DRUKUJ

 

O jeden krok za blisko czIII

Publikacja:

 04-11-27

Autor:

 Bunshi
Adam spotkał się z kolegami już następnego dnia. Powiedział im o całej sprawie z sektą. Jego propozycja spotkała się z wyjątkowym nie zadowoleniem. Któż chciałby się zgłosić na ochotnika do samobójstwa? Po długich namowach zgłosiło się dwóch chętnych.
Adam przedstawił im swój plan. Razem doszlifowali szczegóły. Wszystko było już gotowe. Koledzy chłopaka spotkali się z jednym z satanistów. Zaproponowali swój udział w ich ugrupowaniu religijnym. Sprawa nie była taka prosta. Koledzy Adama musieli najpierw udowodnić, że zasługują na to. Dostali misję od samego guru. Jej treść nie była zbyt skomplikowana. Mieli zdobyć pewną kwotę pieniędzy. Tym zajął się chłopak, który wręczył im cel zadania.
Guru przyjął przyszłą zgubę w swoje szeregi. Rozpoczął się proces upadku sekty.
Adam postanowił nic nie mówić Weronice. Nie chciał by się denerwowała. Chłopak widział, że jego miłość nie odkryła jeszcze wszystkich kart. Nie bał się tego. Sądził bowiem, że miłość przetrwa wszystko. Czuł że ją kocha. Postanowił brnąć w tym kierunku.
Kilka dni po spotkaniu w parku, Adam odprowadzał Weronikę do domu. Rozmawiali ze sobą, śmiali się. Nagle chłopak dojrzał niepokojący znak. Samochód oddalony od nich jakieś dwieście, trzysta metrów nabiera szybkości. Nabiera olbrzymiej prędkości. Adam natychmiast przypomniał sobie słowa guru. Oni wiedzieli, że on ją odepchnie, a ratując jej życie, poświęci swoje. Adam widząc jak samochód pokonuje kolejne metry, zaczął biec przez ruchliwą ulicę. W tym biegu tylko cud mu uratował życie. Samochód, który się rozpędzał wjechał na chodnik. Wszystko było już jasne. Adam miał rację, że to była sekta. Pojazd zaczął pędzić na niego. Chłopak zrobił tylko dwa kroki wstecz, uważnie się rozejrzał i czekał na wyrok.
Weronika zaczęła krzyczeć i płakać. Nie chciała stracić swojego chłopaka. Osoby, którą kocha. Samochód zbliżał się bardzo szybko w jego kierunku. Ten stał, jakby na coś czekał. Pojazd był już tylko kilka metrów od niego. Adam skoczył w kierunku sklepu, koło którego stał. Drzwi były delikatnie uchylone, więc uderzenie barku wystarczyło by znaleźć się w środku. Nagle rozległ się huk. Dźwięk klaksonów zagłuszył przekleństwa kierowców i przechodniów.
Adam wyszedł ze sklepu i przebiegając tym razem przez zakorkowaną ulicę podbiegł do Weroniki, która zemdlała. Chłopak zaczął ją cucić. Po kilku chwilach dziewczyna otworzyła oczy.
-Kochanie! Ty żyjesz?! – zaczęła krzyczeć z radości.
Chłopak delikatnie ją podniósł i mocno trzymając w ramionach cieszył się wraz z nią. Gdy spojrzał za siebie, ujrzał tylko skasowany samochód, który przed chwilą chciał go zabić. Ręce trzęsły mu się jak galareta. Bał się, ale ukrywał to przed Weroniką, by ją uspokoić. Adam odprowadził dziewczynę do domu. Weronika przed pożegnaniem powiedziała:
-Zastanów się czy naprawdę chcesz być ze mną. Widzisz co może cię spotkać, jak będziesz ze mną. Zasługujesz na kogoś lepszego.
-Wiem co robię. Zaufaj mi. Pewnego dnia ci ludzie znikną i będziemy mogli znów spokojnie budować szczęście. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
Wtulili się na pożegnanie i pocałowali. Chłopak jednak czuł, że to nie koniec atrakcji. Dziś mu się udało, ale on bał się dnia, kiedy nie będzie miał szczęścia.
Parę dni później, gdy Weronika i Adam spacerowali po parku, podeszło do nich kilku łobuzów.
-Czy to twoja panna? – zapytał jeden z nich
Adam cofnął lewą nogę, wzrokiem namierzył broń, która przydałaby mu się w razie konieczności obrony. Był nią dość gruby kij, który wyglądał na wytrzymały. Chłopak zaczął konwersację z nieznajomym. Jednocześnie w myślach zaczął planować działania obronne.
-Co ci do tego? – zapytał chłopak.
-Nie wiem komu mam kinol rozwalić. – odpowiedź bandyty brzmiała jak wyrok. – pozdrowienia od Lilith, laleczko.
-Wiecie, co chłopcy. Ilu was jest? – zapytał Adam. Chciał zyskać trochę czasu, by móc przygotować się do obrony.
-Trzech. – odpowiedział zaskoczony łobuz.
-Mało was chłopaki, oj mało. – rzekł Adam.
Chłopak doskoczył do kija i podnosząc się rozpoczął atak. Po kilku chwilach trzech łobuzów leżało pół przytomnych na ziemi.
-Jednak przydaję się do czegoś ta szermierka. Chodźmy stąd Misiu. – powiedział chłopak
Adam przez trzy lata ćwiczył walkę na miecze w domu kultury. Umiejętności, które tam nabył znalazły swoje zastosowanie. Jego bijatyka z wysłannikami guru wyglądała jak taniec.
Weronika czuła się coraz bezpieczniejsza u boku Adama. Mimo, że nie był to osiłek, potrafił obronić ją przed niebezpieczeństwami. Nawet Lilith nie był w stanie jej przestraszyć. Ten guru dzięki Adamowi stracił autorytet w sekcie. To spowodowało, że stał się wrogiem numer jeden
Pewnego dnia Adam jeździł na rowerze. Nagle zadzwonił jego telefon komórkowy. W słuchawce złowieszczy głos powiedział tylko dwa słowa „nie żyjesz”. Chłopak zrozumiał -kolejny atak sekty. Zauważył wroga. Przeciwnik znów chciał go potrącić. Adam zaczął uciekać bocznymi alejkami, sięgnął po telefon i zadzwonił do kolegi.
-Słuchaj zorganizuj komitet powitalny na placu przy baśniowej. Właśnie na ogonie mam Lilith.
Adam uciekając, podążał w kierunku placu, gdzie mieli czekać jego koledzy. To podwórko, było odgrodzone od wszelkich ulic małym murkiem. To powodowało, że żaden samochód nie mógł tam wjechać. Podczas ucieczki, Adam zauważył, że śledzą go trzy samochody, a jeden chce go potrącić
Tuż przed placem Adam wziął rozpęd i podjechał pod niewielki pagórek. Wzbił się w powietrze, przeleciał jakieś dwa metry i wjechał na murek. Po chwili zeskoczył z murku. Na placu czekała trzydziesto osobowa armia. Cztery samochody zatrzymały się pod murkiem. Wysiadło z nich około dwudziestki ludzi. Ci widząc małą armie Adama chwilowo zrezygnowali z zabójstwa chłopaka.
Kilka dni później nadarzyła się okazja do zdrady sekty. Sytuacja wewnętrzna pozwoliła na zwalenie winy na trójkę dzieciaków. Koledzy Adama poinformowali go o następnym zlocie satanistów. Na tym zlocie miała być poświęcona ofiara z kobiety, która została porwana kilka dni wcześniej.
Adam poszedł na komendę policji. Powiedział im o miejscu kolejnej mszy satanistów i o porwanej. Policjant spisał zeznania chłopaka. Wypytał go o kilka szczegółów, jego odpowiedzi potwierdziły się ze wcześniejszymi zeznaniami.
Tego wieczoru do jednego z budynków wkroczyli żołnierze AT. Wyważyli drzwi i weszli do pomieszczenia, gdzie odbywała się msza ze składaniem ofiary z kobiety. Jeden z satanistów rzucił w policjanta nożem, następny wyjął pistolet. Rozległy się strzały. Na ziemię padło dwóch zabitych. Reszta satanistów została aresztowana.
Adam dostał podziękowanie na piśmie od komendanta za pomoc w schwytaniu groźnego przestępcy. Chłopak pokazał owy list Weronice. Dziewczynę zamurowało. Po chwili rzuciła się na chłopaka i zaczęła krzyczeć. Jej głównym argumentem było niebezpieczeństwo jakie groziło Adamowi. Chłopak wysłuchał jej krzyków, po czym przerwał jej monolog pocałunkiem. W tym jednym momencie Weronika zobaczyła jak wiele znaczy dla Adama.
Ich życie zaczęło wracać do normy. Już nikt ich nie dręczył, nikt nie czyhał na ich szczęście. Zaczął się nowy etap w ich życiu.

Data:

 27-11-2004

Podpis:

 Bunshi

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=10872

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl