DRUKUJ

 

Kochali, że strach

Publikacja:

 07-11-10

Autor:

 gropol
Trzymam w ręku jeszcze gorąca antologię "Kochali, że strach". Pomimo tego, że większość autorów to debiutanci, ich opowiadania zaskakują poziomem wykonania oraz pomysłowością w przedstawieniu tematu przewodniego: miłości. Czy sądzicie, że łatwo jest napisać coś świeżego, coś wyjątkowego w tym temacie? Bo ja uważam, że nie. A tymczasem autorom zamieszczonych w tej antologii opowiadań, ta sztuka się udała. W trakcie lektury wielokrotnie uśmiechałem się, bądź zamyślałem nad potęgą miłości, ścieżkami, którymi podąża i dokąd zmierza. Podziwiałem pomysłowość autorów, lekkość z jaką przelewali swoje wizje na papier, swobodę w tworzeniu zabawnych bądź tragicznych sytuacji, postaci czy powiedzonek. Jako czytelnik czuję się usatysfakcjonowany, że ta antologia trafiła w moje dłonie. Spokojnie mógłbym polecić ją do lektury wszystkim osobom, które szukają odprężenia czy oderwania się od problemów dnia codziennego.

Aleksandra Janusz: Imponderabilia
- opowiedziane lekko i przyjemnie. Jak to się mówi: "czuć luz w nadgarstku autorki". Ubawiłem się, śledząc poczynania chowańca, czytając zabawne dialogi czy opisy. Zakończenie zaskoczyło mnie, dosłownie i w przenośni. Z jednej strony pozytywnie, gdyż się nie spodziewałem takiego obrotu sprawy. Z drugiej strony pozostał pewien niedosyt, ponieważ pojawiło się nagle. Moim zdaniem nie została też do końca wyjaśniona rola wiedźmy Marianny, naturalnej niejako, kandydatki na żonę nekromanty.

Daniel Greps: Głóg
- Historia stomatologa, który otrzymuje niezwykłą zapłatę za swoje usługi, wprowadza zupełnie innym, w porównaniu z pierwszym opowiadaniem, klimat. Jest to historia liryczna, spokojna, ale z cierniem, który pozostawia tytułowy Głóg. Autor stawia ważne pytanie, czy można kochać kogoś dalej, czy można być z tą osobą, jeśli poznało się o niej bolesną prawdę. I odpowiada na to pytanie w interesujący sposób. Niewątpliwie odpowiedź ta daje wiele do myślenia. I jest to jedną z wielu zalet tego opowiadania.

Andrzej Sawicki: Na końcu świata
- Kolejny autor proponuje zmianę klimatu: czerń przestrzeni międzygwiezdnych, statek kosmiczny oraz komputer pokładowy o głosie i wyglądzie ukochanej kobiety. Jest to zmiana interesująca, niebanalna. W opowiadaniu pojawia się pytanie, które niedługo stanie się naszą rzeczywistością: czy można zakochać się w sztucznej inteligencji? Odpowiedź nie jest jednak tak prosta i jednoznaczna, jak mogłoby się to wydawać. Chociażby dlatego, że bohater nie jest świętoszkiem. No i same wydarzenia odrobinę się komplikują. Na koniec autor zaskoczył mnie. I jest to niewątpliwie kolejny plus tego ciekawego opowiadania.

Rafał W. Orkan: Miód z moich żył
- Opowiadanie Dabliu zostawiłem sobie na deser. Autor buduje całe uniwersum, w którym rządzą technomagowie. Świat przedstawiony odbieram jako antyutopię, w której bardzo wyraźnie są przeprowadzone granice pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi. W najgorszej sytuacji są oczywiście najbiedniejsi. Odpady magiczne zatruwają ich środowisko, doprowadzając do wielu "mutacji". W największym skrócie to opowiadanie o ślepocie miłości: ktoś kocha kogoś, ale nie widzi, że jest kochany. Dopiero nieszczęście otwiera mu oczy. Jestem pod wrażeniem opisanego świata, rysów psychologicznych postaci i zakończenia historii. Jedno z ciekawszych opowiadań, które trudno będzie zapomnieć.

Martyna Raduchowska: Cała prawda o PPM
- Jedno z najzabawniejszych opowiadań, umieszczonych w antologii. Książę, który musi znaleźć sobie królewnę za żonę, aby nie stracić tronu. Wiedźma, która musi pomóc księciu, aby nie stracić głowy, albo i czegoś innego. I służący. To główni bohaterowie tej przezabawnej opowieści. Ubawiłem się setnie, czytając przygody wymienionej powyżej trójcy. Niewątpliwą zasługa autorki jest wprowadzenie PPM do arsenału metod magicznych praz zminiaturyzowanie kołowrotka i uproszczeniu go, przy zachowaniu magicznej siły rażenia. Chylę czoło przed rażącym śmiechem językiem, elokwencją i umiejętnością prowadzenia czytelnika do zaskakującego (prawie) zakończenia. Podobało mi się, bardzo. Palce lizać.

Aleksandra Zielińska: A imię jej Grace
- Bardzo klimatyczne opowiadanko. O jego klimacie stanowi kilka elementów: plakat Bono na ścianie, gitara, setki zapisanych kartek oraz kot, z odwołaniami literackimi. Problem miłości przeplata się tu z rolą pisarza, z jego umiejętnościami niejako stwórczymi. Czy miłość można stworzyć? Czy kochankę można opisać? Kto wie? Na pewno wie to autorka opowiadania. I daje nam odpowiedź. Tylko trzeba uważnie się wczytać w treść. Nie jest to rzecz, którą można czytać pobieżnie, bez zastanowienia. Intrygujące.

Karol Makarczyk: Detox
- Dziwne opowiadanie. Miałem problem z odczytaniem wszystkich zawartych w nim znaczeń. Utwór trudny, zwłaszcza do zaszufladkowania. Przypuszczam, że każdy znajdzie w nim co innego, w zależności od doświadczeń i preferencji.

Paweł Grochowalski: Serce na dłoni
Mam przyjemność napisać, że to ja jestem autorem tego shorta. Tak się składa, że jest to najkrótsze opowiadanie antologii. Bawię się w nim konwencją, słowami i skojarzeniami, a na sam koniec daje puentę, która w moim zamierzeniu miała zaskoczyć czytelników. Czy mi się to udało? Przekonajcie się sami.

Krzysztod Skolim: Wielbłądy za Annę
- Jestem pod wrażeniem ilości inspiracji, które autor wykorzystał w tym opowiadaniu. Mimo całej oprawy techniczno-filozoficzno-seksualnej, najważniejszą pytaniem, które niesie opowiadanie jest jak daleko możemy posunąć się dla miłości. I bohater posuwa się naprawdę daleko. Ale żeby się o tym przekonać, to trzeba samemu przeczytać.

Karolina Majcher: Fantastyczna miłość
- Autorka puszcza wodze wyobraźni. Świat przedstawiony to dziś, tylko nieco dalej w przyszłości. Problem miłości przedstawiony jest przez pryzmat samotności, wbicia się w lata, bycia "za starym/ą" na ożenek/wyjście za mąż. Ten problem dotyka nas tu i teraz. Nagle, niemal z dnia na dzień, unikają nas znajomi, przyjaciele. Bo oni mają rodziny, dzieci. A o czym rozmawiać z samotnymi ludźmi? Poza tym samotna kobieta jest niebezpieczna - może odebrać męża. Podobnie samotny mężczyzna - on może uwieść żonę przyjaciela. Czy jest jakieś lekarstwo na ten problem? "Lekarstwo" to bardzo dobre słowo. Skoro dziś jest pigułka na poprawienie nastroju, na przywrócenie potencji, na wiele innych rzeczy, to dlaczego nie pójść krok dalej? Przyszłość znajduje rozwiązanie dla samotnych w farmakologii - pigułka małżeństwa. Podoba mi się pomysł tego opowiadania. Jest może nieco zbyt statyczne, ale trudno tu o jakąś wartką akcję, kiedy liczą się ludzkie reakcje, myśli. Plusem tego opowiadania jest psychologiczny obraz głównych bohaterów. Po przeczytaniu pozostaje smutna refleksja.

Marta Kisiel: Dożywocie
- Moim skromnym zdaniem to chyba najlepsze opowiadanie w antologii "Kochali, że strach". Bo i kochali mocno, i strach też był. A nieco poważniej: przygody mieszczucha-intelektualisty na prowincji, który „zwykle obcował z przyrodą za pośrednictwem kanałów Animal Planet i National Geographic”, wywołają uśmiech na twarzy niejednego ponuraka. Na mojej wywołały. A skąd się wziął mieszczuch na prowincji? Cóż, było to spowodowane niespodziewanym spadkiem, w wyniku którego bohater wszedł w posiadanie zabytkowego domu w stylu prawie gotyckim oraz nie umieszczonych w testamencie jego mieszkańców. Ale to jakich mieszkańców? Ja oczywiście tego nie zdradzę, gdyż zepsułbym całą przyjemność odkrywania niesamowitego świata Lichotki. Bo tak nazywa się ów spadkowy dom. Opowiadanie czyta się przyjemnie i lekko. Jedyny minus, to fakt, że tak szybko się kończy. Mogę z czystym sumieniem polecić je każdemu, kto chce się oderwać od szarości miasta i anonimowości jego mieszkańców. W Lichotce wszyscy się dobrze znają. I z chęcią przyjmą nowego lokatora, chociaż na jeden wieczór.

Konrad Romańczuk: Wielkie, magiczne… hm…
- Kolejne opowiadanie, które zwaliło mnie z krzesła. Przy okazji powinno otrzymać nagrodę za pierwsze miejsce, jako najbardziej erotyczne. Wielka, życiodajna siła, zwana pożądaniem, spogląda na czytelnika niemal z każdej strony. Mistrz Sztuk Abecedyx, posługując się dedukcją niczym znany wszystkim detektyw Sherlock Holmes, zajmuje się wyjaśnieniem zagadkowych zjawisk, będących wynikiem użycia Sztuki oraz zgęstnieje aury. Pomaga mu w jego pracy asystent, który niestety nie ma nic wspólnego z Doktorem Johnem Watsonem, ale za to wiele z krasnoludami. Jest po prostu odpornym na magię, małomównym, ale z ciętym językiem, przedstawicielem tej wielce poważanej rasy. Detektywistyczna niemal praca maga prowadzi nas po różnych miejscach w mieście, aby na koniec wyjaśnić, skąd się wzięła nagła erupcja aury. A wszystko to opisane żywym , barwnym językiem, pełnym humoru. I jak to zwykle bywa, nic nie jest tak proste, jak wydaje się w pierwszej chwili. Tak, że do ostatniej strony opowiadania, czyta się je z wypiekami na twarzy. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza nieco starszym, którzy odkryją drugie i trzecie dno opisywanych sytuacji czy użytych słów.

Wiktoria Semrau: Tylko mnie kochaj
- Opowiadanie, które kończy antologię, wprowadza zupełna zmianę klimatu. Dzieje się współcześnie. Jego bohaterami jest szóstka osób, połączonych specjalnymi więzami miłości. Jedna z tych osób leży w szpitalu, umiera. Ta sytuacja staje się początkiem wydarzeń, których konsekwencję poznajemy w trakcie całego opowiadania. Czyta się dobrze. Autorka prowadzi czytelnika „za rączkę”, zaskakuje go. I mimo, że nie wybuchamy śmiechem, trudno oderwać się od opowiadanej historii, która kończy się… Nie, nie powiem. Na pewno zakończenie odrobinę mnie zaskoczyło. A czy was zaskoczy? Musicie sami się przekonać.

Z czystym sumieniem polecałbym tę antologię. Jak na debiutantów, jej poziom jest bardzo wysoki. I nie żal wydać trochę grosza;-)
_________________

Data:

 10.10.2007

Podpis:

 Paweł Grochowalski

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=40173

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl