https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Chiny

Autor płaci:
200

  Wycieczka życia  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lutym nagrodą jest książka
Gra anioła
Carlos Ruiz Zafon
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Chiny

Wycieczka życia

Żołnierze Wyklęci

A gdy się wypełniły dni...

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Mefisto i Carmen

"Nie moja w tym wina, że jak to bywa w świecie Los z przekory nici gobelin życia plecie."

Nowozrodzenie

Czym jest zbawienie.

Rosół

Aż raz, na mojej drodze, wiodącej do niechybnej śmierci,

Ró-ża

Na skrawku zapisane

KYTNAMOR

...

Nigdy

Proszę o komentarze :)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
2988
użytkowników.

Gości:
2985
Zalogowanych:
3
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 82619

82619

Stoję w oknie...

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
25-06-23

Typ
F
-felieton
Kategoria
Przygoda/-/-
Rozmiar
5 kb
Czytane
663
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
25-08-03

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Voyager Podpis: Andrzej Jarosz
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Reminiscencje...

Opublikowany w:

W wydanej drukiem powieści

Stoję w oknie...

Stoję zamyślony w oknie i spoglądam gdzieś daleko przed siebie, jakbym chciał sięgnąć wzrokiem za horyzont czasu, ale chociaż biją stamtąd refleksy światła, nie dostrzegam swojej przyszłości. Za to przeszłość krzyczy do mnie przeraźliwie, kiedy przypominam sobie, jak wiele wycierpiałem przez wódkę i jak wiele cierpienia sprawiłem innym. Boooliiii... Nie do końca pogojone rany.
Stoję zapłakany w oknie, potrząsam trzymanym w ręku różańcem lat i z żalem patrzę na te okaleczone paciorki, na których po pijanemu nie potrafiłem się modlić. Zmarnowane,
przepite lata, sponiewierane chwile, czy Bóg mi taką przeszłość wybaczy?!
- Proooszę o wybaczenie – wołam bezgłośnie i wycieram oczy ręką.
Za chwilę wycieram znowu i znowu, nie mogę przestać płakać.
- Nakarm mnie, Panie, chlebem płaczu i napój łzami obficie - powtarzam za Prorokiem i staję się coraz mocniejszy. - Moja moc w uznaniu własnych słabości, siła w uznaniu własnych ograniczeń.
Stoję zapatrzony w oknie, trwa najbardziej czarodziejska noc w roku, świętojańska noc dziwów. Przez otwarte okno widzę tańczące w ogrodzie rusałki, wirują w zmysłowym tańcu i osuwają się omdlałe na trawę. Nogami zahaczają w spazmach o drzewa i drzewa zaczynają płonąć. Zapalają się przestrzenie i mroki i po chwili płonie już wszystko. I moje serce też płonie, wyrywa się z piersi i biegnie do ogrodu w poszukiwaniu miłości... Roztańczone rusałki w ogrodzie, o samotne serca nie dbają, samolubne w zwodniczej urodzie, tylko własną namiętność kochają. Płoną ognie i płoną ciała, w wyuzdania orgie spowite. Hej, Kupała, pogańska Kupała, pokazałaś, co miałaś zakryte.
Stoję roztęskniony w oknie, wyciągniętą ręką zasłaniam twarz, tak straszny żar bije od rozpalonej trawy. Kielichy kwiatów paproci wyrzucają w moją stronę strumienie białego ognia.
- Proś o co zechcesz - zachęcają czarodziejskie kwiaty.
- Pragnę miłości dla swojego serca - szepczę spieczonymi wargami.
- Nie, możesz prosić tylko dla siebie.
- Nie chcę takiej kalekiej miłości.
- Nie damy ci innej - mówią kwiaty i płoną zimnym ogniem.
- To niech moje serce wróci do domu.
- Przecież ty jesteś bezdomny.
- Nieprawda!
- Prawda, przecież ty nie masz domu.
- To niech spadną gwiazdy! – wołam zrozpaczony i spoglądam w niebo.
Zadrżały ciemności i pobladły wystraszone mroki, zafalowało zwycięsko światło.
Najpierw spadła jedna gwiazda i wtedy poprosiłem o ciszę. I nastała cisza w ogrodzie, i we mnie nastała, i zgasły spopielające wszystko płomienie. Potem spadła druga gwiazda i wtedy poprosiłem o Pogodę Ducha. I pogodziłem się z przeznaczeniem, i zacząłem z odwagą spoglądać w przyszłość, i coraz jaśniej rozeznawać pomiędzy możliwym, a niezmiennym.
A potem nagle kilka spadających gwiazd rozbłysło, jakby Bóg skrzesał na niebie ognia. Cóż, mogłem wtedy pomyśleć kilka życzeń, skoro każda spadająca gwiazda spełnia jedno. Mogłem, ale nie pomyślałem żadnego. Mam tak wiele próśb i wszystkie wydają mi się tak ważne, że nie wiem, naprawdę nie wiem, o co najbardziej prosić, ale Bóg przecież wie, co dla mnie jest najlepsze, niech się więc sam da, co zechce. To nic, że gwiazdy już dawno spadły i zgasły, Bóg przecież nie
liczy się z czasem.
Stoję odtrącony w oknie, ale nie jestem samotny, kochający Ojciec patrzy na mnie bez przerwy, Bóg co chwila bierze mnie z miłością za rękę. Mówi, żebym się nie lękał i zachęca, żebym w ostatnim zdaniu przekroczył próg nadziei... Smużą się jutrznią ranne zorze, nowego dnia wstaje godzina, pomóż rozwinąć skrzydła, Boże, niechaj się cudnie dziać zaczyna.
Wiem, że jeżeli dotrwam do świtu, to w usłyszę z ogrodu głos pierwszego zbudzonego ze snu ptaka. Głos tak dźwięczny i czysty usłyszę jak przyzywający zew Ojca Orła. I zerwę się zachwycony do lotu, i obijając się o ściany jaskini, poszybuję ku szczytom w stronę orlego gniazda.
Stoję rozmodlony w oknie, powoli zaczyna się rozwidniać, ale czarodziejska noc jeszcze nie dobiegła końca. Czai się uśmiechnięta za otwartym oknem i podkrada się do mnie cichutko. Pełen pogody ducha, spokoju i wyciszenia stoję na progu nowego dnia, za chwilę przekroczę w ostatnim zdaniu próg nadziei.
Stoję zatrwożony w oknie, zasłuchany w milczenie Boga.
- No, co z tobą? Dlaczego tak ciągle stoisz w oknie i spoglądasz daleko przed siebie? Jeżeli chcesz Mnie dostrzec, to od razu ci mowię, że jeszcze jesteś na to za mały. Musisz dorosnąć. No i czemu nie wierzysz, że to możliwe? Czasem ludzie dorastają w jednej chwili. Jak setnik, który uwierzył w Boga, jak święty Dyzma na krzyżu. Popatrz, za chwilę wstanie słońce, wyciągnie ramiona i przytuli do serca spragniony miłości świat. Ptaki w ogrodzie rozpoczną poranną modlitwę. No, czemu tak ciągle stoisz w oknie i patrzysz daleko przed siebie? Może chcesz mi coś na koniec powiedzieć?
- Tak, kocham Cię, Boże.

Podpis: 

Andrzej Jarosz 2000-2025
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

AUTOR WYŁĄCZYŁ OCENIANIE

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Żołnierze Wyklęci Bliskie spotkania Sen o Ważnym Dniu
A gdy się wypełniły dni... Chodźmy... Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).
Sponsorowane: 25Sponsorowane: 25Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2025 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.