DRUKUJ

 

Ostatni zlot

Publikacja:

 03-07-29

Autor:

 Nimar
Dzień od samego rana był słoneczny i niezwykle ciepły, pogoda wprost idealna na odpoczynek nad wodą. W powietrzu dało się czuć lato, które już niedługo miało nadejść. Z budynku Akademii Ekonomicznej wyszła duża grupa studentów, na jej czele szybkim krokiem szło dwuch młodych ludzi. Jeden z nich krzyknął głośno NARAZIE, a w odpowiedzi usłyszał TRZYMAJ SIĘ PIOTREK, po czym skierował sie w stronę stojącej w pobliżu czarnej Kawasaki ZX 7R. Siadając pomyślał "jak dobrze że to już piątek", odpalił maszynę i szybko ruszył w kierunku wyjazdu z terenu uczelni. Wyjechał na ulicę Borowską, przejechał ją z dużą prędkością, jedno skrzyżowanie, drugie, jeszcze tylko wiadukt i już będzie poza miastem. Jadąc wyjątkowo pustą dziś trasą myślał bez przerwy o zlocie który czeka go dzisiaj, o zimnym piwie które wypije z przyjaciółmi, o nocy ktorą spędzi ze swoja dziewczyną - lepiej być nie mogło. Droga niezwykle mu się dłużyła, lecz w końcu, łamiąc częst przepisy ruchu drogowego, dojechał do miejscowości w której mieszkał. W domu przywitał go pies, który z radością skakał na niego, oraz mama, która oznajmiła mu że chłopaki już jakis czas temu wyjechali, a ona od dłuższego czasu czeka na niego z obiadem. Piotrek szybko zjadł przygotowany obiad, spakował plecak, pojechał po Anię i ruszyli w kierunku Nysy, gdzie miał się odbyć zlot. Kiedy dojeżdżali do celu swej podróży, było już po godzinie 21, więc powoli zaczynało się sciemniać. Zapłacili na bramce za wjazd, odebrali znaczek zlotowy, talon na jedzenie i zaczeli szukać swoich znajomych. Odszukali ich w rogu zlotowiska, gdzie zdążyli porozbijać swoje namioty i raczyli się piwem w dużej ilości przywiezionym przez jednego z nich. Obok jeden ze zlotowiczów zarzynał swojego Junaka, robiąc przy tym dużo huku. "Ale kretyn" pomyślał Piotrek rzucając mu wieloznaczne spojrzenie, co wychodziło mu nadzwyczaj sprawnie i za co nie jeden raz miał kłopoty. Po ulokowaniu się w namiocie wczesniej rozbitym przez kolegów, Piotrek i Ania poszli oglądać motocykle, które zdążyły przyjechać już na zlot. Co pare chwil musieli odskakiwać na bok, aby zwiedzania nie skończyć pod kołami motocykla któregoś z pijanych "młotków" udowadniających sobie i licznie zgromadzonej publiczności, jacy z nich "wspaniali kierowcy". Spotkać tu można było wielu różnych i ciekawych ludzi, od obszarpanych, pijących "gleborzuty" osobników, poprzez ludzi, dla ktorych motocykl to całe życie, aż po biznesmenów w garniturach, ktorzy na te trzy dni odziali się w motocyklowe ubrania i postanowili być kimś zupełnie innym. Na scenie grał jakiś mało znany zespół, w koło jeździły najróżniejsze motocykle, w powietrzu było czuć spaliny i słychać ryk wielu silników, to było to co Piotrka doprowadzało do największej radości. Uwielbiał tak stać i patrzec na wszystko, słuchać ryku bokserów, V - twinow, singli, widzieć w świetle reflektorów motocyklowych tumany wznoszacego sie kurzu. Wlasnie teraz gdy stała przy nim Ania chciał, aby ta chwila trwała wiecznie. Z zamyślenia wyrwała Piotrka przejeżdżająca tuż obok "samoróba". Powiedział do Ani:

- Chodźmy stąd, bo nas za chwile ktoś rozjedzie.

- OK, nie będziemy tu stać przecież w nieskończoność.

W drodze do namiotu, Piotrek usłyszał za sobą głośny krzyk:

- SIEMA PIOTRAS!!! Brachu kope lat!

Odwrócił się i zobaczył kolegę z którym rzeczywiscie dawno sie nie widzial.

- Łysy ty bandyto! - Krzyknął i podszedł do niego żeby sie przywitać.

- Piotras a co to za kobieta zgodziła się przyjechać na zlot z takim zboczeńcem jak ty? - Zapytał Łysy.

- To jest Ania, poznajcie sie.

- Miło mi. - Powiedziała Ania.

- Mi także - Odpowiedział Łysy, po czym zwrócił się do Piotrka - Musimy coś wypić, w końcu co dzień się nie widujemy.

- Wiesz, może nie dzisiaj. - Odpowiedzial mu Piotrek.

- Jak chcesz to idźcie, ja sobie dam rade. - Powiedziala Ania - Przecież przyjechałeś tu po to żeby sie pobawić.

Po tych słowach Piotrek odprowadził Anię do reszty swoich znajomych i mimo dosyć późnej pory poszedł z Łysym napić sie piwa. Kiedy siedzieli przy stole pijąc jedno piwo po drugim, rozmawiając o najróżniejszych sprawach, zauważyli, że robi się już widno i trzeba by było iść spać. "No to po miłej nocy z Ania" pomyślał Piotrek, ale za chwile w jego głowie pojawiła się nowa myśl: "W końcu jutro też będzie noc".
W namiocie wskoczył do śpiwora i pod wpływem wypitego w dużej ilości piwa szybko usnął. Rano obudził się z silnym bólem głowy, ręką poszukał Ani, ale jej już w namiocie nie było. "Pewnie już wstała i poszła na sniadanie" pomyślał, po czym przewrócił sie na drugi bok próbując zasnąć. W jego zamierzeniach jedyną przeszkodą był kolega odpalający swoją trajkę tuż obok namiotu. Piotrek wyszedl na zewnątrz i rozejrzał się po terenie zlotowiska, to co zobaczył przeraziło by niejednego. Na, jeszcze wczoraj, zielonej trawie leżała niezliczona ilość plastikowych kubków po piwie, obok motocykli spali ich właściciele, inni leczyli kaca na różne sposoby, najczęściej piwem. Część z przybyłych na zlot przygotowywała się już do parady, która miała się niedługo zacząć. To samo postanowił Piotrek, w końcu parada to gwóźdź całego zlotu. Ogarnął się troche, wziął ręcznik i poszedł do umywalni. Po powrocie zapytał kolegi:

- Ej Krzychu, nie wiesz gdzie poszła Anka?

- Poszła na śniadanie, my już byliśmy, ale ona trochę zaspała. - Odpowiedział Krzysiek.

- OK, ide jej poszukać.

Znalazł Anię siedzącą przy stole w towarzystwie jakiegos motocyklisty. Byli tak zaabsorbowani rozmową, że nawet nie zauważyli, że Piotrek od dłuższego czasu im się przygląda.

- O Piotrek! - Głośno powiedziała Ania - To jest Konrad, własnie się poznaliśmy.

- Cześć - powiedział Piotrek.

- Cześć - odpowiedział Konrad.

- Jedziemy na parade? Zaraz się zaczyna.

- Dobrze, zaraz przyjde, tylko dopiję herbatę.

Piotrek wyciągnął paczke Marlboro Light, wyciągnął jednego papierosa, odpalil i wrócił dokończyć przygotowania do parady. Po krótkiej chwili wróciła Ania i powiedziala:

- Nie denerwuj się, ja z nim tylko rozmawiałam.

- Wiem, nie denerwuję się, ja cię po prostu bardzo kocham.

- Ja ciebie też - odpowiedziała Ania i uśmiechnęła się.

W tym momencie przez głośniki zostało ogłoszone, że można już ustawiać się do parady. Kiedy motocykliści wyjechali, ryk silników zwiastujący ciekawe widowisko zgromadził dużą liczbę widzów na ulicach miasta. Każdy chciał widzieć jak najwięcej, dzieci przeciskały się przed starszych, machając przejeżdżającym motocyklistom. Jeszcze więcej ludzi zgromadziło się na rynku miasta, gdzie miał odbyć się konkurs na najładniejszy motocykl. Po powrocie na teren zlotowiska, wszyscy ruszyli do dystrybutorów z piwem, aby w końcu napić się zimnego "napoju bogów". Następnie odbyły się konkurencje na wolną jazdę, "kręcenie kija", slalom itd. Dzień minął wszystkim na oglądaniu motocykli, piciu piwa i rozmowach. Wieczorem miały się odbyć koncerty i rozdanie nagród zdobytych w konkursach. Kiedy na scene wyszedł pierwszy zespół, ludzie zaczęli tłumnie gromadzić się, aby go posłuchać. Część podjechała motocyklami pod samą scenę. Wtedy Ania powiedziała do Piotrka:

- Może w końcu porozmawiamy przez chwilkę?

- OK, ale chyba nie tutaj? Może pójdziemy gdzies gdzie jest ciszej?

- Mhm.

Wyszli z terenu zlotowiska i usiedli na ławce. Wtedy Ania zaczęła mówić:

- Nie wiem jak ci to powiedziec... ale...

- Slucham, co chcesz powiedziec?

- Piotrek, my nie będziemy dłużej razem.

- Jak to? Czemu już nie chcesz ze mną być?

- Nie wiem, nie potrafie ci tego powiedzieć.

- Ale jeszcze rano powiedziałaś że mnie kochasz.

- To, że nie chce z tobą być to nie znaczy, że cię już nie kocham, po prostu myśle że to nie ma sensu.

- Jest ktoś inny?

- Czemu tak myślisz?

- Pytałem czy jest ktoś inny!

- Tak, jest.

- OK, wiecej nic nie mów... narazie. - Powiedział Piotrek odchodząc.

W głowie miał miliony myśli, nie wiedział co ma zrobić, wrócić do Ani i wykrzyczeć jej wszystko co myśli, usiąść gdzieś z daleka od wszystkich i przemyśleć całą sytuację, myślał o wszystkim, a jednocześnie miał pustkę w głowie. Kiedy szedł do swojego namiotu, po drodze spotkał Łysego.

- Gdzie tak pędzisz? - Zapytał Łysy.

- K...a, daj mi spokuj!!!

- Ej stary, co sie dzieje?

- Nic, właśnie Anka mnie zostawila.

- Chcesz pogadać?

Łysy wziął kilka puszek piwa i oddalili się z Piotrkiem.

- Stary, ty sie nic nie przejmuj. Ja cie dobrze znam i wiem, że nie pierwsza i nie ostatnia. - Pocieszał Piotrka Łysy.

- Tak, ale właśnie ją kochałem.

- Pokochasz inną, za pół roku jak się spotkamy, powiesz że Anka to była pomyłka, zobaczysz.

- K...a Łysy, ale ja nie chce innej.

- Teraz tak mówisz. Za jakis czas zmienisz zdanie.

- Chciałbym zdechnąć.

- Co ty pier....sz? Chodz, znajdziemy sobie teraz jakies dupeczki, widziałeś ile ich stoi pod bramą. Tylko czekają aż ktoś je weźmie ze sobą.

- Sorka, ale nie mam ochoty. Zobaczymy sie jutro, ide spać.

- Jak chcesz...

Pożegnali się i Piotrek poszedł do swojego namiotu. Kiedy tak leżał w spiworze, jego myśli kłębiły się w głowie, nie dawały mu zasnąć. Wyszedł z namiotu, wsiadł na motocykl, założył kask i już chciał odpalić motocykl, kiedy podszedł do niego Krzysiek.

- Gdzie jedziesz?

- Przejechać się.

- Piłeś?

- Nie.

- Aha, to OK. Tylko uważaj na siebie.

W tym momencie Piotrek przekręcił stacyjkę, wcisnął przycisk rozrusznika, wbił pierwszy bieg i ruszył w stronę bramy. W chwili kiedy wyjeżdżał na ulicę, zobaczyła go Ania, chciała do niego podejść, lecz on ruszył z dużą prędkością i za chwile zniknął za pierwszym zakrętem. Piotrek jechał szybko, za szybko, prędkościomierz jego motocykla pokazywal 170 km/h. Pokonał jeden zakręt, następnie drugi, wyjechał na prostą i przyspieszył jeszcze bardziej. Miał ochotę wyrzucić z siebie cała złość.
Na zlotowisku odbywał się koncert, wszyscy się dobrze bawili, tylko Łysy myslał o tym co mu powiedział Piotrek. Kiedy tak myślał, doszedł do miejsca gdzie rozbity był Piotrek wraz ze swoimi znajomymi. Nagle zauważył brak Kawasaki Piotrka, podszedl do dwojga pijących piwo ludzi i zapytał:

- Krzychu, gdzie jest motocykl Piotrasa?

- Piotrek go wziął i powiedział, że idzie się przejechać.

- I pozwoliłeś mu?! Niepoważny jesteś?!

- No tak, przecież mówił, że jest trzeźwy.

- K...a! Gdzie pojechał?

- Nie wiem, pewnie wyskoczył na trasę.

Łysy szybko pobiegł w drugi koniec zlotowiska po swój motocykl, odpalił go i ruszył trasą. Jeden zakręt, drugi, długa prosta, trzeci zakręt, za zakrętem TIR, dwa biegi w dół, wyprzedzanie i znów prosta. W głowie powtarzał "szybciej, szybciej, szybciej". Jego Suzuki jechalo z wiekszą prędkością niż kiedykolwiek. Czwarty zakręt, zwolnienie i zobaczyl na asfalcie długi ślad hamowania, kilkadziesiąt metrów dalej potrzaskany motocykl. Zatrzymał się, teraz reflektor jego motocykla oświetlał opartego o przydrożny słupek Piotrka, patrzył nieruchomo w jeden punkt, w ustach miał nieodpalonego papierosa, nie mówił nic...

Data:

 Maj 2003

Podpis:

 Nimar

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=821

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl