została zraniona, i nawet sprawdziła, czy nie miał racji, czy bez szarpania było przyjemniej. Dla niej nie było. Ale żeby to wszystko zrozumieć i wyciągnąć lekcje, potrzebowała dużo więcej czasu.

Ile razy się spotkali? Nie wie. Wie tylko, że ostatnim razem miał znowu wino. I był kolejny raz bardzo samotny… Grał jej znów na emocjach, wzbudzał potrzebę pomocy, próbował… I dostał to, czego chciał.
Nigdy jej nie słuchał. A szczególnie wtedy, kiedy mówiła, że nie chce więcej pić. Ma być po równo… Zawsze po równo. Nie wypił za nią nigdy. Nienawidzi tego do dziś. Ale potrafił grać jej na emocjach. Może dlatego, że kiedyś sam taki był i wiedział przez to, czego potrzebuje… A może dlatego, że nie była jedyna. Albo dlatego, że sama trochę mu o sobie powiedziała. Że lubi motocykle… On ma zabytkowy, z boczną przyczepką, i do kompletu zabytkowy kask… Zrobiła się ładna pogoda, ostatnio pierwszy raz w tym sezonie jechał na motorze. Może chciałaby się też przejechać?


Więcej na jego temat już nie pamięta. Wymazała z pamięci, zakryła wspomnienia innymi, nowymi. Ale to wracało. Prawie dwa lata… Albo dłużej. Dwa lata po tym zdecydowała się te wspomnienia upamiętnić. Kiedy kończyła drugi rok studiów, była w fatalnym stanie psychicznym. Prawie nic nie jadła. Nie miała ochoty na nic. Wszystko było jej obojętne.

Zmieniło się tylko jedno – polubiła sport. Chciała, marzyła o tym, żeby kiedyś móc stanąć obok niego i pokazać, że może się obronić. Nie tyle jemu, co samej sobie. Chłopaki na WF-ie podpuścili ją kiedyś, żeby spróbowała się podciągnąć na drążku… Więc spróbowała, i doszła jej kolejna motywacja – żeby choć raz się udało… I mając swoją depresję, w samotności nie lubiła robić nic, pozostał jej sport. Chodziła na basen, chodziła biegać, nawet jeśli cały dzień nic nie jadła. Bo po co jeść? Nie widziała celu. Za to wiedziała, po co biega. I naprawdę to polubiła. Bieganie lub wyjście na basen przychodziły jej łatwiej, niż zrobienie obiadu. Potrafiła przez cały dzień zjeść jeden kisiel z torebki. siedzieć przed komputerem, przed książkami, obojętne, i nic nie zrobić, a potem zebrać się i iść na basen. Lub biegać. I przy tym wszystkim grała przed innymi, że jest dobrze. I większość jej wierzyła, a nikt nie wiedział, jak bardzo się myli.

Nie lubiła osiedla Z. Nie lubiła Paprocan. Nie lubiła jeziora, pubu Tawerna, przystanku autobusowego Dymarek i tramwajowej pętli… Nie lubiła, wręcz nie cierpiała stwierdzenia „lubię Cię”. Marek zawsze jej to powtarzał. Na wyjeździe urodzinowym Moniś był Bartek, w sumie przez niego tam pojechała. Chciała sprawdzić, czego on chce, i co potrafi ona sama. Wiedziała, że mu się podoba, i była ciekawa na ile. I jak bardzo będzie próbować. Nie lubiła go z jednej strony, a z drugiej jego pewność siebie ją przyciągała. Stracił szanse właśnie przez „Lubię Cię”, ponieważ uciekła przestraszona z sali, gdy jej to powiedział.

Powiedziała o tym kiedyś kilku osobom, ale nigdy tyle, ile opisane jest tutaj. Nigdy nie przyznała się, że raz ją złamał. Mimo, że tak naprawdę to i tak ją zmusił. Złamał ją i tego nie potrafiła sobie wybaczyć. Nie potrafiła też nikomu powiedzieć, im więcej czasu mijało, tym bardziej była to strefa tabu. Bo nikt by nie zrozumiał. Dlatego biegała, ćwiczyła, chciała udowodnić, że kiedyś stawi temu czoła. Kiedyś będzie silniejsza. To nic, że nie ma z nim już kontaktu. Że usunęła jego numer, a swój zmieniła, żeby więcej nie pisał. Że skasowała archiwum na GG, żeby więcej nie widzieć jego wiadomości. Żeby zapomnieć. Więc biegła znowu, tylko to jej zostało.

Kiedyś wierzyła w coś jeszcze, ale choć ciągle o tym pamiętała, stało się to dla niej jak odległe wspomnienie. Mogła mieć to na wyciągnięcie ręki, ale nie miała na to siły. Właściwie to nie miała ochoty. Wolała iść biegać. Udowodnić sobie, że potrafi. Tak, jak kiedyś lubiła.

Rzeczywistość… A raczej jej ułuda. I ciągłe marzenia.

Skupienie.

Cios.

Unik.



Kontra.

Podpis: 

hadassa 2013/2014
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII Hagan - Wyjście w mrok Hagan - Ciało bez kości
Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało. Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)
Sponsorowane: 25Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.