https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
200

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lipcu nagrodą jest książka
Nawiedziny

Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Sprawca (fragment IV)

Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Noc wichrów

Fragment "Sycylijskiego pioruna"

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1018
użytkowników.

Gości:
1018
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 79114

79114

Wyścigi kredek

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
16-01-23

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Biografia/Psychologia/-
Rozmiar
6 kb
Czytane
3620
Głosy
6
Ocena
4.58

Zmiany
18-06-06

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Lew Podpis: Lew
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wspomnienie ulubionej zabawy z dzieciństwa

Opublikowany w:

pismo Inter

Wyścigi kredek

To był bardzo mały pokój, połączony razem z kuchnią.Na ścianach zacieki po tłuszczu i nie rozgonionej parze. Domownicy byli ze sobą skłóceni i każde z nich gotowało osobno. Kiedy wchodziła kobieta, mężczyzna zamykał się w innym pokoju i nie wchodził
do kuchni, dopóki kobieta z niej nie wyszła. I na odwrót. Fajerki z gazem chodziły na okrągło, garnki stukały o siebie, a pokrywki spadały i toczyły się po podłodze. Dziesięcioletni chłopak, który dostał w końcu swój samodzielny pokój, połączony wraz z kuchnią, co było minusem, wyłapywał toczące się pokrywki.

Po gotowaniu zostawał smród. Zwłaszcza po mężczyźnie, który delektował się móżdżkami, ozorkami, cynaderkami. Flaki chłopcu się skręcały, aż do skurczów żołądka. Ledwie powstrzymywał wyrzyganie zawartości całego swego zbolałego dzieciństwa. Ale się powstrzymywał. Później wszyscy wychodzili i miał dla siebie chwilę. Brał zeszyt, wyrywał
podwójną kartkę ze środka i zaczynał rysować kredkami. Rysował dom, zawsze ten sam, trzy okna, poddasze, dachówka. Drzewo przy domu, drogę i kilka kolorowych kwiatków. Nad domem chmury spowijały niebo, a w rogu ćwierć – słoneczko rzucało promienie, które nie dosięgały budynku. Zrobienie rysunku i pokolorowanie go kredkami zajmowało mu 15-20 minut. Nigdy ich nikomu nie pokazywał, bo się wstydził. I czuł, że powinien rysować bardziej chłopięce i dojrzałe obrazki. Cóż z tego, kiedy nie potrafił sklecić choćby samochodu. Dom na obrazku był zawsze zewnętrznym domem, zbudowanym ze ścian i okien, przez które nie było nic widać. Choć zajmował centralne miejsce na kartce, był widziany jakby z oddali i za mgłą.

Wieczorem szykował się do snu. Składał stół i rozkładał łóżko. Regał, stół i tapczan były złożone w jeden mebel. Bardzo ciężki, masywny i nie do ruszenia. Chłopak rozkładając łóżko, drżał o to, czy nie spadnie mu na nogi i go nie zabije. Rozkładał prześcieradło, wygładzał zmarszczki, dwie poduszki, jedna na drugą i kołdrę. Jeszcze
musiał odczekać, aż każdy z domowników przejdzie przez jego pokój – kuchnię, do łazienki i tam załatwi swoje potrzeby. A potem gasił światło i nigdy nie mógł zasnąć.

O szóstej rano, udając, że śpi, słyszał, jak najpierw kobieta, otwiera drzwi i wchodzi do kuchni. Starała się być cicho, ale to z obawy o to, żeby nie zbudzić śpiącego w pokoju obok mężczyzny. Odkręcała gaz, podpalała kurek, stawiała czajnik. Chłopiec nawet lubił ten szum palącego się gazu. Choć nie spał, to wydawało mu się że marzył tak głęboko, że nie był obecny. Nie było go nigdzie. Marzył najczęściej o dalekim, dalekim morzu. Potem kobieta robiła kanapki. Kilka cięć nożem, trochę stuków ostrza o deskę do krojenia, wyjmowany talerz szorujący o inny talerz i papier śniadaniowy, szeleszczący, ugniatany,
dokładnie poddający się dłoniom i palcom kobiety. I kiedy wychodziła z kuchni, chłopiec wracał do marzeń o dalekiej podróży i przygodzie. Godzinę później wchodził mężczyzna, odważnie, otwarcie, mówiąc cześć do już nie udającego, że śpi chłopca. Następnie wyciągał
patelnię i smażył. Smażył, smażył, dopóki cały dom nie przeszedł zapachem wytapianych skwarek, a ściany wchłaniały skwierczenie, by później oddawać je w najmniej spodziewanym momencie. Nieraz chłopcu zdawało się, że słyszy tłuszcz i wrzucane do niego kawałki
mięsa, długo potem kiedy w domu nie było już nikogo. Ale w końcu w domu i nad całą okolicą, tak jak na jego obrazkach, zalegała długa, stateczna cisza. Chłopiec wstawał i zjadał swój waniliowy serek, kawałek chleba, a oczy, aż iskrzyły mu na myśl o czekającej go zabawie. Przy użyciu wszystkich sił składał z powrotem łóżko, wyciągał i rozstawiał na jego miejsce stół. Dwie nogi stołu były krótsze przez co stół stał nachylony pod pewnym kątem i można było urządzać wyścig kredek. Wszystkie te kolorowe pałeczki wypełnione grafitem, które wykorzystywał do rysowania swoich smutnych obrazków, nabierały nowego życia, zaczynały udział w prawdziwych zawodach. Najpierw jednak trzeba było wytrzeć porządnie blat. Zebrać ściereczką wszystkie okruchy i wysypać je w nastawioną garść. Co nie trafiło, spadało na ziemię. Rozłożony na podłodze chodnik wiecznie był brudny
i zakruszony, ale do soboty nikt nie zwracał na to najmniejszej uwagi. To, że stół miał krótsze nogi i talerz zupy stawiany na nim przechylał się jak statek podczas burzy, tak, iż zupa się z niego wylewała też nie stanowiło problemu. Kawałek zgiętej kartki pod nogi i można było jeść. Teraz karteczki zostawały usunięte, jak bloki startowe, i można było
ruszać. Toczenie kredek sprawiało chłopcu przyjemność i stanowiło czystą frajdę. Przeważnie najszybsze były te z ułamanym grafitem i krótkie.

Świat zawężał się tylko do jednego, świat mrużył oczy i skupiał się tylko na tym, żeby dostrzec, która kredka dotknęła którą i okazała się szybsza. Czas płynął nieubłaganie, a kredek były dziesiątki, starych lub bardzo starych, ale każda dostawała szansę. Bez jednej wyścig nie byłby ważny. Tuż przed samym finałem, chłopak nagle coś sobie uprzytamniał. Zerkał na zegarek, wyskakiwał z piżamy i wkładał spodnie i sweterek.
Wychodził z kuchni na korytarz i nakładał buty. Jeśli była potrzeba, również kurtkę. Następnie pakował plecak. I kiedy wszystko było już gotowe, wracał do stołu i na stojąco puszczał kredki, te najszybsze, które darzył największą sympatią i uznaniem. Każda z nich lśniła czymś wielkim, pachniała nie drewnem, ale zwycięstwem, była w jego oczach
kimś, nie czymś, ale kimś niezwykłym.
Wypuszczał ostatnią parę. Jedna obok drugiej. Na miejsca. Gotowi. Start!
W swoim ostatnim wyścigu, kredki zaczynały się toczyć po zwycięstwo.
Oczy chłopca napawały się tym widokiem, pełne zachwytu, nie roniąc
nawet nanosekundy z owego widowiska. Nagle jedna zaczynała wyprzedzać drugą. W miarę jak blat stołu nachylał się coraz bardziej, tym większa stawała się jej przewaga.
Zdecydowane zwycięstwo! Mistrzyni! Bohater!

Chłopiec spoglądał na zegarek, wrzucał kredkę do plecaka i biegł. Wybiegał z domu do szkoły jak strzała, szczęśliwy, że nie sam, że ma ze sobą zwycięzcę wszystkich zawodów. Zawodów puszczania kredek.

Podpis: 

Lew teraz
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

Autor płaci 10 poscredy(ów) za komentarz (tylko pierwszy) powyżej 300 znaków.

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment IV) Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II)
Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa. Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 85Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.