DRUKUJ

 

Historia św. Walentego

Publikacja:

 04-02-15

Autor:

 Lord Raziel
Cała prawda o świętym Walentym
Święty Walenty narodził dawno temu w zapomnianej przez bogów mieścinie. Jego życiowe rozterki byłe nieobce jemu współczesnym. Prowadził życie spokojne i ciche. Był biedny jak mysz kościelna, wygnany z domu za młodu bezskutecznie próbował przetrwać.
Życie mijało mu powoli. Czasami wyżebrał coś na kromkę chleba, albo dostał darmową ciepłą zupę. Choć nie miał nic to czasami bywał szczęśliwy, lecz ślepy los miał się do niego uśmiechnąć i przewrócić jego świat do góry nogami.
Pewnego jesiennego dnia Walenty próbował wybłagać o jakiś kęs do jedzenia. Wiedział też, że nadchodzi zima, więc będzie musiał znaleźć jakiś kąt. Zawsze udawało mu się przetrwać na jakiejś roli, albo w większych miastach. Tym razem jednak znalazł się w dziwnej okolicy. Ludzi tutaj, choć wcześniej byli dość życzliwi, teraz jakoś przestali mu pomagać w jego nędznej egzystencji. Coraz częściej myślał o samobójstwie, robił już wiele rzeczy, ale jakoś nic nigdy mu nie wychodziło. Gdy tego dnia zaczęło padać, Walenty załamał się, usiadł na poboczu i najzwyklej się rozpłakał.
Wtedy bogowie uśmiechnęli się do niego. Zatrzymał się powóz i zza zasłony wychyliła się młoda kobieta. Była to hrabina De Balzak. Bardzo bogata, młoda wdowa po hrabim De Balzaku. Choć piękna i zamożna, miała jednak czułe serce i zlitowała się nad biednym Walentym. Zabrała go do siebie, ubrała i nakarmiła.
To był zwrot w życiu Walentego. Pierwszy raz ktoś się o niego zatroszczył, okazał mu czułość i coś więcej niż zwykłą pogardę.
Nim wygnano Walentego z jego rodzinnego domu, zajmował się w nim ogrodem. Miał talent do roślin i kwiatów, w przeciwieństwie do ludzi. Gdy pierwszy raz rozmawiał z hrabiną opowiedział jej krótką i nieco ocenzurowaną historię swojego życia. Powiedział jej taką wersję, której sam próbował się trzymać, bez tych wszystkich okrucieństw i powodu, dla którego został wygnany. Hrabina bardzo poruszyła tkliwa opowieść młodzieńca, a skoro umiał obchodzić się z roślinami, toteż zatrudniła go na posadzie ogrodnika w swojej posiadłości.
Minęło parę miesięcy i powoli zbliżała się wiosna. Walenty jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze, miał gdzie mieszkać, co jeść, robił to co lubił, i co najważniejsze nikt się nad nim nie znęcał. Czuł się jak w raju. Można by powiedzieć, że się rozwinął. Na dobrej diecie przybrał na wadze, ciężka praca wyrzeźbiła go na podobieństwo Adonisa, gdyż był on urodziwy, jedynie zaniedbany.
Pewnego wiosennego dnia los znowu miał się do niego uśmiechnąć.
Pracował przy różach, gdy natknął się na hrabinę. Słodki smak budzącego się ogrodu rozpalił im zmysły. Ona była wciąż piękna i bardzo samotna. On już czuł się jak w raju, lecz czasami też doskwierała mu samotność. Ona była dla niego Ewą, a on dla niej Adamem. Ich uczucie popłynęło jak gorąca, czerwona stal.
Z początku łączyło ich jedynie czyste pożądanie, kochali się wszędzie gdzie tylko mogli, lecz po paru tygodniach przerodziło się to w coś więcej.
Hrabina uczyniła Walentego swoim towarzyszem, nawet królowa pobłogosławiła ten związek. Ślub był huczny, dorównując niemal weselu królewskiej pary. Dla wszystkich Walenty, był możnym z dalekich krain. Nikt nie mógł rozpoznać starego żebraka w młodym i pięknym mężczyźnie, a nawet jak ktoś poznawał szybko ginął lub też trzymał język za zębami.
Minęło parę lat.
Walenty, będąc teraz hrabią dysponował olbrzymim majątkiem. Choć na początku czuł się jak we śnie, teraz używał życia w pełni. Zaczął sprowadzać do domu kobiety z różnych miejsc, nawet z dalekich koloni. Z początku hrabina przymykała na to oko, lecz przestała, gdy hrabia zaczął sprowadzać również mężczyzn i zwierzęta.
Kiedyś wybuchła między nimi potężna kłótnia, którą ponoć słyszano daleko od ich domu. To był ostatni dzień, w którym hrabina była zdrowa. Walenty wtedy przypomniał sobie, za co wygnano go z domu. Przypomniał sobie krzyk tej biednej kobiety, którą zgwałcił a potem zabił. Aż się uśmiechnął.
Tejże nocy hrabia zaciągnął swą małżonkę do łoża i namiętnie się z nią pieszcząc wtarł w jej wnętrze truciznę z dalekiej krainy. Następnego dnia hrabina była nieprzytomna. Lekarze nie znaleźli przyczyn tej strasznej zapaści. Wkrótce potem zmarła i hrabia stał się władcą absolutnym na swoich włościach.
Szastał pieniędzmi na lewo i prawo. Robiąc to coraz większe pogańskie orgie.
Trwało to aż do czasu, gdy do Zjednoczonego Królestwa dotarła inkwizycja.
By uniknąć tortur oraz stosu Walenty część majątku przekazał kościołowi, resztę zachował, a sam wstąpił do zakonu.
Podróżował po świecie jako zakonnik szukając "przebaczenia". Choć wciąż uprawiał seks w najróżniejszych okolicznościach. Kiedyś nawet był przez krótką chwilę inkwizytorem. Minęło tak parę lat.
W końcu Walenty odkrył świetny sposób na zarabianie potężnych pieniędzy. W czasie wojen z poganami wielu możnych trafiało do niewoli. Ich rodziny pragnące ich wykupić, były w stanie poświęcić wiele złota. Oczywiście poganie nie dostawali wszystkiego.
Gdy uzbierała mu się znaczna sumka Walenty przekupił odpowiednich urzędników i pojechał na misję do Afryki. Nim umarł spisał swoje dzieje, oczywiście ubarwiając wiele szczegółów a niektóre, co bardziej drażliwe pominął. Przekazał to jednej z wielu swoich nałożnic, następnie wysłał ją do swojej ojczyzny, by tam przekazała je znajomemu Walentego, znanemu wówczas mecenasowi.
I tak jak to bywa z pięknymi historiami. Prawdziwy sens wkrótce później się zatarł, z historii narodził się mit. Kultura wielkich zbrodniarzy przerobiła na świętych i tak samo stało się tutaj. Co najśmieszniejsze, owa noc, ta w której hrabina została otruta, tkwiąc w spazmach rozkoszy, miała miejsce właśnie 14 lutego.

Jak to się mówi? Przez miłość do majątku a przez pożądanie do śmierci??

Data:

 15-02-2004

Podpis:

 Lord_Raziel

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=5196

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl