DRUKUJ

 

Ta jedna brakujaca szansa

Publikacja:

 04-03-22

Autor:

 MaaDmaN
Szedł. Spokojnie, równomiernym, wolnym i miarowym krokiem krążył po parku. Była bardzo wczesna wiosna. Szary śnieg oblepiał podeszwy jego wysokich, starych, wojskowych butów z wysoko wgrzaną plakietką zawierającą imię, nazwisko i stopień. W buty miał włożone białe, nie tyle z koloru ile przez zużycie spodnie, ściśnięte skórzanym pasem.
Szarawa kurtka jeansowa była rozpięta, odsłaniając srebrzysty sweter. Włosy, długie i siwe miał z tyłu związane w opadający kaskadą na plecy kuc. Blade, niegdyś szafirowe oczy tęsknie spoglądały na świat.
Krążył po parku raz z rękoma w kieszeniach, spokojnie znosząc wiatr wiejący w pokrytą zmarszczkami twarz, kiedy inadziej zaś garbiąc się z rękoma na plecach niczym przytłoczony wiekiem dziadek.
Spojrzał na zegarek, była 16:30. Koniec jego wargi lekko drgnął. Skierował swe kroki nad akwen.
Siedziała na ławce.
Długie, ponad metrowe ciemne włosy powiewały na wietrze. Była w jasnym płaszczu sięgającym jej do kostek. Wzięła zamach. Kawałek chleba poszybował w górę i spokojnie opadł na powierzchnię ledwo co stworzonej warstwy wody. On zaś zbliżył się cicho.
-Witaj - powiedział. Nie odpowiedziała. Obszedł spokojnie ławkę i ujrzał jak kolejny okruch trafia w poruszaną wiatrem taflę po części roztopionego lodu. Spojrzał na nią. Była tak piękna jak kiedyś, jej smukłą twarz oplatały włosy, delikatne usta otwierały się rytmicznie by nabrać powietrza, gdy jej oczy, piękne niczym oszlifowany idealnie diament zamykały się, a ona rwała chleb. Pamiętał te przepełnione blaskiem oczy. Od brylantów różniły się swoją niepowtarzalnością i o wiele większą głębią, wyrazistością. Mógł przysiądz, że widział w nich spadające gwiazdy.
Jeszcze przed laty pragnął, by te oczy należały tylko do niego.
Strach.
To go powstrzymało. Bał się. Przerażenie ogarniało go na myśl, iż mógłby zranić jej delikatne serce. Ją wtedy także. I ona się bała braku uczucia z jego strony. Ale o tym nigdy miał się nie dowiedzieć. Jego wzrok przefrunął po jej figurze, poczym zatrzymał się na ziemi. Usiadł obok niej. Pamiętał tę sytuację. Przed laty. Nie chciał popełnić tego samego błędu. Zamknął oczy. Nabrał powietrza. Spojrzał na jeziorko. Nigdzie nie było kaczek.
-Kocham Cię - powiedział, ale już od dawna nie miał kto go wysłuchać.

Data:

 20.03.2004

Podpis:

 MaaDmaN

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=5817

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl