https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
30

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz. 56

  Poukładajmy karty, dobrze?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W marcu nagrodą jest książka
Folwark zwierzęcy
George Orwell
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz. 56

Poukładajmy karty, dobrze?

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Moc słów

- Wojna przyszła do nas niepostrzeżenie - budzisz się pewnego ranka i już jest. - Gdzie jest, mamo? - zapytała matkę moja sześcioletnia siostra, przecierając zaspane oczy. - Wszędzie, moje dziecko, wszędzie... - odpowiedziała

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. roz. VIII

— Pajacu! Duchy! Krążą wokół nas, szukają dziury, by się tu dostać. Popatrz, jestem biały jak prześcieradło — wyszeptał bez tchu.

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Krzyk

Krzyk egzystencjalny

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Brak

Wiersz filozoficzny

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1378
użytkowników.

Gości:
1377
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 82020

82020

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 65 EPILOG

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
23-03-07

Typ
P
-powieść
Kategoria
Fantastyka/Fantasy/Przygoda
Rozmiar
10 kb
Czytane
488
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
23-03-11

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: MKP Podpis: MKP
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Podróż dopiero się zaczyna.

Opublikowany w:

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 65 EPILOG

Lady Galat przeglądała zapiski Markusa, porównując schematy z notesu z ułożeniem kryształów na stelażu konstrukcji. Konfiguracja maszyny, którą mag opatrzył prostą nazwą: „Kondensator-U”, wydawała się prawidłowa.

Notatnik trzasnął donośnie. Mavis aktywowała niewielki krąg wzbudzeń, wyryty na blacie kamiennego stołu. Zagadkowe urządzenie, będące plątaniną z metalu i magicznych kamieni, zaskrzypiało i zaczęło lekko wibrować, gdy tąpnięcie mocy rozeszło się falą po astrze i ucichło do poziomu ledwie wyczuwalnych, harmonicznych drgań.

– Jak na razie wszystko działa – skomentowała Namiestniczka. – Teraz potrzebne mi tylko źródło unitry. Straż! – Próg komnaty przekroczył jeden z Kruków pilnujących wejścia.

– Tak pani Namiestnik?

– Mojra wspominała, że starzec trzyma zwierzęta w piwnicy. Idź sprawdzić, czy któreś jeszcze żyje i przynieś mi jedno. Może być cokolwiek, byle nie martwe. – Odprawiła go machnięciem dłoni.

– Oczywiście – wojskowy pokłonił się i wyszedł, a Mavis wyciągnęła, z przytroczonej u pasa sakiewki, podłużne pudełko i ułożyła je na blacie. Po odpieczętowaniu szkatułki delikatnie podjęła zawartość i umocowała w centrum urządzenia Markusa. Osadzony jadeit mienił się spokojnym, hipnotycznym światłem. Nie mogła oderwać od niego wzroku, a bliskość Serca intensyfikowała zielonkawą poświatę kamienia.

Rozpaczliwe skomlenie, które dobiegło od strony piwnicy, przerwało trans Namiestniczki i zapowiedziało sukces strażnika.

– Tylko ten jeszcze oddycha, Lady Galat – oznajmił Kruk, unosząc zwierzę za skórę na karku.

– Musi wystarczyć. Połóż go pod kryształem i przytrzymaj, żeby mnie nie użarł – nakazała, wskazując miejsce palcem skrytym w czarnej, koronkowej rękawiczce. Piesek był tak przerażony i wycieńczony głodem, że ani myślał się bronić. Gdy strażnik, ubolewając nad losem skamlającego szczeniaka, wykonał polecenie, Mavis, położywszy dłoń na głowie pieska, rozpoczęła inkantację:

– Estalon Sin-Astra. – Kundelek wzdrygnął i zastygł w pośmiertnym skurczu.

– Zostaw mnie! – Namiestniczka przegoniła strażnika i przygasiła magiczne latarnie na ścianach. Wszystkie minerały osadzone w urządzeniu Markusa, lekko rozbłysły swoistymi kolorami. Wokół jadeitu zawirowała oliwkowa wstęga gęstego dymu, ulatującego się z nadal ciepłych zwłok zwierzęcia. Oczy namiestniczki przybrały barwę otchłani, a tęczówki zapłonęły szmaragdową iskrą, jak gwiazdy dryfujące w bezkresie pustego kosmosu.

– Har Gannaret – pobudziła pole nad truchłem kundelka, tym samym wprawiając w ruch metalową konstrukcję kondensatora-U. Obręcze z osadzonymi kamieniami ustawiły się na wzór niewidocznych, astralnych linii. Energia wypływała z załamanej symetrii, ślizgając się po granicy istnienia.

– Har Ret-Nagar – Namiestniczka rzuciła kolejne zaklęcie. Astralne pole implodowało, wpychając unitrę do wnętrza jadeitu. Od każdego z aktywnych minerałów oderwał się niewielki fragment i przyległ do centralnego kryształu, wiążąc życiową energię w jego wnętrzu.

– Działa – Mavis skomentowała z uśmiechem, przywracając oczy do normalnej postaci. Jadeit z przytwierdzonymi minerałami wypełniał teraz mały, wirujący cyklon.

– Fragment życiowej sieci uwięziony w kamieniu… piękne.

W progu komnaty stanął strażnik:

– Lady Mavis… ma pani gościa – oznajmił, przerywając dumanie Namiestniczki.

– Kto to?! – warknęła poirytowana, że ktoś zakłóca jej tę ważną chwilę.

– Kazał się zaanonsować, jako Mistrz Proditis Inahan. – Na ułamek sekundy oczy Mavis ponownie przeszyła ciemność. Wydźwięk tego imienia poruszył jej stalowe serce.

– Nie stój tak! – zganiła Kruka. – Zaproś mistrza. Nie może czekać! – strażnik wyszedł, by wprowadzić przybysza, a Mavis zaczęła nerwowo przekładać minerały z miejsca na miejsce. Czynność wyglądała na jedną z tych mimowolnych, niewerbalnych mantr mających na celu rozładować napięcie; takie zachowanie nie wpasowywało się w wizerunek, zimnej, bezwzględnej, wyrachowanej kobiety. Osoba, z którą miała niebawem stanąć twarzą w twarz, wywoływała w niej skrajnie silne emocje.

Rytmiczne uderzenia kostura o kamienną posadzkę stawały się coraz głośniejsze. Przez drzwi wkroczył mężczyzna odziany w skórzany płaszcz z kapturem, częściowo skrywającym jego oblicze.

– Mistrzu, tak się cieszę! – powitała przybysza z niemalże ekstatycznym entuzjazmem.

– Moderatorze Inahan… Jesteśmy sami – przybysz poprawił Mavis, studząc jej udawaną radość. – Twój brat przedstawił mi całą sytuację – oznajmił oschle. – Prowadź do kryształu – dodał, nie siląc się na uprzejmości czy przestrzeganie dworskiej etykiety.

– Oczywiście… proszę za mną – Namiestniczka otworzyła portal w litej, kamiennej ścianie i razem wkroczyli w cienistą membranę ściśniętej przestrzeni.

Jadeitowe Serce wewnątrz komory biło rytmicznie. Moderator Proditis podszedł bliżej kolosa i zdjął kaptur, odsłaniając twarz usianą licznymi bruzdami i bliznami.

– Dobrze się spisałaś Mavis – pochwalił lady Galat, sunąc dłonią po elektryzującej powierzchni kamienia. Na jego twarzy rozgorzała blizna przecinająca czoło i nos, aż po przeciwległy policzek. Znak przełamania wypalony w skórze; żywa runa wypełniona mocą.

– Taaak – wysyczał. – Jest gotowe; trzeba poczynić przygotowania do rozrodu. Czy stabilizery działają? – spytał stojącej za nim Namiestniczki.

– Oczywiście Moderatorze – potwierdziła, wyciągając jadeit z esencją zwierzęcia, który zabrała z laboratorium. Starzec wziął go do ręki.

– Hmm… Wypróbowany?

– Nie jeszcze; czekałam na ciebie, Moderatorze.

– A gdzie jest Mojra? – spytał Inahan, rozglądając się po grocie.

– Tu sprawa nieco się komplikuje, ale to dłuższa historia. Najważniejsze, że nic jej nie jest – Lady Galat wyraźnie chciała uniknąć opowieści o intruzach i o tym, że serce nieomal nie wybuchło.

– To dobrze – oznajmił Proditis i dostąpił do Namiestniczki. – W takim razie ty, jako pierwsza ze swoich, staniesz na własnych nogach.

– Mistrzu czy ja dobrze rozumiem? Ja…

– Tak – orzekł, wykrzywiając usta w brzydki uśmiech. Mavis padła na kolana i ucałowała jego dłoń. Ona! Mavis Galat, stalowa hrabina północy, roniła łzy jak wzruszona panna na ślubnym kobiercu.

– Dziecko – pogłaskał jej policzek. – Wiem jak to jest, być uwięzionym w cudzym ciele; bez kształtu, bez tożsamości, bez celu… Ale to już przeszłość. Czas pozbyć się tego pasożyta. – Inahan wypowiedział słowo „pasożyt” z niebywałą odrazą, po czym ułożył stabilizer na podłodze, tuż przed Namiestniczką.

– No, śmiało – zachęcił Lady Galat, wycofawszy się o kilka kroków.

Mavis zadygotała. Nagły spazm wygiął jej ciało w nienaturalny łuk. Żyły spęczniały i podeszły czarną substancją. Kolejny spazm, chrobocząc kośćmi, przegiął korpus kobiety w przeciwną stronę. Usta Namiestniczki zawisły ponad kryształem jadeitu. Zwymiotowała smołą i upadła na bok nieprzytomna.

Inahan pochylił się nad bulgoczącą cieczą i ostrożnie dotknął Stabilizera. Przylegające minerały zaczęły migotać. Maź oplotła kamień. Mistrz Proditis wycofał dłoń. Cienie tańczące na ścianach pieczary spłynęły na posadzkę i zasiliły mroczną sadzawkę. Ze szlamu wyłoniła się ociekająca ciemnością postać, która niezdarnie uczyła się utrzymywać swoją nową formę.

– Taaak – zasyczał Inahan. – Udało się moje dziecko! – prawie krzyknął, obserwując jak skóra humanoidalnego tworu, nabiera alabastrowej barwy. Chwilę później, tuż obok leżącej Mavis, kompletnie naga, kucała druga kobieta. Była łudząco podobna do namiestniczki; można by rzec, że nawet identyczna. Wyprostowała się niepewnie i stanęła w bezruchu niczym woskowa kopia, czekająca na ubiór i miejsce w ekspozycji.

– Zaskakujący wybór muszę przyznać – skomentował Proditis

– Ja… ja… – jąkała się próbując wykrzesać słowa.

– Powoli Mavis, powoli.

– Nie Mavis! – wykrztusiła gardłowym głosem. Wargi zbryzgała jej ciemna ciecz.

– To prawda. Mój błąd. Wybierz sobie zatem imię, żebym wiedział jak się do ciebie zwracać.

– Cro… Crow – wyjąkała z ledwością, kotwicząc wzrok na nieprzytomnej Namiestniczce; kobieta miała płytki oddech – ale żyła.

– Trzeba się pozbyć tego truchła – Proditis szturchnął butem bezwładną Mavis.

– Ja sama… – oznajmiła Crow. Mówiła coraz czyściej i z mniejszym wysiłkiem.

– Rób jak chcesz; ja muszę zająć się sercem. – Inahan wrócił do pulsującego kryształu. Jego oczy rozbłysły, jarząc się i gasnąć w rytm bijącego Serca. Oparł dłonie na tętniących krystalitach.

– Tysiące istnień wyrwane z sieci i zamknięte w tym cudzie Ojca – wyszeptał z zachwytem. – Wydaj na świat potomstwo; Serath, Sun-Kahal. – Język pierwszych pobudził kolosa. Serce zabiło szybciej i mocniej.

– Serath, Sun-Kahal! Serath, Sun-Kahal!! – powtarzał zaklęcie, wkładając w słowa coraz więcej mocy. Minerały otaczające jadeit migotały wszystkimi kolorami astry. Ziemia zadrżała, a strop sypnął kruszywem. Starzec zaparł się z całych sił o ścianę szmaragdowego kryształu i po raz ostatni wypowiedział inkantację:

– Serath, Sun-Kahal! – Ściany wieży poprzecinały spękane bruzdy. Kryształ wybuchł zielenią. Na leżącą Mavis spadły odłamki stropu, ale ona ani drgnęła. Przed kolejnymi, większymi fragmentami, Crow osłoniła ją własnym ciałem, a małe głazy roztrzaskiwały się o jej plecy jak o stalowy pancerz.

Ziemia przestała się trząść. Crow spojrzała w stronę kryształu: pulsował spokojnie, rytmicznie. Naprzeciw niej stał Inahan z rozpaloną runą na obliczu. Z ziemi, sufitu i ścian wokoło, wyrastały nowe zalążki jadeitu.

– Serce wydało plon – obwieścił Moderator.



**** Od Autora ****

Doszliśmy do końca pierwszego tomu, ale nie końca całej historii:). Drugi tom "Wiatry Zmiany" jest już prawie ukończony i myślę, że za 2 miesiące zacznę udostępniać jego fragmenty. W międzyczasie podzielę się jeszcze opowiadaniem, którego akcja dzieje się przed wydarzeniami z głównego wątku, zatem nie będzie cicho z mojej strony:).

Podpis: 

MKP 2019-2022
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Hagan - Wyjście w mrok Hagan - Ciało bez kości Moc słów
Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok) - Wojna przyszła do nas niepostrzeżenie - budzisz się pewnego ranka i już jest. - Gdzie jest, mamo? - zapytała matkę moja sześcioletnia siostra, przecierając zaspane oczy. - Wszędzie, moje dziecko, wszędzie... - odpowiedziała
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2024 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.