DRUKUJ

 

Odradzam się w słowach

Publikacja:

 04-10-07

Autor:

 MaaDmaN
Pewnej pięknej złotej nocy uwierzyłem w cudy.
Gdy czas stanął w bryle lodu, ciepłego niczym dotyk, a świat wyzwolił się z objęć rozumu ten jeden, jedyny raz. Gdy grałem wczesnym rankiem (późną nocą?) nie słysząc dźwięków. Gdy z szaleńczym uśmiechem poruszałem wolą struny nadziei- zdobnej w kłamstwa harfy ludzkich uczuć.
Wszystkie imperatywy w mojej bladej duszy zlały się w jedną cudowną całość, bez materii, bez ograniczeń, pasującą jak nigdy. Piękno życia zaraz poczułem badając rytmiczny puls. Poza śmiercią i życiem czułem się jak wyrocznia, a jednak człowiek- jak zawsze jedynie myśląc i ucząc się. Z moich tez sączyła się jasnością prawda, perłowymi łzami topiąc fałsz i dusząc go ostatecznością, zostawiając jeno buchający, nieukształtowany dym. Gdy ognisko gaśnie, a człowiek patrzy w żar podziwiając piękno ognia unosi się. Wędruje w sobie. Swobodnie przepływa przez pojęcia, a czas i materia w swoim nudnym istnieniu stają się żałośnie jednowymiarowe.
Sam wszechświat nawet nie wystarcza dla głodnej uczuć hieny nad ogniskiem…
W co wierzysz? Bo ja w szczęście. Sentencjonalne, to prawda, ale ono jest piękne. Jak srebrzysty księżyc za oknem, który nie daje mi zasnąć. Zmusza mnie on do poruszenia zardzewiałymi kołami wyobraźni i pragnień. Sam sobie mówię jak czuję, deprymacjami, absolutami i skrajnościami.
Sam myślę o miłości, a jednak nie jestem tu samotny. Całe uniwersum woli i idei poddaje się refleksji razem ze mną. Każdy byt gra swoje nuty w kosmicznej ciszy która mnie (nas?) ogarnia.
Bo człowiek to tylko stworzenie. Będę tak samo jednowymiarowy jak czas i przestrzeń, gdy jutro rano ubiorę się, wypiję herbatę i pójdę do szkoły.
A może nie? Wszechświat możliwości?
Drga jak płomień świecy, która oświetla mi kilka metrów rzeczywistości, gdy piszę.
Kiedy zgaśnie? Czy pościg za słowem, odwieczna walka z okowami formy dla treści ma szansę skończyć się wygraną autora, który nie może zasnąć?
Skutkiem, nie przyczyną.
Grając spokojnie nuty myśli, nie dając się uwięzić własnym refleksjom trwam. Nie jak skała, ale jak tratwa, na wielkim rozszalałym morzu opinii i możliwości patrzę jak podcinają mi skrzydła dla mojego własnego dobra… Przecież wiem, że tak powinno być lepiej?
Powinno? Wiem?
Ja spekuluję. Poddaję się z braku alternatywy.
Z tego samego powodu też piszę.
Brak alternatywy dla uwolnienia uczuć w samotności przyciska do muru nie dając wyjścia. Definitywnie i bezapelacyjnie, jak wyrok śmierci. Ucieczka w znaki, litery, słowa …
Ratuje życie.
Piszę by być, bo jestem, ale niedokonany, niewypełniony, niekompletny. Z treścią bez formy zmagam się z naczyniem, które stworzyłem ze wszelkimi jego wadami i błędami.
Odwieczne starcie twórcy- podmiotu z tworem- przedmiotem. Tak wyrazistego zgrzytu wyjaśnić nie mogli nawet wielcy filozofowie.
Jak Bóg dający wolną wolę i tracący kontrolę nad swym dziełem, które zakrada się po owoc poznania, którego twórca boi się jak ognia. Boi się weryfikacji, wartościowania. Definitywności i ostateczności, która się z nią tak nieodzownie wiąże. Nie wybiera. Może poznać przekreślenie swego istnienia lub jego apoteozę.
Za duże ryzyko? Najwidoczniej.
Determinizmu w swoim kochanym życiu nikt przecież nie chce. Czyż nie lepiej stworzyć sobie własną prawdę?
Powołać zakazany owoc, by go przekląć i uczynić niedozwolonym? Wykląć skażenie, entropię. Szczytny cel.
Kosztem prawdy.
Niestety. Jaka szkoda, że zmienna życia wymaga również śmierci. Niezgłębiony sens tajemnicy autora. Dla bezpieczeństwa też zakazanej.
Ileż można mrozić piękno w zimnym szkle, by na nie patrzeć? Po co myśleć czego by tu zabronić, co ograniczyć, by czuć się wolnym?
Jak obejść budę dookoła nie napinając smyczy? Odwieczna sztuka autookłamywania swoich zmysłów. Doprowadzanie racjonalnego empiryzmu do histerii…
Spazmatyczna agonia tak zwanej teorii, która z życiem ma tyle wspólnego co słowa.
Zbiór znaków na kartce.
Moja klatka, ucieczka i jedyna wolność.

Data:

 7.10.2004 3:47 nad ranem

Podpis:

 MaaDmaN

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=9662

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl