DRUKUJ

 

Kaplica

Publikacja:

 26-04-26

Autor:

 Artur Dubis
KAPLICA

Głuchy jęk dzwonu z pustej dzwonnicy
ciężko się wzbija w złowrogie chmury -
księżyc wychyla zza nich ponury;
krwawo oświetla szczątki kaplicy...

Niegdyś witraże, dziś puste dziury,
patrzą do wewnątrz te oczodoły;
w nich dachów stygną i ław popioły
i osmolone czernieją mury...

W środku coś leży, jakieś łachamny...
To człowiek leży! to leży tam ktoś!
ustami cicho wyszeptać chce coś;
milniknie po chwili, skurczem targany...

Nagle wiatr huczy przeciągłym wyciem!
w kaplicy trzewia gwałtem się wdziera! -
wyje potwornie, gdy ktoś umiera,
i z nieśmiertelnym żegna się życiem...

W dali ryk trąby ciężkim dmie grzmotem,
jak gdyby góry ktoś kruszył młotem!;
i błysków korowód rozświetla ziemie,
po czym czerń wieczna okrywa je cieniem...

Kwiecień 2026, hotel B-Biała i inne

Data:

 Kwiecień 2026

Podpis:

 Artur Dubis

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=82869

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl