DRUKUJ

 

Smród ślepej ulicy

Publikacja:

 16-11-10

Autor:

 mbrznk
Piątek. Po prostu piątek. Ani to dobrze, ani źle. Jutro będzie więcej czasu na odpoczynek. Czy będę potrafił z niego skorzystać? Czy nie łatwiej jest planować przyszłość niż teraźniejszość. Nie sądzisz?

Nie chodzi o czarnowidztwo, ale raczej o brakwidzenia. Pozostaje perspektywa zblokowana na inne ewentualności. Obojętność. Narzekanie na weekendy w szkole, marudzenie na weekendy poza domem, na weekendy kacowe, na weekendy bez planów, ale problem nosi inne imię. To brak pomysłu. Brak planu na każdy wieczór pomiędzy poniedziałkiem a piątkiem. Od miesięcy spędzam dni w ten sam sposób i własne otoczenie zaczyna mi pachnieć stęchlizną bocznej, zapomnianej i zaszczanej ślepej uliczki.

W takie dni jak dzisiaj boję się o wypalenie pasji, której w sobie tak długo szukałem. Boję się chwili zwątpienia, gdy zapytam siebie – a po co ci to wszystko? Po co to robisz? Jaki sens jest w tym, by poświęcać tak wiele czasu na pianino? Jaki jest sens, by wyzbywać się w życiu innych radości, możliwości czy ewentualności?
Paradoksalnie pytam siebie i nie znajdując odpowiedzi wracam w to samo miejsce. Więc pytam ponownie – czy wracasz czekać na odpowiedź czy bez względu na nią pozostaniesz w miejscu? Łatwo jest rzucać w próżnię studni zdania, które poza echem bezdennej pustki nie przynoszą żadnej reakcji. A zatem egzystencjalny rachunek zasiliłem kolejnymi dwoma pytaniami bez odpowiedzi. Nie ostatnimi.

Siedzę i gram. Gram dlatego, że lubię. Gram też (i to zdaje się smutne), bo nie mam pomysłu jak wypełnić czas wolny. Nie mam okazji, by pomyśleć jak go inaczej wykorzystać. No bo gram, stale.

Czy funkcja dzielenia włosa na czworo jest aktywna tylko w zafiksowanych analnie umysłach? W takich, co w pierwszej kolejności muszą rozważyć wszelkie za i przeciw. W tych, które koniecznie muszą skosztować czterech kierunków świata, by wybrać ten właściwy? Ale który to? Co jest jego miarą? Za czym tak naprawdę się rozglądamy? Jakie to męczące i nużące, kiedy nie używa się myślenia do spraw istotnych. To jak umysłowy onanizm, prowadzący do wypatrzenia funkcji zdrowej osoby. Przecież nie do tego zostaliśmy stworzeni, by hodować myśli, ale by działać.

Przyszła wiosna i zrobiło się jakby inaczej. Nadszedł czas, w którym z wielu stron bombardują mnie głosy, niech się dzieje, działaj, wybieraj, rób, korzystaj. Jest świeże powietrze, jest ciepło na dworze. Żyj, raduj się. A nie potrafię. Siedzę po uszy zanurzony we własnej umysłowej kipieli i nie potrafię się ruszyć. Uwikłany we własne fantazje, wspomnienia i marzenia. Ciągoty do zrozumienia wszystkiego, co nie sposób zrozumieć.

Może ta pusta ściana bez odpowiedzi wzbudza we mnie tą szczególną rozpacz i bezwład. Żyję jakbym nie żył. Egzystuję na wąskiej i niegościnnej miedzy pomiędzy jawem i snem. Myślę sobie, że ta wiosna źle się zaczęła. Nie zgraliśmy się w tym roku. Ja na nią niegotowy a ona jakby za wcześnie i nazbyt intensywnie. Coś nie iskrzy, coś nie działa.

Chciałbym powrócić na szlak, w miejsce, w którym po raz ostatni widziałem oznakowanie. W miejsce, gdzie życie toczyło się prawidłowym tempem, a ilość pytań nie tłumiła działania. Myśleniem i wyobrażaniem minimalizuje wysiłek w działaniu jak gdybym pozostawał na skraju wyczerpania fizycznego. Jakby każdy najmniejszy ruch wymagał gigantycznego wysiłku, a każdy źle wykalkulowany gest mógłby doprowadzić mnie na skraj … czego?

Kontynuując wewnętrzną narrację drwię sobie tak czasem z siebie - a może niech waćpan podejdzie na skraj. Niech ruszy swoje cztery litery i spojrzy w dół. Na sposób myślenia i pisania. Na to opowiadanie o opowiadaniu o samym sobie. Na upstrzoną słownie umysłową Matrioszkę. Wewnętrzna narracja to wykonanie drugiego okrążenia. Prowadzenie wykopalisk zapisków własnych.

Trafiając na idealny moment przypomina mi się wczorajsza rozmowa z żoną. Wniosek dialogu - kryzys, dobrze przepracowany prowadzi do zmiany na lepsze. Odtwarzam go sobie. Traw i akceptuj ten swój kryzys chłopie. Traw go niespiesznie i szczegółowo. Rozdrabniaj na mikro kęsy. Niech ci się dobrze w brzuchu jak i ze światem ułoży.

---

Myślenie podziałało.
Napisanie o tym co się przemyślało - także.
Przeczytanie tego co się wcześniej spisało – również.
http://www.szaryczlowiek.com.pl/

Data:

 10 listopad 2016

Podpis:

 mbrznk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80091

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl