DRUKUJ

 

Zupełnie niechcący i przez przypadek

Publikacja:

 03-12-11

Autor:

 blastula
Zawsze chciała mu to powiedzieć. Ale nie dzisiaj i nie w taki sposób. Stał twardo z zimnym wzrokiem i powiedział przez zęby: "To nie było miłe". Popatrzyła mu w oczy. Nigdy tego nie robiła. Nikomu nie patrzyła w oczy, bała się, że ktoś kiedyś może z nich za dużo wyczytać. Tym razem odważyła się. A wszystko po to, by mu pokazać, że się go nie boi. "To wcale nie miało być miłe."- rzuciła. W jego oczach zobaczyła głęboki żal i rozczarowanie. Spuściła wzrok.

On stał dalej. Nie odszedł nawet po tym, co usłyszał. Tym bardziej żałowała swoich słów, swojego zachowania, którym rani wszystkich dokoła. Czuła się potworem. Zamknęła oczy. Miała nadzieję, że kiedy je otworzy ponownie, jego już nie będzie, zobaczy tylko jasne słońce, które uśmiechnie się do niej i rzuci pełen energii promień na ciemne ścieżki jej życia.
Stało się jednak inaczej. Dalej nie odszedł.

- Chciałbym chociaż przez okno zajrzeć do twojego świata, ale nie pozwalasz mi na to. Dlaczego zamykasz się na wszystkich ludzi, którzy cię otaczają? Nie masz wrażenia, ze żyjesz w labiryncie?

Słona łza spłynęła jej po policzku. Potem następna i następna. Przestała już zwracać na nie uwagę. Popłacze sobie i wszystko będzie dobrze.

- A może wystarczy nauczyć się żyć w labiryncie?- odpowiedziała pytaniem, nie tyle jemu, co samej sobie.

Nie miała już siły, by stać tam dłużej. Podniosła rękę, przetarła oczy, mruknęła coś na kształt: "Muszę już iść. Cześć", odwróciła się i odeszła.

Myślała, że odchodzi sama, ale ona zabrała ze sobą cząstkę mnie. Zupełnie niechcący i przez przypadek.




Data:

 niedziela, 30 listopada 2003

Podpis:

 blastula

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=3736

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl