DRUKUJ

 

'Coś' czyli cisza obezwładnia samoistnie

Publikacja:

 09-04-08

Autor:

 coca monka
Czasem tak się dzieje, kiedy ostatnie sensowne słowo wydobywa się z ust, że wszędobylska, obyta w świecie, i bezczelna cisza wkrada się między kochanki…
Jeżeli wspomniane są ze sobą długo, może to wskazywać, (choć nie musi), na znudzenie, zniechęcenie, albo na mniej miłe scenariusze, które nas jednak dzisiaj interesować nie będą.
Jeśli jednak jest tak, że ofiarą ciszy padają kochanki o małym, a nawet mniejszym stażu może to oznaczać bardzo wiele.
Jak wiadomo, w chwili, gdy niewydobyte z nieśmiałości słowa zawisają w przestrzeni, do głosu dochodzą oczy, dłonie, usta i pomruki, które jednak na ciszę nie maja wpływu, bo ona trwa nawet wtedy, kiedy wybuchają salwy śmiechu. Powodowane zaistniałą sytuacją i uruchamiane, by rozładować nieuchwytne, acz drażniące napięcie.
W tym samym czasie, kiedy pobrzmiewa śmiech, a słowa dalej grzęzną gdzieś w tchawicy, to właśnie oczy, trochę nieśmiało, ale kusząco zaczynają się w siebie wpatrywać.
Jako pierwsze pieszczą się nawzajem i szukają akceptacji. Wachlują powietrze rzęsami. Marszczą brwi. Dla emocji usiłujących się wydostać z istnień są jak tratwa ratunkowa, z tą jednak różnicą, że można nią umiejętnie sterować.
Potem do głosu dochodzą usta. Pozwalają niecierpliwym językom się zwilżyć i w zmierzchu zamykających oczu oczekują z niecierpliwością na nadchodzącą słodycz.
Posługując się sobie tylko znanym kompasem rozchylają wargi, splatają się w uścisku, z pozoru nieśmiałym, badającym rytm i barwę uczuć. Odrywają na mgnienie oka czerwień lini papilarnych. Zawisają w niepewności, z lękiem nasłuchując sprzeciwu. Żarzą się i pulsują rochylone. Wreszcie niknie przestrzeń między nimi i zachłannie toną w pocałunkach. Pomagają wahającym się językom, przyczajonym w głębi, łyknąć oddech kochanki, i kolejny i znów silniejszy... kiedy już dłonie znalazły się nawzajem... kiedy uda splotły się i falują w uścisku.
W ciszy słychać jak oddechy nabierają wspólnego rytmu. Wznoszą się i opadają. Napierają na siebie przecinając powietrze westchnieniami. Zapadają się w pauzach bezdechu, drżeniach i ponagleniach.
Kiedy rozpędzone dłonie, pozwalają palcom rozpinać nawzajem guziki, kiedy podciągają sukienkę, odpinają pasek i sprzączki staników powietrze gęstnieje niczym przed wzbierającą burzą, wtedy zmysły śpieszą na spotkanie ciał jak żywice i pąki na nadejście wiosny. Zwilżają sokiem usta i usta tańczące w rytm bioder.
W gorączce opada ostatni szew, pęka ostatnia nić. Wargi szukają łupów na wzgórzach. Spijają pot z oczu i piersi. By wreszcie zatrzymać się tam, gdzie otworzyła się kora nęcąc płatkami i kroplami lepkiego piżma, by spleść się w niekończącym, wzajemnym uścisku. Oddechy zlewają się w gęsty melanż. Jego woń przyprawia o dzikość, wyrywającą się z ciał gamą rozkoszy, w tonacjach szaleństwa i lubieżności.
Kochanki tańczą zachłannie. Tworzą pętlę czasu i przestrzeni. W trygonometrycznym uścisku, przecinają się gensy, przenikają sojdy, składając hołd linii życia i złotym płatkom liczby pi.
Ciszę przerywa dopiero nawzajemne piano legato - ponaglane przez narastające drżenia i paznokcie wpijające się krwiobieg, - przechodzące w staccato, pobrzmiewające forte i forte…
Od wybuchu pęka przestrzeń, opadając rosą na wezbrane, gorące ciała. Euforia oślepia zachód słońca i zawstydza świerszcze, które zamierają na ułamek sekundy. Sczerwieniałe ze wstydu niebo ucieka pod bladolicą pościel obłoków.
A potem oczy znów się spotykają. Stykają czołami. Nieśpiesznie opadają na miękką trawę. Zamykają w objęciach jeszcze żywe, nabrzmiałe wspomnienia.

Data:

 05.04.2009

Podpis:

 głupiec

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52689

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl