DRUKUJ

 

Media i Detektyw - rok później

Publikacja:

 13-02-20

Autor:

 borsukoff
W ostatnich dwóch tygodniach po raz kolejny mogliśmy przekonać się, że polskie media (w tym telewizja publiczna, która tak „pięknie” zachęca do płacenia abonamentu) żyły informacją, która powinna być istotną co najwyżej dla kilkudziesięciu osób. Tragedia pewnej młodej Sosnowiczanki, która straciła, przez nieuwagę czy pośpiech, własną 6-miesięczną córeczkę, była na ustach wszystkich niemal dziennikarzy. Nawet tak „szacowny” kanał informacyjny, jakim jest TVP INFO, przeznaczył na tę sprawę znacznie więcej czasu i pracy swoich korespondentów niż batalia o ACTA czy śmierć wybitnej poetki. Nie mnie jest rozstrzygać, co należałoby zrobić z nieszczęsną (a może po prostu głupią — nie boję się tego słowa — matką). Pewnie gawiedź chciałaby szubienicy. Może nieco przesadzam… Nie podważam tragedii, ale nie widzę większego sensu, by takim przypadkom poświęcać więcej czasu niż wzmianka w regionalnych wiadomościach czy krótki artykuł w lokalnym dzienniku. Wystarczyłoby.

Omijając już wątek taniej sensacji, na które przeczulone są (niestety) nasze media, to należałoby zastanowić się, dlaczego zaginięcie półrocznej dziewczynki stało się numerem pierwszym na medialnej giełdzie. Może to sprawa sił nieczystych albo kogoś mającego z nimi konszachty. Można zaryzykować, że duży udział w rozgłoszeniu sprawy (i być może jej szybkiemu wyjaśnieniu) miał niejaki Krzysztof Rutkowski. Kiedyś detektyw, a teraz właściciel firmy detektywistycznej, który od kilku lat nie może pracować jako detektyw! Ale absurdy polskiego prawa pozwalają na to, by takimi sytuacjami mogła zajmować się firma detektywistyczna, nawet jeśli jej właściciel (guru tak naprawdę) nie mam praw do wykonywania zawodu. Ale może tak musi być! Pewnie też parcie na szkło „detektywa” było o tyle istotne, że pokazało wiele absurdów, które mają miejsca w polskim prawie i w naszych mediach. Doszło do tego, że dla wielu Krzysztof Rutkowski stał się kimś w rodzaju supermana, a dla innych nowym wcieleniem Chucka Norrisa. W Internecie pojawiły się specjalne profile na portalach społecznościowych, a sam „detektyw” stał się obiektem wielu żartów, właśnie takich, z jakich znany jest Strażnik Teksasu. Mnie w pamięci utkwiło coś takiego — mianowicie prawdziwe imię Rutkowskiego to Detektyw — a Krzysztof to pseudonim operacyjny.

Zainteresowałem się nieco osobą Detektywa Rutkowskiego. Oczywiście był mi znany wcześniej z rozmaitych spektakularnych akcji i niezbyt stylowej fryzury (ale o gustach nie powinniśmy dyskutować). Okazało się, że Rutkowski, mimo zakazu, działa prężnie i zarabia kolosalne (jak na polskie warunki) pieniądze, a jego skuteczność wynika z tego, że w przypadku jego działania cel rzeczywiście uświęca środki. Czytałem opinię, że z takim PR-em i z taką skutecznością Rutkowski mógłby śmiało zrobić wielką karierę w policji. Ale wtedy zarabiałby co najmniej dziesięć razy mniej i nie mógłby aż tak często flirtować z mediami. Nie będziemy więc mieli Detektywa w MSW, i to chyba dobra wiadomość. Ale nie dla TVP INFO!

Chcąc posłuchać czy poczytać o ACTA, śmierci i życiu wybitnej noblistki, o wciąż niepewnej sytuacji w Grecji, nie mógłbym nie trafić na tak „istotną” z punktu widzenia kraju tragedię. Rzeczywistą tragedią w tej całej 2-tygodniowej sytuacji jest poziom. A właściwie brak tegoż. Szkoda, że nawet opiniotwórcze i z założenia rzetelne źródła informacji zabrnęły tak daleko. Może potrzebowały bohatera ważniejszego od Wisławy Szymborskiej, bo żywego i z równie nietuzinkowym co poetka imieniem — Detektyw.

Data:

 II 2012

Podpis:

 borsukoff

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=74377

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl