DRUKUJ

 

Syn pani J.

Publikacja:

 21-03-17

Autor:

 szekspir
Kilka miesięcy temu usłyszałem zaskakującą wiadomość, że syn pani J. jest w stanie terminalnym. Informacji tej, mimo młodego wieku chorego, nie towarzyszyło wiele współczucia. Kuba przez swoje krótkie życie dawał się we znaki nie tylko matce, ale również innym ludziom. Nie słyszałem, żeby zrobił coś dobrego dla innych. Nie pracował, palił, ćpał, pił, jeździł na koncerty, szantażami wymuszał od matki pieniądze, zrobił dziecko jakiejś kobiecie i nie utrzymywał z nimi żadnych kontaktów nie wspominając o alimentacji. Jednak nie wystarczy bardzo się starać, żeby w wieku 33 lat umrzeć na nowotwór krtani. Trzeba też mieć pecha.
Poszedłem na pogrzeb. W kaplicy cmentarnej było wiele wolnych miejsc. Z około 30 osób obecnych część pochodziła z jakichś szemranych kręgów, sądząc po wyglądzie, ich tłustych włosach zniszczonych twarzach i ubraniach. Pierwszym zaskoczeniem był brak trumny. Na stoliku stał ozdobny słoik z garścią wyskrobków. Nazwisko denata było inne niż matki. Po kilku minutach zorientowałem się, że ceremonia pogrzebowa będzie miała charakter świecki. Rzeczywiście. Zza kulisy co raz to pojawiał się jakiś ponury jegomość w czarnej pelerynie i przemawiał na tematy egzystencjalne wyszukanym i podniosłym językiem. Żona twierdziła, że ładnie śpiewał, ale ja się nie znam, nie mam słuchu. Po świeckiej mszy podczas zakopywania urny jakaś stojąca na uboczu kobieta zaczęła coś głośno i z emfazą acz niewyraźnie recytować czym wywołała niemałą konsternację.
Najciekawsza była pisemna wypowiedź matki zmarłego, polonistki z wykształcenia. Oczywiste jest, że nie chciała mówić o dziecku źle. Zapewne by nie narażać się na podejrzenia o hipokryzję, wspomniała tylko, że syn był trudny we współżyciu. Wśród jego zalet wymieniła tzw. inwencję twórczą. No właśnie! Kreatywność, permisywizm, nonkonformizm i inwencja poprowadziły Kubę do przedwczesnego grobu. Chłopak szedł swoją drogą. Pogrzeb to odzwierciedlał.
Może czasami lepiej jest nie postępować tak jak inni, na pewno tak jest ciekawiej, ale zazwyczaj oznacza to podejmowanie niezidentyfikowanego ryzyka. Łatwiej iść przetartym szlakiem aby osiągnąć cel, zapewnie nieoszałamiający, ale dość pewny. Nonkonformizm to ryzyko.
W takich tragicznych okolicznościach uporczywie nasuwa się pytanie czy dało się odpowiednio wcześnie podjąć jakieś kroki aby uniknąć wieloletniej degrengolady i przedwczesnej śmierci? Obawiam się, że nie bardzo. Sądzę, że rodzimy się ze skłonnościami do określonego postępowania, które w znacznej mierze determinuje nasz przyszły los. Skłonność do konformizmu bądź nonkonformizmu również dziedziczymy. Kuba otrzymał w spadku złe cechy charakteru.
Jego matka, skądinąd miła, inteligentna i uczynna kobieta również posiada wiele cech, które odziedziczone mogły doprowadzić jej syna do ostatecznego upadku. Pali, nadużywa środków przeciwbólowych i nasennych, nie potrafiła utrzymać przy sobie ojca jedynego dziecka, nie radzi sobie finansowo, jest nonkonformistką bez firanek w oknach. Potrafiła posunąć się do szantażu, aby wymusić pożyczkę od koleżanki. Ledwie chodzi, wygląda źle i zapewne tak też się czuje. W swojej pożegnalnej wypowiedzi wspomniała o szybkim spotkaniu po drugiej stronie czy w innym świecie. Ojciec Kuby od dawna nieżyjący nie wykazał się ani odpowiedzialnością ani zdrowiem.
No to tyle na koncie cech, które Kuba dostał w spadku . A wychowanie? Cóż, jeżeli prawdziwe są podstawowe reguły genetyki populacyjnej, tzn. że jesteśmy w połowie tym, co odziedziczyliśmy po rodzicach, a w połowie efektem nieokreślonego przypadku przy minimalnym wpływie wychowania, to kwestia ewentualnego zapobiegania przykrym zdarzeniom jakie miały miejsce w życiu Kuby wydaje się problematyczna. Pewnie, że chcielibyśmy mieć tę moc, żeby właściwie ukształtować osobowość naszych dzieci, żeby odniosły sukces i były szczęśliwe, ale czy to naprawdę możliwe? Badania mówią, że nie. Mimo tego wewnętrzny głos, poczucie sprawczości w naszym życiu, sprzeciwia się. Sądzę, że padamy ofiarą kognitywnej iluzji.

Data:

 2016 - 2021

Podpis:

 szekspir

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81462

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl