DRUKUJ

 

Straszydło

Publikacja:

 26-07-22

Autor:

 Neuro92
Wszystko zaczęło się w listopadową noc 1945 roku. Młody radziecki żołnierz, uciekając przed pościgiem, zniknął w gęstwinie pomiędzy jeziorem Raduń a wsiami w okolicach Wałcza. Szedł bez latarki. W końcu potknął się o wystający korzeń i wpadł w zimne, czarne błoto grzęzawiska.Gdy próbował się wydostać, usłyszał cichy szept dobiegający spomiędzy drzew: "Nigdy stąd nie wyjdziesz". Odwrócił się i ujrzał majaczącą postać bez twarzy. Zanim zdążył wyciągnąć broń, poczuł na swoim gardle lodowaty uścisk niewidzialnych rąk. Został wciągnięty pod wodę.Mówi się, że od tamtej pory jego duch błąka się po lesie. Leśnicy z Nadleśnictwa Wałcz omijają ten rejon. Opowiadają, że gdy zapada zmrok, w środku gęstwiny zaczyna gęstnieć mgła, a z głębi drzew słychać echo chrzęszczących gałęzi. Jeśli usłyszysz w ciemnościach swoje imię, nigdy się nie odwracaj. To on , ten który zmusza wędrowców, by dołączyli do niego w lodowym uścisku bagien.
Miejscowi myśliwi z okolic Wałcza wiedzą, że ten duch nie jest zwykłą zjawą. To „Moroz” – byt, który żywi się ciepłem. Kiedy pojawia się w pobliżu, płomienie ogniska nagle tracą swoją czerwoną barwę. Zmieniają się w blady, fioletowy blask, który wcale nie ogrzewa rąk. Wtedy wokół obozowiska zapada nienaturalna, absolutna cisza. Przestają śpiewać ptaki, a owady milkną w trawie.Wtedy czujesz, jak powietrze w ułamku sekundy zamienia się w lód. Każdy wdech boli, jakbyś połykał potłuczone szkło.Jeśli spojrzysz wtedy w stronę ciemnej ściany lasu, między pniami sosen zobaczysz ruch. To nie jest człowiek. To wysoka, nienaturalnie chuda sylwetka, która porusza się bezszelestnie, łamiąc anatomię. Jej kończyny są za długie, a palce kończą się ostrymi, czarnymi szponami. Nie ma oczu – w miejscu twarzy zieje jedynie głęboka, czarna pustka, z której sączy się gęsta, lodowata mgła.Duch podchodzi pod samo ognisko. Staje tuż za plecami jednego z was. Nie patrzcie teraz w bok. Jeśli poczujesz na swoim karku powiew powietrza o zapachu zgniłego błota i zamarzniętej krwi, pod żadnym pozorem nie mrugaj. On czeka, aż zamkniesz oczy. Gdy to zrobisz, poczujesz, jak lodowate palce wsuwają się pod Twoją skórę, powoli zatrzymując akcję serca. Nad ranem znajdą tu tylko zamarznięte na kość zwłoki z twarzą wykrzywioną w niemym krzyku.

Czy to nie gałąź pękła tam w ciemności ?

Data:

 21.07.2026

Podpis:

 Horror

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=82940

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl