DRUKUJ

 

Et incarnatus est

Publikacja:

 16-01-27

Autor:

 tsole
Oto czas w którym rodzi się boska muzyka.
Nie będzie słów nużących, lecz jedynie tchnienie.
Dźwięk czysty i natchniony wznosi się, umyka
ku sklepieniu katedry radosnym promieniem.

Oto śpiew adoracji, celebracja życia.
Niepowtarzalny, kusi każdą parafrazą,
wdzięcznie wypełnia przestrzeń, odurza, zachwyca,
bo czym są wokalizy jeśli nie ekstazą?

Oto czas spowolnienia, zawieszenia frazy.
Giną granice głosów żwawo żeglujących
po nieskończonych łukach melodii bez skazy,
w gęstwinie ornamentów jak wśród dzikich pnączy.

Oto czas transpozycji. Trwa zauroczenie.
To już nie wokaliza, ale powiew, który
swym tak uroczo prostym harmonijnym brzmieniem
jak na skrzydłach wynosi umysły nad chmury.

Oto czas absolutu. Wobec tych uniesień
tracą wagę tak słowa, jak też ich znaczenia.
Geniusz z nogami w błocie, lecz z głową w niebiesiech
celebruje tajemny boski cud istnienia.

Et incarnatus est - I począł się – aria z Mszy c-moll V.A. Mozarta

Data:

 15-08-2012

Podpis:

 tsole

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=79131

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl