DRUKUJ

 

ELD

Publikacja:

 14-03-12

Autor:

 Avaste
opo o wilku + dalsza cześć (8 lat razem, podgryzione gardło ojca)

Jeden ruch dłonią wystarczył, aby Hailey zrozumiała, że ma zostawić Arana samego, i iść za swoim ojcem.
- Hailey.
Dziewczyna odwróciła się spoglądając w szare oczy ojca.
- Mimo wszystko, musisz mi obiecać, że zachowasz dystans pomiędzy wami. - Hailey natychmiast wbiła wzrok w czubki swoich butów. Nazir czuł, że córka nie do końca go rozumie. Nie chciał robić jej wyrzutów, na temat zainteresowania Aranem, tylko chciał ją ostrzec. Zaczął opowieść.
- Gdy byłem małym chłopcem, ojciec sprowadził do domu białego wilka. Nie dawał się dotknąć, a kiedy podchodziłem, stawał się agresywny, więc ojciec kazał mi uczynić go posłusznym. Ja nie lubiłem wilczura, a on nie lubił mnie. Taka sytuacja utrzymywała się dość długo. Mimo to dalej dbałem o niego, nigdy nie pozwoliłbym żeby stała mu się krzywda. Stopniowo zbliżaliśmy się do siebie. Po paru miesiącach, moje zaciekawienie wilczurem, przerodziło się w podziw. Lubiłem patrzeć kiedy biegał i dokładnie wiedział gdzie kończy się zasięg linki, którą miał przywiązaną do szyi. Mięśnie falowały pod skórą, a wiatr smagał jego białą sierść. Mówiłem do niego często i dużo. A on patrzył swoimi, mądrymi, orzechowymi oczami i nie sprawiał już wrażenia dzikiego drapieżcy. Nigdy nie pozwolił się, jednak zbliżyć na tyle, abym mógł go sięgnąć. Coraz częściej brałem go na długie spacery prowadząc na lince. Zawsze biegł dość blisko, ale również był czujny i nie pozwalał aby dystans między nami zmniejszył się. Jedynym momentem kiedy był gotów mnie dotknąć, były pory karmienia. Zazwyczaj wilczur brał mięso z mojej dłoni, odbiegał kawałek, kładł je na ziemi i zjadał spokojnie. Aż pewnego razu nie pozwoliłem mu zabrać jedzenia z mojej dłoni, wtedy musiał jeść tuż przy mnie. W końcu dawał się nawet dotykać po puszystej, miękkiej sierści. I tak było przez parę tygodni, gładziłem jego futro, mówiłem do niego, aż przyzwyczaił się do mojego głosu i dotyku, rozpoznawał tez moje kroki bezbłędnie i już gdy wychodziłem z domu siedział wpatrując się w drzwi. Ja też się przy nim uczyłem - używać smyczy i brać go na polowania, a jako leśny łowca, był w nich najlepszy i nigdy nie chybiał. Wiedział gdzie znajduje się zwierzyna, zanim którykolwiek z naszych psów zdążył złapać trop. Tak minęło parę ładnych miesięcy, a gdy wilk ufał mi już całkowicie, zabrałem go do ojca, licząc na pochwałę. Wytresowany i ufny truchtał tuż przy mojej lewej nodze z wywieszonym jęzorem, co chwila spoglądając w moje oczy. Byłem dumny, że udało mi się zrobić z niego wytresowanego i posłusznego wilka. Mój ojciec przywołał wilka, teraz ufnego i posłusznego, chwycił go za szyję, i skręcił mu kark. "Mówiłem Ci, że masz uczynić go posłusznym, a ty nauczyłeś go ufać i kochać. Wilki są groźne, okrutne i dzikie. Nikt kto kocha nie może być groźny i dziki. ten wilk nie został wytresowany, został zniszczony." Teraz rozumiesz, Hailey?
Dziewczyna pokręciła głową na znak, że rozumie, i ukradkiem otarła mokre od łez wzruszenia oczy.
- Jeśli nauczysz Arana kochać, zniszczysz go. Wiesz przecież, że on nie może okazywać słabości. Musi być jak wilk. Dziki i okrutny, albo zginie. Hailey, trzymaj się na dytans, również dla jego dobra.
Nazir wiedział, że to wystarczy, aby zmusić swoją córkę do posłuszeństwa. Wiedział, że łatwiej będzie przekonać ją, niż Arana. Tamten dzieciak nie był tak naiwny, jak Hailey.

Data:

 12 3 14

Podpis:

 Avaste ^ ^

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=76614

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl