DRUKUJ

 

W strugach deszczu

Publikacja:

 09-04-09

Autor:

 xMarcelinax
Trzask drzwi. To była ostatnia rzecz jaką słyszała Elizabeth. Teraz szła główną drogą, ociekając wodą w postrzępionej sukience balowej. To wszystko nie mieściło się jej w głowie. Nie potrafiła w to uwierzyć. Czyżby świat ją wyklął a szczęście się od niej odwróciło? Ciężar prawdy przybijał ją coraz mocniej, kiedy szła tą błotnistą drogą uświadamiając sobie wszystko. Fakty ją przerażały. Powoli zaczął zapadać mrok. Blady księżyc zawisł już na niebie, a przeraźliwe cienie drzew padały na drogę i odbijały się w kałużach wody. Dziewczynie przeszedł dreszcz przerażenia po plecach, kiedy coś zaszeleściło w pobliskich krzakach. Przystanęła chwilę, jednak czym dłużej stała tam i wpatrywała się w nie, strach coraz to mocniej paraliżował jej ciało. Szelest wzmacniał się z każdą chwilą. Czuła coraz to szybsze bicie serca, które dudniło jej w uszach. Nie mogła zebrać myśli, które rozpaczliwie kręciły się w kółko. W ten całkowicie nagły impuls targnął jej ciałem i zaczęła biec ile tylko sił w nogach, a przerażenie w jej oczach dało się również zobaczyć na twarzy. Jej noga natknęła się na jakiś kamień. Próbowała złapać równowagę, lecz nie wyszło jej. Upadła prosto w kałużę. Zrezygnowanie, jakie odczuła nie pozwoliło jej wstać. Ona po prostu nie chciała tego zrobić. Siedziała w tej kałuży, z porozrywaną i brudną sukienką, podartymi pończochami, baletkami w stanie tragicznym. Ale nie tylko garderoba Elizabeth uległa zniszczeniu. Ona sama wyglądała jak jedna wielka klęska. Jej cienkie, brązowe włosy były całe mokre, przyległe do twarzy, kolana poranione od upadku, dłoń przecięta, a twarz nienaturalnie blada ze strachu. Naokoło niej wzdłuż drogi rosły drzewa, za którymi rozciągały się posiadłości bogaczy. Ciszę, wypełnioną padaniem deszczu zagłuszyły odgłosy nadjeżdżającego konia. 'Czyżby zbawienie dla mnie?' Ta myśl napełniła ją swego rodzaju otuchą. Odgłos nasilał się z każdą chwilą, tak więc po paru sekundach zobaczyła swojego mniemanego wybawcę i uznała, że gorzej nie mogła trafić. Zwierzę zatrzymało się przed nią, a to, co ujrzała na jego grzbiecie wzbudziło najskrytsze uczucia chowane przed światem.

Zszedł z konia. Na jej widok zadrżało mu serce. Chociaż wyglądała tragicznie, dla niego była tą samą śliczną i kruchą dziewczyną co na balu. Przez chwile się zawahał. Jego serce waliło jak młotem a on nie chciał, by wzięła go za mięczaka. Pochylił się nad nią i bez słowa podał jej rękę, by mogła wstać.
-Nie musiałaś wtedy tam przy krzakach uciekać - powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy.
Spojrzał jej w oczy, w których odbijało się zdziwienie. Prawdopodobnie teraz przeklinała się w duchu za swój idiotyczny czyn, który w jego oczach - był całkiem normalny.
-Hmy... Moim zdaniem oferowanie komuś pomocy, poprzez wyskakiwanie z krzaków i napędzanie śmiertelnego strachu tej że osobie i tak już wykończonej nie jest najlepszą pomocą.
Pomimo całej tej sytuacji dało słyszeć się w jej głosie nutkę rozbawienia. Sprawiło mu to ulgę, bo przez chwile sądził, że ją uradził.
-Mamy zamiar stać tutaj na tym deszczu, czy wolisz posiedzieć w domu przy ciepłej herbacie?
Uśmiechnęła się pomimo swojego nieco lepszego położenia i dała mu się posadzić na koniu, by mogli dojechać do domu.


***

-Możesz mi powiedzieć, gdzie się pałętałaś przez ten cały czas?! - powitanie w domu nie było zbyt gorące, zwłaszcza, że była tam tylko matka.
Dom świecił pustkami. Od czasu do czasu tylko Marry przeszła gdzieś w poszukiwaniu zajęcia, którego ostatnio jej brakowało. Matka stała nad nią i mierzyła ją ostrym wzrokiem. Cathrin była prawie o głowę wyższa od swojej córki Elizabeth. Jej wybuch gniewu nie był z powodu troski o córkę, o nie...
-Byłam u Lily, sama wiesz - dziewczyna starała się ukryć swoją irytację. - Czy mi już wychodzenie gdziekolwiek jest zabronione?!
Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź zaczęła wspinać się po schodach do swojej komnaty.

Data:

 poniedziałek, 23 czerwca 2008 23:28:52

Podpis:

 Moullin

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52759

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl