DRUKUJ

 

*- W zamknięciu -*

Publikacja:

 03-06-21

Autor:

 Sajdon
Jestem w zamknięciu. Wiem to. Zdałem sobie z tego sprawę już dawno. To chyba właśnie przez to doświadczam tych dziwnych doznań. Działają na mój umysł, me ciało. Nieodparte uczucie jakbym się... dusił! Wiem, że tak nie jest. To przecież niemożliwe. Oddycham swobodnie, bez trudu. Coś się jednak zmienia. W moim wnętrzu. Zacząłem wszystko postrzegać inaczej. Wcześniej Świat Zewnętrzny wcale mnie nie obchodził. Ba! Nie dostrzegałem nawet jego istnienia. A on jest przecież taki piękny! Mieni się różnymi kolorami. Raz jasny, raz ciemny. Codziennie taki sam. Widzę go – jest tak blisko, a zarazem tak daleko. Dla mnie całkowicie nieosiągalny...

Inni mnie nie rozumieją. Są ograniczeni! Nie czują, tak jak ja, potrzeby uwolnienia się stąd! Po prostu wegetują w oczekiwaniu na... no właśnie, na co? Przeżywanie codziennych tortur głodu? Wypatrywanie zwiastunów pożywienia?
Jedzenie pojawia się nagle. Dokładnie dwa razy na dobę. Unosi się nad nami. Na Wiecznej Granicy - barierze między życiem, a rychłą śmiercią. I tak nagle jak rozpoczyna się jasny dzień, tak i zaczyna się wyścig. Szybkie, nerwowe ruchy, zawziętość i bezwzględność w tej walce o przetrwanie wprawia mnie już w obrzydzenie. Kto pierwszy? Kto szybszy? Kto więcej? Kto lepszy? Walka o co? O przedłużenie swojej jakże marnej egzystencji?

Czekam spokojnie. Walka ucichła. Unoszę się powoli, z dumą. Bo niby gdzie mam się śpieszyć? Jestem przecież w zamknięciu. Wszyscy jesteśmy. Nie ma tu obowiązków, więc pośpiech jest dla mnie bezcelowy. Zbieram to, co zostało i wracam do siebie. Mam swój kąt. O dziwo, nikt nie chciał tu być. Takie niechciane miejsce. Wolna przestrzeń aż kusiła, by ją zająć. Widać stąd dużą część Świata Zewnętrznego. Wyglądam ostrożnie. Widzę siebie. Ależ ja jestem naiwny... Widzę tylko swe odbicie, takie... prawdziwe! To marzenie, ja wiem. Nie mógłbym żyć za Ścianą. To przecież niemożliwe...

O, coś się tam zmieniło. Tak, to chyba... ON! Zbliża się. Zatrważająco szybko. Jest coraz większy. Słyszę krzyki mych braci. Oni też GO widzą. Odczuwam drgania. Coraz mocniejsze. Zbliża się! Jest przerażający! Słyszę dudnienie. Wibracje są coraz mocniejsze, nie mogę, nie potrafię ich znieść! Poddaję się! Uciekam - byle szybciej, byle dalej... na drugi koniec, jak pozostali...

Jesteśmy razem... skłębieni wspólnym strachem... Czy tak właśnie ma być? Stado bezmyślnych istot chowających się w kącie, z góry skazanych na zagładę? Zamknięci na zawsze?

Nie!! Ja nie chcę! Będę walczył! O wolność! O... nadzieję? Tak! O nadzieję... została mi tylko ona... Nikt mi jej nie odbierze! Mej nadziei na życie na Zewnątrz, w tym lepszym świecie...



EPILOG

Stuk, stuk.
- Marcin! Mówiłam ci, przestań stukać! One się boją, nie widzisz?
- Ale mamuś, patsz! Ta mała kololowa ribka, o! O ten bojownik - on schowała się o tiam. Razem z innymi ribkami! W rogu, za roślinką!





Data:

 18-21 czerwca 2003r.

Podpis:

 Piotr 'Sajdon' Szpakowski

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=296

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl