DRUKUJ

 

Szczęście kosztem smutku.

Publikacja:

 11-04-23

Autor:

 xmaglut
Kalipso była nimfą cudowną. Jej mieszkanie w ślicznej grocie, które dookoła porastały urodzajne cytrusy, otaczały wiecznie zielone, pachnące fiołkami łąki. Poiła mnie nektarem, karmiła ambrozją, abym jak najszybciej powrócił do sił i zdrowia. Pewnego dnia, poprosiła, bym został jej mężem. Obiecywała nieśmiertelność i wieczną młodość. Mówiła, że szczęścia będziemy mieć pod dostatkiem. Była to dla mnie niewola miłosna, ponieważ serce me cały czas pamiętało o żonie oddanej, synu cudownym i ojcu kochającym.

Całe dnie przesiadywałem nad morza brzegiem i w stronę rodzinnej Itaki spoglądałem. Próbowałem wyobrazić sobie, jak wygląda tam teraz życie moich najbliższych. Tak bardzo chciałem syna zobaczyć i przytulić, żonę ucałować, a z ojcem kilka słów zamienić.
Jak kiedyś na co dzień.
Lecz nagle, w ciągu jednego dnia, mój los, ból, cierpienie, rozterki i dotychczasowe życie stanęło na głowie. Zmieniło się bardzo dużo, a to za sprawą jednego zdania, jednej dobrej wieści, która sprawiła, iż uśmiech ponownie zagościł na mej dotąd smutnej z tęsknoty twarzy.

Od rana, jak zawsze, przesiadywałem nad brzegiem morza, tymczasem Kalipso będąc w swej grocie, kręciła się i śpiewając sprzątała mieszkanie. Dobry humor tego dnia udzielał się jej bardzo. Nie spodziewała się odwiedzin jakiegokolwiek przybysza, który zagościłby tego dnia w jej skromnych progach. Tak więc nie przejmując się niczym, cały poranek poświęciła na domowe obowiązki. Jakież ogromne było jej zdziwienie, gdy nagle, ni stąd, ni zowąd, do groty niepostrzeżenie wszedł gość z Olimpu. Nimfa zamilkła momentalnie, a serce omal nie wyskoczyło jej z piersi, tak ogromny był jej szok na widok niespodziewanej osoby.

Pełna pokory i smutku na twarzy wysłuchała rozkazu Dzeusa, który został jej przekazany.

Nie chciała słyszeć wieści o takim brzemieniu. Nie chciała tego rozkazu skierowanego do mnie w ogóle przyjąć. Chciała tylko, bym z nią został, byśmy wiedli nieśmiertelne i usłane różami życie. Chciała tego, co jej wydawało się dla mnie najlepsze. Mimo wszystko musiała pogodzić się z tym, że mężczyzna, którego karmiła, którego odziała, osobę, o którą cały czas tak dbała i tak pokochała, ma już wybrankę swego serca. Że woli on śmiertelniczkę. Zwykłą kobietę, niż ją - piękna nimfę.

Pomimo braku chęci wolniutko powlokła się w moją stronę, w stronę mężczyzny wspaniałego, mężczyzny wysokiego wzrostu, o włosach czarnych, na ramiona opadających, które bujnie wiły się w kędziory. Jeszcze jedno spojrzenie w mą stronę sprawiło, iż smutek ogarnął ją całkowicie.

Pochłonięty byłem rozmyśleniami, gdy nagle dłoń Kalipso, położona na mym ramieniu, gwałtownie przywróciła mnie do rzeczywistości.

Wieść, jaką mi przekazała napełniła mnie nadzieją, że być może znów ujrzę moją rodzinę, że znów szczęście zagości w mym sercu. Radość ogarniającą mnie od wewnątrz stłumiłem w sobie, ponieważ emocje mną miotające były znaczne od humoru nimfy. Widziałem, ileż to bólu sprawiła jej ta wiadomość. Łzy spływały po jej delikatnych policzkach jak spokojny strumyk. Oczy przybrały wyraz niemal błagalny, a usta trzęsły się jak oszalałe. Wiedziałem, że był to ogromny ból. Ból, jakiego nie zadał jej nikt. Cios prosto w serce.

Po chwili Kalipso odeszła ode mnie, kierując się w stronę groty pogrążona w rozpaczy.

Nie wiedziałem, co sądzić. Myśli mi krążyły jak oszalałe lecz jedno wiedziałem na pewno.
Wracam do domu.
Do rodzinnej wyspy Itaki.

Data:

 październik 2011

Podpis:

 Starnowska Magdalena

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=68079

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl