DRUKUJ

 

Kierowca

Publikacja:

 17-05-20

Autor:

 Sylwiana
W zapraszającym geście drzwi autobusu otworzyły się przede mną. Bez wahania wsiadłam i zajęłam miejsce z przodu, nie za kierowcą tylko obok, aby mieć dobrą widoczność i podobnie jak on móc obserwować drogę.

Siedzenie było puste, mogłam więc bez przeszkód spoglądać na kierowcę. Zachowywał się inaczej niż zwyczajny, znudzony swoją pracą typowy kierowca. Z czasem coraz częściej patrzyłam w jego stronę, aż w ogóle przestały istnieć inne strony świata. Istniał tylko on. Biła od niego radość i ciepło, pogoda ducha, którą musiał mieć w sobie, aż emanowała na zewnątrz.

Szczupły brunet z wąsem, przed pięćdziesiątką, bez siwego włosa na głowie. Ubrany w spodnie zaprasowane w kancik, koszulę i kamizelkę w takim samym kolorze jak spodnie. Wyglądał schludnie, ba, nawet elegancko. Jakby to był jego pierwszy dzień w nowej pracy, jakby dopiero poznawał swój rejon, trasę przejazdu autobusu. Jakby każda czynność sprawiała mu niebywałą przyjemność. Gdy ruszał lub przyśpieszał, pochylał się nad kierownicą jak mały chłopiec, któremu rodzice pozwoli przejechać się samochodzikiem za dwa złote. Albo takim na wesołym miasteczku, przytwierdzonym rurą do sufitu.

Na moich oczach kierowca przeistoczył się w małego, szczęśliwego chłopca, któremu pozwolono robić, to co lubi najbardziej. Pochylał się i prostował na zmianę. Patrząc w boczne lusterka, również się pochylał, wykonując skłon całego tułowia. Wyglądało to zabawnie i mimowolnie zaczęłam się uśmiechać. Czasem mówił coś do siebie pod wąsem, nie mogłam jednak usłyszeć słów. Podjeżdżając do przystanków wciskał specjalny przycisk, aby obniżyć autobus dla wsiadających. To również robił z dostrzegalnym zadowoleniem. Pochylony czekał aż wsiądą wszyscy pasażerowie, uważnie spoglądał w lusterko, aby nikogo nie przeoczyć, a na koniec odpochylał się, energicznie i z uśmiechem.

„Niesamowity człowiek” – pomyślałam. – „Taki zwyczajny – nadzwyczajny”. Nie malkontent jak większość dookoła. Nie ponurak, utyskujący na wszystkich i wszystko wokół, jaki to przypadek spotkać można najczęściej. Wykonywał prostą pracę, ale dawała mu ona ogromną satysfakcję. Dlaczego tak jest, że niektórzy szukają czegoś przez całe życie, sami nie wiedząc dokładnie czego, mają jednak świadomość, że to co robią lub tam gdzie są, na pewno nie jest miejscem gdzie chcieliby być. Uciekają, szukają i wciąż zaczynają od nowa. Nie mają swojego miejsca. Tylko czasem, dla odmiany zdarzają się jednostki potrafiące cieszyć się każdym małym szczęściem, darem od losu. Każdą chwilą, jakby była tą jedną jedyną w nieskończoności zdarzeń.

Wysiadając, jeszcze raz spojrzałam na kierowcę i powoli wtopiłam się w tłum podążający do metra. Każdy w pośpiechu, pochylony, by nie przewrócić się na schodach, kierował swe kroki na zatłoczony peron. Pochyleni ludzie wsiadali do pociągów jadących w różnych kierunkach. Ich pochylenie było jednak inne niż kierowcy. Było równoznaczne z przygnębieniem, poddaniem się, rozczarowaniem i biernością wobec losu. Brakiem marzeń.

Tego samego dnia, wieczorem poszłam na trening. Czułam, że znów go spotkam. W jadącym z naprzeciwka autobusie siedział on, mój kierowca. Widziałam jak się zbliżał w swoim długim żółtoczerwonym szczęściu. Pochylony jak wtedy, gdy przyśpieszał lub wykonywał inne ciekawe manewry. Nasze mijanie się trwało króciutko, przez zaledwie chwilę znów byliśmy blisko. Znów poczułam wesołość, udzieliła mi się jego aura. Pobiegłam szybciej i zrobiłam jedno okrążenie więcej. Na światłach stał autobus, czekał. Przyspieszyłam, by sprawdzić, czy to on wraca z powrotem. Nie zdążyłam. Z oddali mogłam tylko zobaczyć znikający tył pojazdu o tym samym numerze.

Zawsze już wsiadając do autobusu xxx patrzę uważnie, kto siedzi za kierownicą. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze spotkam mojego kierowcę. Że udzieli mi się jego radość, pogoda ducha, pasja i pochylenie, tak odmienne od tych spotykanych na co dzień. Tak rozbrajająco dziecinne, a jednak dorosłe.

Data:

 17 Maja 2017

Podpis:

 Sylwiana

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80570

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl