DRUKUJ

 

Alicja

Publikacja:

 08-11-29

Autor:

 Zuzia1996
- Alicja, czemu bijesz Julkę? - spytała pani ze stoickim spokojem. Ale jak tu takiej wytłumaczyć, że powiedziała, że wszystkie moje zabawki śmierdzą starymi burakami? Pewnie zaczęłaby się śmiać. A Julia musiała dostać za swoje. Patrzyłam z satysfakcją na krew cieknącą powoli z jej lewej dziurki nosowej. Na jej zapłakane, świńskie oczka.
- No, dlaczego nie odpowiadasz? - ciągnęła przedszkolanka.
- Nie wiem, proszę pani - odpowiedziałam tak niewinnie, jak tylko potrafiłam.
- Popatrz, jak ona wygląda! - baba odwróciła mnie siłą w stronę Julki.
- Widzę, proszę pani - odparłam.
- Obiecaj mi, że to już się nigdy nie powtórzy! - krzyknęła.
- Oczywiście, proszę pani - przytaknęłam.
- Idę umyć twoją kole...
- To nie jest moja koleżanka.
***
- Ala! Znów to samo! Dzwoniła do mnie mama Julki. Wiesz, że ma podbite oko? Dlaczego ciągle kogoś bijesz? Masz pięć lat, dziecko! Co będzie za kolejnych dziesięć... strach pomyśleć.
Siedziałam przy stole i dłubałam zimne buraczki. Mamusia była cała czerwona. Jak one. Buraki... fu!
- Tak, strach pomyśleć - powtórzyłam.
- Alicja, ty mnie nie rozumiesz! Dosyć tego. Jeśli jeszcze raz uderzysz kole...
- One nie są moimi koleżankami.
-... to tatuś pokaże ci, co może się zdarzyć, jeśli będziesz tak dalej robiła.

***
- Ala, czemu bijesz Antosia? - spytała pani, bliska płaczu. Nie odpowiedziałam. Wtedy wstała i wykręciła jakiś numer w telefonie. Trochę się przestraszyłam. Przypomniało mi się to, co mówiła mama. Ale przedszkolanka już się nie odzywała. Postanowiłam się pobawić. Właśnie ubierałam lalkę wyrwaną Natalce, gdy drzwi do sali gwałtownie się otworzyły. Zobaczyłam swojego tatę i jeszcze jakiegoś pana. Byli w mundurach (mój tato to policjant). Chciałam podbiec i się przywitać, ale oni podeszli do mnie. Zdumiona patrzyłam, jak ubierają mi kajdanki. Co się stało i dokąd mnie zabierają?
- Do radiowozu, już! - krzyknął tato. Posłusznie weszłam do auta.
- Ale, ale tatusiu, co ty robisz? To ja, twoja córeczka! Alunia! Tatusiu! - ale on nawet się na mnie nie spojrzał. Oboje usiedli z przodu i odjechaliśmy. Zaczęłam płakać z przerażenia. Nie zareagowali.
Podjechaliśmy pod jakiś brzydki, duży blok z kratami na oknach. Panowie kazali mi wysiąść i iść przed sobą. Zrobiłam, co kazali. Bardzo się bałam. Weszliśmy do budynku, gdzie oddali mnie strażnikowi. "Oni wsadzili mnie do więzienia" - pomyślałam. Pan wsadził mnie do celi i zamknął. Naprzeciw mnie, w innym pomieszczeniu, siedziało trzech dryblasów. Patrzyli się na mnie i pokładali się ze śmiechu. Sięgnęłam więc po ostateczną broń. Histerię. Taką z tupaniem, turlaniem się po ziemi i waleniem w nią pięściami. Ale nic nie pomagało. Nikt nie przyszedł. Tylko tamci śmiali się jeszcze bardziej. Przestałam, bo zdarłam sobie całkiem gardło i nie mogłam nawet wrzeszczeć. Usiadłam w kąciku, jak najdalej od tych złych ludzi. Zasnęłam.

***
- Wstawaj, krnąbrna córko. Odsiadka się skończyła - usłyszałam głos taty. Byłam cała spocona. Śniło mi się coś złego. Przytuliłam się do niego. Nie był już w mundurze. - Chcieliśmy ci tylko pokazać, co może przydarzyć się komuś, kto jest niegrzeczny i robi krzywdę innym. Teraz widzisz, czemu na ciebie krzyczeliśmy.
- Widzę, tato. Będę dobrą córeczką.
***
Mam piętnaście lat. Skończyłam prywatne gimnazjum. Zamierzam zostać psychologiem. Do dziś jestem wdzięczna rodzicom za to, co zrobili dla mnie. I wiem, że oni też cierpieli, gdy przez kamerę widzieli, jak płaczę. Tym płaczem zmyłam całą złość i chorą dumę. Odkryłam pokorę i posłuszeństwo. I szczerze im za to dziękuję.

Data:

 20 - 09 - 08

Podpis:

 Zuzia G.

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=49038

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl