|
|||||||||
|
Gdzie podziała się miłość? |
|||||||||
|
|||||||||
| Otwiera drzwi, wchodzi do domu. "Cześć" - rzuca szybko na przywitanie i zrzuca z siebie garderobę. Ona jest w kuchni i przygotowuje jedzenie na wieczór; zaprosili znajomych. "Pomóc w czymś?" - pyta on. "Gdybyś mógł sprawdzić czy mamy wystarczająco soków i trunków a jeżeli nie to skocz do sklepu i kup przy okazji kilka cytryn" - odpowiada ona i wraca do tego co robiła przed chwilą. On be słowa wkłada na siebie kurtkę i wychodzi z domu, wie że wszystkiego wystarczy, sprawdzał to przecież wczoraj. Wchodzi do sklepu kupuje cytryny i po paru minutach jest z powrotem w domu. Do przyjścia gości została jeszcze tylko niecała godzina zaczyna więc rozkładać zastawę w jadalni. Co chwilę wchodzi do kuchni i rozmawiają o tym co wydarzyło się tego dnia. Bez emocji, bez ciepłych słów, bez dotyku czy nawet czułych spojrzeń. Mają podzielone role, robią wszystko wspólnie jak idealna maszynka. Maszynka naoliwiona rozsądkiem... Przychodzą pierwsi goście, otwierają im drzwi stojąc razem w progu, uśmiechają się. Wszyscy znajomi zazdroszczą im tego jak bardzo się kochają, zazdroszczą im też stylu życia. On - właściciel firmy, wzięty architekt, zarabiający kilkakrotnie więcej niż średnia krajowa. Ona - przedstawiciel handlowy dobrze rozwijającej sie firmy. Mieszkają w nowym, dużym domu na obrzeżach miasta. Zwiedzili razem chyba już połowę świata i mają o czym opowiadać podczas takich spotkań... Znajomi rozeszli się do domów, on przynosi naczynia do kuchni, ona zmywa. Kiedy kończą sprzątanie biorą prysznic i idą do łóżka. On śpi zawsze po lewej stronie. Nie przytulają się do siebie, nie ma już między nimi pożądania. "Dobranoc" - mówi ona, "dobranoc" - odpowiada on i po chwili zasypiają... Nie kłócą się ze sobą, chociaż czasem krzyczą na siebie, ale to nie są kłótnie które wnoszą cokolwiek w ich związek, nikt nie idzie już na kompromis, wylewają tylko z siebie swoje frustracje... Nie wychodzą już nigdzie razem (sami), chociaż chodzą czasem do knajpy lub kina kiedy zaproszą ich znajomi. Jeżdżą też razem na wakacje, bez znajomych których na to nie stać... Nie pożądają się chociaż kochają się od czasu do czasu... On nie prawi jej już komplementów, chociaż powie czasami że ładnie wygląda kiedy są już gdzieś spóźnieni i chce żeby jak najszybciej wyjść z domu... Ona nie wie że on chciałby żeby włożyła czasami ta czerwoną, seksowną bieliznę którą jej kupił bo bał się jej reakcji kiedy to powie... On nie zna nawet jej czułych miejsc bo nigdy nie rozmawiali o seksie... Oni myślą że wiedzą o sobie wszystko chociaż tak na prawdę prawie się nie znają. Gdzieś pomiędzy zauroczeniem, fascynacją, pożądaniem i miłością a później rutyną i szarością dnia codziennego zapomnieli ze sobą rozmawiać. Odzywali się co prawda do siebie ale on myślał że skoro ona jest już jego żoną żoną to nie musi już więcej się starać, a ona czekała i wierzyła w to że kiedyś powróci jeszcze to co połączyło ich niecałe dwa lata temu... Zapomnieli pielęgnować coś tak bardzo naoliwione kiedyś miłością i pożądaniem... |
|||||||||
|
|
|||||||||
|
|||||||||
|
|
|||||||||
|
Powyższy tekst został
opublikowany w serwisie opowiadania.pl. |
|||||||||