DRUKUJ

 

Zwykły dzień.

Publikacja:

 13-08-22

Autor:

 KingaKosinska
"Noga za nogą.Równym tempem przemierzała osiedlowy chodnik,tak dobrze znany lecz dziś dziwnie obcy i jakby wrogi.Delikatny wietrzyk muskał jej nogi,podwiewając długą spódnicę lekko,która falowała niesiona jego podmuchami.Trawa wokół drażniła jej oczy agresywną zielenią,świeżo skoszona,atakowała ją intensywnym zapachem.Przekornie swoim odczuciom,pomyślała,przecież zapowiada się bardzo ładny dzień,tak powiedziała,wyższa i szczuplejsza od niej pogodynka w telewizji.Zawahała się przez moment,w którym kierunku ma teraz iść.Chciałaby wrócić do domu.Już po przebudzeniu czuła,że ten dzień może przynieść coś z czym nie czuje na siłach zmierzyć się.Jednak nie może się schować w 4 ścianach.Nie teraz.Poczuła,że na jej twarzy zaczynają malować się te wszystkie emocje więc przyjęła grymas lekkiego półuśmiechu.Akurat przechodziła sąsiadka więc przydało się to do pospiesznego "dzień dobry".Mijane bloki mają tyle okien.Z każdego z nich zza firanki ktoś może ją obserwować.Wiedzą kim jest.Ich osąd nagle przygniata jej klatkę piersiową i przez kilka sekund nie jest pewna czy da radę wziąć następny oddech.Jednak przecież wie,że wszystko jest w porządku.To rozsądna kobieta.Dlaczego więc czuje,że budzą się w niej jakieś uśpione demony i siedzą jak wągry w jej porach,niechciane,paskudne,szpecące.Spojrzała na swoją spódnicę ,czując drętwienie w nogach.To tylko kwiaty z jej wzoru wpełzują pod materiał aby opleść jej kończyny ciasno łodygami.W głowie słyszy ich zbiorowy szept:"dokąd się wybierasz,Księżniczko?ta droga już nie jest dla Ciebie".Zatrzymała się.W końcu wszystko jest w porządku,Zaczęła gwałtownie szukać w torebce papierosów.Czuła krople potu spływające po plecach.Miała już papierosa w ustach gdy uświadomiła sobie,ze nie ma ognia i ten straszny ścisk w nogach.Szepty były coraz głośniejsze.Oczy zobaczyły idącego w jej kierunku mężczyznę.Chciała krzyczeć"niech mi Pan pomoże,nie wiem co się dzieje,jestem na krawędzi" lecz zamiast tego spytała zdyszana "czy ma Pan może ogień?".Usłyszała w odpowiedzi "czy dobrze się Pani czuje?".Te słowa wciąż dźwięczały w jej uszach gdy otworzła oczy.Leżała.To nie był jej pokój.Nie mogła ruszyć nogami ani rękoma.Splatały je pasy.Rozejrzała się i dotarło do niej,ze jest w szpitalu.Ciepły głos siostry przechodzącej obok jej łóżka powiedział "obudziłaś się w końcu,śpioszku,nie martw się,już nic ci nie grozi".Nie czuła nic poza ukojeniem jakie niosło poczucie bezpieczeństwa.Zaraz potem zasnęła."

Data:

 23.07.2013

Podpis:

 Kinga Kosińska

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=75569

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl