DRUKUJ

 

Życie, które sobie wymyśliłem

Publikacja:

 13-01-11

Autor:

 Pyskaty
Wszedłem do autobusu trzymając za rękę moją babcię i dziadka na Warszawskim Ursusie. Jak co roku mając naście lat, na wakacje jechałem do nich by przez dwa miesiące nie siedzieć w domu. Wydaje mi się, że byłem dobrze wychowany i chyba nadal taki jestem. Dużo nie przeklinam, chodzę do kościoła, nie piję, nie palę, a palę tylko wtedy gdy piję i zdarza mi się nawet ustąpić miejsca starszym w metrze. Zwykle wtedy, kiedy wysiadam na swojej stacji, ale to szczegół.

Nauczony byłem by nie rozmawiać z nieznajomymi, dlatego gdy pewien pan zaczął się do mnie uśmiechać i pokazywać żebym usiadł obok niego, odwróciłem się udając, że tego nie widziałem. Dopiero kiedy moja babcia lekko popchnęła mnie w stronę nieznajomego zachęcając mnie do zajęcia obok niego miejsca, uległem. W lekko zatłoczonym autobusie niepewnym krokiem podszedłem do czterech foteli, gdzie czekało na mnie jedno wolne miejsce tuż przy oknie. Naprzeciwko mnie siedział mężczyzna, może miał z sześćdziesiąt lat. Albo i więcej. Albo mniej. Nigdy nie umiałem określić wieku na podstawie wyglądu. Pamiętam jedynie, że był przeciętnym użytkownikiem komunikacji miejskiej i niczym się nie wyróżniał z tłumu pomimo bystrego spojrzenia i uśmiechu na twarzy.

- Jak masz na imię? - spytał.
- Michał - odpowiedziałem lekko zestresowany, ciągle zerkając na moich dziadków.
- Wiesz co jest najważniejsze w życiu?
- Nie za bardzo...
- Najważniejsza nie jest sława, a pieniądze szczęścia nie dają... najważniejsze jest by przejść przez to życie z uśmiechem na twarzy. Bo uśmiechniętym ludziom w życiu jest łatwiej. Ze wszystkim. Zapamiętaj to i bądź zawsze uśmiechnięty.

Obok niego siedziała młoda dziewczyna. Gdyby wszystko zdarzyło się kilka lat później pewnie poświęciłbym jej więcej uwagi, a tak zwróciłem na nią uwagę dopiero wtedy gdy po wypowiedzianych słowach nieznajomego uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się prawdziwym, szczerym uśmiechem. Bez żadnej nienawiści, bez cienia zarozumiałości czy kpiny. Prawdziwym szczerym uśmiechem. Byłem dzieckiem, a dzieci najlepiej wiedzą kiedy ktoś udaje szczęśliwego.
- Pamiętaj, uśmiechniętym ludziom zawsze jest łatwiej.
Z rozmowy wyrwał mnie dopiero głos babci, to był nasz przystanek i trzeba było się pożegnać. Wszyscy ludzie którzy przysłuchiwali się naszej rozmowie stali uśmiechnięci.
- Uśmiechniętym ludziom zawsze jest łatwiej - mówił kiedy odchodziłem.
Kiedy wysiadłem z autobusu, pomachałem nieznajomemu na pożegnanie.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem jak silnie odbije się w moim sercu ta rozmowa i jaki wpływ będzie miała na moje dotychczasowe życie.
Później z wiekiem nabywałem nowych wartości które mnie kształtowały. Część była chwilowa i przemijała. Reszta jak uśmiech, została.
Dzisiaj gdybym znowu spotkał owego pana pewnie po pierwszych słowach na temat pieniędzy zignorowałbym go, albo od razu dał po ryju.

- Czemu uważasz, że pieniądze szczęścia nie dają?
- Bo zdrowia ani miłości nie kupisz. Tak samo jak nie zwrócisz życia osobom, które straciłeś. Będziesz miał pieniądze i nie będziesz szczęśliwy, bo nie spełnią tego czego byś najbardziej pragnął.

Pieniądze nie zostały stworzone do tego czego on od nich wymaga. Pieniądze zostały stworzone do czego innego, mianowicie do dawania człowiekowi szczęścia. I wcale nie jest tak, że nie kupi się za nie zdrowia, bo można kupić sobie zdrowie czy to w lekarstwach, czy w nowych narządach. Miłość też można kupić, nie od dziś wiadomo, że wypchane portfele przyciągają kobiety. Mając pieniądze czujemy się szczęśliwi i tylko debil powie, że ma kasę i ona nie dała mu szczęścia.
Życie nauczyło mnie również tego, że należy przeć na przód, iść pod prąd i mieć w życiu cele, nie marzenia. Pamiętając, że tylko najlepsi dochodzą tam, gdzie przegrywa się bitwy. Mam plany na przyszłość. Za kilka lat przeczytam ten tekst i przypomnę sobie jakim byłem beztroskim idiotą, mającym piękne życie, stawiając wszystko na jedną kartę. Nie mając innego planu na przyszłość. Bez planu awaryjnego. Planu B. Jednak nadal się uśmiecham.
Chociaż ciągle spadam. Gleby nie widać. Zamknąłem oczy.



WARSZAWA 2013

Data:

 STYCZEŃ 2013

Podpis:

 Michał O

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=74043

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl